Autor Wątek: Misje online AAR  (Przeczytany 22700 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Boba Fett

  • Gość
Misje online AAR
« dnia: Kwiecień 26, 2005, 02:01:23 »
Witam

Dzisiaj razem z 2lt Iche odbyliśmy loty bojowe w kampanii Rolling fire, w skladzie 35 dyw. Mającego na wyposażeniu F-16 block 40. Wykonaliśmy dwie misję bojowe. Pierwsza rozpoczęła się już 12 minut po rozpoczęciu wojny, jej celem był most znajdujący sie na północ od Seulu. Zgodnie z planami sztabu, zniszczenie mostów (a jest ich tam kilka) miało zatrzymać pierwsze uderzenie komunistów na tym kierunku. Ich utrzymanie nie wchodziło w gre w związku z olbrzymią przewagą ilościową wroga. Start odbył się bez przeszkód, weszliśmy na 15 tyś stóp kierując się nad cel (około 170 km) Niestety prognozy nie były zbyt optymistyczne i na naszej trasie faktycznie pojawiły się zwały chmur, jeśli były by również nad celem uniemożliwiły by nam atak z naszego pułapu ze względu na rozpraszanie wiązki lasera (jako przesyłki zabraliśmy po dwie sztuki GBU-24B) Niestety block 40 nie zabierają broni JDAM która była by idealna. Postanowiliśmy zbliżyć się na odległość 15 km od mostu a następnie zejść poniżej aby skutecznie namierzyć cel. W odległości około 25 km od mostu RWR oszalał, chwilowe omiecenie przestrzeni przed nami ukazało nam masę celów, raczej niezbyt uprzejmych panów :). Nad Seulem trwała potężna bitwa powietrzna. Do tego wciąż pracował jeden zestaw SA-2 uniemożliwiając nam atak na most, zostliśmy zmuszeni do kilku minut krążenia w bezpiecznej odległości czekając aż grupa sead wykona swe zadanie, co wkrótce nastąpiło. Natychmiast przystąpiliśmy do ataku, gwałtownie przyśpieszając i nurkując pod chmury. Niestety, nasz chwilowy postój zaciekawił kilku panów w Mig-29 które próbowały natychmiast zagrozić nam drogę, sytuacja zrobiła się nerwowa, i ja i Iche zostaliśmy zalokowani przez wrogie radary próbujące nas przepłoszyć, po chwili, gdy już złapaliśmy most laserem zostały odpalone w naszym kierunku rakiety. Zasypaliśmy niebo śmieciami, aktywne zakłócanie i na pełnym gazie zbliżamy się do punktu zrzutu. Szlag mnie już trafiał z nerwów (rakietki musiały być już bliziutko) posłałem bombki z podrzutu i... wpadłem jak dureń w chmurę ! Klnąc jak szewc próbowałem zgubić miga który wciąż miał mnie na celowniku, wyskoczyłem po kilku – kilkunastu sekundach z chmur, niestety laser już zgłupiał, lub zrobiły to czujniki bomb. Po prostu nie trafiły. Pędząc do ziemi zgubiłem w końcu miga, coś grzmotło przy moście. Byliśmy przekonani że trafiły bomby Iche. Niestety również jego zawiodły, jak sam mówił, w momencie ataku na niego przez kolejnego miga, wykonał tak gwałtowny unik że po prostu laser oderwał się od celu. Oboje wialiśmy ile sił tuż nad ziemią w stronę naszej strony frontu, migi za nami rządne krwi. Na szczęście pojawiła się para F-15C które zajęły się 29-tkami. Złapaliśmy nieco oddechu, wróciliśmy na wyższy pułap będąc już około 40 km od frontu. Zapałaliśmy żądzą zemsty :D Poinformowaliśmy Awacsa o naszych niecnych planach i ten skierował nas na najbliższą grupę wroga. Ogólnie zrobilśmy kilka podejść do frontu, bez efektów. W końcu udało się złapać grupkę. Ja pognałem za uciekającym do domu samotnym Migiem 29. Iche ruszył za Su-25. Odpaliłem AIM-120C praktycznie na granicy zasięgu, obawiałem się ścigać gościa dalej, byłem już daleko za frontem no i za mocno oddaliłem się od Iche. Ammram spudłował :( A mig pokazał mi tylko ogólno narodowy gest środkowym palcem i poleciał na ciastka. Iche miał więcej szczęścia, strzelał do Suchoja z dużej przewagi wysokości. Ammram dopadł drania (o czym przekonaliśmy się dopiero w domu, Iche odczekał tylko do momentu uaktywnienia radaru rakiety, po czym zerwał kontakt i zawrócił do domu) ale tylko go połaskotał, Su-25 posiekany doleciał do domu. Zebraliśmy się do szyku i do bazy. Lądowanie bez przeszkód. Wnioski z misji są oczywiste. Zbyt nerwowo, wrogie maszyny doskonale wywiązały się z misji uniemożliwiając nam skuteczny atak  na cel. No i pogoda dała nam do zrozumienia że wciąż jest najważniejsza ;)

