Forum Miłośników Symulatorów Lotniczych
Kantyna => Literatura, film i programy TV => Wątek zaczęty przez: vowthyn w Listopada 01, 2011, 17:45:42
-
W życiu dorosłego mężczyzny przychodzi czasem taka chwila, kiedy nie pozostaje mu nic innego, jak tylko spojrzeć w lustro i przyznać z rezygnacją "jestem mięczakiem". Dla mnie taki moment nadszedł po obejrzeniu tego materiału: http://vimeo.com/31241154
Chwila prawdy w 10 minucie, ale polecam obejrzeć całość.
-
Ja od samego patrzenia popuściłem w majty...
-
No proszę a mówią że Francuziki jaj nie mają.... :020:
Piękne widoki...
-
Czad!. Widziałem sporo filmów z base'a i zawsze mi się tak samo wkręcają. Nie ukrywam, że poskakał bym tak sobie. Dzięki Wibo.
-
Po obejrzeniu nasuwają się jedno pytanie i jedna uwaga.
Która część mózgu musi się nie rozwinąć za młodu aby robić takie rzeczy, bo wielkość cohones nie ma tu znaczenia?
Francuski "ZUS" na pewno wspiera tych gości w ich pasji, i cieszy się bo na pewno do emerytury nie dożyją.
-
O ile skoki, base jumping:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=o0_xv4_ErBw#t=62s
, glajty itp. pasje w pełni rozumiem, popieram a nawet kiedyś sam uprawiałem - o tyle balansowanie na linie lub nad krawędzią bez zabezpieczenia jest dla mnie zagadkowe. Z pewnością dostarcza wiele adrenaliny, jednak przyjemność czerpać mogą z tego chyba tylko masochiści. Ja widocznie jestem już "za miękki" :)
Znajome okolice?
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=o0_xv4_ErBw#t=62s
-
Film jest nakręcony na górze Kjerag w Norwegii położonej nad Lysefjordem (bardzo rozpoznawalnym szczegółem jest ten głaz zawieszony pomiędzy skałami).
Damos pomyliły Ci się pojęcia - to nie ma nic wspólnego z masochizmem. Masochizm polega na czerpaniu przyjemności z zadawanego sobie cierpienia, tutaj mamy niesamowitą pasję i ogromne pokłady energii ukierunkowane na doskonalenie do perfekcji czegoś, co się kocha. Ten spacer bez asekuracji był dla tego człowieka chyba czymś w rodzaju doświadczenia niemal mistycznego. Zazdroszczę tym ludziom jak cholera (w pozytywnym sensie). Jestem poniekąd oswojony z wysokością bo rekreacyjnie zaliczam kolejne "ciekawe miejscówki" w naszych kochanych Tatrach, ale miejsca z taką ekspozycją jak na tym filmie przechodzi się kurczowo trzymając się skały wszystkimi kończynami i analizując ostrożnie każdy krok, a nie hasając radośnie w podskokach :-). Dla mnie mega szacun (nie tylko za opanowanie strachu, ale przede wszystkim za umiejętności i kondycję).
-
To raczej brak instynktu samozachowawczego. Jeśli by wszyscy tacy byli jako gatunek wyginęlibyśmy. Na moje po prostu są walnięci.
-
To nie jest "brak instynktu" (nic wspólnego z dziecinnymi wybrykami) ani też jego tłumienie innymi "czynnikami" (co ma miejsce np. za kółkiem, przynajmniej u niektórych); to efekt wieloletniej walki z tym instynktem, zakończonej absolutnym zwycięstwem umysłu. Przy akompaniamencie niezwykłych doznań, produkowanych tylko i wyłącznie przez mózg właśnie wtedy, gdy jedna część - ta "rozwinięta" - walczy o prymat z drugą - tą "dziką". I tony hormonów w krwiobiegu. I te widoki...
-
Przepiękny film, świetnie nakręcony.
-
Medycznie ponoć udowodniono, że są ludzie(ok. 2 % populacji), którzy zwyczajnie strachu nie odczuwają albo mają go zakodowanego zupełnie 'gdzie indziej'. ; )
-
Jak dla mnie "cohones" to oni mają właśnie malutkie. Stawiam ich gdzieś na równi z byłym wokalistą Dżemu panem Riedlem lub też Janet Joplin. Bez codziennej dawki alkoholu oraz narkotyków ci pseudo muzycy byli by zakompleksionymi, nie radzącymi sobie z rzeczywistością osóbkami, dla których zwykłe domowe problemy są nie do przeskoczenia. Ci tutaj na filmie znaleźli narkotyk w postaci sportów bardzo ekstremalnych. Ciekawe jak zachowaliby się gdyby mieli dwójkę dzieci żonę i dostali wypowiedzenie z pracy ? Próbowali by stawić czoła temu wyzwaniu czy też ucieczka w góry poskakać z klifów ?
-
Fiero kwestia wielkości jaj w temacie była oczywiście postawiona z przymrużeniem oka, bo nie o to idzie, ale przyznam, że Twoja wypowiedź mnie zaintrygowała. Pozwolę sobie poprosić o rozwinięcie tematu. Uważasz, że ktoś, kto posiada pasję mocno odklejoną od bycia zwykłym "nine to five" ucieka od życia? Jak to na filmie to nie jest kwintesencja życia i czerpania z niego pełnymi garściami (oczywiście dla tych ludzi, dla każdego to może być coś innego), to nie wiem co jest, bo chyba nie zasiadanie z piwem przed telewizorem po 12 godzinach w fabryce, albo posiadanie żony i dwójki dzieci?