Autor Wątek: Misje online AAR  (Przeczytany 23055 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #30 dnia: Lipiec 23, 2005, 01:05:18 »
Wiem że to "sprawozdanie" nie jest z lotu on-line ale jakoś nie mogłem sie oprzeć checi podzielenia sie z Wami wrażeniami po pierwszym, "bałkańskim" locie na AF.

 Smutny jestem :( .Pierwsza misja w kampanii i od razu „KIA” :(
Niedawno pisałem o misjach „Dzikich łasic” – właśnie taką misję wybrałem – miałem wraz ze skrzydłowym zrobić „przecinkę” dla wyprawy bombowej – odległość do celu ponad 120 nm. Po obejrzeniu mapki i jej „przeanalizowaniu” pod względem taktycznym, stwierdziłem: obrona PLOT nie jest tak duża, większe zagrożenie stanowi pobliskie lotnisko. Kazałem więc skrzydłowemu zabrać HARM-y a sam uzbroiłem się w BLU-107. Jeszcze kiedy czekałem na pozwolenie na start zmieniłem dopuszczalną wysokość uzbrajania się bombek na 200 ft z 400 ft (domyślnie) – nie lubię gdy mam coś na celowniku, palec na spuście a na HUD-zie wyświetla się informacja: TO LOW.
  Zgodnie z planem lotu pierwszy „sterpoint” miałem minąć tuż przy brzegu na wys. 22 tyś stóp. Akurat zrzedły chmury, więc po prawej stronie widziałem w dole lotnisko i podchodzące do lądowania samoloty. Miałem je minąć z lewej strony w odległości ok. 20 nm, więc się nimi za nadto nie przejmowałem tym bardziej że RWR nic nie „mówił” o jakiejkolwiek aktywności samolotów. Leciałem „wyciszony” wraz ze skrzydłowym, myśląc że się spokojnie prześlizgnę – kombinowałem że za jakieś 60 mil spadnę do wysokości 200 – 300 stóp - wytrzymam 10 min na niskiej wysokości i z znienacka „zaskoczę” cel. W tej samej chwili AWACS podał, że niedaleko (10nm), po lewej stronie są bandyci zmierzający w moją stronę, po sekundzie RWR pokazał że jestem namierzany z lewej przez MIG-21, po następnej chwilce (może pół sekundy) RWR pokazał że jestem namierzany z prawej strony przez MIG-23. To lądujące samoloty – ich piloci stwierdzili, że żadne dupki nie będą nad nimi latać. Od tej chwili wszystko działo się bardzo szybko.
Wiedziałem już, że z mojej misji nic nie wyjdzie, ale postanowiłem unieszkodliwić to lotnisko – stało przecież na drodze następnym wyprawą. Kazałem skrzydłowemu odrzucić zbiorniki dodatkowe (sam to już zrobiłem) i atakować radary przy lotnisku (OPL). Włączyłem radar i odnalazłem MIGi -21 – były blisko. Odpaliłem w pierwszego z brzegu Aim-120, ale był już za blisko, na szczęście drugi z pary był w odpowiedniej odległości i AIM posłał go do piachu. Ostry zakręt ze wznoszeniem na dopalaczu (aż mi prawie skrzydła urwało, bo nadal miałem bombki), przełączyłem się na dog-fight i szukam pierwszego – już się za mną usadawiał. Ten manewr (zwrot bojowy z dużym przewyższeniem) zawsze działa – namierzanie i MIG w celowniku – pozostała tylko formalność odpalenia AIM-9. Wyłączyłem tryb dog-fight i skierowałem się w stronę lotniska skąd nadlatywały już Migi-23. Były zbyt blisko i nie zdążyłem ich namierzyć, minąłem je więc, i na dopalaczu pognałem nad lotnisko kombinując że jeśli je zniszczę to po pierwsze – pozbędę się balastu a po drugie nie dopuszczę do startów innych myśliwców. Gdy zajmowałem się migami 21-mi, skrzydłowy meldował o wystrzeleniu obydwu HARM-ów. Teraz chciałem zawołać go o pomoc, ale niestety, został zestrzelony (może przez Migi-23 przez co dał mi chwilkę czasu). Lotnisko było coraz bliżej. Przeprogramowywałem komputer uzbrojenia aby oddał salwę wszystkich 6-u piguł co 300 ft ( tu trochę przegiąłem – powinienem zaprogramować co najmniej 3 razy większy interwał). Początek pasa za 3 nm – jestem idealnie w linii, jeszcze tylko przełączenie na CCIP. Gdy skończyłem byłem akurat na początku pasa, wcisnąłem wyzwalacz – 6 „szarpnięć”, jeden po drugim poinformowało mnie, że piguły poszły. CAT I i  gwałtowny zwrot w lewo, w samą porę bo przy lotnisku siedział sobie SAM-3. Dobra, oddalam się od lotniska - ale za mną przecież leciały Migi, które na pewno już zdążyły się do mnie zbliżyć. Nie mogę się do nich jeszcze odwrócić, bo za blisko jest SAM-3. Więc znowu dopalacz i nisko przy ziemi na noktowizji, która to zresztą g… dała, bo ziemia była czarna w tym widoku nad ranem i nie wiem tak naprawdę jak wysoko jestem. Za pierwszą górką zwrot z włączonymi hamulcami, włączam dog-fight i widzę Migi. Zwolniłem na tyle że mam teraz mały promień zawracania (dużo mniejszy niż rozpędzone MIG-i), wchodzę jednemu na ogon i  posyłam mu ostatniego AIM-9. Drugi już zwolnił i rozłożył skrzydła - z nim będę długo wojował. Raz miałem go na celowniku, ale był za blisko. W końcu po wielu manewrach udało mi się go zestrzelić z działka. Pozostało mi już tylko ono, więc postanowiłem wiać i ocalić skórę. Gdy „sadowiłem” się na kursie powrotnym w celowniku pokazał mi się kolejny samolot – spytałem AWACS-a „czy mogę” – ten odpowiedział, że tak, no i połakomiłem się. Zamiast wiać co sił, zabawiłem się w kowboja – przecież mogłem jeszcze coś strącić >:(. Zapomniałem niestety o SAM-ie, który stał przecież koło lotniska. Tak to parafrazując Krasickiego, gdy myślałem sobie, że jestem „najlepszym” pilotem na świecie i gdy chciałem jeszcze sobie pokadzić zestrzeliwując następny (5-ty) samolot wpadła rakieta na mnie z boku i zestrzeliła. Byłem zbyt blisko ziemi i nie zdążyłem się katapultować.
Taak – to był piękny lot … z jeszcze ładniejszym upadkiem.

