Autor Wątek: PZL P11 1,5m wersja elektryczna  (Przeczytany 12530 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 13, 2015, 00:04:51 »
Zwykle wątki warsztatowe zawierają post pod postem autora. To, że się nie odzywamy nie znaczy, że nie zaglądamy. Walcz - my podziwiamy.
"Różnica między mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem."
                                                                                  S. Dali

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 13, 2015, 21:48:40 »
To nie walka, to czysta przyjemność :) .
Dziś niewiele do przodu, przykleiłem tylko 4 kolejne balsowe podłużnice, nie było sensu tego fotografować.

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 14, 2015, 12:03:49 »
Wszystkie balsowe podłużnice już przyklejone. Dodatkowo ponownie podlaminowałem cienką materią szklaną (25g/m2) na Eze Kote deskę sklejkową, do której będzie mocowane podwozie i te boczne kwadratowe elementy z nakrętkami kłowymi. To taki mój patent, który stosuję od chyba 2 lat, wzmacniam newralgiczne elementy w powyższy sposób. Wagowo dochodzi tyle co nic, a wytrzymałość rośnie, dodatkowo w porównaniu do tradycyjnej technologii laminowania z użyciem żywicy, sposób z Eze Kote ma tę przewagę, że nie śmierdzi, można nawet w domu, lepsza połowa nie pogoni ;) , a dwa że sam proces jest dużo łatwiejszy i szybszy. Najpierw smaruje się daną powierzchnię cienką warstwą EK, wysycha po około 20-30 min i drobnoziarnistym papierem ściernym się ją delikatnie szlifuje, potem kładziemy na tę powierzchnię matę (najczęściej używam do tych celów lekkich o gramaturze +/- takiej jak w powyższym przykładzie), smarujemy cienką warstwą EK, rozprowadza się świetnie, nie daje bąbli i nierówności, które zdarzają się z użyciem żywicy i po kolejnych 30 min gdy obeschnie,papierem ściernym szlifujemy brzegi i naddatki bez problemu odchodzą i znowu drobnoziarnistym papierem szlifujemy delikatnie powierzchnię i na koniec na taką powierzchnię kładziemy kolejną warstwę EK i po 20-30 min szlifujemy i gotowe. Ta buteleczka EK, którą widać w tle na zdjęciu, jest jeszcze pełna prawie w połowie, a stosuję ją od chyba 2 lat,więc sam proces jest też dość wydajny. Jedynym mankamentem, albo może trudnością w stosowaniu EK jest to, że jest on na bazie wody, a więc używanie na cienkie powierzchnie, typu cienka balsa musi być ostrożne, aby nie zwichrować danej powierzchni, ale przy odrobinie wprawy można.

Kolejna fotka, widać schnącą materię szklaną.



Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 14, 2015, 17:04:04 »
Ta buteleczka EK (...) jest jeszcze pełna prawie w połowie...

Gratuluję optymizmu! :D

Powodzenia :)
You are not stuck in traffic. You ARE Traffic.
Get a bike. Break FREE!
"Still in one piece. Good Job. Let's go home."

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 14, 2015, 19:47:11 »
Dziękuję :)
To jeszcze jeden fragmencik. Jako że kadłub jest owalny, a sklejka ma pewną grubość, należało ją nieco przyszlifować z jednej strony (nieoceniony dremelek ) - widoczne na brzegach półki podwoziowej.
Dodatkowo  położyłem pierwszy pasek balsy (1,5mm grubości) na pokrycie spodniej części kadłuba. Aby balsa ładnie przylegała do krągłości, najpierw ją dopasowuję, by równomiernie dotykała do podłużnic balsowych tylnej części, następnie przypinam paroma szpilkami do podłużnicy idącej centralnie przez całą długość i maluję pędzelkiem płynem do spryskiwaczy (podobno można też Mr Muscle do szyb - nie testowałem) i balsa sama bez użycia siły dopasowuje się do krzywizny kadłuba (co widać na fotce). Profilaktycznie przypinam ją do wręg paroma szpilkami, ale po wyschnięciu powinna trzymać już kształt i wtedy kleję. Pasek balsy położyłem z niewielkim naddatkiem od strony półki podwoziowej - wyrównam po przyklejeniu,
Mam nadzieję, że nie zanudzam takimi szczegółami.
Na jakiś czas będzie pewnie przerwa w relacji, bo będę musiał się skupić na sprawach zawodowych, ale jak to w serialach piszą..
To Be Continued :)