Misja druga, była krótka :) lecieliśmy jako eskorta grupy SEAD. Tragizm polega na tym że grupa którą mieliśmy pilnować w ogóle nie wystartowała. A my, wpadliśmy na pomysł zapolowania na ... SU-30 :D szybko ostudzono nasze zapędy przy pomocy AA-12 Amramski :) Oboje przyozdobiliśmy pobliskie wzgórza pięknymi wrakami F-16 :P No.. mi się udało zgubić jednego AA-12 :P zanim poległem. Iche zresztą został zniszczony atakiem pasywnym. Nic go nie ostrzegło o zbliżającej się śmierci :( Wnioski ? Taaak, nie dotykać Su-30 ;)

Pozdrawiam

Iche

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 26, 2005, 12:00:57 »
No, daliśmy..... ciała z tym mostem.  Dywizje pancerne DPRK właśnie rozpoczęły ofensywę, a to był jeden z punktów które mogły ją powstrzymać na jakis czas. Teraz nie mamy przewagi powietrznej, nawet nad Seulem i do czasu jej odzyskania może byc za późno.

Miałem robic floty ale tak się denerwowałem podczas misji, że zapomniałem. Zrobiłem tyko jednego screena:



Mniej wiecej 50 - 100 km. przed linią frontu. Wojna trwa od 30 min. To jej pierwsze objawy - lotnisko pomocnicze, prawdopodobnie zniszczone przez SCUDy.

Offline Kusch

  • Global Moderator
  • *****
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 26, 2005, 12:17:57 »
Piękne.Fajnie się macie eech,żeby tak w lomacku takie kampanie były możliwe.Co jak co ale realizm pola walki w Falconie powala.
"Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie"

http://img90.imageshack.us/img90/9643/klmd5.jpg

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 26, 2005, 14:15:35 »
Kuuuuuuurrczee!!!  Jaaaa tez tak chceeee!!! Gowniane Forwardowanie!!! :evil:    Co prawda moglbym zamowic sobie zewnetrzne IP, ale wowczas miesieczny abonament kosztuje prawie polowe wiecej  :cry:

Albo wiecie co chlopaki... Walcie wiecej takich opisow to tak sie napale, ze zadna kwota mnie nie powstrzyma przed zalozeniem tego IP :)

P.S. Sliczne te opisy!!! Czytajac czulem sie jakbym siedzial w jednym z Waszych F16 i ogladal cala akcje z maszyny w wersji B :)

[ Dodano: Wto 26 Kwi, 2005 18:50 ]
Acha... mam jeszcze pytanie.. Na jakiej wersji konkretnie latacie, bo chumrki na na screenie wygladaja jak z golego SP4.2 bez BMSa ??  :?
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 26, 2005, 18:54:09 »
Cytat: Kusch
Piękne.Fajnie się macie eech,żeby tak w lomacku takie kampanie były możliwe.Co jak co ale realizm pola walki w Falconie powala.


Polaczyc Lock On z Falconem i mielibysmy symulator doskonaly :(

Bip3r, narobimy Ci jeszcze wielkiego smaka :D Latamy na golym SP4.2 OCI, zawiera patch MP5.1 ktory jak sie okazuje doskonale rozwiazuje problemy z laczeniem sie. Niebo nie wyglada super, powiem dosadniej, wyglada tragicznie ;) Ale reszta nie odbiega od FF3, no moze obiekty sa troche mniej szczegolowe. Tylko ze naprawde nie zwraca sie na to uwagi. Klimat wbija w fotel, wyrywa szelki razem z gaciami a szczeke to sie szuka u sasiadow  :twisted:
Niedlugo, byc moze jeszcze przed premiera Falcon AF. ma sie pojawic FF4. Byc moze w koncu zrobia multy z prawdziwego zdarzenia, bo konkurencja idzie im olbrzymia ;)

