Autor Wątek: Jak powstaje model....  (Przeczytany 32354 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Siara

  • Gość
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #15 dnia: Maj 14, 2005, 11:27:19 »
a jezeli powiesz "plastik"-wszyscy beda wiedziec o co chodzi.Jezeli powiesz "plastyk"-moze sie pokielbasic i wyjsc z tego zupelnie cos innego :wink:
Dla mnie jest zawsze plastik-ale wiem ze to jak kto wymawia ten wyraz zalezy w duzym stopniu od miejsca gdzie sie urodzil i w jakim otoczeniu wychowal.
Dla przykladu moj kolega z Krosna mowi:MESZTY-i teraz pytanie czy ktos wie co to jest? :lol:
Odpowiedz wkrotce.

Offline Kos

  • *
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #16 dnia: Maj 14, 2005, 13:10:52 »
Kokpit mamy wykonany, do szuflady z nim w takim razie by sobie spokojnie wysechl i nie zajmowal przestrzeni roboczej na biurku. Pozniej sprawdzimy czy zmiesci nam sie do kadluba. Rzut oka do instrukcji i kolejne pytanie.... Robic w/g niej zachowujac kolejnosc czy tez robic po swojemu. Gederalnie nie polecam robic "po swojemu" bo moze sie okazac, ze pozniej zostanie nam kilka czesci "zapasowych" a model  bedzie "wybrakowany". Chwilka zastanowienia... przemyslenia i decyzja: robie po swojemu! OK, wiec do dziela. Zdecydowalem, ze najpierw zajme sie drobnica czyli wykonaniem uzbrojenia podwieszanego pod kadlubem i skrzydlami, w dalszej kolejnosci pojdzie podwozie, silnik, usterzenie i skrzydla. Inaczej mowiac budowa segmentowa. Chodzi o to by pozniej, majac juz sklejony kadlub doklejac do niego w odpowiednim czasie potrzebne elementy. Na pierwszy rzut idzie uzbrojenie, wycinamy z ramek potrzebne elementy, wstepnie obrabiamy i sklejamy razem.



 W miedzyczasie kiedy klej schnie zabieramy sie za pozostale czesci tak by nie marnowac czasu. Wycinamy, obrabiamy wstepnie i kleimy.  Po kilku godzinach, gdy klej juz dostatecznie stwardnieje i nalezycie zwiaze elementy zabieramy sie do koncowej obrobki polegajacej na zlikwidowaniu widocznych miejsc klejenia. Pilniki iglaki na poczatek, nastepnie papier scierny w kolejnosci 600, 800 i 1000-1200 i na koniec polerka niezbyt twardym filcem w celu idealnego wygladzenia powierzchni. Jesli nie zobaczymy miejsc laczenia to wszystko przebieglo prawidlowo i mozemy detale odlozyc.



Zeszlo z tymi elementami sporo czasu ale juz mamy je obrobine i przygotowane do malowania - w takim razie do szuflady z nimi...niech nie przeszkadzaja i spokojnie czekaja wraz z kokpitem na swoja kolej. Teraz  skrzydla i wneki podwozia. Wneki skladaja sie z niezbyt duzej ilosci elelementow plastikowych wiec ich zlozenie nie nastrecza zadnych klopotow. Szybko, sprawnie i bez bolu. Dokladam elementy fototrawione i po ich przyklejeniu nastepuje malowanie wnek na bialo, kilka minut i po strachu. Na koniec pozostaje jeszcze tylko wlozenie wiazki przewodow hydraulicznych instalacji chowania podwozia i.... koniec. Wspaniale. Przyklejamy gorne czesci platow i calosc odkladamy do wyschniecia. Nooo.... kawal roboty juz za nami ale jeszcze wiecej przed nami. Lyk piwa i do roboty! Teraz nadeszla chwila prawdy czyli pasowanie kokpitu do kadluba. Pytanie czy sie zmiesci i nie trzeba bedzie go szlifowac? Bierzemy wczesniej wycieta polowke kadluba, wyciagamy kokpit z szuflay i pasujemy - najpierw bez kleju, na sucho!!!