Offline leszek660

  • *
  • " Na mój skromny jedyny sposób " L.G.Buchheim
Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 15, 2015, 14:22:07 »

   Nie zanudzasz, gdyby się zdarzyło że ktoś o mniejszym doświadczeniu wpadłby na pomysł budowy tego modelu, twoje uwagi
będą bezcenne.
   Czym więcej szczegółów, tym lepiej.Pozdrawiam :).
IL2 1.2, IŁ1946, LC/FC 1.12, MS 2004 / X, ił2 CoD,
DCS, RoF, BoS, HL - EKG_leszek .

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 15, 2015, 14:57:06 »
Nie tylko tego akurat modelu; taki temat może być inspiracją dla każdego, kto rozważa "przeprowadzkę do tartaku" :) Twój model jest dość duży i względnie trudny. Opisanie krok po kroku procesu budowy pokazuje, że nie taki diabeł straszny; i w sumie każdy przeciętnie ogarnięty majsterkowicz może sobie z tym poradzić. A skoro z tym, to z prostszym tym bardziej.

Pisz pisz. Ja się do tartaku nie wybieram, ale miło popatrzeć i pomarzyć :)
You are not stuck in traffic. You ARE Traffic.
Get a bike. Break FREE!
"Still in one piece. Good Job. Let's go home."

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 15, 2015, 20:07:55 »
Nie ma co marzyć (chociaż marzenia napędzają) tylko brać się za jakieś dłubanko (pogoda nielotna - sprzyja) :)
Dziś tylko przykleiłem rzadkim Ca ten pasek poszycia balsowego, który wczoraj kształtowałem. Niestety przez kilka dni pewnie nie będę miał czasu na dalsze prace.
Skoro już mam się rozpisywać, to dziś teoretycznie na temat używania klejów cjanoakrylowych.
Przynajmniej te do drewna są w trzech rodzajach: rzadkie, średnie, gęste. Jak do tej pory przy tego typu modelu używam kleju rzadkiego. Najpierw składam części na sucho, a potem podlewam rzadkim CA, który pięknie penetruje w szczeliny i łączenia pomiędzy elementami. Oczywiście podlewa to niezbyt szczęśliwe określenie, zakraplanie bardziej oddaje istotę. Czy konstrukcja wytrzyma, takie delikatne kapanie? Jeśli jest przemyślana to zdecydowanie tak.
Czy można więcej? Pewnie, tylko po co? Po pierwsze uświnimy się i otoczenie CA, o sklejonych opuszkach palców nawet nie wspominam, po drugie nawąchamy się (i ewentualni domownicy), a nie każdy to dobrze toleruje, a po trzecie w przypadku zwłaszcza modeli latających niezwykle istotne, to niepotrzebny balast. Niby taka mała buteleczka to tylko 20 g, ale buteleczka do buteleczki, paćkanie do paćkania i może się zebrać, nie mówiąc, że potem np. jedno skrzydło istotnie odbiega wagowo od drugiego, mimo że waga samych elementów wycinanki była porównywalna. A w przypadku np. akrobata to już poważny mankament.
A jak kroplić z umiarem? Niby każda buteleczka ma plastikowy dziubek, który jednakże lubi się zaklejać, a dwa że kapanie z dziubka kończy się paćkaniem i używaniem nadmiaru kleju.
Dobrze jest wykorzystać zwykłą igłę (od strzykawki), ja wykorzystuję w rozmiarze 8, nakładamy na dziubek i raz że igła jest dłuższa, pozwala spenetrować odległe miejsca, a dwa że dawkujemy klej bardzo precyzyjnie po kropelce, lub cienkim strumieniem. Oczywiście igła też się zalepia, czasem nawet w trakcie używania, ale wystarczy zapalniczka, podgrzewamy metalową końcówkę igły, zwykle na jej końcu wywołujemy mały krótkotrwały (błysk) ogieniek i możemy kroplić znowu. Po użyciu zakładamy nasadkę plastikową z igły i już, a przed kolejnym użyciem zapalniczka i działamy.
Opisuję to łopatologicznie, ale pierwszy samolot z puzelków skleiłem metodą paćkania, później wymieniałem igły w ilościach hurtowych, bo się zaklejały, a dopiero potem zobaczyłem patent z zapalniczką.
Jeszcze jedno, gdy chcemy szybko coś związać, to używamy przyspieszacza do kleju CA, najczęściej w formie sprayu. Tylko uwaga, by nie przykleić siebie :)
I jeszcze jedno, kwestia zdrowotna, opary CA nie są zbyt zdrowe, dobrze nie przesadzać i wietrzyć pomieszczenie i nie nachylać się  (nos, oczy) nad tym dymkiem jaki czasem się unosi nad zastygającym klejem.