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 27, 2005, 00:29:30 »
Dzisiaj miał miejsce lot razem z Iche i Miszonem. Naszym celem bylo lotnisko wroga, atak typu OCA gdzie celem był pas startowy. 6 durandali i po dwa AIM-120C oraz 2 AIM9M, do tego dwa zbiorniki dodatkowe. Posiadając przykre doświadczenia z dnia wczorajszego z lotów z Iche postanowiliśmy przebyć całą trase na wysokości około 500 stóp. Większość prowadziła nad morzem więc o nierówności terenu nie musieliśmy się martwić, chodź miało to również złe strony w postaci braku osłony ;).Jako że posiadaliśmy dość liczną eskortę (1 grupa AA i 1 SEAD) przez większość drogi byliśmy nie niepokojeni przez wrogie myśliwce, jednak już 20 km od celu, zrobiło się bardzo gorąco. RWR wskazywał 29-tki i 21-ki które błyskawicznie zbliżały się do nas, na szczęście eskorta wzieła ich na siebie, do tego inna grupa F-16 kiedy drażniliśmy AWACSA o pomoc :). Z bitwą powietrzną nad nami zaatakowaliśmy cel, całą drogę przebyliśmy na wyłączonych radarach oraz z ograniczonym szumem elektronicznym i na minimalnym pułapie, tak też atakowaliśmy pas. Całkowite zaskoczenie ! Działka plot odezwały się dopiero gdy durandale opadały już na pasy. Widocznie wróg skupił swą uwage na walczących wyżej. Mimo „wrzeszczących” RWR bomby trafiły w pasy, uszkodzając je lub niszcząc. Wszystko przy akompaniamencie krzyków na Ventylu, ostrzeżeń, pełnych pampersów itd. :D Błyskawicznie odskoczyliśmy nad morze zasypując jeszcze plecy flarami i cudami meyera. Starym zwyczajem, mając już sporą odległość od frontu, posiadając jeszcze broń AA zapolowaliśmy sobie, o czym skrzętnie poinformowaliśmy wielkiego brata :) Ten wskazał nam Su-24 30 mil od nas, radośni i pełni nadzieji na łatwą victorię pognaliśmy im na spotkanie, no i się zaczęło, Su-24 były, owszem, ale więcej było Su-30 :D które niezwykle ochoczo rzuciły się na nas :) Przywitalimy ich salwą Ammramów, łącznie 6 sztuk pomknęło na naszych przyjaciół, niestety, zrobił się taki kocioł że o obserwacji trafień nie było mowy, martwiliśmy się o tyłki :P jak się okazało po misji, zaliczyliśmy po 1 trafieniu Ammramami hrhr. Zemsta za wczoraj :twisted:. Została jeszcze parka Su 30, no ale że mieliśmy już tylko Sidewindery, do tego Bad boysów na wprost, postanowiliśmy zająć z góry upatrzone pozycje, najlepiej gdzieś przy dużej grupie Patriotów :D. Grzaliśmy w formacji dwóch nisko, dwóch wysoko (był z nami jeden pilot AI) Suchoje skupiły się na tych wyżej, ku radości Iche będącego jednym z tych szczęśliwców ;) Na szczęście nie odpaliły rakiet, mogło to nastąpić w każdej chwili (boooże jak one pędzą :) ) ale.. chłopakom chyba zabrakło paliwka bo pokiwali nam skrzydełkami i zawrócili. I tu wzięła górę ułańska historia przodków :D Zawróciliśmy i pognaliśmy za nimi, cichutko, bez zbędnej zabawy radarem :) po dłuuugim jak cholera pościgu Iche który leciał wyżej znurkował na prowadzącego, jego sidewinder idealnie złapał suchoja na tle zimnego morza. Jak się pożniej okazało, bo chwilę potem ja odpaliłem, oraz Miszon, zresztą przez chwilę miałem mokro, gdyż RWR zaczął mi piszczeć a napastnikiem był F-16 Miszona, na szczęście tylko chwilowo :P A więc jak się później okazało Suchoj Iche został tylko uszkodzony, ja dopadłem swojego z tyłu od dołu, AIM9 posłał go od razu na obiad u stwórcy :) Potem widziałem upadek jakiegoś Suchoja do morza, możliwe że był to ten Iche, niestety brak potwierdzenia, gdyż tuż przed atakiem było ostrzeżenie o innej parze Su-30, więc mógł to być któryś nich. Zebraliśmy się do grupy i wracamy, ze zgrozą zobaczyłem że zostało mi 1000 galonów ! Iche i Miszon stali znacznie lepiej, więc postanowili wracać do rodzimej bazy odległej o 90 km, ja odłączyłem i skierowałem się na najbliższe lotnisko. Kiedy już zbliżałem się do niego (międzynarodowy port lotniczy w Seulu) Okazało się że jest tam para Migów, które ochoczo poczęstowały mnie rakietką :) Mając 800 g. Paliwa udało mi się na tyle wymanewrować pocisk że ten poszarpał mnie lekko, chodź maszyną rzuciło jak cegłą :) i już zastanawiałem się nad pociągnięciem tej magicznej rączki :)
Ale miałem radochę gdy okazało się że migi sobie poleciały do domku, myśląc chyba że jest po mnie, posadziłem na pasie mając 200g. Paliwa :D Iche miał mniej szczęścia, nie dosyć że razem z Misoznem trafili na niezły tłok przy bazie, to jeszcze odwływano ich podejścia kilka razy, w końcu Miszon posadził a Iche chwilę po nim, trochę za płasko ;) i podwozie zostało za nim :) Pilot przeżył tylko od razu pognał do WC zmieniać majty :D Zresztą w Seulu mają ładne WC, to tak apropo mnie :P
Ogólnie misja zakończona pełnym sukcesem, lotnisko (nazwy nie zapisałem ) wyłączone z imprezy na jakiś czas. Zestrzelenia to: Miszon 2 Su-30. Iche 1 i 1 prawdopodobne zestrzelenia, Ja 2 zestrzelenia. Zemsta jest słodka  :twisted:

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 27, 2005, 12:12:25 »
Cytat: Boba Fett
Bip3r, narobimy Ci jeszcze wielkiego smaka :D


Ale z Ciebie sadysta!!  :lol:  Ale w tym wypadku akurat sie dobralismy - bo czytajac te opisy i cierpiac, ze nie moge latac, odczuwam wrecz patologiczna, masochistyczna przyjemnosc wyobrazajac sobie Wasze akcje. Dajwajcie tego wiecej, wiecej, wiecej!!!!  :D

Cytat: Boba Fett
Latamy na golym SP4.2 OCI, zawiera patch MP5.1 ktory jak sie okazuje doskonale rozwiazuje problemy z laczeniem sie.