 Wyglada, ze lezy ladnie wiec bierzemy druga polowke kadluba i rowniez "na sucho" skladamy razem. Zamknie sie czy tez nie??!! Oto jest pytanie.... Jeszcze sekundka i.... paaasuuujeee!!! Cudownie, czyli mniej problemow. A wiec co? zamykamy kadlub? Oczywiscie! Wklejamy zatem kokpit do jednej polowki oraz wszystkie pozostale czesci jakie powinny znalezc sie w srodku, smarujemy klejem kadlub i laczymy, na razie w rekach, zwracajac baczna uwage na rownosc polaczenia polowek. Mimo, ze sa kolki ustalajace to kontroli nigdy za duzo. Gdy uznamy, ze wszystko jest prawidlowo na kadlub zakladamy gumki sciskajace i calosc odstawiamy na pare godzin do calkowitego wyschniecia. Po tym czasie kadlub obrabiamy w sposob opisany przy klejeniu uzbrojenia, jesli zachodzi potrzeba to szpachlujemy i mamy cos takiego:



Kolejny etap budowy to przygotowanie kadluba do malowania. W pierwszej kolejnosci malujemy wszystkie wneki widoczne po otwarciu hamulcow aerodynamicznych oraz wneke kolka ogonowego i klap w skrzydlach. Kolor bialy, pistolet w dlon, kilka minut i po sprawie. Teraz dajemy czas farbie by dobrze wyschla i przystepujemy do maskowania tych miejsc. Do maskowania uzywam zwyklej tasmy malarskiej ogolnie dostepnej. Naklejam kawalek na szybe (to wazne, w ten sposob oslabiam klej na tasmie) i za pomoca specjalnego nozyka i metalowej linijki odcinam potrzebne mi paski. Potem bardzo dokladnie pasuje je w odpowiednie miejsca tak by nie bylo zadnej szpary, dociskam do podloza i gotowe.



Wneki podwozia glownego na razie zamaskowalem "maskolem", pozniej, przed wlasciwym malowaniem spodu skrzydel i kadluba uzupelnie maskowanie dokladniej. Przyszlo mi do glowy aby tak pomalowac spod by osiagnac efekt tzw. cienowania paneli miedzy poszczegolnymi platami blach. Aby to uzyskac najpierw nalezy czarnym kolorem, cienka kreska zaznaczyc wszystkie linie podzialu:



... a nastepnie wypelnic przestrzen miedzy nimi wlasciwym kolorem spodu modelu - w tym wypadku jasnoszarym. Na gore i boki przyjdzie jeszcze czas.

C.D.N
Dziadek Kos

kaa

  • Gość
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #17 dnia: Maj 14, 2005, 14:07:54 »
Cytat: Kos
efekt tzw. cienowania paneli miedzy poszczegolnymi platami blach


nazywany często "pre-shading", czyli cieniowanie wstępne, uprzednie (poprzedzające właściwy kolor, przez który ma potem prześwitywać).

alex.stela

  • Gość
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #18 dnia: Maj 16, 2005, 13:34:08 »
Doprawdy, Kosie, jestem w szoku  :shock:  Musiałbym wziąć u Ciebie kurs, jak tym ruskim sprzętem malować takie cienkie linie, a w dodatku jeszcze robić pre-shading! Mam taki sam aerograf i tak naprawdę nigdy nie nauczyłem się go dobrze używać  :oops:  Teraz zresztą iglica ma zakrzywiony koniec i cokolwiek tym pomalować stanowi dla mnie nie lada problem...

