Forum Miłośników Symulatorów Lotniczych
Kantyna => Literatura, film i programy TV => Wątek zaczęty przez: Nutcracker w Sierpnia 20, 2009, 21:17:39
-
http://www.youtube.com/watch?v=5MB3Ea6L-gw
Wow, będzie się działo - wielki powrót Camerona do kina fabularnego. (dla mniej obeznanych - Cameron - twórca, przede wszystkim Terminatora I, II, Aliens, no i niestety Titanica :003:)
Zapowiada się kolejne niezapomniane widowisko. Premiera - 18.12.09.
-
Trailer rządzi. Obca grana przez Zoe Saldanę też :D (po Mass Effect bezkrytycznie przyjmuję wszyskie sexy kosmitki koloru niebieskiego lol)
Polecam bardziej tę wersję:
http://customds.serving-sys.com/VideoServices/HDProject/avatar/hd_video.flv
-
Zobaczymy, po tragikomediach w stylu Transformer 2, GI Joe i Terminator: Salsa - ten rok nie wygląda ciekawie. W sumie jedyne dobre filmy to Hangover i zapewne District 9.
Avatar to 8-krotnie większy budżet od D-9, zobaczymy, czy będzie to widać...
-
W sumie jedyne dobre filmy to Hangover i zapewne District 9.
I prawdopodobnie Moon.
http://www.sonypictures.com/classics/moon/
Avatar to 8-krotnie większy budżet od D-9, zobaczymy, czy będzie to widać...
Mam wrażenie, że po trailerach to już widać ;)
Choć D9 też z chęcią obejrzę.
-
jakoś mnie nie przekonuje. Od czasu Ewoków mam odruch wymiotny na połączenie sci-fi z bajkowymi stworami. Sfilmowali by kurde Funky Kovala np. :)
btw. nowy Star Trek był niezły, jedyny z serii który oglądnołem do końca :020:
-
Ok, zapomniałem o Star Trek, choć myślę, że są ludzie, którym się nie podobał, tak jak ja żałuję czasu spędzonego na Transformers 2 (na szczęście płacić nie musiałem).
Co do Avatara, jeżeli CGI pozostanie takie jak na trailerze, to kiepsko to widzę...
-
Co Ci konkretnie w CG z Avatara nie pasuje?
-
Sterylność, bardziej typowa dla współczesnych anime jak Appleseed, niż filmów Sci-fi - patrz D-9.
-
Cóż, ja bym to bardziej podciągnął pod stylizację. D9 ma być z założenia realistycznym, nieco 'brudnym' filmem, do problemów które porusza nie pasowała by inna stylistyka. Avatar natomiast, przynajmniej w moim odczuciu, to jest taka baśń w kosmosie, dlatego mi ich CG nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, pasuje mi.
-
Ok, zapomniałem o Star Trek, choć myślę, że są ludzie, którym się nie podobał...
Nie znam takich ludzi na szczęście :P
-
A tu gra: http://www.youtube.com/watch?v=fdE8QL_V2nc
-
Co do Avatara, jeżeli CGI pozostanie takie jak na trailerze, to kiepsko to widzę...
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że film ma być w pełnym 3d (cokolwiek to znaczy, niewiem czego się spodziewać, bo jeszcze żadnego takiego filmu niewidziałem) i może się to inaczej prezentować.
-
http://www.youtube.com/watch?v=Bv3lRl8HO9M
:karpik
-
Nie ma to jak grupa marines, obca planeta, maszyna krocząca i na okrasę Ripley :) Nie lepiej kurde, było nakręcić prequel "Obcego" :P
-
Nie ma to jak grupa marines, obca planeta, maszyna krocząca i na okrasę Ripley :)
Właśnie :)
Tylko Hicksa mi brakuje :/
-
Sfilmowali by kurde Funky Kovala np. :)
http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=59090
-
Niech mnie ktoś uszczypnie :karpik Dzięki za newsa muminek :)
-
No i co nic nie piszecie po premierze? Ciekaw jestem Waszych wrażeń po wszystkim...
-
Oglądać tylko w 3D inaczej nie ma specjalnie sensu.
A sam film... typowy, przewidywalny, czarno-biały. Żadnej rewolucji.
-
Dobrze się ogląda. Genialne plenery, fajne przedstawiona fauna, super efekty. Aktorzy pasują, są "in character". Generalnie bez fuszery, warte tych kilkunastu złotych.
Oczywiście nie udało się uniknąć hollywoodzkich nalotów, łącznie z patetyczną przemową i innymi takimi, ale akcja i visualsy są na tyle dobre, że można przecierpieć.
Też polecam 3D.
-
Tak, byłem na 3D (i faktycznie wydaje się, że 2D to mogłaby być strata czasu w kinie).
2,5 h minęło mi jak z bata strzelił.
Fabuła - jak dynamiczna kampania w DCSie (czyli nie istniejąca :P ) i tak samo znośna.
Patos - Bułka ma rację, prawie nie zauważyłem.
Wizualnie - na pierwszy rzut niewprawnego oka bez zastrzeżeń.
Dźwięk - od"y"jazd.
Szczerze mówiąc ostatnio (tylko i wyłącznie ze względu na dzieci ;)) byłem też na "Up" (czyli, zdaje się "W górę") od Pixara i tam miała miejsce sytuacja, gdzie najśmieszniejsze momenty filmu znałem już z trailerów. W kinie i dzieci i ja nudziliśmy się.
Dziś prawie modliłem się przed pójściem do kina, żeby nie było tak samo z Avatarem bo to jednak 2,5h i szkoda byłoby siedzieć do końca po to by się nudzić (zwłaszcza, że z przeczytanych recenzji jasno wynikało iż na dramat psychologiczny nie ma co liczyć).
Nie wiem kiedy nadszedł czas by wyjść z kina. Poważnie.
Świetna bajka dla dorosłych (tzn tych, którzy nie wstydzą się przyznać iż bajki lubią:P).
Gorąco polecam i sam pewnie jeszcze raz to obejrzę w kinie - na telewizorze to jednak już nie to samo ...
