Autor Wątek: Misje online AAR  (Przeczytany 22692 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline bip3r

  • *
  • 13 WELT
    • www.13welt.pl
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #60 dnia: Styczeń 24, 2009, 22:03:02 »
Sympatyczny opis Syringe :)

W sumie to się nie dziwię, że zarysowałeś pupskiem o glebę. Kto by nie zarysował po raz pierwszy biorąc udział w misji online i widząc wieżowiec na końcu pasa ?? :D
"Jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość." K.I. Gałczyński


13WELT YouTube Channel

Syringe

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #61 dnia: Marzec 14, 2009, 12:49:02 »
No i znów trafiliśmy do Korei.

Tym razem dostałem przeniesienie razem z moim leadem Dominikiem' Flankerem.
Na jakie lotnisko trafiliśmy nie powiem :( (ahh te dziwne nazwy :P )
Jak się okazało trafiliśmy na sam początek wojenki.

Na sali odpraw dowiedzieliśmy się że naszym pierwszym celem będzie  most dzięki któremu odwleczemy atak żółtków na północno wschodnie terytorium aliantów.
-taki most dla dwóch uzbrojonych szesnastek to troszkę za mało- stwierdził Flanker
-może weźmy HARMy – zaproponowałem – dopieprzymy  im w SA-13 na północ od celu.
-hmm nie lubię się tak rozdrabniać- odpowiedział Flanker- poszukam jakiegoś innego mostu blisko celu. Jakiś jest 10mil na południe, a  nie to nasz. Dobra bierzemy te AGMy.
Plan jest taki, dolot na 23 tys. Robimy podejście z 20tys, zrzut w CCRP po jednym marku  w cel. Odejście na green Vector  potem poszukamy celów dla HARMa odpalamy i wracamy do domku.
Wszystko szybko i bezboleśnie. Oczywiście dla nas :)

Kilka minut później siedzieliśmy już w rozgrzanych maszynach i kołowaliśmy na pas.

Już  na pasie Flanker nadał w eter:
-hamulce, przepustnica na FM, start na 53.

...50,51,52, start! Przepustnica  na Full Burner, hamulce puszczone, przyśpieszenie wgniata mnie w fotel, 80knots, 100,120,135...

-W górę, gear up, wznoszenie 10stopni, teraz 7. Przy 350 przepustnica na full military, push steerpoint 2-  nadał wiązanką Lead.

Mając chwilę czasu,zmieniłem radio na preset channel 12, odpaliłem AGM-88 ustawiłem zakładkę HAD i zacząłem skanować przestrzeń powietrzną przed nami.
-jedynka, kontakty 70 mil przed nami,  na naszym kursie, cold, angles 2 i 3.
-ok sprawdzam
-następne kontakty, odległość podobna,  60 prawo, wysokość 12
-Ci nisko to nasi, tych na prawo nie widze.
-podświetlam
-ok mam(...) to też nasi. Mamy czysto. Ok leveling 23.
-dwa- potwierdziłem.

Po kilku minutach lotu odezwał się RWR.
-Tu lead, mam spika od SA-2 na 10.
-potwierdzam, postrasz ich może HARMem to się odwalą.
-niestety nie mam ich na HADzie.
-ciekawe co ten SAM robi tak daleko za linią frontu- zapytałem
-nie wiem właśnie- odpowiedział Flanker- u mnie stoi ciągle na 9. O a teraz są 3.
-dziwne, olejmy. Przełączam się na precyzyjny steerpoint. Jesteśmy 34 mile od celu. Most bardzo dobrze widoczny na radarze.
-Jedynka potwierdzam.

Po kilku minutach.

-mam first cue, cel w zasięgu- nadał Flanker
-potwierdzam, odpowiedziałem mam spika  od SA-13 na 11.
-mam i ja. Za chwileczkę zrzucam i odchodzę. na green vector!

Ustawiłem się za prowadzącym dałem locka na most i czekałem aż wejdę w obszar zrzutu.
-BOMBS AWAY!
Zobaczyłem czarny punkcik odchodzący od samolotu Dominika. Po chwili sam wcisnąłem pickle i poczułem szarpnięcie odpadającego Marka. Odbiłem w prawo i wszedłem w dość ostry zakręt za liderem, który prosił AWACSa o picture.
Dostaliśmy kurs na 330 na migi 29, postanowiliśmy odwrócić się w ich stronę.
-jedynka sprawdź czy trafiliśmy w most.
-oj chyba obaj chybiliśmy, Widzę dwie dziury przy moście. No ładnie taki wielki cel i chybiliśmy. Mam nadzieje że przynajmniej AGMem coś upolujemy bo nas pogonią w bazie.
Znów RWR zaczął krzyczeć o oświetlającej nas 13.
-Mam spika od 13 – powiedział Lid- rozwalę ją. MAGNUM! Szukaj celu dla HARMa.
-mam tylko triple A, ok świeci mi jedna odpalam do niej. MAGNUM.
-sprawdzam co z tymi migami.- Picture clear. No to już ktoś je spuścił. Wracamy.

Powrót przebiegał spokojnie, weszliśmy na 30tys i w rozciągniętej formacji wracaliśmy do bazy.
Wcześniej spotkana potrójna SA-2 nie nękała nas swoimi  falami.