Ku przestrodze wszystkim napaleńcom, Banan ;)
"Banany na twoim skrzydle to samo zdrowie" - Banan :)

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #31 dnia: Lipiec 23, 2005, 05:32:51 »
Niezly opis, no i wynik  :564:

lobo

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #32 dnia: Lipiec 28, 2005, 08:59:08 »
Wczoraj odbyl sie mo pierwszy lot online!  :D

I musze powiedziec, ze to jest zupelnie inne latanie. Stres zwiazany z tym zeby niczego nie schrzanic byl ogromny...ale i satysfakcja tez nieporownywalnie wieksza!

Lot to typowy OCA strike w skladzie Boba jako Flight leader, Banan jako Element leader i ze mna jako wingmanem Boby. Drugi pack to SEAD Escort w skladzie Miszon i Biper. Przed wylotem prowadzacy ustalili trase, wysokosci, uzbrojenie itd. Po uzgodnieniu wszystkich detali - wylecielismy!

Niestety wystapily problemy techniczne i to znaczne. Lot mozna zaliczyc do tych z "ograniczona widocznoscia" gdyz niektorym z nas (Bobie i Bananowi) pas sie... nie wczytal! :570: Hardcore! Oprocz tego wystepowaly jeszcze inne problemy, glownie z komunikacja i glownie u mnie. Przepraszam Boba Fett - to, ze nie wykonywalem rozkazow nie wynikalo z niesubordynacji :|

Ogolnie to nie popisalem sie za bardzo w tej misji, najpierw odpadlem z formacji i lecialem 5 mil za Bananem i Boba a potem juz po bombardowaniu...rozwalilem maszyne!  :572: Mialem freeza (moze to Falcon mial czkawke) i ekran zatrzymal sie na dobre 7-8 sekund. Skonczylo sie to fatalnie. :567:

Po nalocie Boba i Banan wrocili do bazy i starali sie wyladowac na lotnisku-widmie, ktore takze sie nie wczytalo. Ogolnie polozyly nas lagi ale ekipa jakos dala sobie rade.