-
Ja mam zarezerwowane bilety na jutro. Nie omieszkam podzielić się opinią.
-
Dobrze się ogląda. Genialne plenery, fajne przedstawiona fauna, super efekty. Aktorzy pasują, są "in character". Generalnie bez fuszery, warte tych kilkunastu złotych.
25zł w Multikinie :karpik
Oczywiście nie udało się uniknąć hollywoodzkich nalotów, łącznie z patetyczną przemową...
"This is Sparta !" :banan
...i innymi takimi...
"We'll fight terror with terror" - o rasie, która unikała konfrontacji w każdej sytuacji :121:
Tłumaczenie - tekst oryginał: "Daisy Cutters"
napis polski: "BLU-82" :121:
ale akcja i visualsy są na tyle dobre, że można przecierpieć.
Zgodzę się, że widać gdzie ten cały czas został spędzony, bo rozmach niektórych scen jest znacznie większy od innych w pełni renderowanych produkcji jak np. Star Wars pierwsze 3 epizody.
Mnie osobiście kluło nachalne ekologiczne przesłanie "there's no more green on Earth", czarno-białość bohaterów i historii. Ale pewne postacie były tak przerysowane, że wręcz było na nich widać metki "made of pure 100% awesome" jak pułkownik Miles Quaritch - gdzie każda z nim scena to eksplozja testosteronu w stylu starego dobrego Die Hard. Czy administrator operacji wydobywczej Parker Selfridge będący przekalkowanym Carter Burke z Aliens.
Niestety Avatar za bardzo przypomina mi Tańczącego z Wilkami i... o zgrozo Ferngully, by zaklasyfikować jako bardzo dobry - można, a w sumie powinno się obejrzeć, wyłącznie w 3D żeby zobaczyć co jest możliwe w dzisiejszej kinematografii, ale osobiście czekam na nowego Sherlock "The Ironman" Holmes - myślę, zę moze mi dać więcej frajdy.
-
Byłem na 3D wersji i mogę tylko polecić, fabuła faktycznie czarno biała ale to jak ten film jest zrobiony i jak animowano postacie jest naprawdę świetne. Jeżeli ktoś ma zamiar iść to koniecznie na wersje 3d, film jest niesamowicie plastyczny.
Tylko przestrzegam na wersji 3d nie walczcie z ostrością kamery (skupiać wzrok tam gdzie skupia się kamera) - znajoma walczyła i się porzygała bidulka :)
-
Tylko przestrzegam na wersji 3d nie walczcie z ostrością kamery (skupiać wzrok tam gdzie skupia się kamera) - znajoma walczyła i się porzygała bidulka :)
:D :D :D
Również polecam wersję 3D. Robi niesamowite wrażenie, momentami miałem ochotę wyciągnąć przed siebie rękę i rozgonić płatki popiołu ze spalonego drzewa, sypiące jak śnieg :)
-
@Sun, a co ja mam powiedzieć? 33 zyla w Wawce w Cinema City
Oczywiscie MUST wersja 3D czy to w Multipleksie czy w Imax (ponoc tutaj lepszy jest efekt 3D). Film dla mnie cały był bomba, fabuła fajna, niesamowite kolory. Tak pod koniec stycznia mam zamiar iść 2gi raz nawet hehe
-
Ja właśnie mam pytanie odnośnie wyboru kina. Nie siedzę w temacie i nigdy nie byłem na seansie 3D, więc nie wiem co wybrać. Chodzi mi o to, czy sam fakt, że napisane jest "seans 3D" wystarczy dla optymalnego efektu, czy też taki film wymaga specjalnej infrastruktury sali kinowej? Chodzi mi o to, czy na zwykłym ekranie nie będzie efektu, jak odsłuch ścieżki dźwiękowej dolby na zestawie stereo (że się taką metaforą posłużę)?. Wybieram się do Kraka, więc w grę wchodzi multikino przy aquaparku, Bonarka, albo Imax na Zakopiance. Do tego ostatniego ponoć rezerwacje na koniec stycznia trzeba robić podczas, gdy w multikinie są luzy. Stąd nie wiem, czy warto czekać (od tego filmu oczekuję wyłącznie wrażeń wizualnych, więc zależy mi na efekcie :-) ).
-
Byłem w Multikinie w Aquaparku. I za kilka dni wybieram się drugi raz :)
Obraz perfekcja, chociaż trochę z dźwiękiem przesadzają (powinno być połowę ciszej jak nic)
W IMAXie sporo osób narzeka na ghosting, obcięte krawędzie (inny format) i różne takie.
-
Multikino jest pewnym wyborem.
Co do Imax i innych w kontekście Avatara, to słyszałem różne opowieści grozy, raz co do jakości obrazu, innym razem "partyzanckiej" lokalizacji. Byłem w Multikinie, film wyglądał tak jak powinien, wiec to wyjście mogę polecić.
Co do Imax - oni mają swój specyficzny format i podobno nie wszystkie kina w Polsce maja wersję oryginalnie przystosowaną do projekcji. Ogólnie jeżeli tekst Na'vi będzie pisany zwykła czcionką z kursywą, a nie "odręczną" to proś o zwrot kosztów :121:
-
Byłem w Bonarce (digital 3d), efekt naprawdę dobry mogę polecić, nie zawiodłem się. Z tego co czytałem iMax daje trochę lepszy efekt 3d ale jest bardziej męczący dla oczu. Imax nie widziałem - nie mam porównania, korzystałem jedynie z shutter glasses - głębia lepsza niż digital ale jedzie po oczach ostro.