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 15, 2015, 21:11:43 »
Nie ma co marzyć (chociaż marzenia napędzają) tylko brać się za jakieś dłubanko (pogoda nielotna - sprzyja) :)

Powiem tak: pogoda nielotna = dzieci w domu. Kto miał, ten wie że w takich warunkach dłubać się nie da. Przy ładnej pogodzie można je przegonić po dworze i zabrać się za robotę kiedy śpią...
You are not stuck in traffic. You ARE Traffic.
Get a bike. Break FREE!
"Still in one piece. Good Job. Let's go home."

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 15, 2015, 22:17:06 »
Coś wiem na ten temat, moje to wojujące nastolatki, więc troszkę czasu mi się udaje zorganizować. Aczkolwiek zawsze coś kosztem czegoś, zawsze gdy kończy się sezon na latanie RC, budzi się druga moja pasja, czyli symulatory na PC (tak trafiłem na to forum) i mój ukochany Falcon, a teraz albo wczytuję się w manuale i latam, albo dłubię.

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #25 dnia: Listopad 15, 2015, 22:44:33 »
Oczywiście igła też się zalepia, czasem nawet w trakcie używania, ale wystarczy zapalniczka, podgrzewamy metalową końcówkę igły, zwykle na jej końcu wywołujemy mały krótkotrwały (błysk) ogieniek i możemy kroplić znowu. Po użyciu zakładamy nasadkę plastikową z igły i już, a przed kolejnym użyciem zapalniczka i działamy.
No, nie wiem czy podgrzewania kleju cyjanoakrylowego to dobry pomysł. Kiedyś podczas lutowania podgrzałem lutownicą blaszkę klejoną do izolatora, myślałem, że mi opary oczy wypalą.
"Różnica między mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem."
                                                                                  S. Dali

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #26 dnia: Listopad 15, 2015, 22:57:04 »
O ile przy klejeniu, zwłaszcza z użyciem przyspieszacza opary są, to przy spalaniu, zwłaszcza że to ilość śladowa (+/- jedna kropla) nie zauważyłem, a z pewnością zapachu nie ma. Alternatywą jest przepychanie jakimś cienkim drucikiem, który za chwilę będzie upaćkany, albo wymiana igieł (ilości hurtowe). Przerobiłem oba, wolę ogień :)

A podgrzewanie to racja - opary są, nie byłem dość precyzyjny, chodziło mi o spalenie knota zatykającego koniec (dzięki za uwagę :) )

Offline YoYo

  • Administrator
  • *****
  • Wieczny symulant
    • YoYosims
Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 15, 2015, 23:30:24 »
Taka mała uwaga: https://www.youtube.com/watch?v=pm7w59FopSU . Przydałby się tutaj pilot....   :104: .
webmaster,   YoYosims - jeśli lubisz symulatory lotnicze

www.yoyosims.pl

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #28 dnia: Listopad 16, 2015, 15:49:59 »
Przecież okularki poprawia, drągi w palcach dzierży, spogląda śmiało w niebo i ... leci ;)  :)

Odp: PZL P11 1,5m wersja elektryczna
« Odpowiedź #29 dnia: Listopad 23, 2015, 18:20:00 »
No dobra po przerwie troszkę ruszyłem budowę.
Skleiłem szkielet klapki zamykającej luk baterii i z drugiej strony kadłuba szkielet fragmentu kadłuba do którego będzie mocowany centropłat, a dalej znajduje się kabinka. Postanowiłem przymierzyć oba elementy do kadłuba by móc jeszcze raz popracować dremelkiem i wzajemnie powyższe elementy dopasować do krzywizny kadłuba i wtedy dopiero skończę oklejać balsą.
Niestety z przyczyn zawodowych znowu do czwartku pewnie nic nie ruszę.
Proszę o cierpliwość, obiecuję że nadrobię :)