Ale zapewne nie usuwa problemu z forwardowaniem przez IP maskarade ???   :567:

Pozdrawiam

[ Dodano: Sro 27 Kwi, 2005 13:27 ]
Acha.. jeszcze jedna informacja:
Wczoraj robilem test wersji:

1. Falcon4 + 1.08US + SP4.0 + SP4.2 + BMS2.0 + BMS_Data_patch + BMS_Radar_fix  oraz
2. Falcon4 + SP4.2_OCI + BMS2.0 + BMS_Data_patch + BMS_Radar_fix

Efekt obu instalacji był ten sam tzn. brak mozliwosci ustawiania pogody oraz ograniczenie opcji w ustawieniach grafiki.
O dziwo Radar fix pomimo roznych kombinacji nie chcial mi dzialac w zadnej z tych kombinacji.

Dzis mam zamiar przetestowac SP4.2_OCI z BMS1.03.

Pozdrawiam :)

P.S. Ja to chyba jakis dziwny jestem, bo zaczynam lubiec te instalowania i odinstalowywania Falcona  :twisted:
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Miszon

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 27, 2005, 13:53:22 »
Podzielę się własnymi wrażeniami z przebytej misji gdyż niejako był to mój pierwszy raz jeżeli chodzi o Falcon on line. Owszem, kiedyś tam lataliśmy żeby sie trochę pogonić, ale to była pierwsza pełnokrwista misja. Muszę zaznaczyć od razu, że ten chrzest bojowy okazał się kubłem zimnej wody, bo szybko okazało się, że latanie poważnych misji to zgoła co innego niż lajtowe treningi, do których przywykłem. Ale po kolei.
Naszą czwórką dowodził Boba ze mną jako bocznym i dalej Iche z bocznym pilotem AI, którego trzeba było zabrać, żeby misja w ogóle wystartowała. Już po starcie, gdy z grubsza ogarneliśmy konfiguracje samolotu, po kilku sytuacjach typu "- Boba nie widzę cię, gdzie jestes? - Wyprzedziłeś mnie, jestem za tobą" lecieliśmy w kierunku wrogiego lotniska z zamiarem posłania na pas kilku Durandali. Lecieliśmy nisko i szbko z wyłączonymi radarami, aby ukryć swoją obecność i zrobić na lotnisku prawdziwą niespodziankę. Przez długi czas był spokój, jednakże im bliżej celu byliśmy tym częściej nasze RWR przypominały nam, że jesteśmy na terenie wroga, aż w końcu kilka Migów znalazło się niebezpiecznie blisko nas. Boba wydał AWACSowi odpowiednie instrukcje i po chwili na naszej drugiej mogliśmy obserwować bitwę, w której na szczęście nasi wzięli górę. Kilka dymiących maszyn spadło do morza. Byliśmy już blisko celu i choć nasze RWR nadal nie dawały nam spokoju, to nie było czasu na manewry. Lotnisko w zasięgu wzroku, atak.
Ustawiliśmy się zgrabnie na osi pasa i nadlecieliśmy gęsiego Boba ja i Iche. Prowadzący zrzucił ładunek i po chwili moim oczom ukazał się piękny widok demolowanego pasa. Urzeknięty nim zrobiłem screen, jednak przez tą chwilę rozkojarzenia mój samolot zaczęło znosić na lewo.