30 mil od  lotniska zbiliśmy się w ciasną formację i zeszliśmy do lądowania w parze.
Lądowanie wyszło całkiem dobrze, prawie jednocześnie przyziemiliśmy.

Co się okazało na odprawie po locie.
Flanker – trafienie w most- uszkodzenie
Syringe- trafienie w most- zniszczenie mostu
Flanker -trafienie wyrzutni SAM SA-13
Syringe -trafienie ZSU-23-4


Misja zakończona jako succes. HURA!


Oj tak mi sie dziś w pracy nudzi  :118:

Q-bak

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #62 dnia: Marzec 14, 2009, 13:21:45 »
Pytanko małe i krótkie - czy mając AF moge z wami polatać ? (czy na czyms innym latacie ?)

Syringe

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #63 dnia: Marzec 14, 2009, 13:25:54 »
To raczej pytanie do Qby lub innego starszego rangą pilota 13WELT.
Latamy na OF 4.7.

Offline Carolus

  • 13 WELT
  • *
  • 13 WELT Pilot
    • 13 Wirtualna Eskadra Lotnictwa Taktycznego.
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #64 dnia: Maj 13, 2009, 23:34:59 »
Witam warto tu poodkurzać:
Lotnisko: Kunsan AB
Eskadra: 194th FS
Call Sign: Cobra1
Samolot: F-16C Block 50
Typ misji: SEAD Strike
Cel: Pozycja SA-2, 1NM na północ od miasta Haeju
Piloci: Cobra1.1: Carolus, Cobra1.2: Syringe
Start: 11:06
Uzbrojenie: Cobra 1.1 -   AGM-88 HARM X2
                                   AIM-120 AMRAAM X4
                  Cobra 1.2 -  CBU-87 CEM X6
                                   AIM-120 AMRAAM X3
                                   AIM-9 Sidewinder x1
Od początku misji  mieliśmy problemy. Syringe dopakowany na maxa 44 tysiące funtów na 42 możliwe. Moja komenda Startujemy na równą godzinę 11:06 05:57..., 05:58… ,05:59...,06:00 full burner. Rozpędzamy się. Wieża mówi nam, żebyśmy spadali z pasa jak najszybciej bo ląduje KC-10 na tym samym pasie za nami. Oglądam się do tyłu widzę charakterystyczną sylwetkę Tanker’a. No nic mamy prędkość powyżej 200 więc nie ma się czym martwić. Otóż nie pas 34 R się kończy ja jestem już w powietrzu a  Syringe nawet nie oderwał przedniego koła. 10 cm od końca pasa Syringe melduje Dwójka: Airborne uff… Mamy do przelecenia około 190 mil więc nie ma się co spieszyć, ale należy być skupionym. FLOT rozciąga się od Seosang przez Osan, aż po Kangnung. Na cyplu nieopodal Seosan wg naszego wywiadu miał znajdować się 5HQ Batalion z 2 SA-15. Jednak jak się okazało nie SA-15, a 13; nie nieopodal tylko na samym lotnisku. Ulżyło nam choć i tak byliśmy na około 20 tysiącach stóp. Pytam AWACS’a jakie zagrożenia są najbliżej, odpowiada że  bardzo blisko są dwa MIGi-23 na kursie 055 . Idziemy na nie – Mówię do Syringe’a. Dwa – odpowiedział – i po chwili zgłasza, że widzi 2 cele dokładnie tam gdzie mówił AWACS. Ciężcy jak cholera odpalamy po AMRAAMie do każdego z nich. Syringe zgłasza Splash; ja nie miałem takiego szczęścia. Wszedłem z nim w walkę kołową cały czas był mi na ogonie. Syringe nagle zgłasza: Mam go blisko siebie, mogę odpalać?  Ja odpowiadam – Strzelaj!.... Splash!. Wracamy na kurs do celu 60 mil. Kilka minut później Magnum! Obserwuję HAD i myślę Już powinien trafić czemu wciąż świeci się ta 2… No nic jeszcze jedno podejście. Teraz HARM trafił w cel. Mówię Syringe’owi że może atakować swoimi bombami cele. Syringe odpowiada że nic nie widać tak się dymi ten radar. Cholera! Nagle zauważyłem dwie ciekawe rzeczy: pierwsza to taka, że mój pierwszy HARM trafił w … radar lotniskowy, a 2, że na płycie postojowej stoją 2 obiekty z 25 tysięcy stóp kształtem przypominające wyrzutnie SA-2. Syringe potwierdza i zrzuca parę bomb. Wracamy do domu. W okolicy Kimpo AWACS ostrzegł że w okolicy Seoulu krąży para MIGów-29. Idziemy na kurs 120. Fox Three, Fox Three . Dziwie się, że tak szybko poszło. Jesteśmy 30 mil od bazy. Zgłaszam do wieży prośbę o lądowanie, lecz jestem 4 w kolejce. W baku jeszcze zostało dużo paliwa, więc mogę pozwolić sobie na dłuższą chwile w powietrzu. Syringe też ma dużo paliwa dlatego zdecydowaliśmy się lądować parą. Touchdown. Kołujemy pod hangar, wyłączamy silniki i wychodzimy z gry. Debriefing:
Bomby które zrzucił Syringe trafiły w 2 MIGi-23. Dziwne jest jednak to że gra policzyła mu to jako AA.
Udokumentuję to jakoś i pozwolę sobie wrzucić kilka screenów które zrobił Syringe:




Offline Gerrah

  • *
  • 13 WELT pilot
    • 13 WELT
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #65 dnia: Maj 13, 2009, 23:52:46 »
Syringe dopakowany na maxa 44 tysiące funtów na 42 możliwe.
Co wy? Baniaki 600 i jakieś głowice Mk-84? Nie było nigdzie krowy w pobliżu? :D
"Right now, you're probably the smelliest Lartnei in the galaxy."
"Excuse me?" Lafiel's eyes narrowed. "Did you just say that you'd like to die? I can help you with that."

Offline Carolus

  • 13 WELT
  • *
  • 13 WELT Pilot
    • 13 Wirtualna Eskadra Lotnictwa Taktycznego.
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #66 dnia: Maj 14, 2009, 09:30:19 »
A tak zapomniałem dodać baniaki 600 tankera nigdzie nie było, a Syringe miał 6 CBUsów-87 CEM.

Syringe

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #67 dnia: Maj 14, 2009, 10:25:18 »
Hah :) Dobry AAR. Zapomniałeś tylko dodać info o mojej ucieczce przed Apexem :D
Ale całość fajna :020:

Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #68 dnia: Listopad 17, 2009, 22:35:20 »
Aż się pochwalę  :002:
Właśnie wróciłem z pierwszej misji w kampanii Korea. Cel był prosty, most. Ani to nie ucieknie, ani się nie schowa ... W okolicy kilka samów, ale jakby było za łatwo to by nie było zabawy. Problem w tym że bandytów dużo, a dobrzy chłopcy w głębokiej defensywie.
Start. Na taxi kolejka z 12 viperów i kilka A10. Czekam i się nudzę. Po warszawsku wepchnąłem się przed kogoś, ale mój skrzydłowy nie był już tak sprytny.
Wystartowałem z myślą że mnie dogoni i skierowałem się na STP. Ledwo wyszedłem z zakrętu, a kontrola coś zagadała o wycieczce przeciwnika około 40 mil na wprost. Ładnie... (_._) z ataku na most. Kontakt na radarze. Kontrola potwierdza - obcy. Nagle kontaktów zrobiło się z 15, wszystkie wrogie. Oj kłopoty pomyślałem. Warto dodać że na most wziąłem 2 małe laserówki i 6 amramów. Niewiele myśląc lokuję najbliższy cel i fox. Dystans gwałtownie maleje, w końcu idziemy na czołówkę. Pitbul, cel zawraca, ale 14 innych nie. Dalej działam jak automat, lock celu, fox, znowu lock i tak dalej. Piątego amrama odpaliłem praktycznie z przyłożenia, po czym przeleciałem przez chmarę wroga, na tyle blisko że widziałem wrogich pilotów. Ale co to, to nie myśliwce, to IL 28 i to całkiem sporo. Przełączam na dogfight i zawracam na delikatnym wznoszeniu, starając się nie urwać skrzydeł i bomb  :002: Po zwrocie znalazłem się idealnie pod jednym z Iłów od szóstej. Tego to nawet ja nie mogłem zmarnować. 20mm pomknęło po niebie, spotykając się z celem. Ogień, dym i spadochrony. Ten ma dość. Szybki rzut okiem dookoła. Kolejny kontakt, pode mną troszkę z lewej. Zwrot, cel i ognia. Załoga skacze na parasolach, a ja rozglądam się znowu. Widzę kolejny cel, ale ktoś go właśnie ostrzelał rakietą. I nagle, jak w filmie, przylatuje kawaleria. 4 śliczne vipery dobijają to czego nie zestrzeliłem.
Myślę sobie, dobra, a most stoi. Sprawdzam paliwo - starczy, no to zwrot na STP i jazda na cel podstawowy. W tym momencie dołączył skrzydłowy. Do mostu jak się okazało niedaleko, ale po drodze podejrzane echo na radarze. Kontrola mówi że to mig 23, RWR zaraz to potwierdza. Został jeden Aram, lokuję i modlę się o skuteczność. Ale ale, wingman wszak jest już obok, a on ma całe 6 rakiet. Ale nic, za późno na zmianę decyzji odpalam ostatnią strzałę.
Nawet nie mam czasu patrzeć co się stało, od razu tryb AG i szukam magicznym okiem mostu. Jest, puszczam skrzydłowego przodem, i chwilę później sam zwalniam swoją pigułę. Obie bomby w celu, nie ma co poprawiać, czas do domu. Dalej było już nudno. Kolejka do lądowania potem lądowanie i koniec.
Efekty:
4 szt. IL28 zniszczone (2 amramami, 2 działkiem)
2 szt. Mig 19 zniszczone (2 amramami)
1 szt Mig 21 zniszczona (amram),
1 szt mig 23 zniszczona (amram),
1 szt Most  zniszczony.
straty własne 0

Miałem troszkę szczęścia bo pierwsze amramy musiały rozgonić osłonę, a potem nie wiem skąd przybyła odsiecz. Tak czy siak, pierwszy raz znalazłem się w sytuacji gdzie strzelało się do wroga jak do kaczek. Pierwszy lot bojowy i już się jest asem  :002:. szkoda że pewnie nigdy więcej się tak nie uda.