Gdzie byś nie poszedł digital 3d czy iMax, zarezerwuj miejsce jak najbardziej w osi ekranu :)
-
No to podstawa, miejsca w środku i na środku sali :) Niech się ktoś wypowie kto był na 3D w jakimś multipleksie a potem miał do porównania wersję w kinie 3D typy IMAX czy jest jakas różnica (IMAX ma przecież półokrągły ekran i bardziej w frmacjie 4:3 niż 16:9 i podobnie jak poprzednicy twierdza niby jest troche fajniejszy efekt 3D - tak przynajmniej słyszałem)
-
Ja natomiast wyczytałem że jednak lepiej cinema city 3d:
http://film-fx.blogspot.com/2009/12/dlaczego-czowiek-ma-pare-oczu-gdy.html
-
Wg opisu lepiej digital :]
-
Wczoraj byłem na Avatarze w Multikinie (w 3d), bardzo mi się film podobał, technologicznie majstersztyk, film sam w sobie także znakomity, fabuła prosta, fakt, ale pozostawia po sobie wrażenie, że z naszą planetą coś jednak robimy nie tak.
-
fabuła prosta, fakt, ale pozostawia po sobie wrażenie, że z naszą planetą coś jednak robimy nie tak.
Nom .. trzeba rozwinąć technikę i spadać szukać kolejnych planet, albo przenieść się całkiem w kosmos :) Najlepiej w przeciągu 150 lat.
Przy okazji na ~200 najemników, mających wsparcie jednej kanonierki, i 40(?) szturmowo-zwiadowczych śmigłowców, trzeba było z parę tysięcy tubylców + lokalna fauna i flora ?
Co by nie mówić, Jake tylko odsuną przejęcie zasobów przez ludzkość.
-
Nom .. trzeba rozwinąć technikę i spadać szukać kolejnych planet, albo przenieść się całkiem w kosmos :) Najlepiej w przeciągu 150 lat.
Trzeba tylko jakąś Pandorę znaleźć i wymyślić jak się tam dostać ;)
Przy okazji na ~200 najemników, mających wsparcie jednej kanonierki, i 40(?) szturmowo-zwiadowczych śmigłowców, trzeba było z parę tysięcy tubylców + lokalna fauna i flora ?
Co by nie mówić, Jake tylko odsuną przejęcie zasobów przez ludzkość.
Też mam takie wrażenie. Zobaczymy co Cameron nam pokaże w sequelu :)
-
Przy okazji na ~200 najemników, mających wsparcie jednej kanonierki, i 40(?) szturmowo-zwiadowczych śmigłowców, trzeba było z parę tysięcy tubylców + lokalna fauna i flora ?
Co by nie mówić, Jake tylko odsuną przejęcie zasobów przez ludzkość.
Oglądając film miałem w głowie monolog:
"No stary, bez jaj, na co się porywasz, dobrze wiesz, że oni mogą odparować wszystko na tym księżycu, parę głowic i po zabawie, i tak chodzi tylko o surowce naturalne"
Dopiero zaglądając na stronę i czytając o ISV Venture Star - statku, który w filmie jest może z 30 sekund, a przez ludzi Camerona został stworzony z zadziwiającą dbałością o detale - zobaczyłem jak wielkim wyzwaniem dla RDA jest wysłanie tam czegokolwiek. Nie przypominam sobie aby była mowa o tym w samym filmie, ale praktycznie wszystkie maszyny z wyjątkiem skomplikowanej elektroniki są budowane na miejscu techniką stereolitograficzną. Okrętów między systemowych jest zaledwie 6 (+ pierwszy prototyp), a podróż w jedna stronę trwa 14 ziemskich lat (6 lat odczuwalne na pokładzie) - czyli w sumie Pandora może liczyć na 28 lat spokoju. Do tego statki mają bardzo ograniczoną ładowność - 350 ton w tym miejsce dla 25 osób załogi i 100 pasażerów + dwa wahadłowce.
-
Okrętów między systemowych jest zaledwie 6 (+ pierwszy prototyp), a podróż w jedna stronę trwa 14 ziemskich lat (6 lat odczuwalne na pokładzie) - czyli w sumie Pandora może liczyć na 28 lat spokoju. Do tego statki mają bardzo ograniczoną ładowność - 350 ton w tym miejsce dla 25 osób załogi i 100 pasażerów + dwa wahadłowce.
Czyli wystarczy - parę naście neutronówek czy czego tam używamy i zostaje ładnie zniwelowany teren tylko puścić koparki. Do tego jeszcze ekipa sprzątająca/zbierająca surowce. Nikt nie mówił że tam musi być łanie podczas wydobycia..... właściwie to nic nie musi być. Wiem jestem, wredny i mocno przesadzam ale....
Przeżycie pandory tak naprawdę zależy od tego jak bardzo ludzie będą zdeterminowani by dostać surowiec, jeżeli będą zdeterminowani, nie ma siły albo oddadzą albo koniec bajki.
A propos nie wiem czy słyszeliście ale na temat avatar-a wypowiedział się Watykan oczywiście w tonie potępiającym. Pewnie chodziło im o istnienie istot inteligentnych - takowe miały powstać na podobieństwo pana. Czy pan jest niebieski ? XD
-
A propos nie wiem czy słyszeliście ale na temat avatar-a wypowiedział się Watykan oczywiście w tonie potępiającym. Pewnie chodziło im o istnienie istot inteligentnych - takowe miały powstać na podobieństwo pana. Czy pan jest niebieski ? XD
Lol, jak można pisać, że Watykan "potępia" film? Raczej nie podoba się recenzentowi z L'Ossservatore Romano. Bo indeksu ksiąg zakazanych (ani tym bardziej filmów) Inkwizycja już nie prowadzi, niestety :021:
A chodzi o to, że fabuła jest niezbyt wyrafinowana, z czym osobiście sie zgadzam. Ja byłem na wersji 2d (na prowincji nie ma inaczej :006:) i choć mi się dość podobało, to jednak czułem że czas leci :005:
-
http://www.sfora.pl/Watykan-skrytykowal-Avatar-Za-co-a15831 (http://www.sfora.pl/Watykan-skrytykowal-Avatar-Za-co-a15831)
To film "bez głębi".
Watykańskie media nie zostawiły suchej nitki na bijącym kasowe rekordy filmie Jamesa Camerona "Avatar".
To technologia bez emocji - cytuje ich określenia tvn24.pl.
