Autor Wątek: Misje online AAR  (Przeczytany 22141 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

erbaX

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #15 dnia: Maj 12, 2005, 12:58:46 »
Chlopaki kiedy latacie? też bym chciał spróbować w misjach online swoich sił. Kto w ogóle stawia serwer? i czy wykorzystujecie mikrofony(jaki program używacie) do rozmów czy pisemnie sie porozumiewacie ? Jak latacie to uruchamiacie maszynę ze stanu zimnego czy już z rozgrzanymi silnikami?

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #16 dnia: Maj 12, 2005, 17:27:52 »
Moze dzisiaj odbedzie sie pare lotow. Zapraszam Cie na moje GG, tam poznasz szczegoly ;) Oczywiscie mikrofonek to podstawa :) Loty zaczynamy roznie, czasami ze stojanki, czasami, gdy czasu szkoda, od razu z odpalonymi silnikami.

Pozdrawiam

Miszon

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #17 dnia: Maj 13, 2005, 14:06:18 »
Po kilku dniach nieobecności na koreańskim niebie nasza ekipa znów zebrała się, by odbyć wspólny lot i skopać parę komuszych zadów. Wyprawa miała być przełomowa, bowiem nasze szeregi zasilił kolejny pilot - Erbax, który był brakującym elementem naszego, khe khe, squadronu. Niestety, jak Falcon Falconem, po staremu zaczęły piętrzyć się problemy, co spowodowało, że zarówno Erbax jak i ja zmuszeni byliśmy przeinstalować sima. W efekcie na misję poleciało nas trzech, w starym składzie.

Ponieważ ostatnio sytuacja w kampanii nie rozwijała się po naszej myśli, podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu nowej (w starej zaczęło nam brakować samolotow), opartej o rzeczywisty stan wojsk sił DPRK. Oznaczało to, że w powietrzu będziemy mieć sporą przewagę technologiczną, przy wyposażeniu przeciwnika w MiGi-19, 21, 23 i czasem tylko 29. Nie oznaczało to jednak, że kampania zapowiada się łatwo, lekko i przyjemnie, bo wiadomo jak to na wojnie, misje są zawsze niebezpieczne.

Zapisaliśmy się na wymiatanie przestrzeni powietrznej, w formacji Boba - Iche, ja - pilot AI. Uzbrojenie dość przewidywalne jak na tę okazję, 4x AIM-120C oraz 2x AIM-9X. Braliśmy co się da, póki magazyny zalegają z nadwyżką zbrojeniówki. Oficjalne rzygi w postaci briefingu, jak zwykle ładnie wyznaczona trasa od steerpointu do steerpointu, w tym przypadku niewarte funta kłaków. Był pierwszy dzień wojny i na froncie panował taki młyn, że zanim zdążymy pomyśleć o zaplanowanej trasie, pięc razy wypstrykamy się z pocisków.

Dzień 1, 10.05

Siedzimy w kokpitach i czekamy aż nas wieża puści. W końcu Iche i Boba dają po dopalaczach, ja wtaczam się na pas. AI został gdzies na stojance, może mnie dogoni. Za chwilę wszyscy już jesteśmy 'airborne' i grzejemy na front. Jak zwykle pierwsza część trasy przebiega spokojnie, ostateczna konfiguracja samolotu, nabieranie wysokości, tworzenie namiastki formacji. Na 25000 stóp zaczynamy się rozglądać za bandytami. Uzbrojeni po zęby, z włączonymi radarami oraz aktywną bonią szukamy zaczepki. Jak na złość AWACS nic ciekawego dla nas nie ma. Po parudziesięciu milach w końcu podaje nam namiary na najbliższy cel, jakim jest MiG-21. Jest jeszcze daleko, ale grzejemy mniej więcej w jego stronę, jak narazie wszystkie kontakty na radarze są 'friendly'. Swoją drogą, to niezła watacha naszych przed nami ciągnie, jak to wszystko wda się w bitwę to dopiero będzie zadyma. Przypominają mi się słowa Sapkowskiego - "Generałowie zawsze powtarzają, że wojsko to porządek, porządek i jeszcze raz porządek. Ciekawe tylko dlaczego wojna wygląda zawsze jak ogarnięty pożarem bordel". Czuję, że zaraz te prorocze słowa się sprawdzą.