Nie było czasu na poprawkę, zrzuciłem ładunek zgodnie z przykazaniem 6x w odstępach 125 stóp i wszedłem w ciasny lewy skręt do następnego steerpointu. Oglądam się za siebie, żeby obejrzeć dzieło zniszczenia i... zaraza! Bukiet eksplozji rozkwita w rządku tuż obok pasa. Myślę sobie "...ale sromota", no ale nic, po mnie leci jeszcz Iche. Jego precyzja nie zawodzi i po chwili bomby Iche zgrabnie orzą pas 12-30.
Ok wracamy. Ponieważ nasze skrzydła są jeszcze obciążone parką AMRAAMów oraz Sidewinderów Boba zagaduje AWACSa o nalbliższy kocioł. Okazuje się, że całkiem niedaleko od nas znajduje się grupka bandytów, no więc ochoczo kierujemy się na nią. Po chwili nasze radary wymacują kilka kontaktów z czego połowa ostro zakłóca jammerami. Bierzemy na cel co się da i grzejemy w ich stronę szykując do poczęstunku AMRAAMy. AWACS identyfikuje cele jako Su-30, więc może być gorąco. Nagle Iche, który leciał nieco z tyłu ostrzega nas, że ładujemy się w sam środek kotła i że mamy zawracać. Fakt faktem jakoś i z lewa i z prawa zaczęły rozkwitać kontakty nie mówiąc już o RWR. Ponieważ nie bardzo wiem co właściwie zrobić i na czym stoimy, zaczynam się kręcić w kółko, po czym myśle sobie, że skoro już tu jestem to warto by kogoś tym AMRAAMem poczęstować.
Biore najbliższego na cel, grzeje w jego stronę, a ponieważ już jest blisko niedługo czekam aż cały HUD zacznie ochoczo pulsować. Odpalam dwa AMRAAMy i nie czekając aż same znajdą cel, zachęcony kakofonią RWR robię zwrot o 180 stopni i zamiatam za sobą chwostem, tym bardziej że moi koledzy już to dawno uczynili. Grzeję do morza modląc się by samolot nie rozpadł się w powietrzu od nadmiernej prędkości, ale ten spisuje się dzielnie. Wkrótce potem doganiam Bobę, Iche jest gdzieś powyżej, natomiast za nami ciągnie watacha niezbyt przyjaźnie nastawionych Su. AWACS łagodnym głosem podaje odległość wroga od nas, 15 miles, 12 miles, 10 miles... W końcu Iche stwierdza że i tak im nie uciekniemy, więc może po prostu stawmy im czoła, mamy jescze na to po dwa Sidewindery.
Ok, zwrot o 180 stopni i spodziewamy się niezłej kanonady. Ale co to? Okazało się, że w międzyczasie gdy podejmowaliśmy nasze heroiczne decyzje wróg znudził się pościgiem i na lekkim gazie wraca do bazy. No to w to nam graj. Zakradamy się dwóch z dołu, dwóch z góry i w momencie gdy mamy żółtych przyjaciół w zasięgu wzroku zaczyna się piekło. Ktoś strzela, ktoś puszcza flary. Kto wróg a a kto swój? Co mam robić? Panika. Sidewinder, przecież Sidewindera musze namierzyć i odpalić. Wszystkie sekwencje, które na treningach wykonywałem niemal automatycznie teraz zanikają, w głowie pustka, tabula rasa. Nie wiem jak długo trwa ten zastój, ale w końcu jakaś obumarła część mojego mózgu zaczyna pracować i nad głową zaświeca się żarówka: Dogfight, tryb dogfight. Wciskam klawisz D i już słyszę znajome brzęczenie... no tak. Zrozumiałem swój błąd. Przede mną kotłują się wrogowie oraz swoi, domyślny tryb dogfightu to HUD Scan więc radar lokuje się na pierwszym lepszym obiekcie, może obcy, może swój. Już chce zapytać AWACSa o indentyfikację, gdy nagle Boba wrzeszczy, że jakiś dureń w F-16 go namierza. Zdejmuję go więc z loka, chociaż pewności nie mam czy tym durniem jestem ja. Jeszcze kilka razy ten sam cel wskakuje mi w loka, więc myślę sobie, że Boba musi tam w kokpicie przeżywać letarg, w końcu totalnie sfrustrowany i z wypiekami na twarzy przechodzę w tryb Boresight i biorę w krzyżyk jakąś kropke na niebie. Chociaż kompletnie nie ma na to czasu wysyłam do AWACSa zapytanie o ident. Na moim X45 odblokowuję przycisk FIRE który czerwonym kolorem zachęca do naciśnięcia. W momencie gdy brzęczenie gwałtownie narasta co sugeruje, że cel został namierzony przez Sidewindera AWACS odpowiada: contact is bogey. Nie zastanawiając się dłużej posyłam jednego w cel. Resztę zagłuszają klekoczący RWR oraz gwałtowne komentarze m.in Boby, który twierdzi że strzela do niego F-16. No więc ja, chociaż najchętniej bym wyszedł z kokpitu i pobiegł za pociskiem, żeby go jeszcze złapać, odprowadzam AIM-9 wzrokiem i patrzę jak wydłużająca się kita dymu dośięga swego celu i na niebie rozkwia bryzg. Głosem blondynki, która ma właśnie dostać mandat pytam "Boba to ty?". W odpowiedzi słyszę "To ja." Zaraza, ale będzie teraz bura. Dla pewności dodaję "Dostałeś?". "Nie dostałem" słyszę. Yyy? O co chodzi? Heh, pewnie jakieś opóźńienia na ventylu spowodowały, że się nie do końca zrozumieliśmy, kto w kogo celował, kto w kogo strzelał. Kamień z serca mi spada, a na twarzy rozkwita szeroki banan zwycięstwa. Nareszcie trafienie. Całość, od mojego przejścia w tryb Dogfight do trafienia celu trwała kilka sekund i wystarczyłaby do wypowiedzenia zdania "Podczas bliskich starć z wrogiem należy bardzo uważać, gdyż w natłoku walki nietrudno o pomyłkę".
Został mi jeszcze jeden Sidewinder, ale ponieważ kończyły nam się zapasy paliwa zawróciliśmy do bazy zostawiając za sobą kilka wraków i kilka uszkodzonych komuszych maszyn. Boba z powodu braku paliwa musiał nieco zmienić kurs, przez co napotkał jeszcze jakieś wrogie samoloty. Iche i ja udaliśmy się na lotnisko w Kunsan, gdzie trafiliśmy na niezły tłok, ale jak tylko zadeklarowaliśmy emergency landing od razu zrobiło się dla nas miescje.
Na miejscu okazało się, że oba moje AMRAAMy sięgnęły celu spuszczając jednego SU-30. Sidewinder jednego uszkodził. Natomiast niestety żaden Durandal nie trafił w cel...