Tyle zdumiewającej technologii, która oczarowuje, ale mało prawdziwych emocji, ludzkich emocji w świecie alienów, choć jest on nadzwyczajnie wymyślony i przedstawiony - pisze L'Osservatore Romano nawiązując do ogromnych kosztów
produkcji - 400 mln dolarów.
Zdaniem watykańskiej gazety fabuła filmu "sprowadza się do bardzo prostej antyimperialistycznej i antymilitarnej paraboli". Brak jej jednak "żarliwości", jaką chrakteryzują się inne filmy "bardziej zaangażowane na tym froncie".
Radio watykańskie zarzuca zaś Cameronowi panteizm, czyli utożsamianie Boga z naturą, przyrodą.
:icon_lol:
To jest właśnie cały James Cameron - z jednej strony fabułka prosta jak drut, ale sposób w jaki tę historyjkę serwuje sprawia ,że walą na nią do kina masy ludzi o różnym poziomie rozwoju intelektualnego :icon_lol: i wieku nie licząc się z kasą. Ciekaw jestem czym ten facet nas jeszcze zaskoczy.
Też byłem dzisiaj (na wersji 3D) i stwierdzam ,że nie był to czas stracony. :001:
-
Byłem wczoraj. Mainstreamowe kino amerykańskie na ogół obchodzę z daleka, ale ten film mnie po prostu oczarował. Zarzucanie mu nieskomplikowanej fabuły mija się z celem. To tak samo jakby Tolkienowi zarzucać, że w zasadzie Władca jest prostą historyjką o walce dobra ze złem. Avatar to baśń i w tych kategoriach należy go traktować. Nie wypatrzyłem w nim jakichś większych wpadek, głównie dlatego, że atmosfera filmu nie nastraja czepialsko (no może poza sceną walki Jake'a z mechem na noże - była mocno przegięta). W każdym razie wysiedziałem te prawie trzy godziny bez wiercenia w fotelu i czas absolutnie się nie dłużył. Co do wrażeń audiowizualnych - jestem w pełni usatysfakcjonowany. Dżungla Pandory poraża głębią.
W kwestiach technicznych - również zauważyłem, podobnie jak poprzednicy że niektóre sceny były nieostre. W ogóle to IMHO zastosowanie depth of field jest błędem (również w grach jestem temu przeciwny), to jest powielanie tego, co ludzkie oko i tak robi samo (bo mając do wyboru obraz przestrzenny sam decyduję na to patrzę, a jeśli ktoś robi to za mnie, to momentami to przeszkadza (przez większość filmu jest ok, moim oczom udawało się nadążać za intencją reżysera, jednak nieciekawie jest w niektórych szybkich, dynamicznych scenach - zanim oko zdecyduje na co powinno patrzeć, to scena zmienia się na następną, a niekoniecznie od razu udaje się trafić w obiekt, który akurat reżyser uznał za stosowne wyostrzyć, dlatego szybkie sceny zamieniały się momentami w kolorową chaotyczną miazgę, wydaje mi się, że można by tego uniknąć rezygnując z depth of field). A jak przy kolorach jesteśmy, to wydaje mi się, że Avatar spokojnie załużył na miano najbardziej kolorowego filmu w historii kina (przynajmniej ja nic podobnego nie miałem okazji oglądać).
Acha - dla porządku - byłem w Multikinie przy aquaparku w Krakowie czyli dolby 3D. Oczywiście polecam. Nie doświadczyłem też żadnego bólu głowy, czy zmęczenia oczu po seansie (a do domu musiałem wracać 60km za kółkiem). Jak się uda, to może wybiorę się nawet drugi raz.
P.S. JA CHCĘ DUŻY MONITOR W POKOJU I SPECJALNE WERSJE 3D BLACK SHARKA, ROF'a i RFACTORA!!!!!
-
O Avatarze nie będę pisał, bo jakoś nie mam natchnienia. W pewnych momentach byłem zachwycony, ale w innych było "tak se".
Byłem na Dolby 3D i... przez cały czas myślałem, kiedy będę mógł zobaczyć ten film na porządnym telewizorze lub w kinie 2D. Obraz się rozmazywał, a oczy mi się męczyły. Generalnie byłem już chyba 3-4 filmie 3D (byłem w Imaxie i w Dolby 3D) i dla mnie to kompletnie przereklamowana technologia. Wiem, że nie jestem jedyny, któremu nie ogląda się tego zbyt dobrze. Już abstrachując od tego, że ludzie z wadami wzroku muszą mieć kontakty, których ja osobiście nie cierpię. A osób z wadami to chyba mamy już co najmniej połowę populacji.
Generalnie najbardziej przeszkadza mi w tym całym 3D to, że to ciągle wszystko jest płaskie. Co z tego, że mam kilka planów, skoro one wciąż są płaskie? Jak to będzie prawdziwe 3D, w którym obiekty są rzeczywiście 3D to wtedy pogadamy czy to jest w ogóle warte tych wyrzeczeń, których wymaga.
Wczoraj słyszałem w PINie, jak rozmawiano o telewizji 3D i, choć brzmi to wszystko interesująco, to dla mnie wciąż to efekt kompletnie nie wart ponoszonych kosztów.
-
Ja mam zupełnie odwrotne wrażenie. Wiadomo, że ten efekt to stereoskopia, a nie 'pełne' 3d. Na takie jeszcze trochę poczekamy :) Niemniej efekt 3d bardzo mi się podobał, poza tym plany nie były płaskie. Film był nakręcony tak, by symulował widzenie stereoskopowe człowieka. Oczy ludzkie widzą stereoskopowo tylko na kilka metrów, potem wszystko jest płaskie. Wszystko bliżej tych kilku metrów miało głębię i w części scen to było wyraźnie widać. Oczywiście, Cameron mógł tak rozsunąć kamery, by nawet Pandora na orbicie gazowego giganta byłaby 3d, ale to byłoby jeszcze bardziej nienaturalne.