[gmod]Emocje opadły... Proszę następnym razem pisać dokładniej. Aha, amraam, a nie amram. Syringe.[/gmod]
« Ostatnia zmiana: Listopad 17, 2009, 23:04:04 wysłana przez Syringe »
I'm a colt in your stable     I'm what Cain was to Abel     mister catch me if you can

b3rno

  • Gość
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #69 dnia: Grudzień 04, 2009, 14:22:45 »
Witam!
Jestem świeżo po misji w kampani nad Bałkanami.
Cel misji -HAVCAP (ochrona AWACS-a).
Take off-01.37 Aviano airbase.

25 minut wcześniej rozgrzałem silnik, ustawiłem kolor HUDa, włączyłem noktowizor i wszystko co niezbędne aby wzbić się w powietrze.
Dojechaliśmy z wingmanem na runway 21 i proszę o pozwolenie na start. Otrzymałem potwierdzającą odpowiedź "clear for take off" i zaraz potem wzbijałem się w powietrze. Tu muszę wtrącić, że byłem bardzo ciężki ze względu na 3 externale paliwa podpięte pod F-16, dlatego też ciężko było mi oderwać się od pasa.
Ustawiliśmy się na kurs na sterpoint 2, wznoszenie 5 stopni na 22 000 stóp, wyłączyliśmy światła nawigacyjne, a ja przy okazji ustawiłem program sekwencji chaff/flares. Po około 35 minutowym locie w końcu dolecieliśmy do stp 2. Zaczynamy skanować przestrzeń pytając AWACSA o picture. Na razie czysto, kierujemy się na stp 3. Dolecieliśmy, zawracamy na stp 2 i po chwili słyszę AWACSA "Python 11 multiple targets 110, 40 miles", kierujemy się na cel, widzę dwa punkty na radarze, lokuję pierwszego daję order skrzydłowemu "Attack my target", lokuje następnego ,pytam o declare (confirmed hostle), przełączam na master arm on, to samo karzę zrobić skrzydłowemu i spokojnie czekamy na odpowiednią odległość aby Aim 120-stki doleciały do celu. Nagle RWS zaczyna wariować. Zanim się zorientowałem  co tak naprawdę się dzieje, na mojej dwunastej widzę zbliżający się w moja stronę SAM(odległość 25 mil). Miałem tylko kilkanaście sekund na reakcję. Zrzucam Externale, przełączam na CAT I, ustawiam się tak aby SAMa mieć na 9 godzinie, ciąg na max, odwracam się do góry nogami i zaczynam nurkować wypuszczając flary i chaffy .Następnie odwracam maszynę i wzbijam się, ponownie wyrzucając F/Ch. I tak kilka razy. Patrzę w stronę zbliżającego się SAMa i widzę dwa następne zbliżające się z tego samego kierunku
-W niezłe g****  wleciałem, muszę zejść niżej, jeżeli chcę zakończyć to polowanie.

Pikuje coraz niżej z zaciśniętymi zębami i nadzieją ,że jakoś z tego wyjdę cało. Jestem poniżej 1000 stóp i RWS przestał wariować. Kieruję się na stp 2 z nadzieją ,że po drodze nie napotkam się na artylerie przeciw lotniczą. Jestem 20 mil od AWACSA, a na radarze obok niego widzę jakieś 2 podejrzane obiekty. Lokuje pytam o potwierdzenie ,dostaję odpowiedź "hostle An-24". Ok trzeba coś strącić i pozytywnie zakończyć misję.
Strąciłem jednego, skrzydłowy drugiego i wydawałoby się, że już wszystko pójdzie jak po maśle.

Najpierw zacząłem nie domagać z paliwem, musiałem więc zatankować aby nie rozbić się gdzieś po drodze do bazy. Zostawiłem skrzydłowego z AWACS-em, a sam podążyłem za Tankowcem.
Po kilkunastu minutach i 60 milach byłem już tuż za nim. Pytam o pozwolenie na refuel, otrzymałem zgodę więc zbliżam się ,a w między czasie otwieram zbiornik. Ustawiam się tak jak zawsze, ale tym razem nie słyszę od kontrolera słowa "contact".
 Leciałem w nocy na noktowizorze i wszystko wydawało się cięższe niż w dzień, byłem przekonany o tym, że po prostu nie mogę ustawić się aby zatankować. Paliwo raptownie spadało a ja byłem coraz bardziej zdenerwowany.
Nagle uświadomiłem sobie, że nie potwierdziłem 'clear for contact position"
- O ja durny ! :006:
Zatankowałem i byłem z powrotem na kursie do package. Niestety nie było śladu ani po AWACS-ie ani po skrzydłowym. Wróciłem do bazy po prawie 3 godzinach w powietrzu.

Kolejne doświadczenie nabyte, a także nauczka aby nigdy nie zostawiać skrzydłowego.