Proszę Cię, abyś zrobił dokładny opis malowania modelu, ze szczególnym uwzględnieniem pre-shadingu. Bardzo mnie to ciekawi, jak malujesz całość aby uzyskać efekt cieniowania. To chyba wymaga nie lada precyzji, a i o kosztowne błędy łatwo. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy  :shock:

Offline Kos

  • *
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #19 dnia: Maj 16, 2005, 14:13:46 »
Nie potrzeba zadnego kursu a jedynie troche cierpliwosci i czasu na proby. Skoro masz taki sam areograf to masz tam trzy dysze. Wez najmniejsza, wyreguluj do niej dlugosc iglicy a nastepnie oslone dyszy ustaw na maly przeplyw powietrza. Na kartce papieru narysuj od linijki kilka linii prostych pod roznymi katami. Rozrob farbe, najlepiej ciemna,   dosc rzadka i zalej pistolet. Psiknij krotko kilka razy w powietrze patrzac na strumien, powinien byc cienki i stozkowaty. Jesli tak nie jest tak wyreguluj polozenie oslony dyszy by go uzyskac.Teraz kilka prob z odlegloscia pistoletu od kartki. Najpierw z dalszej odleglosci...krotki "psik" i spojrz na efekt. Nie otwieraj duzo iglicy... troszeczke i staraj sie trzymac spust rowno w tym polozeniu. Duza, nieregularna plama czyli nie to o co nam chodzi. Zbliz pistolet o polowe odleglosci od kartki. Powtorz probe. Efekt powinien byc juz lepszy czyli plamka duzo mniejsza i bardziej przypomnajaca kolo. Kolejne zblizenie ale juz nieco mniej niz polowa poprzedniej odleglosci i kolejne psikniecie. W ten sposob ustal najmniejsza srednice jaka bedziesz mogl uzyskac. To bedzie grubosc kreski jaka bedziesz malowal linie. Czas na kolejne proby, tym razem prowadzenia plamki po wczesniej narysowanych liniach. Pamietaj by zachowac jednakowa odleglosc od kartki bo inaczej linia malowania bedzie raz grubsza a raz ciensza. Ruch reki szybki aczkolwiek nie gwaltowny. Wlaczanie spustu delikatne w chwili zblizania pistoletu do linii. Wieksze otawarcie iglicy powoduje wiekszy wyplyw farby a co za tym idzie mozemy zrobic zacieki. Lepiej przejechac dwa a nawet trzy razy po linii niz raz zbyt obficie. Jesli opanujesz dozowanie farby oraz prowadzenie reki z pistoletem po liniach prostych to znaczy, ze kolej na nastepne cwiczenie. Narysuj na kartce duza litere "S", sprobu jak wyjdzie teraz....

Zagiety koniec iglicy to nie problem. Zreszta, powinienes miec w zestawie iglice zapasowa. Jesli jednak jej nie ma to nie pozostaje Ci nic innego jak prostowanie. W tym celu rozbierz pistolet i wyjmij sama iglice. Teraz poloz ja na kawalku szyby i kciukiem ewentualnie innym palcem docisnij do niej stozek. Teraz, caly czas wywierajac nacisk na koncowke iglicy (stozek) zacznij ja obrac po szybie - iglica powinna zatoczyc pelne kolo. Spojrz czy efekt prostowania jest zadawalajacy, jesli nie to probe nalezy ponowic. Zamiast palca mozna uzyc jakiegos twardszego, niewielkich rozmiarow, materialu i zrobic to w sposob opisany nieco wyzej. Powinno pomoc - w moim przypadku robilem tak juz cos ze cztery razy.

Malowanie modelu opisane bedzie w dalszych odcinkach serialu.
Dziadek Kos

alex.stela

  • Gość
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #20 dnia: Maj 16, 2005, 14:29:24 »
Wielkie dzięki, Kosie!  :564:

Właśnie mam zamiar powrócić do sklejania po "dwu-dzieciowej" przerwie, więc muszę zregenerować ten aerograf. Rzeczywiście - mam drugą iglicę, ale też pokrzywioną  :lol: Zastosuję Twoje rady, więc na pewno coś z tego jeszcze będzie. W szafie naliczyłem 26 niesklejonych modeli! Przekonaliście mnie, że można dzielić wolny czas pomiędzy rodzinę, "Sturmovika" i modelarstwo, więc biorę się do roboty. Podejrzewam, że moją piękną kolekcję 120 puszeczek Humbrola mogę wywalić do kosza po tylu latach...   :567:

No nic - dzięki raz jeszcze i czekam na resztę relacji z budowy "Skyrider`a"

Offline Kos

  • *
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #21 dnia: Maj 16, 2005, 16:22:46 »
Cytat: alex.stela
Podejrzewam, że moją piękną kolekcję 120 puszeczek Humbrola mogę wywalić do kosza po tylu latach...