-
Jak widać co człowiek, to opinia (i zapewne drobne różnice w budowie organów wzrokowych mają tutaj decydujące znaczenie). Mnie absolutnie nie brakowało "głębi" w istotnych momentach (przede wszystkim dżungla, ale również widoki z kokpitów maszyn (DCS w takiej oprawie to byłby orgazm). Nie poczułem też, żebym musiał podejmować jakieś wyrzeczenia o których Labi wpomina (no nie licząc tego, że jakiś ostrzejszy kawałek plastiku w okularach obtarł mi lewe ucho ;-) ) Zapewne poczekamy jeszcze długo, zanim ta technologia stanie się jakimś standardem (jeśli w ogóle to nastąpi), ale pewne gatunki filmów wydają mi się szczególnie predysponowane do oglądania w taki sposób. Mam wielką ochotę wybrać się np na Alicję w Krainie Czarów bo trailer zapowiada dobry klimat. Niestety Avatar, oprócz tego że był pierwszym filmem, jaki obejrzałem w 3D, był jednocześnie najdroższym seansem, na jaki kiedykolwiek się wybrałem (cena biletu + paliwo + naprawy lakiernicze auta, bo w trakcie powrotu miałem bliskie spotkanie ze słupkiem parkingowym :-/ ).
Mam jeszcze takie pytanie - zainteresowała mnie ta cała stereoskopia po obejrzeniu filmu, i trochę poczytałem na ten temat. Czy ktoś miał do czynienia z tym tematem i potrafi w wielkim skrócie przybliżyć jakich wrażeń można się spodziewać po różnych odmianach tej techniki? Chodzi mi np o to, czym różnią się (od strony wizualnej, konkretnie jakości "doświadczania obrazu trójwymiarowego) zdjęcia/obrazki/filmy wykonane w technologiach anaglifowych, color code, realD czy co tam jeszcze innego istnieje a o czym nie wiem. Np okulary anaglifowe kosztują jakieś śmieszne pieniądze na Allegro, z kolei okulary realD to już około 100PLN, czy warto sobie takie sprawić w ramach ciekawostki (oprócz efektu ważna jest też dostępność materiałów wykonanych daną technologią)? Mam na myśli oczywiście wykorzystanie tego do oglądania zdjęć/filmów na komputerze.
-
Wyboru raczej nie ma. Anaglify to ciekawosta i budżetowa zabawka, bo potrzebujesz tylko kolorowych okularów za parę groszy i obrazki możesz wyglądać na zwykłym ekranie, ale jakość pozostawia wiele do życzenia. Domowe techniki jak nvidia 3d vision (i inne zabawki nawet sprzed 10 i więcej lat) i telewizory 3d używają okularów migawkowych i wymagają do komfortowego użycia ekranu o dużej częstotliwości odświeżania, 120Hz minimum. RealD i dobly 3D to już raczej domena kin.
Wydaje mi się że na forum aztec.pl widziałem opisy zarówno anaglifów jak i okularów migawkowych w akcji (znaczy w FS'ie).
-
Już abstrachując od tego, że ludzie z wadami wzroku muszą mieć kontakty, których ja osobiście nie cierpię. A osób z wadami to chyba mamy już co najmniej połowę populacji.
Czemu?
Oglądałem w okularach i jakoś nie miałem problemu. Założyłem jedne na drugie.
-
Ja akurat noszę kontakty (i je lubię ;) ), ale mój brat i moja siostra noszą okulary i nie narzekali na to, że oglądali Avatara w dwóch parach.
-
A ja mam duży baniak, a co za tym idzie duże patrzałki; niestety nawet największy rozmiar okularów w IMax'ie nie dał się sensownie założyć na nie tak, aby pokrywał co najmniej akceptowalną część pola widzenia. Zdecydowanie więc wybrałem opcję "solo, ale w ogóle". Niestety, efekt możliwy do przewidzenia.
I podobny problem mogą mieć inni "okularnicy" o nietypowo dużych lub "dziwnie" ukształtowanych okularach.
-
Zapytam jeszcze jako laik - jakie znaczenie ma fakt, że film jest stereoskopowy, a nie 3D w momencie, kiedy i tak oglądamy go z nieruchomego fotela i raczej nie możemy wstać i pochodzić po sali żeby np obejrzeć sobie drzewo z drugiej strony?
-
Pewnie żadnego, ale ja też jestem laik. :)
-
Pewnie głównie takie, że nadal trzeba stosować specjalne okularki różnej maści (co nie każdemu odpowiada), zamiast oglądać "normalnie". Poza tym "obraz" w "prawdziwym 3D" byłby zawsze ostry tam, gdzie patrzysz, a nie tam, gdzie sobie wymyślił reżyser...
... i pewnie kilka innych w tym duchu. Ale ja też experten nie jestem :)
-
Poza tym "obraz" w "prawdziwym 3D" byłby zawsze ostry tam, gdzie patrzysz, a nie tam, gdzie sobie wymyślił reżyser...
Wydaje mi się, że nie jest to wina stereoskopii tylko zastosowanego efektu "depth of field" (nie wiem czy tak się to nazywa w kinematografii). Sądzę że da się zrobić film stereoskopowy bez tego rozmycia (ale mogę się mylić).
-
Nagrywany kamerą raczej się nie da (bo kamera też ogniskuje w jeden punkt), co najwyżej można "podciągnąć" głębię ostrości. Z obrazem animowanym można zrobić wszystko :)
-
Zapytam jeszcze jako laik - jakie znaczenie ma fakt, że film jest stereoskopowy, a nie 3D w momencie, kiedy i tak oglądamy go z nieruchomego fotela i raczej nie możemy wstać i pochodzić po sali żeby np obejrzeć sobie drzewo z drugiej strony?