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 27, 2005, 15:25:52 »
Nieee noo nieee.. ide na moj lokalny DC++ . Siedza tam kolesie. ktorzy znaja adminow mojej sieci (mam nadzieje) wiec moze jakos uda mi sie wyblagac te forwardowanie bez podnoszenia abonamentu za net.. A jak nie to pal licho.. Trzeba bedzie wiecej dorobic, bo kazda przyjemnosc kosztuje :)  Ale jak to wszystko czytam, to jestem pewny ze jest ot warte tej ceny  :mrgreen:

[ Dodano: Sro 27 Kwi, 2005 16:33 ]
P.S.  Hehe.. ale ja spostrzegawczy jestem. Dopiero teraz zauwazylem, ze Boba Fett tez jest z Gdanska :)

P.S.2  Zaistalowalem juz SP4.2_OCI + BMS1.03 - wszystko smiga ladnie, pogoda nie zawsze sprzyjajaca :wink: i nie potrzeba nawet Radar_fix'a. Mam tez pytanie: Co wlasciwie daje BMS2_Data_Patch , bo na obcym forum widzialem u jednej osoby konfiguracje SP4.2 + BMS1.03 + BMS2_Data_Patch ?
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 27, 2005, 19:13:37 »
Swietny opis Miszon :) Dodam tylko ze w trakcie walki ventyl wyglada mniej wiecej tak: "Fox2, Bryzg ! Mam ku.....a ! Gdzie on jest ? Na dziewiatej wysoko ! K....a na szostej namierza mnie cos.... Fox2 ! Break Break ! Wyrywam ! K...a za duzo ich ! " itditd :) oczywiscie to wszystko na raz  :lol: Dopiero gdy opadna emocje mozna sprobowac odtworzyc przebieg walki.

Bip3r. Z tym 1.03 BMS to mnie zszokowales :D Nie mam juz tego od XXX czasu :) Masz moze linka do tej instalki ?
BMS2_Data_Patch poprawia kilka bledow glownie graficznych przy wspolpracy patcha BMS z SP4.2. Ale nie wiedzialem ze mozna go uzywac do wersji 1.03 :)

Pozdrawiam

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 28, 2005, 00:30:36 »
Link do BMSa 1.03 jest tu:

BMS_wersja_1.03

Co do tego, czy BMS2_Data_Patch mozna uzywac z BMS1.03 (i czy w ogole jest sens) to nie mam pojecia. Po prostu widzialem na jednym forum w podpisie kolesia taka konfiguracje.

Prosze wszystkich zainteresowanych o szybkie zassanie tego pliku, gdyz na tym serwerze mam ograniczona wielkosc konta do 10MB, awaryjnie do 15MB. BMS zajmuje okolo 13 tak wiec niedlugo bede musial sie go z tamtad pozbyc.

Pozdrawiam.

Dzieki wielkie :)
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #11 dnia: Kwiecień 30, 2005, 22:48:30 »
Wczoraj razem z Iche wykonalismy kilka lotow. jest juz 2 dzien wojny, wojska aliantow cofaja sie na calej linii, wrog podchodzi pod Seul. jego jednostki zmechanizowane zdobyly ostatnia przeszkode na drodze do miasta, Camp Edwards. Sztab probuje rozpaczliwie latac front na calej lini, tylko ze nie ma juz zbytnio czym... Nikt nie spodziewal sie tak poteznego udezenia. Nasze lotnictwo jest w oplakanym stanie, dywizjony maja po kilka maszyn, duza czesc lotnisk jest niezdatna do dzialania, pasy, wyposazenie, hangary, zaplecze.. dopalaja sie. W nocy z 1 na 2 dzien wojny nie odbyly sie zadne loty naszego dyw. Powod prosty, nie bylo czym leciec. O 7 rano dostalismy 5 maszyn z rezerw. Zostaly juz 4. Misje, praktycznie ograniczaja sie do startu kilku-kilkunastu minut lotu i nastepuje zwarcie z wrogiem, ktory panuje na calym niebie. Raz za razem ktos ginie lub wraca posiekany. Z pilotow majacych duze doswiadczenie zostalo kilku, reszta to zoltodzioby. Pod wieczor dnia 1 przekonalismy sie z Iche jak wazne jest rozpoznanie, wykonalismy nalot na 100% procentowa pozycje wrogiej artylerii, lot tuz nad ziemia, ze wzgledu na olbrzymie zagrozenie na calym niebie ze strony wroga. Gdy zapadal juz zmierzch lot przy pomocy flir-a, dolinami przyklejeni do ziemi z calkowicie "wyciszonymi" maszynami, wielokrotnie przelatywaly blisko wrogie grupy. W koncu wypadamy nad cel, to umocnienia wroga jeszcze z czasow istnienia lini demarkacyjnej, obecnie prawie 40 km zaplecze wroga od lini frontu... zrzut "ccip" i blyskawicznie wiejemy. Uzgodnilismy przed nalotem podzial rejonow, i teraz przykrywamy calosc prawie idealnym dywanem eksplozji kasetowych CBU-87. Wracamy, i wtedy sie zaczyna, mniej wiecej w polowie drogi do domu wpadamy na grupe Mig-29A i J-11 (chinska wersja Su-27) Dopadam jednego J-11 Ammramem z bliskiej odleglosci (jak na ammrama), po chwili, gdy zawracam ku kolejnemu rozblyskowi RWR, niczym mlokos nie sprawdzam swej 6-tej. Rakieta IR przeorala mi Falcona bez ostrzezenia. Cholerny Mig -29 przemknal nade mna z rykiem silnikow gdy spadalem juz do ziemi. Iche chce walczyc, lecz ostatnim wysilkiem przed katapultowaniem karze mu wiac do domu. Przy akompaniamencie piskow ostrzegawczych i glosu "f... betty" wyszarpuje uchwyt, potezna sila wgniata  w fotel, ciemnosc, huk, jakies trzaski... i cisza... tylko w oddali szum oddalajacych sie silnikow. W ostatniej chwili dostrzegam ziemie poprzez ciemnosc nocy, laduje obijajac sie bolesnie, spadochron jeszcze chwile ciagnie po ziemi, szybkie odpiecie. gdy dowiezli mnie w koncu po 4 godzinach na lotnisko, dowiedzialem sie ze nic nie trafilismy ! Nic tam nie bylo, zbombardowalismy puste umocnienia. Niech sie wywiad pocaluje !