Niekoniecznie.... proponuje najpierw sprawdzic. Niektore z moich farb maja ponad cztery lata i jeszcze nadaja sie do uzytku. Choc musze przyznac, ze obecna jakosc Humbroli w porownaniu z dawnymi wyglada bardzo blado!
Dziadek Kos

Kamyk

  • Gość
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #22 dnia: Maj 23, 2005, 23:19:04 »
Witam chociaz ja sam nie bawie sie w modelarstwo to jednak uwielbiam patrzec na wasze dokonania.

I tu pytanie do Kosa : Jak ida prace nad modelem? Naprawde trzeba sie nameczyc przy budowie takiego cacuszka.

Offline Kos

  • *
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #23 dnia: Maj 24, 2005, 00:25:09 »
Ciag dalszy....

Farba w liniach juz jest sucha mozemy zatem przystapic do wypelniania paneli miedzy zaznaczonymi liniami. Rozrabiamy farbe, zalewamy pistolet, bierzemy w reke model i zaczynamy wypelniac wolne pola. Zaczalem od skrzydel. Wybralem sobie dwa sasiadujace ze soba paneliki i jazda.... szybkie, krotkie ruchy dlonia, mala ilosc farby czyli niewielkie otwarcie dyszy i raz z jednej strony linii a raz z drugiej zamalowuje to co wyszlo poza linie. Malujemy delikatnie i nie od razu na gotowo!. Czarny kolor ma lekko przeswitywac spod tego wlasciwego jasnoszarego. Jesli tak objechalismy caly panel to teraz kolej na jego wypelnienie. No to jazda.... takimi samymi ruchami wypelniamy srodek uwazajac by pozostal on nieco jasniejszy niz brzegi panela. OK, panel gotow! W identyczny sposob postepujemy z pozostalymi.



Wyszlo calkiem niezle! W takim razie kolej na natepny krok. Chwilke.... lyczek piwka (ale tylko jeden!) i do roboty! Tym razem musimy polozyc warstwe wlasciwego koloru  na caly spod modelu. Wazne jest by nie zamalowac uzyskanych wczesniej cieni. Rozrabiamy wiec wlasciwy kolor ale w taki sposob by byl on rzadszy niz ten ktorym  malowalismy panele. Powiedzmy, ze "nie cale dwa razy rzadszy". Proba na jakims kawalku plastiku - chodzi o to czy farba nie bedzie splywala po malowanych elementach. Jest OK! wiec do dziela.... Pistolet napelniony, model trzymamy w lewej rece (dla praworecznych) i... jazda! Ale uwaga!!!! Nie malujemy calego elementu np. skrzydla - wydzielamy sobie pewien zakres, np. trzy lub cztery panele na calej szerokosci i malujemy od krawedzi splywu do krawedzi natarcia lub odwrotnie jak ktos woli. Patrzymy na to zrobilismy.... cos jest nie tak.... Jakies te cienie sa zbyt wyrazne, czyli problemu nie ma, farba jak poprzednio, pistolet do reki i wiooooo....... . Poszlo, patrzymy i ...? No nie jest zle, takie cienie juz moga zostac, ufffffff !!!!! Jesli wszystko przebieglo po naszej mysli to mamy cos takiego:



W identyczny sposob postepujemy ze spodem kadluba oraz ze statecznikami poziomymi. Skoro juz pomalowalismy spod kadluba, szkrzydel i statecznikow to przyszla pora zabrac sie za gore. Operacja o tyle trudna, ze kamuflaz przewiduje trzy kolory. Zasada jest taka, ze zaczynamy klasc kolory od jasnego do ciemnego. No i tu pojawia sie malenki problemik.... a mianowicie czy najpierw pomalowac caly model na najjasniejszy kolor a potem dokladac kolejne czy malowac stopniowo? Po dluzszej chwili zastanawiania sie doszedlem do wniosku, ze bede malowal stopniowo. W tym celu niezbedna okazala sie instrukcja malowania dolaczona do zestawu w skali 1/1 do modelu.