Nie wiem w czym tkwi haczyk. Ja siedząć w nieruchomym fotelu i nie wiercąc się po nim widzę tylko kilka płaskich planów, a nie trójwymiarowy obraz. Może to po prostu kwestia pary oczu :)
-
Nie wiem w czym tkwi haczyk. Ja siedząć w nieruchomym fotelu i nie wiercąc się po nim widzę tylko kilka płaskich planów, a nie trójwymiarowy obraz. Może to po prostu kwestia pary oczu :)
Nie będę się (bardzo :-) ) spierał, bo Avatar to jedyny film, jaki widziałem w stereo, ale moje oczy i mózg okazały się bardziej podatne na oszustwa (a okularów nie noszę). Pewnie jest tak, jak mówisz, ale jedna rzecz mnie zastanawia, co do tego, że widocznych jest kilka płaskich planów, mianowicie pojedyncze wypukłe obiekty (przede wszystkim twarze ludzi, ale nie tylko, po prostu na twarzach najlepiej było to widać. Otóż moje oczy naprawdę widziały wypukły obiekt i nie dopatrzyłem się w tym jakiejś sztuczności). W ogóle w odbiorze filmu przeszkadzał tylko momentami wspomniany efekt nieostrości, oprócz tego reszta była na piątkę. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko się cieszyć - widać mam mniej doskonały organ wzroku przez co łatwiej będzie go oszukać niedoskonałą technologią, a to może oznaczać spore oszczędności na sprzęcie w przyszłości :-) (ale coś za coś - moje uszy w przeciwieństwie do oczu nie tolerują już byle czego i np nigdy nie zrozumiem znajomych, którzy są w stanie słuchać muzyki z mp3jek 128kb/s, dla mnie to dramat :-) )
-
Mam jeszcze takie pytanie - zainteresowała mnie ta cała stereoskopia po obejrzeniu filmu, i trochę poczytałem na ten temat. Czy ktoś miał do czynienia z tym tematem i potrafi w wielkim skrócie przybliżyć jakich wrażeń można się spodziewać po różnych odmianach tej techniki? Chodzi mi np o to, czym różnią się (od strony wizualnej, konkretnie jakości "doświadczania obrazu trójwymiarowego) zdjęcia/obrazki/filmy wykonane w technologiach anaglifowych, color code, realD czy co tam jeszcze innego istnieje a o czym nie wiem. Np okulary anaglifowe kosztują jakieś śmieszne pieniądze na Allegro, z kolei okulary realD to już około 100PLN, czy warto sobie takie sprawić w ramach ciekawostki (oprócz efektu ważna jest też dostępność materiałów wykonanych daną technologią)? Mam na myśli oczywiście wykorzystanie tego do oglądania zdjęć/filmów na komputerze.
Gdzieś na forum pisałem miej więcej jak się gra na Elsach revelator- są to okularki migawkowe (przeznaczone do użycia z CTR):
Przede wszystkim wymagają szybkiego monitora - minimum 120 mhz w rozdzielczości z jaką chcesz grać, ideał powinien wyciągać 140 mhz (pisze o CTR nie LCD!). Inaczej będą po prostu będą męczyć oczy gdyż każde oko dostaje połowę wartości odświeżania. Obraz jest trochę przyciemniony, każdy z okularów staje się na chwile nie przezroczysty (monitor wyświetla obraz dla drugiego oka).
Testowałem to tylko w grach i powiem że efekt głębi jest świetny, choć istnieją problemy z niektórymi obiektami. Jako że grafika jest generowana na żywo w 3d przez silnik gry (większa jej część) , wszystko wygląda bardzo plastycznie i 'realnie'. Do ostrości nie miałem żadnych zastrzeżeń.
Także jest świetnie do momentu kiedy na ekranie pojawi się element 2d z nieokreśloną osią 'Z', w brew pozorom jest takich obiektów dużo nawet w dzisiejszych grach. Praktycznie każdy HUD w dowolnej gierce, tekst komunikatów np in game chat, niektóre efekty graficzne(choć to już obecnie mniej). Generalnie starsze gierki będą gorsze w 3d, wtedy częściej używano map 2d udających coś 3d – obecnie więcej jest faktycznych modeli 3d i oświetlenia licznego na żywo.
Dla przykładu efekt z Mafi: lampa drogowa ładnie ustawiona np 20 metrów od gracza (stereoskopia oraz skalowanie obiektu które wykonuje mózg), a aureola światła wokół samego lampionu (generowana w grze przez mapę 2d bez osi 'Z') jest wyczuwalna przy samej twarzy będąc jednocześnie widziana te 20 metrów dalej (skalowanie wykonywane przez nasz ośrodek widzenia).
Ludzki mózg do określenia / wyczucia odległości używa stereoskopi oraz skali / skalowania obiektu (nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa). Po prostu jeżeli widzisz ciężarówkę 800m dalej, wiesz mniej więcej jaka będzie duża gdy się zbliży - w życiu już ciężarówkę widziałeś masz skale porównawczą i na tej bazie miej więcej oceniasz odległość.
Teraz jeżeli dostajesz obraz 3d a w nim obiekt 2d który 'skalujesz' gdzieś w przestrzeni (mała poświata lampy 20 metrów dalej) a jednocześnie widzenie stereoskopowe mów ci że obiekt masz dosłownie przed nosem (brak ustawień osi 'Z') - to po prostu głupiejesz. Mózg nie bardzo wie co z tym fantem zrobić i gdzie ten obiekt jest, czy wierzyć stereoskopi czy zakodowanej w nas skali porównawczej. Z doświadczenia powiem że uczucie jest bardzo męczące i dziwne. Da się do tego przyzwyczaić - po pewnym czasie grania krzyżyk celowniczy czy inne elementy 'płaskiego' hud-u nie męczą tak bardzo ale nadal jest dziwnie.
W iłku objawiał się to np złym ustawieniem celownika na szybce przeziernej, tzn szybka była w głębi monitora - a sam krzyż celowniczy, zamiast w nieskończoności to przy twarzy. Chcąc w coś trafić musiałem albo skupić wzrok na celu (celownik lekko rozmazany i aż bijący po oczach nienaturalnością) albo na celowniku (nie widziałem wtedy celu)
W falconie w sumie tym samym, w rzeczonej Mafi były problemy z wszelkimi efektami poświaty czy hud-em. Po prostu gry 3d nie są jeszcze projektowane do grania w 3d tylko w 2d (na płaskim monitorze). Może się to zmieni, gra 'Avatar' była już tworzona z myślą o graniu właśnie przez okularki 3d.