Oczywiscie nie chce tu pominac udzialu grupy SEAD - niestety nie potrafie powiedziec co dzialo sie u nich gdyz przysluchiwalem sie glownie temu co mowi Boba. Tak wiec Biper lub Miszon musza dodac cos od siebie :)

Efekt naszego nalotu:



PS. nastepnym razem dam bardziej rozbudowany opis! Niestety ponad polowe czasu misji spedzilem poza samolotem i nie wiem co dokladnie dzialo sie pozniej... :|

PS2 w nastepnym locie postaram sie niczego nie rozwalic :) (tzn. niczego poza celami! ;) )

Dzieki z lot! Odmeldowuje sie! S! :564:

Miszon

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #33 dnia: Lipiec 28, 2005, 16:01:16 »
Fajnie Lobo, mam nadzieję, że się jeszcze w tym temacie wykażesz  :D  A tak dla ścisłości, to Banan leciał ze mną a z wami Biper, nasz rezultat to zniszczone stanowiska SA-10, które nie wiedzieć czemu siedziały sobie potulne jak baranki i czekały na HARMa. To zapewne wynik niestabilnego łącza i błędów będących jego następstwem. Sam też zostałem trafion jakieś 40 mil od bazy pociskiem widmo.

Iche

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #34 dnia: Sierpień 01, 2005, 19:01:57 »
Pamiętajcie o ustawieniach prędkosci połaczenia. Host powinien mieć odpowiednią do wydajności łącza, klienci 56 kb/s. Pamiętam, że takie ustawienie kiedyś wyeliminowało poważny problem z rozpoczeciem misji w AF.

Tutaj fajny tutorial: http://www.simhq.com/_air5/air_163a.html

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #35 dnia: Sierpień 02, 2005, 19:16:11 »
W dniu wczorajszym, po ogłoszeniu alarmu przeciwlotniczego (01 VIII) na płycie lotniska Seosan (Tacan 052X) stawili się: Boba Fett, Miszon, Iche oraz moja skromna osoba (akurat sprzątałem hangary, więc się wprosiłem na czwartego ;) ). Naczelne Dowództwo Zjednoczonych Sił Koreańskich i US zleciło nam misję BAI, której celem była 3 Brygada sił lądowych DPRK zmierzająca na linię frontu. Naszym zadaniem było powstrzymać ten marsz i zadać jak najwięcej zniszczeń tymże siłom wroga. Co prawda przed misją wywiad nie donosił o zbytniej aktywności komunistycznych sił powietrznych w rejonie naszej misji, ale jak to mówią weterani operacji Market Garden: "Słuchaj się wywiadu, a będziesz zimą po lasach w trampkach gonił"  :wink: Pierwszą parę obsadzili Boba Fett (lead) i Iche, natomiast dowodzenie drugim elementem objął Miszon. Ja rozsiadłem się wygodnie w kokpicie maszyny nr 4. Po szczegółowym briefing'u i dobraniu uzbrojenia AG (po 6 Maverick'ów na każdą maszynę) wsiedliśmy do Viperów. Po chwili za plecami dało się słyszeć przyjemny, przytłumiony pomruk silników F-16. Taxi..., Request clearence for take off... i "off we go" w parach z szerokiego pasa bazy Seosan, w której, jak wiedzieliśmy, w oficerskiej kantynie, po powrocie będą na nas czekać drobne, urocze i wiecznie uśmiechnięte azjateczki.. (ach te masaże po męczącej misji - nie tylko dla nich warto starać się przeżyć spotkanie z Su-30) :wink:

Po oderwaniu się od bezpiecznej ziemi, steerpoint 2, wejście na 20.000 ft, przygotowanie Falcona do wykonania misji. W okolicach STP 2 AWACS doniósł o grupie wrogich jednostek powietrznych. Wyskoczyło coś na radarze.. Declare.. i którys z chłopaków zdjął paskudę z nieba. Według planu w okolicach STP 4 Miszon i ja, jako pierwsi mieliśmy odnaleźć cele naziemne i zaatakować. W tym czasie prowadząca dwójka Boba+Iche osłaniała nasze tyłki przed niespodziewanymi odwiedzinami wrogich samolotów. Po osiągnięciu STP 3 uzyskaliśmy od AWACSa namiar na cel naziemny. Zwrot, przejście w AG, namierzanie i wywalamy kolejno prezenty AGM-65D zaadresowane "Deliver to Kim Dzong Il". Miszon szybko pozbył się swojego balastu (jak się później okazało w debriefingu ze 100% skutecznością), ja natomiast miałem nieco problemów ze znalezieniem naszego celu. Przez
przypadek w obrazie kamery Mava pojawił się jakiś most.. "A!" pomyślałem, "jeszcze skurczybyki was nie znalazłem, boście się pochowali za źdźbłami trawy (tacy ponoć są już chudzi z głodu!), ale na drugą stronę rzeczki to sobie tak łatwo nie brykniecie" po czym posłałem w jego stonę jednego Mava (mostek uszkodzony). W końcu udało mi się znaleźć jakieś jeżdżące sprzęty na ziemi (widocznie wiatr zawiał w drugą stronę, trawka się przechyliła i odsłoniło chuderlaków :wink:), więc się na nich "wypróżniłem" z pozostałych AGM-65D. Spora część dotarła do celów, choć były to zwykłe ciężarówki i może coś jeszcze niezbyt dla wojny istotnego, ale należało do wroga! Po zakończeniu ataku AG, wraz z Miszonem przeszliśmy z kolei do osłony pierwszej pary, która rozpoczęła rzeź wielkiej kolumny czołgów T-72. W trakcie tej części zadania stała się rzecz dość dziwna - Miszona COŚ zdjęło.. oberwał nie wiadomo skąd i czym i od kogo (podobną przygodę miałem ja w naszym poprzednim wspólnym locie). Niestety musiał się katapultować. Załatwili mi lead'a.. sukinkoty!! Postanowiłem, że po powrocie wypiję za niego szklaneczkę 12-letniej Whiskey on the Rocks i wykorzystam jego przydziałowy masaż, coby się kolejka nie zmarnowała ;) A jak chłopak wróci z buta do bazy, to postawię mu butelczynę :564:

Pierwsza para kończyła już atak AG, Miszon niczym smutny jesienny liść, z bolesną świadomością utraconej szansy na pomisyjną rozkosz, powoli opadał na nieprzyjazną ziemię, a ja krążyłem próbując osłaniać pierwszą dwójkę (nie ukrywam, że w pojedynkę  było mi nieswojo - z doświadczonym lead'em u boku czułem się raźniej). Nagle, w odległości ok 38km na północ od naszego obszaru nalotu na radarze pojawił się nowy kontakt. Bug.. Declare.. "Contact confirmed hostile! Mig-29" usłyszałem! "No tak..", pomyślałem "trzeba by się nim zająć, aby chłopaki mogli dokończyć zadanie. Tylko, żebym nie dał du.. mhmm ciała". MiG początkowo leciał naprzeciw mnie. Aby go odstraszyć od reszty grupy, zalokowałem go. Zrobił zwrot i zaczął uciekać. Full Military Power i gonię. W tym czasie słyszę, że Boba i Iche skończyli rozdawanie podarków AGM-65 i zwrócili w moją stronę aby mnie wspomóc. Nie zdążyli jednak... Fox 3... zanim dolecieli mogli już tylko potwierdzić zgłoszony przeze mnie "Bryzg". Pilot Mig'a oberwał, bo postanowił pomimo ciągłego locka, zawrócić i wszedł w zasięg AIM-120B. Niestety nie starczyło mi zimnej krwi, żeby czekać, aż oberwie pierwszym Slammerem i zmarnowałem na gada obie rakiety średniego zasięgu.