Pora na przygotowanie masek, ktorymi zaslaniac bede zamalowane plamy kamuflazu. Aby je przygotowac potrzebna mi bedzie szyba, dwie szerokosci tasmy malarskiej, metalowa linijka, nozyczki, nozyk do odcinania tasmy malarskiej, olowek oraz folia samoprzylepna a wlasciwie papier na ktorym jest przyklejona



 Rozkladam ta instrukcje, przykladam don kalke z bloku technicznego, wyszukuje interesujacy mnie ksztalt (zaczynam od skrzydel, potem stateczniki i na koncu kadlub) odrysowuje  wlaciwy ksztalt plamy kamuflazu (ten jasny), wycinam a nastepnie przykladam na element np. skrzydlo. Miekkim olowkiem odrysowuje ksztalt plamy i w taki sposob postepuje ze wszystkimi plamami koloru jasnego.




 Po odznaczeniu zakresu maluje na wlasciwy, jasny kolor - a wyglada to tak:



Jak na razie to niezbyt ciekawie, prawda?! Przygotowania masek ciag dalszy.... Wybrana plama kamuflazu juz wycieta zatem przykladam ja na folie samoprzylepna i wycinam z niej potrzebnej wielkosci  kawalek. Nastepnie zdejmuje folie a sam papier klade na szybe i na niego przyklejam tasme malarska odpowiedniej szerokosci.



Odcinam rolke tasmy i na to co jest na szybie przykladam wczesniej wycieta z kalki technicznej plame. Odrysowuje jej ksztalt olowkiem, zdejmuje calosc z szyby i wycinam. Maska gotowa. W taki sposob postepuje z pozostalymi maskami.



Kolej na naklejenie wycietych masek na wlasciwe miejsca na modelu czyli miejsca wczesniej juz pomalowane jasnym kolorem.



Kolej na drugi kolor - jasnozielony. Znow zaznaczenie zakresu koloru, pistolet do reki, farba do pistoletu i malujemy. Smialo i bez stresu.



W identyczny sposob nanosimy ostatni kolor, najciemniejszy czyli ciemnozielony. Teraz dajemy farbie czas na przeschniecie a sami oczekujemy z zapartym tchem na to co bedzie po zdjeciu wszystkich papierkow....

C.D.N
Dziadek Kos

kaa

  • Gość
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #24 dnia: Czerwiec 08, 2005, 22:58:20 »
ciekawe jak się mają Kos i jego model...  :roll:

Offline Kos

  • *
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 08, 2005, 23:08:58 »
Prosze bardzo... oto ostatnia juz czesc budowy modelu.




Nadszedl czas by zdjac wszystkie papierki z pomalowanego modelu. W zasadzie nie jest wazne od ktorego z nich zaczniemy byle by to byl ten na samym wierzchu. W takim razie zaczynamy.... Potrzebna nam bedzie do tego celu peseta aby mozna bylo wygodnie chwycic wczesniej podwazony papierek i delikatnym ruchem zdjac go z jej pomoca z modelu. Czynnosci zdejmowania masek wykonujemy spokojnie i powoli w szczegolnosci gdy dojdziemy do tych lezacych bezposrednio na powierzchni modelu. Jakos juz uporalismy sie ze zdjeciem wszystkich masek i naszym oczom ukazuje sie pomalowany model w pelnej krasie.