W chwilę potem pierwszy do ataku udeża mój skrzydłowy. Wypatrzył coś w dole, więc dałem mu pozwolenie na użycie broni, niech sie wyszumi jak może. Jesteśmy już blisko frontu, co jako żywo można oglądać - wojska lądowe prowadzą ostrą wymianę ognia, co chwilę coś eksploduje, na niebie wykwitają czarne obłoczki. Boba pierwszy z naszej trójki wypatrzył bandytów. Skierował Iche oraz mnie na wkazane na HSD cele. Cały młyn jest w dole, gdzie naparzaja się wojska lądowe oraz samoloty udzielają wsparcia z powietrza. Razem z Iche dajemy nura, Boba zostaje na górze i kontroluje sytuacje. Iche pierwszy otwiera ogień - Fox 3, w chwilę potem ja, Fox 3. Generalnie jest niezły kocioł, dużo się dzieje, dużo rzeczy w koło lata. AWACS ma dużo pracy z identyfikacją obiektów, ale przecież zależy nam, żeby nie pozdejmować swoich. Fox 3. To Boba włącza się do akcji. Ja widząc bryzgi z moich pocisków, lokuję się na pierwszych lepszych celach. Wrogowie. Dużo ich tu, ale nie stanowią zagrożenia. Fox 3, bryzg, następny, Fox 3. Dość szybko pozbywam się pocisków a wokół nie robi się spokojniej. Patrze gdzie są ziomy, robią swoje, Fox-3, nie policzę ile razy. Przełączam się na Sidewindery. Gdzieś w oddali bryzg. W dole błyskają eksplozje, to wojska lądowe się naparzają, choć trudno stwierdzić gdzie swoi a gdzie wojska wroga, ale to akurat nie moje zmartwienie. Łapię jednego w loka i identyfikuję. Kolejny bandyta, więc grzeję w jego stronę, jako że nie ma czasu na kręcenie się w kółko. Przechodzę w Dogfight i choć cel jeszcze jest poza zajęgiem, Sidewinder łapie stabilny namiar i wyrywa się w szynie niczym wściekły pies na smyczy. W końcu dopadam MiGa w bezpieczny zasięg i puszczam Fox 2. Bryzg, złom idzie do ziemi. W chwilę potem coś przelatuje blisko mnie, więc biorę ciasny skręt i łapie w lock maszynę, która z daleka wygląda jak A-10. Dobra, nie może być kwasu muszę się upewnić, że nie uziemię swojego. W krótkiej wolnej chwili od nadawanych niemal na orkągło komunikatów wysyłam do AWACSa zapytanie, ale w kakofoni wrzasków odpowiedź nie jest dla mnie zrozumiała. Kogoś AWACS zidentyfikował jako wroga, ale to chyba nie do mnie. Ponieważ jestem już bardzo blisko i niemal na 100% pewien, że to A-10 wysyłam zapytanie jeszcze raz. Tym razem otrzymuję dokładne potwierdzenie, że to swój. Uff, było blisko.

Zawracam i szukam kolejnego celu, kilka razy Sidewinder łapie namiar na dziko, ja widzę tylko bałagan przed sobą. Boba zwołuje wszystkich do siebie, a w tej chwili jest wysoko i oddala się od pola bitwy. Wołam więc skrzydłowego i dajemy drapaka. W walce nikt z naszego klucza nie oberwał. Niektórzy mają jeszcze AMRAAMy ale prowadzący zarządza powrót do bazy. Oglądając się za siebie widzimy cały czas niezły młyn na dole. Błyski eksplozji jeszcze długo możemy oglądać wspominając to, czego przed chwilą byliśmy udziałem. Już blisko bazy próbujemy wszyscy jakoś podejść do lądowania, ale kontroler nie bardzo się spisuje, więc podchodzimy na czuja i sadzamy maszyny na pasie.