[gmod]Piszesz strasznie chaotycznie. Narobiłeś też sporo błędów. Musisz troszkę popracować nad interpunkcją. Następny taki post poleci do kibelka. Syringe.[/gmod]
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2009, 18:05:23 wysłana przez Syringe »

Offline zartekB

  • 13 WELT
  • *
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #70 dnia: Kwiecień 24, 2012, 20:23:46 »
W temacie „Misje online AAR” pojawiły się liczne War Stories które skłoniły mnie do podzielenia się z Wami wrażeniami z lotu na serwerze KOREA OPERATION REDFLAG RP6. Mam nadzieję, że komuś spodobają się na tyle, że zechce przyłączyć się do licznego grona latania on-line.

Dzień 5.  Godzina 23.50 LOC.   
   Na ziemi nie jest źle, powstrzymaliśmy impet czerwonych, odizolowaliśmy pole walki i metodycznie wybiliśmy większość wykrytych jednostek pancernych, zmechanizowanych i artylerii. Z resztą powoli radzą sobie lądowi. Od wschodu weszliśmy głęboko prawie pod Wonsan i oskrzydlając jednostki w centrum frontu wdzieramy się na północ.
Sytuacja w powietrzu jest ciężka, liczne patrole przeciwnika zapuszczają się nad FLOT LINE i często go przekraczają. 2 A-50 prowadzą stały nadzór nad przestrzenią powietrzną strony RED i sprawnie kierują obroną, co chwila widać charakterystyczne czerwone F-16 Blk 52+ atakujące zawzięcie nasze „zagony pancerne” pod Wonsan.
Ponieważ pogoda jest kiepska, niska podstawa i widzialność na 10 mil a w REDFLAG’u JSTAR nie lata żeby rozgrywka była ciekawsza decydujemy się na lot DCA na południowy-wschód od Wonsan żeby prowadzić osłonę naszych na ziemi i w powietrzu. Patrząc na ilość czerwonych na serwerze i aktywność samolotów AI walka jest nieunikniona. Szybko tworzymy DCA 2-ship z Yeachon, dobieramy uzbrojenie i bańki z paliwem i krótka odprawa. Jeszcze tylko dogrywka WDP żeby mieć alternatywne lotniska i wio.
Na początku występują jakieś problemy, okazuje się, że mimo 2 370ek pod skrzydłami mamy tylko 7200 na totalizerze. Trudno. To jeszcze nie tragedia. Zrzucamy zbiorniki bo nie wiemy czy komputer je będzie widział przy tankowaniu a szkoda tworzyć zbędny opór i ograniczenia. Lecimy dalej. Po starcie wchodzimy na FL300 i idziemy założonym planem lotu do rejonu patrolowania.
Nawet tam nie dolecieliśmy, 40 mil od CAP’a AWACS przekierowuje nas na cel którym są dwa Su-27. Idziemy na nich w Line Abrest, ja będąc na prawym skrzydle celuję do lewego a Lead do prawego, na komendę trzymając cele zmieniamy położenie, idę w lewo na 30 tysiącach a Lead w prawo na 31. Robimy mijankę się i tak dochodzimy do 35 mil od celów. Rozpędzam Vipera, zaciągam nos do góry i Fox3! Słyszę, że Lead też wystrzelił i idziemy w lewo na notching. W ciemnościach ciężko coś zobaczyć a w NVG chmury świecą tak że poniżej nic nie widać ale nagle na tle nieba wyrastają piękne obłoczki. Tych mamy z głowy. Nie pocieszyliśmy się za długo bo na 12 na RWR wyrastają nagle 29 i 30 (30 jest oznaczeniem dla 2 samolotów – Su-30 oraz Red F-16!). Pytamy AWACS o najbliższe zagrożenie i słyszymy:
- Lobo51, Sentry1 nearest threat, Su-27, bearing 278, range 35, angels 25!
Qrde blisko, nie ma czasu na wymyślne manewry, łapiemy ich na FCR, potwierdzamy ID i Fox3 poniżej 30 mil. Idziemy znowu w lewo na notching i wtedy RWR zaczyna świecić jak choinka, jeden z 27 odpalił AA-10 który idzie teraz na mnie (a znając życie odpalił 2, wersje ET i ER). Na COM2 informuję Lead’a że:
- 2, defending Fox1!
Rzucam chaffy i strzelam flary, ostro w lewo i w dół żeby się schować w chmurach i zniknąć na tle ziemi, zaraz potem w prawo na beaming i… cisza… Nawet nie wiem czy trafiłem, widziałem tylko że AMRAAM przeszedł na pittbull’a ale to już nie ważne, szukam Leada na TAD i próbuję dołączyć gdy Lead zawraca na 270 i strzela do jakiegoś wykrytego celu. Idę za nim, łapię na FCR kontakt troszeczkę na prawo, deklaruję i słyszę że to F-16! Jak tylko dochodzę do maksymalnego zasięgu AIM-120, odpalam rakietę i od razu w lewo bo widzę, że tamten też skręca więc prawdopodobnie odpalił do mnie pigułę. Dopalacz, nos trochę poniżej horyzontu żeby się rozpędzić i wtedy na RWR pojawia się M w kółeczku, odbijam jeszcze bardziej w lewo, i zaczynam kręcić, raz w lewo, raz w prawo. Ignoruję „Bingo” bo nie czas na duperele. Mka gaśnie, patrzę na paliwomierz i widzę 1200. Melduję Leadowi mój stan paliwa, on też nie ma za dużo więc rozglądamy się za jakimś tankowcem, jest jeden ale 100 mil na południe od nas. Idziemy więc na Kangnung, jest dalej niż Sokcho ale ma oświetlony pas i ILS, w sam raz na taką pogodę.