Wyszlo calkiem niezle jednak wyraznie widac pewne niedociagniecia ktore nalezy teraz poprawic. Po uporaniu sie z nimi mozemy przystapic do kolejnego etapu pracy. Bedzie to przetarcie calego modelu flanela celem wygladzenia ewentualnych nierownosci nalozonej farby. Wykonujemy to bardzo delikatnie, tak aby nie "przetrzec" farby. Powierzchnia powinna byc gladka bez wyczuwalnych porow i wypuklosci a to po to by mozna bylo teraz nalozyc pierwsza warstwe blyszczacego lakieru bezbarwnego. Przygotuje on nam powierzchnie modelu pod kalkomanie a jednoczesnie pozwoli na pozniejsze uwydatnienie linii podzialu blach. Zastosowalem w tym celu Sidolux. Nanioslem pierwsza cienka warstwe, pozwolilem jej solidnie wyschnac i sprawdzilem gladkosc powierzchni. Niestety... porazka. Powierzchnia modelu, nie we wszystkich miejscach, okazala sie niezbyt rowna i nizezbyt gladka. Trudno... dodatkowa praca czyli szlifowanie. Papier wodny 2500 w reke, woda w spodeczku i do roboty. Szlifowanie wykonujemy delikatnie, zwracajac uwage na docisk papieru do szlifowanej powierzchni. Nie moze on byc zbyt mocny bo mozemy zetrzec warstwe Sido i uszkodzic farbe pod nim a wiec delikatnie, powoli, moczac co chwila papier przecieramy caly model. Nastepnie osuszamy go wycierajac miekka szmatka i sprawdzamy powierzchnie. Teraz jest o wiele lepiej ale co to...? Jakies rysy, zmatowienia i temu podobne....bardzo brzydko to wyglada. No to druga warstwa lakieru i... swetnie, wszystko zniknelo a powierzchnia jest blyszczaca i gladka - w sam raz do nakladania kalek i "wyciagania" linii podzialu. No to wyciagamy linie:



i nakladamy kalki:



Jezeli juz wzystko zostanie zrobione czyli kalki nalozone we wlasciwych miejscach i linie zaznaczone to nastepna operacja jest nalozenie kolejnej warstwy Sido, ktora to wszystko nam zabezpieczy i wyrowna powierzchnie. Na koniec caly model "lecimy" bezbarwnym polmatem. Teraz nie pozostaje juz nic innego jak zaczac uzupelniac model o "drobnice", wczesniej przygotowana i spokojnie oczekujaca na swoja kolej. Tak wiec wklejamy wszystkie pylony uzbrojenia, anteny, podwozie glowne, kabine i bomby. Wykanczamy model robiac osmalenia za lufami karabinow w skrzydlach oraz na bokach kadluba za rurami wydechowymi. Tak powstal model.




PS. Praca nad He-111 H5 rozpoczeta.
Dziadek Kos

Waylander

  • Gość
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 09, 2005, 09:36:13 »
Bjuuuuuuuuutifull  :mrgreen: Co trzeba zrobić żeby mieć taką wspaniałą żonę? :mrgreen:

Offline KosiMazaki

  • Administrator
  • *****
    • http://www.kg200.il2forum.pl
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #27 dnia: Czerwiec 09, 2005, 18:48:32 »
Kosie PIEKNY!!!  :shock: A1 Skyrider jeden z moich ulubionych mosolocikow ;]
I/KG200_Doktor  1972-†2006

"Herr Rittmeister wylądował, klasnął w dłonie mówiąc: Donnerwetter! Osiemdziesiąt jest godną szacunku liczbą"

Boba Fett

  • Gość
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #28 dnia: Czerwiec 09, 2005, 20:58:38 »
Oh, ah, oh, oh..... :shock:  :shock:  :shock:
Wspanialy !!...

Offline Kusch

  • Global Moderator
  • *****
Jak powstaje model....
« Odpowiedź #29 dnia: Czerwiec 09, 2005, 21:01:18 »
Piękny model ale jeszcze lepszy cały poradnik.Jeden z najlepszych jakie miałem okazję czytać.
Naprawdę świetny pomysł!!!

To kiedy następny :D przydałby się jakiś opis modelu w którym na szerszą skalę zastosowano blachy.Wiem że to ogromne koszty ale zawsze mnie to ciekawiło jak się takie małe du@#$la montuje.
Może gdzieś na sieci jest taki opis z fotami :roll:

  :564:    :564:
"Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie"

http://img90.imageshack.us/img90/9643/klmd5.jpg