Trochę się rozpisałem, podsumowując - z domowym 3d daj sobie spokój, jeszcze trochę trzeba poczekać. Problem jest nie w technologi a nie optymalizacji tytułów do technologi (zaznaczam to tylko moje zdanie).
Nie wiem w czym tkwi haczyk. Ja siedząć w nieruchomym fotelu i nie wiercąc się po nim widzę tylko kilka płaskich planów, a nie trójwymiarowy obraz. Może to po prostu kwestia pary oczu :)
Może siedziałeś w kiepskim miejscu, gdzieś na lewym / prawym skraju ? Fakt tak naprawdę każdy będzie taki obraz trochę inaczej odbierał. Kwestia tego jak interpretujemy to co zmysły dostarczają (a to już kwestia indywidualna)
-
To ja tak wrócę do tematu. :karpik
Na prawdę rzadko jest tak, że żałuję tych paru złotych wydanych na bilet do kina. Tak było na przykład z Boratem i z... Avatarem.
Dziś byłem w Multikinie na seansie 3D tego ehm... "filmu". Założyłem okulary, na okulary, zaczął się film, na początku całkiem nieźle, nie powiem. Oczy co prawd koszmarnie wysychały, ale dałem radę... Od tak nie całych 20 minut filmu było... Coraz gorzej... I to bynajmniej nie z moimi oczami.
Żeby nie opowiadać za wiele bo może ktoś jeszcze nie widział, napiszę co sądzę a samym filmie.
Efekty specjalne na wysokim poziomie, na prawdę. Dawno również nie widziałem tak dobrze zrobionych ujęć, Pandora, wyglądała bardzo pięknie. Wiszące góry Alleluja (Bardzo dobrze, reżyser i scenarzysta przypomnieli widzowi, co ma powiedzieć po skończonym seansie, proponuję jeszcze odmówić modlitwę i przyrzec, że nigdy więcej się nie zgrzeszy tylko nie karz boże przechodzić przez to jeszcze raz) też na prawdę świetnie.
Ale... to by było na tyle... Fabuła ? Do bani, chociaż i to mało. Nie trzyma się kupy, jest bez sensowna i zupełnie od czapy.
W skrócie, pierwsze słowa jakie wypowiedziałem po zakończonym seansie, czyli dokładnie sekundę po skończonym filmie ?
"Uff... Wreszcie!"
I to powinno oddać cały obraz nędzy i rozpaczy. Film nie jest wart 30 zł wydanych na bilet. Bo, może to zaskakujące dla Camerona... Niektórzy nie przychodzą do kina oglądać tylko efekty specjalne!
Oczywiście, to tylko moje odczucie po "filmie", niektórym może się podobać, nie zabraniam. De gustibus non disputandum est, jak mawiali starożytni.
4/10 - Za efekty.
Pozdrawiam
Egon.
-
Nie czarujmy się współczesne kino wysokobudżetowe skierowane jest dla ludzi, którzy chcą popatrzyć na film, a nie go oglądnąć i czuć, że jego szare komórki popracowały.
Chcesz się odmóżdżyć - idź na AVATORA z rewelacyjnymi efektami.
Chcesz trochę zabawy intelektualnej - Oglądnij Siódmą pieczęć.
Jak ktoś idzie na AVATORA z przeświadczeniem, że będzie dobra fabuła to świadczy to tylko o nieprzystosowaniu się do współczesnych trendów.
-
Psia kość!
Jestem nieprzystosowany do współczesnych trendów. Chyba jednak nie będę rozpaczał z tego powodu szczerze mówiąc, ale tez nie jest tak do końca. Lubię hamerykańskie filmy akcji, gdzie jest dużo efektów specjalnych, fabuła nie musi być górnolotna... Ale musi mieć sens.
Zaś od filmów Sci-Fi, (A szczególnie od filmów science fiction z Sigourney Weaver ! Notabene, kolejny mój zawód, to właśnie to, że film tego typu z tą aktorką tak mi się nie podobał) wymagam czegoś więcej, nawet nie to, że wiele więcej, ale żeby fabuła miała sens i potrafiła wciągnąć. Minimum tyle, a jak chce inteligentne kino to idę do Kina Muranów, albo puszczam sobie randomowy film Jima Jarmuscha. :021:
-
Egon - czy mógłbyś darować nam roztrząsanie ogólnie znanych faktów?
Zadając sobie trud przeczytania tego wątku w całości, minimum kilkukrotnie spotkałbyś się z opinią, że fabuła filmu _jest płytka_ i tym samym oszczędziłbyś sobie trochę złotówek, bo jak rozumiem nie interesowało Cię obejrzenie nieskomplikowanej baśni dla dużych dzieci, okraszonej najnowszym FX z wykorzystaniem ultranowoczesnej technologii?
Tym jest ten film - podobnie jak "Star Wars". Idąc do kina na "dzieła" Lucasa w zasadzie mieliśmy do czynienia z pokazem technologii jaką operuje Lucasfilm i Skywalker Sound. Aby ludzie nie związani z branżą (widzowie) chcieli to oglądać i wydać szmal jakąś fabułę trzeba było jednak wpleść (i co wydawało się najtrudniejsze dla Lucasa: powiązać to z pierwszą - najsłynniejszą chyba a na pewno najlepszą pod względem scenariusza - częścią. Choć nawet i jedynka "nie była zbyt skomplikowana").
Także - o jaki sens fabuły Ci chodzi? W jaki sposób tak prosty scenariusz może nie mieć sensu? Czego Ty wymagasz od McDonalda w najnowszym opakowaniu? My (niektórzy) tutaj zachwycamy się właśnie tym opakowaniem, bo bułka z mielonym jaka jest każdy widzi - Ty nie?