Lądujemy bez żadnych problemów, i prosimy o hotpit refuel. W międzyczasie sprawdzam stan mojego Vipera, „NO FAULTS, ALL SYSTEMS OK”.
I znowu w powietrzu, idziemy na STR4 który jest naszym CAP2.
- Lobo51, Sentry1, picture is multiple groups, nearest bandit bearing 305, range 45, angels 30.
Więc pytamy o nearest threat żeby wiedzieć z kim tańczymy i tym razem mamy namiar na Su-30, 4-ship. Ja mam 3 Long Sticki, Lead też. Na FCR widzimy dwie pary, bierzemy tą bliżej FLOT’u i naprzód. Niszczymy pierwszych dwóch ale musimy uciekać przed ich rakietami, wtedy bierzemy się za dwóch pozostałych. Coś idzie nie tak, jeden Su-30 spadł ale odległość zmniejszyła się gwałtownie i Lead z drugim wchodzi w dog fight. Idę do nich na dopalaczu i widzę obu na FCR ale nie mogę strzelać bo znaczniki co chwila się nakładają, próbuję przestraszyć sukę i złapać twardego lock’a ale w zamian słyszę: „Budy Spike!, Budy Spike!”, są tak blisko siebie że wsadzenie tam AMRAAM’a jest niezwykle niebezpieczne.
- 1, fuel state critical!
 W samą porę mój Lead odskoczył od Su i poszedł pode mnie, mam Suchoja na widelcu, z 5 mil strzelam ostatniego Slammera ale nic się nie dzieje, 30 nisko nad ziemią wymanewrowała pocisk. Jestem już bardzo blisko, nie mam rakiet więc na HOTAS’ie nacikam DogFight i jedziemy go z działka.
- 1, heading to Mandumi Air Strip!
Potwierdzam, sam patrzę na wskaźnik (2300) i szukam ostatniego z Su wzrokowo ale widoczność jest zła, NVG śnieżą i świecą za jasno ale to jedyne co mam. Jest! Z lewej trochę niżej, wielki jak byk bo blisko jest cholernie, dobrze że jestem na jego 5 i wyżej. Zmniejszam ciąg do IDLE i daję hamulce aerodynamiczne bo prędkość mam zdecydowanie za dużą, jednocześnie celuję i puszczam pierwszą serię ale czasu jest mało, tamten nie jest palcem tkany i mocno ciągnie prawy zakręt więc 80 pocisków z Vulcan’a idzie w ziemię tuż za ogonem. Dobra wiadomość, nie wiem czy to walka z moim Lead’em, AMRAAM, gwałtowne manewry czy wszystko na raz ale Su-30 ledwo trzyma się powietrza bo wytracił całą prędkość. Staram się panować nad sobą ale już zwietrzyłem krew. Chcę jak najszybciej zawrócić i dopaść go. Powtarzam sobie, nie grzej się… co się odwlecze… I skręcam w prawo i do góry, na początku ostro, ile tylko rama wytrzyma, jednocześnie jednym okiem próbuję czytać prędkość z JHMICS’a a drugim szukam pasiastej sylwetki Flankera na tle ziemi, pamiętam żeby nie pójść za wysoko bo tam chmury. Przy prędkości 360 węzłów chowam hamulce (jak one długo się składają, całą wieczność), dodaję mocy i trzymając 340 knots’ów zaginam w prawo. Widzę cię bratku… Próbuję naprowadzić małe kółeczko na kadłub przeciwnika ale ten, dla odmiany teraz kładzie się w lewo, za późno kochanieńki, naciskam spust jakbym miał sok z niego wycisnąć i lewy silnik suki zaczyna dymić, kręcę znowu w prawo bo tamten zadarł nos, odwrócił zakręt i próbuje mnie wciągnąć w walkę na małej prędkości. Nie ze mną te numery Ngyen, nawracam na dopalaczu nie tracąc prędkości poniżej 330 i teraz to w zasadzie formalność, druga seria idzie prosto w Su-30 kończąc ten epizod. Zgłaszam Lead’owi że pilot Su od teraz walczy na piechotę, kontroluję paliwo (1300) i zawracam w kierunku Mandumi, na RWR świeci kilka 30 i 29 więc trzeba w podskokach się zabierać. AWACS podaje, że najbliższe zagrożenie to Su-30 15 mil za mną, szlag… Na początku trochę cwaniakuję, mam tyle paliwa to odprowadzę Lead’a i lecę do Kimpo albo może nawet Seulu żeby nie ryzykować lądowania tak blisko frontu z nieprzyjacielskimi fighterami nad głową. Ale lot na wysokości 1000 ft szybko leczy mnie z takiej arogancji, jak dolatuję do Mandumi to mam 400 funtów więc wybór jest prosty, lądujemy w Mandumi. Po wszystkim na briefingu wychodzi, że mamy po 4 zestrzelenia, Su-27 i Su-30. Niestety tym razem nie udało się dopaść żadnego „ludzkiego” przeciwnika. Może następnym razem…

Skoro sam wiesz, że mamy dział z AAR, to dlaczego swój raport umieszczasz w innym? Syringe.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 24, 2012, 20:57:06 wysłana przez Syringe »
"Spadochroniarz musi być na tyle mądry żeby zrozumieć zasadę działania spadochronu. I na tyle głupi żeby ją wypróbować..."