Miszon

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 04, 2005, 17:15:10 »
Po kilku misjach w odosobnieniu, nasza trójka znów spotkała się na wspólnym briefingu, i podobnie jak ostatnio za cel mieliśmy znautralizować wrogie lotnisko. Jeszcze jedno podobieństwo polegało na tym, że atakowaliśmy cel w tym samym rejonie, baza Taetan mieściła się zaledwie kilkanaście mil od Ongjin - celu naszego poprzedniego wypadu. Route wyglądał więc podobnie, mieliśmy grzać nisko nad wodą, z około 1000 stóp wypuścić Durandale na pas startowy i znowu nisko dać drapaka. To co nas niepokoiło, to jak zauważył Iche, obecność Su-30  na lotnisku. Jeżeli przynajmniej część z nich znajdzie się w powietrzu, będziemy mieli kocioł. Na szczęście miała nas jeszcze asekurować eskorta, więc szanse powodzenia były duże. Grzecznie wsiedliśmy więc do kokpitów by przygotować się do startu.

W powietrze wyszła nas czwórka: Boba, Iche, ja oraz lt. Uhl. Tuż po starcie, gdy grzaliśmy już nisko w stronę morza z wyciszonymi radarami okazało się, że lt. Uhl jest kobietą, co wprawiło nas w bojowy nastrój i zobowiązało do popisania się na polu bitwy. Niestety Bobie nawaliło radio, więc chwilowo nie mógł przyłączyć się do naszych błyskotliwych gadek, jednakże lt. Uhl okazała się małomówną, i chyba onieśmielona naszym samczym zachowaniem skupiła się na poprawianiu makijażu.

Podczas wojny sytuacja w powietrzu rozwijała się na naszą niekorzyść. Wszędzie pełno było czerwonych a my naprawdę bezpiecznie mogliśmy czuć się jedynie bardzo bliko bazy. Dość szybko na trasie to odczuliśmy gdy na RWR na trzeciej rozbłyskiwały 29-tki. Na szczęście eskorta nie była po to, żeby sobie podłubać w zębach, więc od razu zabrali się do roboty. W ten sposób dotarliśmy w pobliże celu bez większych problemów, jednak pozostawało jeszcze ustawić się zgrabnie na osi pasa i wypuścić balast spod skrzydeł. Jak zwykle były z tym niejakie kłopoty, tym bardziej, że na tym lotnisku wróg nie zaspał i przywitał nas komitet powitalny w postaci artylerii. Pierwszy poleciał Boba, zrzucił ładunki, ja tuż za nim, i dalej Iche. Tym razem nie zawiodłem i ładunek wypuściłem na pas, jednak miałem mniej szczęścia bo od razu po zrzucie ktoś wypuścił za mną pocisk. Nagle niebo wokół zaroiło się od wrogich maszyn. Przelatując nad lotniskiem wraz z Iche zauważyliśmy kołujące Su-30. Iche pogonił jednego serią z działka, ja jednak nie miałem czasu na takie manewry i na pełnym dopalaczu starałem się uciec pociskowi. Przypuszczalnie był to A-A 12 Adder odpalony z niedużej odległości, więc myślałem sobie że już po mnie. W międzyczasie moi koledzy wdali się w kocioł. Co chwilę słyszałem "Fox 2", "Fox 3", jednak sam byłem chwilowo wyłączony z imprezy. Iche, który zaraz po nalocie poszedł w lewo złapał ogon w postaci jakiegoś Su, którego z kolei udało się spuścić Bobie. Ja uciekałem ile mocy w dopalaczu blisko 700 węzłów aż w końcu udało mi się zgubić pocisk. Wykonałem łagodny zwrot, jednak przy tej prędkości kostrukcja samolotu i tak stęknęła kilka razy. Włączyłem radar, przeszedłem w tryb A-A i zacząłem szukać bandytów. Pierwszy lepszy okazał się Su-30. Posłałem mu AMRAAMa z dedykacją i gdy tylko pocisk się usamodzielnił cel zaczął wykonywać dziwne manewry. To pewnie pilot poczuł przemożną potrzebę udania się do wygódki. Pomimo jego usilnych starań biała kropka będąca pociskiem nieubłaganie zbliżała się do czarnej kropki będącej samolotem i wkrótce obie kropki się spotkały. Ponieważ uznałem, że cel nie stanowi dłużej zagrożenia przestałem go śledzić. W tym momencie Boba zarządził ewakuację. Zawróciliśmy więc w stronę kolenego steerpointu, jak najprędzej nad morze. Opuszczając pole bitwy zaobserwowaliśmy jeszcze jak artyleria żegna się z naszą eskortą.