Po zebraniu się w szyk, dla pewności skierowaliśmy pytanie do AWACSa o inne źródła zagrożenia. Na naszej trzeciej pojawiła się grupka Bogeys.. Zwrot, podejście (Sindewinder załapał locka, więc po zezwoleniu lead'a na atak Fox 2.. dwukrotnie!.. i nic!!!). Po zbliżeniu się, naszym oczom ukazały 3 potężne AN-24. Posłałem w kierunku jednego długą serię z działka.. zbyt długą.. akcja skończyła się moim komunikatem "Cowboy14, Winchester" (ale jeden z nich oberwał). Zaraz po tym na ogony Antków wsiedli Boba i Iche sciągając z koreańskiego nieba po jednym. Boba był naocznym świadkiem ślicznego trafienia przez Iche, które naszego dowodzącego wprowadziło wręcz w eksazę (z ręką na sercu mówię Wam - jeszcze takiego Boby nie znałem :shock: :D). Moglibyście Panowie opisać tą sytację, której nie miałem przyjemności obejrzeć, dla niezaprzeczalnego wzbogacenia tej relacji.

Ponownie zaczęliśmy zwierać szereg z zamiarem ostatecznego powrotu do domu (na masażyk ma się rozumieć, dla mnie tego dnia podwójny, w trójkąciku , bo jeszcze za Miszona :) ). Pierwsza dwójka przyjęła standardowy szyk, ja bez zbytniego pośpiechu
goniłem tą śmiertelną parkę..

(W tym miejscu zmuszony jestem uczynić małą dygresję. Otóż po trafieniu i katapultowaniu się Miszona przez cały czas towarzyszył nam błąd w postaci obecności samolotu Miszona na HSD).

Zbliżając się powoli do lead'a i jego wingmana oceniałem sobie co widzę na HSD i na radarze. Porównanie było nieco "dziwne": na HSD widziałem lead'a i wingmana, a nieco na lewo od nich i troche z tyłu ów strącony samolot Miszona. Patrząc na radar, widziałem strąconą F-16-tkę Miszona, Bobę (leader), Iche (tuż za Bobą i nieco na prawo od jego linii). Przesuwając kursor na radarze na tych kontaktach, widziałem, że na HSD mój kursor pokrywa się z identyfikatorami chłopaków.. ALE CÓŻ TO??? Na radarze, tuż za Iche i nieco w prawo od niego mam jeszcze jeden kontakt!!! Znów "radosna tfu..rczość" Panów z Lead Persuit??? A może jednak to nie bug? Kursor na radarze nad kontakt.. Na HSD w tym miejscu pusta przestrzeń.. RWR milczy!!! Bug'uje cel... AWACS Declare... chwila oczekiwania w napięciu... i.. "Contact confirmed HOSTILE!!! MiG-21!!"    "Ku... leczka", myśle, "a ja goły Winchester jestem, jak blada dupa świecąca na plaży!". Jedyne co mogłem zrobić to ostrzec chłopaków o zakradającej się rychłej śmierci! Postanowiłem, jak uprzednio z MiGiem-29, postraszyć drania (w końcu on nie wie że go golas ekshibicjonista straszy) i .. Designate target.. Moi koledzy po ostrzeżeniu rozeszli się na boki. MiG najwyraźniej się wystraszył locka, bo zaczął zawracać w moim kierunku (tak przynajmniej mi się wydawało). W tym momencie, pomimo że siedziałem, to zrobiło mi się miękko w kolankach, bo nawet procy w kabinie nie miałem, żeby się bronić. W tym czasie Boba i Iche również zrobili zwrot.. zrobił się mały kocioł (ponownie proszę o ewentualne uzypełnienie relacji głównych bohaterów tej akcji) po czym MiG-21 migiem pomknął w kawałkach ku ziemi powalony serią Boby. Uff...

Dalszy przebieg powrótu do bazy był nicznym niezmącony. Przy lądowaniu słońce chyliło się już ku zachodowi, w kantynie Whiskey w szklaneczce z lodem się chłodziła, a 2 azjatki szykowały eteryczne olejki i nagrzewały swoje małe stopy, którymi wieczorem dreptały delikatnie po mych umęczonych plecach.. Ech.. uwielbiam te powroty do bazy.. chyba tylko dzięki takim chwilom mam motywację, żeby jeszcze pożyć ;)

Miszon, druhu.. to za Ciebie!  :564:
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Offline Qba

  • *
  • 13 WELT C/O
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #36 dnia: Marzec 23, 2006, 01:44:54 »
Siodmy dzien kampanii na Balkanach. Stosunkowo niska aktywnosc powietrzna po obu stronach. Baza Palese Machie we wschodnich Wloszech. Godzina 20...