Offline zartekB

  • 13 WELT
  • *
Odp: Misje online AAR
« Odpowiedź #71 dnia: Maj 16, 2012, 11:26:22 »
KOREA OPERATION  REDFLAG RP6
Dzień 11. Godzina 03.43LOC
Czerwoni dzięki licznym posiłkom zatrzymali nasze natarcie, odepchnęli nas spod Wonson i front troszeczkę okrzepł. Ruchy na ziemi są ledwo widoczne. Obie strony wyczerpane łapią oddech. W powietrzu sporo patroli przeciwnika, często widać też wrogie bombowce i myśliwsko-bombowe Su-32. Intel twierdzi, że Air Power jest mniej więcej równy, ale kto im wierzy…
Już miałem kończyć na dzisiaj, gdy na mapie, wysoko na północnym-wschodzie pojawiła się zgrabna sylwetka F-16CBlk52+ symbolizująca „ludzki” 2-ship w locie. Czerwony kolor określał przynależność jednoznacznie. Widzę, że idą do centrum kraju, na 20 tysiącach i wolno, co sugeruje, że są obładowani bombami. Chyba będą atakować cele naziemne. Decyduję się na jeszcze jeden lot, chciałbym im rozbić wyprawę, zmusić do zrzucenia uzbrojenia AG, a może uda się, choć jednemu popsuć wieczór…
Szybko tworzę lot DCA, dobieram uzbrojenie (6XAIM-120B, 2X370 i ECM POD), zapisuję WDP i klikam „Taxi”. Po starcie wychodzę na kurs nad centralną część FLOT’u i wspinam się na FL330. W locie ustawiam całą awionikę (SMS, TGP, NVG itd.) a potem zastanawiam się nad taktycznym aspektem przyszłej walki. Jak zaatakuję ich tak po prostu to efekt może być mizerny, jest ich 2, mają wsparcie A-50 i myśliwskie patrole na wezwanie. Decyduję się na skryte podejście i walkę z zaskoczenia. Wyciszam radar i w odległości 50 mil od FLOT’a robię Fence IN. Lecę „na ślepo”, emocje mną szarpią bo martwi mnie czy przypadkiem A-50 nie ostrzeże ich zawczasu i wtedy – żegnaj Pamelo, myśliwy będzie zwierzyną nawet jeszcze tego nie wiedząc. E-3 Podaje mi kolejne namiary, 50 mil, 45, 40… i tak dochodzę do 25, więcej nie ma sensu, jednym ruchem włączam radar, wcześniej ustawiony na tryb TWS i wąską wiązkę bo przecież dobrze wiem gdzie ich szukać, od razu widzę charakterystyczne „>>” symbolizujące jammer’y a po dwóch „machnięciach” anteny APG pojawiają się symbole samolotów. Kursorem wskazuję bliższego który idzie jakoś tak bokiem do mnie i walę AMRAAM’a. Szybko, żeby się nie ogarnęli w temacie łapię drugiego i z „soft lock’iem” idzie następny Slammer. Potem poprawiam jeszcze po sztuce do każdego, tak żeby głupoty nie przychodziły im do głowy. Flankuję w lewo bo nie wiem czy ten z tyłu nie wyciął jakiegoś brzydkiego numeru. Rozpędzam Vipera ile tylko się da i przy 7300 paliwa zrzucam zbiorniki żeby jeszcze nabrać prędkości. Po chwili słyszę dźwięk przyprawiający o dreszcze.  Idzie na mnie wrogi pocisk! Zostawiam moje rakiety samym sobie i odbijam jeszcze bardziej w lewo ustawiając pulsującą M mniej więcej na godzinie 4. Potem zakręt w lewo a za chwilę w prawo. Widzę, że M nie zbliża się do środka RWR’a więc zakręcam w lewo szerokim łukiem przy tej prędkości i macam radarem miejsce gdzie ostatnio byli „towarzysze”. Są już trochę dalej ale też zakręcają do mnie, przynajmniej ten z lewej. Czas na rundę 2. Celuję do lewego. Z 15 mil, przy ataku z przodu AIM-120 ma piękne pole do popisu. Ledwo odpaliłem a już przewalam samolot przez skrzydło i odchodzę w prawo i w dół, po drodzę łapię tego dalszego i też posyłam mu pigułę, umieszczając znacznik celu na lewej krawędzi FCR żeby podprowadzić AMRAAM’a jak najbliżej się da. W słuchawkach skrzeczy nowy, głośny dźwięk, na RWR pojawiła się Mka ale nie ma kółeczka. Po sekundzie gaśnie. Domyślam się, że ten bliższy wreszcie dogadał się ze swoim AWACS’em, dostał na mnie namiary i spróbował szczęścia, chcąc zająć mnie czymś choć przez chwilę. Wystrzelił „Maddog’a” licząc na łut szczęścia. Ale przez ten czas moja rakieta była już w powietrzu i zbliżała się do niego z ogromną prędkością, wiedząc dokładnie gdzie i czego szukać. Schodząc na 3000ft patrzę w lewo i widzę obłoczek wybuchu, potem bladą przez NVG smugę płomieni. 