Pomimo, że opuściliśmy kocioł w powietrzu nadal było niespokojnie, już nad możem uczepił się nas jakiś Su. Ponieważ mieliśmy jeszcze AMRAAMy kusiło nas żeby podjąć walkę, Boba jednak nie zezwalał na atak. Zgodził się dopiero, gdy AWACS poinformował nas, że Su leci samopas. Nas było w końcu czworo i to bez zadrapania więc mieliśmy oczywistą przewagę. Pojedynczu Su leciał siejąc jammerem przez co bardzo łatwo go zlokalizowaliśmy. W tak pięknych okolicznościach przyrody mogliśmy wypróbować AMRAAMa w trybie Home On Jam. Ustawiłem więc swój samolot mniej więcej w kierunku celu i wypuściłem pocisk. AMRAAM opuścił szynę, wykonal w powietrzu dziwną figurę po czym pognał ostro do góry. Cel był ponad nami, wkrótce znalazł się w zasięgu naszego wzroku, toteż jak na dłoni widzieliśmy jak pocisk go dogania. W chwilę potem płonący wrak spadł do morza.

To jednak nie był koniec przygód. Na RWR co chwilę rozbłyskiwały 29-tki. Wróg miał przewagę w powietrzu tak dużą, że pomimo iż byliśmy z dala od jego ważnych instalacji, musieliśmy się chować po kątach. W końcu jednak bandyci znaleźli się na wprost nas i nie mieliśmy innego wyjścia jak podjąć walkę. Podleciałem blisko, gdyż zostały mi dwa Sidewindery i przeprowadziłem atak na najbliższy cel. Gorąca głowa jak zwykle wzięła górę nad rozsądkiem. Byłem tak zaabsorbowany pościgiem, że nie zauważyłem ewidentnych sygnałów mówiących, że właśnie ścigam F-16. Do końca nieświadomy tego odpaliłem pocisk, który dosięgnął celu.

W następnej chwili dostałem lock na szóstej więc w niezbyt heroicznym stylu dałem drapaka. Czułem, że próba nawiązania walki skończyłaby się dla mnie Adderem w tyłku. Niestety, w walce spadła lt. Uhl, niedlugo po niej dostał też Boba a samolot Iche został uszkodzony. Choć Iche wołał o pomoc, niewiele mogłem zrobić. Ścigające mnie 29-tki zablokowały mnie całkowicie, z jednym Sidewinderem niewiele bym wskórał. Ponadto na HSD nie widziałem już pozycji moich towarzyszy więc nie mogłem nawet określić przybliżonego położenia Iche. W tym zajęczym stylu opuściłem pole bitwy, ścigany jeszcze długo przez czerwonych. Pomimo, że byłem już na terenach teoretycznie kontrolowanych przez nasze wojska co chwile RWR zgłaszał 29-tki, głównie od strony lądu. Czułem, że jesteśmy bici na całej lini. Dopiero blisko lotniska, gdzie w końcu udało mi się wylądować dostrzegłem przyjazne F-16. Na lotnisku było jednak nieprzyjemnie pusto. To nie wróżyło niczego dobrego...

W misji Iche uziemił jednego Su-25 dwoma Sidewinderami a drugiego uszkodził AMRAAMem. Boba uziemił jednego Su. Ja uszkodziłem jednego Su-30, drugiego utopiłem w morzu. Ponadto uszkodziłem F16C...


Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 05, 2005, 22:37:43 »
Ech.. co za klimaty... :567:   Adrenalina skacze od samego czytania. Wspaniale opisy chlopaki!! Mapka sytuacyjna robi wrazenie - czerwono, jak na 1-ego maja za komuny ;)

[ Dodano: Pią 06 Maj, 2005 17:50 ]
P.S. Jak dobrze pojdzie to wkrotce (na weekend, albo tuz po) bede mial przekierowane porty i bede mogl do Was dolaczyc w zastepstwie 4-ego pilota AI.. :))) Pozdrawiam!!
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #14 dnia: Maj 07, 2005, 00:51:27 »
Miszon, piekny opis :)
Bip3r, czekamy wiec:)
Mysle ze jutro jako ze jest sobota, bedzie mozna zrobic kilka misji ;)