Tego wieczoru dowodztwo zdecydowalo uderzyc w baze Ivangrad w Czarnogorze, ze wzgledu na operujaca stamtad bardzo duza liczbe wrogich eskadr. Niedaleko nasi Marines, obrona plot w poblizu celu slaba.

Cowboy1 4-ship strike, do tego 4 F16 SEAD i mialy byc F-15 jako TARCAP, mialy.

Qba
Mark
Bip3r
Ichi

1 i 2 biora Durandale, 3 i 4 BSU-49 na hangary.
Start, zlozenie w formacje i push 2. AWACS donosi o wrogich Galebach w poblizu, ale olewamy je - mamy inne zadanie. W polowie Adriatyku przed nami wrogie Migi w odleglosci 35 mil. Skrecamy 40 stopni w prawo i na dopalaczach staramy sie oddalic by nie wdawac sie w walke - udalo sie, Migi przeszy dalej. Pare minut pozniej powtarza sie sytuacja z drugim flightem Migów.

Zostawiwszy bandytow daleko za nami wlatujemy na terytorium Albanii liczac na wyrozumialosc jej mieszkancow. Nastepnie skrecamy na polnoc nad cel. Odleglosc 40 mil.

Gdzies w eterze slychac odglosy walki naszej SEAD eskorty. Nad celem sporo kontaktow, wszystkie wrogie. Sortowanie. AWACS informuje o zagrozeniu z zupelnie innej strony z duzej odleglosci wiec przyjmujemy, ze kontakty przed nami to Galeby/Antki i nie podejmujemy walki.

10 mil do celu. Spike '21' przed nami. Okazuje sie ze dwa z rzekomych Galebow to Migi-21. Za pozno na wydawanie rozkazow skrecam gwaltownie na jednego Fishbeda - Pitbull. Skret 40 lewo - drugi Pitbull. 2x Splash.

Atak na cel. Dookola FLAK. Na pasie koluje Antonow. Zrzucam moje BLU, slysze 'bombs away' skrzydlowych. Kilka sekund po zrzuceniu ostatniej piguly moim samolotem gwaltownie obraca a ekrany w kokpicie gasna. Odzyskuje kontrole, szybkie wytrymowanie sterow. Sekunde po tym spike '21'  na godzinie 9. Skrecam na Migi.

Visual z bandytami. Bez radaru i huda odpalam Maddoga - splash. Drugi Mig zawraca i ucieka.
Przez ramie spogladam na lotnisko i widze dwa jasne punkciki przemieszczajace sie dosyc szybko w strone mojego skrzydlowego. "Rakieta! Rakieta!". Za pozno, Mark melduje ze dostal i wyskakuje. Pewnie wlecial niefartem przed nos jakiemus spanikowanemu Galebowi.

Przekazuje dowodzenie trojce i kieruje sie w strone bazy. Element pozbywa sie swoich AMRAAMow na napotkane Galeby.

Po przeleceniu z powrotem Adriatyku zglaszam emergancy. No i niespodzianka, "Cowboy11 divert to...". Pas  okazuje sie rownie dobrze podziurawiony co zbombardowany przed chwila przez nas Ivangrad. Szybkie spojrzenie na mape i kurs na dzialajace lotnisko na poludniu Wloch. Ladowaniu towarzyszyly trzaski, zgrzyty, wybuchy i sterty iskier ale jakos udalo sie zatrzymac bezpiecznie na trawce obok pasa. Po paru minutach swoje inbound zglaszaja 3 i 4. Mission completed.

13 Wirtualna Eskadra Lotnictwa Taktycznego / Col Qba (C/O)

13WELT YouTube Channel

Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #37 dnia: Marzec 23, 2006, 09:27:05 »
To jest to co kowboy-e lubią najbardziej  :564:- duzo akcji nad celem, powrót potrzskanym samolotem i dodatkowo "prawdziwe" emergency landing :) . Swoją drogą gratuluję zimnej krwi  :icon_chomik-w-tasmiea_274:. A jaki wynik lotu? Pozdrawiam.
"Banany na twoim skrzydle to samo zdrowie" - Banan :)

Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #38 dnia: Marzec 23, 2006, 20:03:13 »
Wynik - sukces. Prawie wszystko 100% celności :). Dodam jeszcze że lecieliśmy praktycznie bez eskorty. F-15 dały ciała... Ale misja mi się bardzo podobało. Trochę taktyki, trochę dreszczyku emocji. Do samego końca nie wiedzieliśmy co robić: czy atakować lotnisko czy próbować oczyścić z leksza powietrze. Ale po decyzji każdy miał zminą krew i ruszył w kierunku celu nie zważając na zagrożenia - to mi się podobało. Na początku zaczęły walić do okoła flaki - nic to, dalej na przód. Z tego co mówił Ichi (atakował jako ostatni), to nad lotniskiem była niezła jatka. Ogień maszynowy z każdej strony + flaki.
Aha, jeszcze jedno. 2 razy do mnie wystrzelili. Pierwszy raz udało mi się wymanewrować. Za drugim razem również zauważyłem rakietę, ale trochę pecha miałem i trafiła - silnik mi padł.
Oby więcej takich misji :)

Pzdr Mark


Offline Qba

  • *
  • 13 WELT C/O
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #39 dnia: Czerwiec 10, 2006, 15:50:01 »
...OCA Strike na jednopasowe lotnisko. IP i wchodzimy do ataku. Przede mną prowadzący Boba Fett zrzuca po kolei durandale. Te jednak nie trafiają w pas tylko wybuchają tuż obok! Sam mam cztery półtonówki i cały czas nie mam jeszcze pomysłu jak je wykorzystać.

Jestem juz blisko pasa, widze startujące w moją stronę wrogie myśliwce. Na oko przypominają A-4 i jakoś nie moge skojarzyć skąd takie tu się wzięły. Jeden mnie mija, do drugiego toczącego się po pasie otwieram ogień z działka. Pociski trafiają wszędzie dookoła tylko nie w niego. Pudło.

Przelatuję nad pasem i robie nawrót, żeby zrzucić bombki. Mój F-16 zawraca zadziwiająco szybko jak na tą masę. Ponownie lecę w stronę pasa ale prędkość jest strasznie mała! 140...130... Dopycham dopalacz na maxa i próbuję wyciągnąć samolot, który niemal jak kamień spada na ziemię! 50 stóp...40...30...20....     NIEEEEEEE!!!!!!!

Naglę widzę przed sobą znajomą ściane mojego pokoju i słyszę głos ojca. "Kuba! Wstawaj bo spóźnisz się na zajęcia!"   

Sen...   

Dziwne...gram od 6 lat w F4 i nigdy takich nocnych przygód nie miałem...
13 Wirtualna Eskadra Lotnictwa Taktycznego / Col Qba (C/O)

13WELT YouTube Channel

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #40 dnia: Czerwiec 10, 2006, 16:22:43 »
A to ci dobre.. Dobrze, że słysząc "bombs away" nie zostawiłeś ciemnobrązowej "broni biologicznej" rozsmarowanej na prześcieradle w łóżku. Takiej ćwierćkilówki ;)
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Boba Fett

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #41 dnia: Czerwiec 10, 2006, 22:03:31 »
Qba ! Spudłowałem ?!  :020:
Może Ci F&W padł we śnie ?  :003:
A poprzez senne zamroczenie nie przegapiłeś dzwięku, a raczej braku, silnika ?  :020:
Ja też chce takie sny !  :021:


Offline Qba

  • *
  • 13 WELT C/O
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #42 dnia: Styczeń 02, 2007, 02:36:22 »
Korea, ofensywa wojsk USA na Fenian. Misja sweep, nas trzech: Qba, Mark, Wacha i AI na doczepkę. Każdy z sześciona AIM120 na pokładzie. Roll out. Przelot przez front, fence check i kurs w rejon patrolu. W zadanej strefie cisza, kierujemy się głębiej w terytorium wroga i tam napotykamy wrogi flight czterech Migów-29.

Sortowanie, przydzielenie celów, foxy3 w eterze. Lekkie zamieszanie, ktoś z nas jest defensive, inny melduje o uaktywnieniu się w pobliżu wrogiego Sa-3. Splash, pierwszy drugi..... po chwili cały wrogi flight gryzie ziemie.