Na debriefingu poznajemy szczegóły wypadu. Boba zestrzelił 2 MiGi-19, Iche jednego, plus dwa MiGi-21. Mi udało się uziemić 3 MiGi-19 i dwa MiGi-21. Oczywiście o trzymaniu się wyznaczonej trasy możemy zapomnieć.

erbaX

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #18 dnia: Maj 15, 2005, 08:51:32 »
Narescie odbylem swoj chrzest bojowy z Iche i Bobem na multi  :D . Udalo nam sie zrobic trzy misje z rezultatem pozytywnym bez strat wlasnych. Duzy wklad mieli chlopaki Boba ktory dowodzil i rzadnego bryzgow Iche. Zabawa byla przednia toczyla sie do godz. ok 3.45

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 05, 2005, 12:06:20 »
Panowie.. Mam już stałe IP.. Powodzeniem zakończyła się moja pierwsza próba połączenia z serwerem Falcona przez HyperLobby. Niestety był on pusty (server 44th_FighterWing albo jakos tak).
Mam wobec tego pytanie... Czy Wasze loty online ustały? Jeśli nie to jak umawiacie się na wspólne "oranie" ziemi koreańskiej? Dajcie znać, to z chęcią się dołączę!!

Pozdrawiam
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #20 dnia: Czerwiec 05, 2005, 16:55:27 »
Loty odbywaja sie ale ze wzgledu na moje chwilowe (juz zazegnane) problemy z laczem, Iche i Miszon cos pisza, jakies prace czy cos tam  :mrgreen: Erbax stracil joja :) Dobra, bo sie nam czarna lista zrobi :) Daj znac na gg, to cos sprobujemy chocby we dwoch :)

erbaX

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #21 dnia: Czerwiec 05, 2005, 18:41:20 »
Walsnie erbaX stracil joya i nie zanosi sie na to zebym mial go szybko. Jestem bez kasy i bez pracy :( A z czasem to mam spoko moge grac w kazdy dzien:) wiec tylko joy mi do szczescia potrzebny. Cos musze wymyslec. Postaram sie jak najszybciej wrocic. Nie zapominajcie o mnie

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #22 dnia: Czerwiec 05, 2005, 22:49:30 »
OK Boba..  wrzucam Twoje namiary do GG. Jak tylko zobacze Cie online, to sie odezwe!! :)

Cytat: erbaX
Walsnie erbaX stracil joya... Cos musze wymyslec.


ErbaX - polecam Saiteka x36 w wersji USB. Tani i świetny. Ja kupiłem swojego na ebay'u. Przywiózł mi kumpel, który dość często kursuje pomiędzy USA i III RP. Razem z przesyłką wyszło mi 140zł. Na Allegro pojawiają się czasem Saiteki x45 (dla mnie zbyt kolorowy :wink:) za 200-250 zł. Mam nadzieję, że szybko uda Ci się przełamać złą passę (zarówno joystickową jak i pracowniczą).
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #23 dnia: Czerwiec 06, 2005, 02:31:54 »
Bip3r, jestem przewaznie caly czas na gg. Pisz smialo o kazdej porze. Napewno sie odezwe, czasami z opoznieniem ale jednak :D
Co do yojow. Sam szukam czegos nowego, moj obecny dozyl swych dni :)

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #24 dnia: Czerwiec 07, 2005, 16:03:43 »
Ogłaszam uroczyście, że  w nocy 06/07.VI.2005 odbyłem swój pierwszy lot online pod okiem Miszona. Co prawda nie trwał on (dla mnie) zbyt długo, ale wiem jedno.. Gra online to całkiem inne przeżycie :). Bo oprócz czynnika stresującego związanego z zagrożeniem ze strony AI, dochodzi jeszcze chęć hmm.. nazwijmy to "udowodnienia bardziej doświadczonym kolegom swojej przydatności bojowej", co w efekcie w dniu wczorajszym, zaowocowało tym, że zapominałem nawet który przycisk na joyu do czego służy (choć w grze offline z zamkniętymi oczami wiem jakie efekty w awionice wywoła mój ruch palca wskazującego na knobie).  :oops:

Miszon - dzięki za podtrzymanie mnie na duchu. Mam nadzieję, że jak już się przyzwyczaję do online i nieco ochłonę, to będzie mi szło znacznie lepiej.  :564:

[ Dodano: Pią 17 Cze, 2005 19:23 ]
14.06.2004 (Mój pierwszy "pełny" lot w misji online)

Tego dnia wraz z Miszonem i Bobą Fett'em postanowiliśmy napsuć nieco krwi północnym Koreańcom. Postanowiliśmy wystartować o 21:00. No i zaczęło się.. pierwsza walka jaką odbyliśmy, to próba zmuszenia Falcona4 do "obsłużenia" 3 pilotów. Po dwóch godzinach walki ze sprzętem Miszon był zmuszony zrezygnować z dalszych prób. Koniec końców pozostałej dwójce udało się zasiąść za sterami i tak zaczął się...

Kolejny dzień kampani. Czerwoni zostali nieco odepchnięci na północ. Nad 3/4 obszaru całego półwyspu koraeńskiego na niebie zapanowały siły sprzymierzone USAF i Korei północnej, które lada chwila miały także otrzymać wsparcie fizyczne w postaci dwójki i duchowe trzeciego ;) pilotów PSP IIIRP. Pojedyncze samoloty sił sprzymierzonych południa zapuszczały się na misje aż pod chińską granicę.

Nasza misja miała polegać na osłonie grupy szturmowej złożonej z 4-ech maszyn, która miała zniszczyć bodajże jakąś podziemną fabrykę. Jako że w powietrzu panowały nasze siły, misja zapowiadała się na "nice&easy" :) I rzeczywiście przez większość czasu tak było. Pomimo niemal żółtego wyświetlacza MFD z radarem w trybie RWS, to konia z rzędem temu, kto wśród tych wszystkich potencjalnych celów znalazłby wroga lub choćby "boogies". Z inicjatywy prowadzącego, czyli Boby spaczyliśmy "nieco" z wyznaczonego kursu na zachód, licząc że może w głębi wrogiego terytorium czai się jakieś zło w postaci MiG'a tudzież Su, które możnaby przyszpilić do ziemi. Ale nic z tego.. po przeleceniu około 50km zawróciliśmy. Tym razem wniknęliśmy głębiej na północ.
W pewnym momencie zauważyłem na RWR, na godzinie drugiej identyfikator MiG'a-23. Zameldowałem o tym prowadzącemu, który na tą nowinę chyba aż podskoczył z radości w swoim kokpicie ;) żądny krwi wroga.
W międzyczasie na moim radarze pojawił się kolejny cel. Początkowo scpetycznie nastawiony (w końcu 99.9% celów na radarze to były nasze maszyny) oznaczyłem cel i poprosiłem grzecznie AWACSa o autoryzację. Spodziewając się aż nadto często słyszanego w tej misji "Target is friendly", doznałem niemal szoku, kiedy w głośnikach rozbrzmiała elektryzująca wiadomość "Target confimed hostile. Tu-16" Dodatkowo Boba zmotywował mnie mówiąc, że za 3 strącenia takich eksponatów, medal mam jak w banku 8).
Przełączyłem uzbrojenie na AIM-120C, cierpliwie czekałem cisnąc przepustnicę do końca, aż Tu wejdzie w zasięg rakiet. Jednocześnie z niepokojem obserwowałem jak wspomniany wcześniej MiG-23 przechodzi z mojej godziny 2 na 3... 4... 6... ale wiedziałem, że żółtodzioba (czyli mnie) strzeże Boba Fett - anioł stróż :). Tymczasem Tu był już mniej więcej w połowie DLZ, więc wypuściłem AIM-120. Boba w tym czasie zasadzał się z drżącymi z podniecenia ręcami na MiG'a. Obserwowałem jak moja rakieta zbliża się do bombowca i... o dziwo omija go!! Poszła druga - tym razem zobaczyłem na tle nieba ładną, czarną smugę dymu i płonący punkt opadający ku ziemi.
Mniej więcej w chwili, kiedy mój Tu już zmierzał ku nieuniknionemu spotkaniu z Matką Ziemią, Boba wsiadł na ogon MiG'a i wypuścił Sidewindera. W ostatniej chwili pilot MiG'a przytomnie odbił w bok i uniknął totalnej destrukcji. Boba szykował już drugą przesyłkę priorytetową dla 23, gdy nagle słyszę: "Dostałem! Skaczę!" i komunikat AWACSa o ostatniej lokalizacji mojego prowadzącego. "Nieco" przerażony myslałem "Kto u diabła go
trafił ?!? Jakim cudem ?? Niebo prawie puste !!! Zaraz i mnie rozprują..." Nieco zagubiony i pozbawiony siły wewnętrznej, jaką daje Ci w walce doświadczony kompan u Twego boku, nie wiedziałem, co robić.. Szukać tego gnoja co Bobę strącił i pomścić utratę na szczęście tylko maszyny (Boba się katapultował)!!! Jednakże zawsze przytomny leader poprzez nasze "wewnętrzne radio" (Ventyl) nakazał mi powrót do bazy. O moim stanie ducha może świadczyć fakt, że wracając (i nie mając jeszcze świadomości co Bobę trafiło) wykonywałem serie dziwnych nieskordynowanych manewrów, aż w końcu Boba, który mnie obserwował, spytał się co ja wyrabiam :) Dopiero wtedy wrócił mi zdrowy rozsądek i leciałem już do bazy jak po sznurku :lol:

Po wylądowaniu (moje pierwsze nocne lądowanie!!) na podsumowaniu misji okazało się, że Bobę trafił SA-5 (o ile dobrze pamiętam). Z moich 2 wystrzelonych AIM-120C tylko druga dosięgnęła celu. Oprócz tego w czasie misji ku ziemi poleciał także jeden J-8 strącony przez jeden z F-16 z grupy szturmowej.

Przez całą misję duchowo (na Ventylu) towarzyszył nam Miszon, wspierając nasze morale w trudnych chwilach.  :564:
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 18, 2005, 05:33:39 »
Ladny opis :) Jedno zastrzezenie, trafil mnie SA-13, sam zlamalem jedna z zasad wpajanych kolegom. Zszedlem zaslepiony atakiem na 23-ke w zasieg  wyzutni a ze jej pociski sa IR to nawet nie wiedzialem co przeoralo moje poslady :/ Najsmieszniejsze jest to ze przed misja dwa razy przypominalem chlopakom o mozliwosci zagrozenia ze strony samobieznych zestawow plot chroniacych kolumny wojsk wroga  :twisted:

 :564:

Iche

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 18, 2005, 17:46:33 »
No bardzo ładnie :).

Te SA13 psują całą radość z używania kasetówek :(. Po ostatnich doświadczeniach już nie oszczędzam flar.

Offline Marzen

  • *
  • Dzban Fan :)
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #27 dnia: Lipiec 18, 2005, 15:36:24 »
Ej chłopaki zamieście jakiś nowy opis misji - właśnie przeczytałem opisy poprzednich misji i juz mi się  w ogóle w robocie nie chce siedzieć tylko wskoczyć do kokpitu żmijki i śmignąć pod niebo ... Przecież gracie chyba jeszcze ? Czy też szumnie zapowiadany koniec problemów multi w Alied Force okazał sie tylko mżonką ? ...

Miszon

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #28 dnia: Lipiec 18, 2005, 20:19:37 »
Gramy, niestety AF nie dokonał takiego przełomu w multi, jak się spodziewaliśmy i pozostał problem forwardowania, który eliminuje część graczy. Pisanie raportów jest dość czasochłonne i zazwyczaj zaszczytu tego doświadczają ci, którzy lecą z nami po raz pierwszy.

Offline Marzen

  • *
  • Dzban Fan :)
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #29 dnia: Lipiec 19, 2005, 09:03:50 »
Szkoda ... Ja jestem na etapie zapoznawania się z maszyną i na razie wrażenie robi na mnie sposób w jaki ATC sprowadza samoloty na ziemię :D dlatego czytanie raportów z misji zdecydowanie zachęca do dalszej nauki latania ... No ale jak nie da rady to trudno ...