1-0 :D. Drugi Falcon pędzi na północ aż mu się w tyłku gotuje. Chwilowa przewaga, mam go w defensywie ale nie wiele mi to daje bo nie mam już rakiet. Przez głowę przelatuje mi pomysł a za nim układa się szybki i z lekka szalony plan. Odpycham jeszcze drążek od siebie i schodzę na jakieś 100 ft. Palce skaczą po HOTAS’ie, włączam tryb Dogfight (sprawdzam „NO RAD” na HUD’ie), wyłączam ECM (nawet nie wiem kiedy włączyłem ;) ) i kręcę w lewo o mało nie ładując się w jakieś wzgórze. Zadzieram głowę do góry i w NVG po paru chwilach dostrzegam pędzącą sylwetkę F-16 z długim jęzorem ognia. Nadal idzie na północ ale przy okazji schodzi w dół. Mijają sekundy a tamten cały czas wali na północ na dopalaczu. Zaczynam łypać na swój wskaźnik paliwa ale jeszcze nie jest źle, 4400. Zaczynam dochodzić do strefy zdemilitaryzowanej kiedy skrzydła wrogiej 16 kładą się pionowo i samolot wykonuje płynną „żyletę” w lewo. Zostaję na swoim kursie który jest teraz troszeczkę na prawo od celu bo chcę mieć miejsce na manewry a przy okazji mam nadzieję, że zwrot do mnie będzie sygnałem że ciuciubabka się skończyła. Oczy wlepiam w smukłą sylwetkę nieprzyjaciela i próbuję opanować emocje, w głowie próbuję obliczyć dobry moment żeby skręcić w lewo i wyjść tamtemu na 6. Wreszcie jest, udało mi się podejść na tyle blisko że nie obawiam się już jego AMRAAM’ów i mam w zasadzie pewność że mnie nie widzi. Przechodzi troszkę wyżej ode mnie więc trudno mu wypatrzyć mnie na tle ziemi a mnie łatwo jest obserwować każdy jego ruch. Przechylam samolot i wykonuję podciągany zakręt. Może uda się stuknąć gościa bezboleśnie? Jest troszkę za daleko ale wyłączył wreszcie dopalacz i chyba szuka mnie gdzieś z przodu. Jestem jeszcze mały kawałeczek od „pewnej” odległości gdy czerwony Viper kładzie się w ostry prawy zakręt pokazując mi smugi zerwanych wirów na napływach skrzydeł. Jeszcze się łudzę, że może po prostu coś tam sobie znalazł ale kolejny  zakręt w lewo i w dół mówi mi wszystko – wie że tu jestem! Patrzę i oczom nie wierzę, wcześniej nie zwróciłem na to uwagi ale teraz gdy patrzę pod kątem, widać wyraźnie że tamten dźwiga ze sobą cały majdan, ma nadal dodatkowe zbiorniki z paliwem i Maverick’i. Uśmiecham się mimo woli – co za gość, jest w dogfight’cie i targa ze sobą te ciężary… Przez gwałtowne zakręty wytracił prędkość więc doszedłem na odległość strzału, puszczam serię ale niestety pudłuję. Jestem tak napompowany adrenaliną że nie mogę opanować drżenia rąk i źle odmierzam poprawki. Poszedł w dół ale nic to, kręcę w lewo pilnując prędkości na JHMICS’ie i wychodzę ponownie na jego 6. Znowu seria i znowu pudło bo przeciwnik odwrócił zakręt i poszedł tym razem do góry. A to błąd! Widzę jak ruchy 16 robią się ospałe, w manewrach wytracił prędkość a teraz jeszcze idąc do góry boryka się z utratą prędkości. Więc skręcam w prawo utrzymując 330 węzłów, troszeczkę za szeroko niż bym sobie tego życzył ale wiem że taka polityka zaraz się opłaci. Tym razem nie odmierzam żadnej poprawki, walę wprost w centrum sylwetki, w miejsce za kabiną. Buuuuum! Wielki wybuch! Wykręcam się jak piskorz w lewo żeby nie wejść w strefę eksplozji. Udało się! Śmieję się sam do siebie, bo jeszcze nie mogę uwierzyć w takie zakończenie tej historii. Przez moment muszę jeszcze pokręcić bo nisko nad ziemią wraża oplelotka wzięła mnie na cel i smugacze zaroiły się wokoło. Dopalacz i po chwili robi się cichutko na 30 tysiącach stóp. Kierunek na Yeachon, odruchowo sprawdzam „Picture” ale koło mnie cisza i spokój. Szkoda że następnym razem nie pójdzie mi tak gładko…
"Spadochroniarz musi być na tyle mądry żeby zrozumieć zasadę działania spadochronu. I na tyle głupi żeby ją wypróbować..."