Następny flight inbound. Znowu nasza wygrana. Mamy jeszcze około połowy rakiet, ale paliwo na wyczerpaniu. Kierujemy się do najbliższego tankowca. W sumie dolot do stołówki, zatankowanie i powrót w rejon patrolu zajmuje nam około 40 minut.

Z powrotem na terytorium wroga. Info od AWACSa o samotnym Migi-21, kierujemy się na niego. Wacha i Mark przodem, ja lekko z tyłu. Fishbed wchodzi w zasięg. Wacha odpala Aim120. Nagle na godzinie 3 bliski spike '21' z innego Miga. Skręcam w prawo, bandyta właśnie wystartował z lotniska nieopodal i nabiera wysokości, lokuje go w trybie dogfight i nurkuję wchodząc mu na ogon. Odrzucam dodatkowe zbiorniki, sterowanie na CAT1. Seria z mojego M61, druga, splash. W tym samym momencie Wacha melduje o strąceniu swojego miga.

Wacha i Mark mają spike '29' i skręcają w jego kierunku. Ja jestem jakieś 5-20 mil po skosie za nimi. Na radarze widzę wrogiego 29, resztę mojego flightu i jakiś dodatkowy kontakt blisko Marka...
Przyglądam się bliżej i widzę charakterystyczny dym ciągnięty za sobą przez Fishbedy.
"Mark! Mig za tobą nisko! Odbij i flary, flary!"
HUD zapełnia się flarami Marka, przechodzę znowu w tryb dogfight, lock na Migu i Fox3 z bliskiej odległości, Splash. Zestrzelenie przez Wachę odległego Fulcruma było formalnością. Return to base.

Zbliżamy się do FLOT, Wacha informuje o wyskakującym co jakiś czas spiku od Sa-10. Oddalamy się od podejrzanego miejsca. W powietrzu brak wrogich maszyn. Nagle przed nami bryzg. Lokuje trafiony samolot i słyszę buddy spike od F16, który w płomieniach spada na ziemię. Skąd to?
"Spike Sa-10, godzina 4" słysze od skrzydłowego. Skręcamy ogonem do zagrożenia i w nogi. Chaff.
"Uwaga, misslie launch! smuga na horyzoncie godz 6!" Mija chwila, po czym Wacha krzyczy, że dostał i wyskakuje.

"Mark, dopalacz i jak najszybciej na nasze terytorium" - rozkazuję
Mijamy FLOT, wygląda na to, że wszystko będzie ok.
"Trójka, dostałem, katapultuję się".....

Zostałem sam, ale nie dane mi było wrócić do bazy. Minutę po strącaniu Marka również oberwałem Sa-10... Na własnym terytorium.

Pierwsza misja w nowym roku. Niezły początek.





13 Wirtualna Eskadra Lotnictwa Taktycznego / Col Qba (C/O)

13WELT YouTube Channel

Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #43 dnia: Styczeń 02, 2007, 10:12:09 »
Boże! Kiedy wy lecieliscie? Czy nie mieliscie nic lepszego do roboty (np. leczenie kaca :) )? Nie powinniscie wylatywać w takim stanie (przyrównuję Wasz stan do swojego  :021: ).
Czy wszyscy się uratowali? Mam nadzieję że tak. Gdyby nie ten SA-10 był by to wspaniały lot, a i tak gratuluję strąceń. Pozdrawiam i przy okazji wszystkiego najlepszego w NOWYM ROKU :banan .
"Banany na twoim skrzydle to samo zdrowie" - Banan :)

Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #44 dnia: Styczeń 02, 2007, 11:33:05 »
Ej, no Banan - przed lotem poszły w ruch obowiązkowe alkomaty - dowództwo 13 WELT może spac spokojnie, bez obawy o sprzęt bojowy eskadry :021: Tylko ten AI jakiś taki nie pewny był - musi ma patent na alkomat :002:

Co do SA-10 które nam zrobiło rzeźnię - trochę je zlekceważyliśmy bo siało po inych flajtach no i śmiesznie było bo tylko mi się na RWR pokazywało. Dlatego trochę "lekko je ważyliśmy" do momentu aż zobaczyliśmy z Qbą dwie smugi i zestrzelonych naszych.
Dodam tlko, że w następnęj misji nie zostawiliśmy suchej nitki po SA-10