-
Cześć byłem, widziałem (wersja 3d z okularami, bez napisów kino w UK), co sądzę? Uważam że jest to wspaniała baśń zarówno dla dzieci jak i dorosłych z bardzo dobrym przesłaniem (w dzisiejszym świecie nastawionym na kupowanie i "pochłanianie" wszystkiego), miażdżącymi efektami specjalnymi (ciekawe kiedy gry na nasze piece będą tak wyglądały?) i uroczą bohaterką, mówię o tej niebieskiej z dredami:) (ożenił bym się z nią gdyby nie miała około 3 metrów wzrostu :002:).
-
Może kogoś zainteresuje techologia zastosowana przy tworzeniu filmu, jeśli ktoś nie widział/nie wiedział to zdecydowanie polecam, osobiście dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy:
http://screenrant.com/avatar-creating-the-world-of-pandora-behind-the-scenes-featurette-kofi-42319/ (http://screenrant.com/avatar-creating-the-world-of-pandora-behind-the-scenes-featurette-kofi-42319/)
i wywiad z Cameronem w dniu premiery:
http://www.megavideo.com/?v=3OSVDVSF (http://www.megavideo.com/?v=3OSVDVSF)
-
Byłem dzisiaj w multikinie 3D i powiem tak .To były najprzyjemniej spędzone prawie 3 godziny w kinie od czasów gwiezdnych wojen .Tak jak wtedy czasami przytrzymywałem szczękę aby się za mocno nie rozchylała .Mam zamiar obejrzeć to jeszcze raz tym razem w IMAX
-
Nareszcie znalazłem czas by pójść i zobaczyć, wybrałem się do Imaxa.
Znalazłem to czego oczekiwałem, efekty, nieskomplikowana fabuła, no i... i już. Jestem pod wrażeniem, choć przyznać muszę, że chyba zbyt dużo w życiu widziałem, przez co mam nieco "zwichnięty" organizm z sferze iluzji budowanej jedynie na bodźcach wzrokowych, czyli nie podjeżdża mi żołądek do góry, gdy coś na ekranie ostro manewruje, nie mam odruchu "oooch" kiedy bohater staje na krawędzi przepaści, miałem za to chęć strzepnięcia popiołu :020: i w kadrach kręconych spoza grupy ludzi myślałem, że ktoś mi zasłania ekran. To tyle o filmie.
Inna sprawa, że obrzydzeniem mnie napawa chodzenie do kina. Czy przeciętny nastolatek nie wytrzyma bez żarcia i bez picia dwóch, trzech godzin? OK, nie wytrzyma, wiem bo widziałem, ale jak już ma paszę w ręku to czy musie żreć tak, że słyszą to trzy rzędy? Nawet wybuchy nie są go w stanie zagłuszyć. Czy nie da się odwinąć czegoś z papierka nie czyniąc przy tym hałasu? Widać nie da.
Żenuła
-
Toyo ja rowniez tego nie nawidze.
Przyjal sie taki amerykanski stereotyp:Kino+zarcie=film
Jak sam napisalem co do filmu nic nie mam i moge powiedziec ze to obowiazkowa pozycja BLU-RAY dla mnie.
Efekty 3d tez nieco pozostawily mi maly niesmak ale co tam.
-
Mam to samo z tą całą paszą w kinie. Dlatego po prostu do niego nie chodzę, a na Avatara mnie wyciągnęła tylko technologia 3d. Teraz pójdę na Alicję Tima Burtona. Też w 3d. Na zwykłe filmy jestem w stanie poczekać aż DVD wyjdzie.
-
Inna sprawa, że obrzydzeniem mnie napawa chodzenie do kina
A to mam podobnie, więc jak tylko moegę wybieram nietypowe godziny i cieszę się z pustej sali.
-
Obejrzałem.
Pierwsze oczywiste skojarzenie to jak zauważył kolega Sundowner "Tańczący z wilkami" przeniesiony w świat fantazy. Dobrzy indianie, kierujący się walecznością, honorem, poczuciem obowiązku, silnie sklanowani. Duch Manitu, silna więź z przyrodą, szacunek dla niej, (indianie też przepraszali Manitu że zabili niedźwiedzia czy orła lub bizona. Scena rytualnego ujeżdżania dzikiego mustanga przez młodego wojownika. I oczywiście na przeciwwadze źli biali osadnicy nie szanujący niczego i nikogo, zdobywający wszystko stalą i ogniem.
Film piękny, (nie mam jakiejś awersji do patetycznych filmów) uważam, że nam brakuje takiego kina, które przypominałoby że nie zawsze byliśmy beznadziejni itp. Modele pojazdów latających rewelacyjne, zwierzęta rewelacyjne, przyroda rewelacyjna. Uważam że to bardzo dobry film a sceny walki zapewne obejrzę sobie jeszcze nie raz od czasu do czasu
-
OK, nie wytrzyma, wiem bo widziałem, ale jak już ma paszę w ręku to czy musie żreć tak, że słyszą to trzy rzędy?
Taaa... A jak krytykowałem zachowanie w samolocie to się rzucili, co niektórzy. :003:
Obejrzałem. Wrażenia - najlepszy film od Gwiezdnych Wojen (SW też miało przesłanie "skrojone" na tamten czas). Nowa jakość w kinie. Klimat, rzeczywiście, "Tańczącego z wilkami" plus ekologia. Niemniej film "miażdży" efektami i na pewno wpisze się do klasyki kina. Podobno w Chinach ludzie oszaleli na punkcie "Avatara" i oczywiście Amerykańce wymyślili syndrom P.A.D.D. (Post Avatar Depression Syndrome), czyli maszynka się kręci :002: Patrząc jednak na dzieło to aplauz się należy. Czekam na DVD...
-
Taaa... A jak krytykowałem zachowanie w samolocie to się rzucili, co niektórzy. :003:
...
... bo krytykowałeś coś co wg niektórych nie ma miejsca na codzień ;)
-
Podobno w grudniu ma być Avatar 2, właśnie pojawił się zwiastun: https://youtu.be/1bjubsSfAUc . Rewolucji 3D chyba już jednak nie będzie ;).