Forum Miłośników Symulatorów Lotniczych
Lotnisko => Technika, wojskowość i zagadnienia militarne => Wątek zaczęty przez: rutkov w Sierpnia 31, 2015, 22:59:38
-
Zgłębiłem sobie krótką biografię Heinza Bara (Heinrich Bär) i zastanowiło mnie jedno stwierdzenie. Otóż Bar był jednym z tych pilotów którzy bezproblemowo przesiedli się z Meśka na Fokę. Było to przedstawione jako spory wyczyn ze względu na inne charakterystyki silników rzędowych i gwiazdowych. Temat przerasta moje rozumienie zagadnień technicznych tych silników i ich wpływu na własności lotne samolotów więc jeżeli byście mogli...
-
Gwiazdowy chyba jest łatwiejszy w obsłudze ze względu na chłodzenie powietrzem. No i w FW było komandogerat, które chyba bardziej odciążało pilota niż odpowiednik w Meśku.
-
Sposób chowania podwozia też był istotny. Me 109 był trudniejszy podczas startu i lądowania.
-
Tobie pewnie chodzi bardziej o charakterystyki silnika, nie wiem, przyspieszenia, jak się zbiera, jak długo może ciągnąć na maksa, odporność na przegrzanie etc....
Większość się skupia raczej na cenie czy prostocie, jak tutaj http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=58&t=132719
Z drugiej strony jak sobie myślę ile zalet miała taka gwiazda, to dochodzi do mnie, że rzędowy *musi* mieć szereg zalet, inaczej wszystkie maszyny by miały silniki gwiazdowe, a tak przecież nie było :)
-
Myślę, że sens tej wypowiedzi zaginął gdzieś w tłumaczeniu albo jeszcze wcześniej. Silniki mają różne charakterystyki, ale to samo dotyczy różnych typów silników w tym samym układzie. Zarówno Bf jak i Fw były w drugiej połowie wojny mocno zautomatyzowane, więc obsługa silnika nie była dużym obciążeniem dla pilota. Podejrzewam, że chodziło raczej o ogólne różnice w zachowaniu maszyn.
Na przykład w USA podstawową maszyną do szkolenia był T-6 z silnikiem gwiazdowym, niezależnie od tego na czym później latał pilot.
Z drugiej strony jak sobie myślę ile zalet miała taka gwiazda, to dochodzi do mnie, że rzędowy *musi* mieć szereg zalet, inaczej wszystkie maszyny by miały silniki gwiazdowe, a tak przecież nie było
Wymiary :)
Reszta zależy już od zaplecza technicznego i konkretnego przypadku. Wydaje mi się, że dysponując technologią na początku wojny jednak prościej było zbudować silnik rzędowy o dużej mocy i zapewniający dobre osiągi na wysokości.
-
Podstawową różnicę między gwiazdą (w domyśle chłodzoną powietrzem) a rzędem (chłodzonym cieczą) jest tolerancja temperatur pracy. Nie wiem ile w tej materii automatyzował kommandogerat; ale czynników do uwzględnienia jest tak dużo, że trudno uwierzyć by załatwiał wszystko. Należy więc przypuszczać że we wczesnych Fokach należało poświęcać silnikowi znacznie więcej uwagi niż w Meśkach. Nawet jeśli pominąć inne aspekty (czego w zasadzie robić nie należy) stanowi to wystarczające uzasadnienie przejścia w późniejszym okresie na silniki rzędowe, nawet bez zmiany ogólnej bryły samolotu (a więc bez wykorzystania jednej z głównych zalet rzędówki czyli mniejszego oporu czołowego); i to nie tylko ze względów użytkowych, ale też (głównie?) technicznych.
-
Jeśli chodzi o temperaturę to zarówno w Meśkach jak i Fokach mozna było przełączyć chłodzenie na automat i nie było to bardzo skomplikowane urządzenie. Czy dużo więcej uwagi trzba było pościęcić silnikowi w FW to przyznaję, nie wiem ale ze wspomnień niemieckich pilotów wynika, że i tu i tu nie było tego dużo. No i z tego co wiem to wczesne Foki miały notorzyczne problemy z przegrzewaniem się drugiej gwiazdy silnika.
Co do przewagi jednego typu silnika na drugim to pewnie można dywagować jak o wyższości świąt BN nad WN. Rzędowy, chłodzony cieczą jst bardziej awaryjny i podatny na uszkodzenia, właśnie przez układ chłodzenia. No i co do łatwości konstrukcji i produkcji to też sprawa dyskusyjna, w końcu Japończycy do końca wojny nie dorobili się dobrego silnika rzędowego, a licencyjna kopia DB 601 sprawiała im duże kłopoty w produkcji i utrzymaniu.
-
No tak, ale najlepsze myśliwce 2 wojny miały rzędowy/widlasty przynajmniej w większości.
Biorąc pod uwagę same silniki to gwiazdowy jest lepszy, ma więcej zalet taki *, ale sam silnik przecież nie lata.
-
@EMP: no ja właśnie o tym: z jednej strony automat był w obu, ale z drugiej Foki miały z tym problemy a Mietki nie. Nie chodziło mi o to że pilot musiał ileś tam więcej czasu poświęcać i wysiłku wkładać w sterowanie silnikiem; tylko o to że we wczesnych Foczkach stale musiał parametry silnika monitorować. W Mieczysławie zaś mógł "włączyć i zapomnieć", delektując się pełnią niczym nie zmąconych doznań ataku klaustrofobii :)
-
Wydaje mi się, że historia pokazała, że w lotnictwie lepsze są silniki chłodzone powietrzem. Teraz wykorzystuje się albo gwiazdowe, albo chłodzone powietrzem boksery. Układ chłodzenia cieczą swoje waży, a jest to kolejny system do zepsucia się.
Patrząc na teraźniejszą wiedzę, samolot bojowy z silnikiem rzędowym to ślepa uliczka. A to, że Foka miała problemy z przegrzewaniem, to dla mnie przykład nauki na błędach.
Wg mnie najlepsze myśliwce DWS miały silnik gwiazdowy, nie mówiąc o późniejszych: jak Bearcat, czy powojenne Hawkery.
Jeśli chodzi o charakterystykę, to gwiazdy zazwyczaj miały większe pojemności i niższe obroty, ja bym to porównał trochę do samochodu z silnikiem benzynowym (rzędówka) a z dieslem (gwiazdowy).
-
No cóż, w dzisiejszych czasach to silniki gwiazdowe okazały się nieperspektywiczne :) Po prostu mocniejsze silniki tłokowe zostały wyparte przez turbiny a w mniejszych 4-6 cylindrowych układach nie ma co budować gwiazdy. Chociaż akurat te co bardziej nowoczesne silniki mają bardziej rozbudowane układy chłodzenia. Rotax'y mają cylindry chłodzone powietrzem ale głowice chłodzone cieczą, lotnicze silniki diesla są chłodzone cieczą (Continental, Thielert) albo hybrydowo powietrzem/olejem (SMA).
Silniki gwiazdowe też miały swój zestaw problemów do rozwiązania. Chłodzenie drugiego rzędu cylindrów, redukcja oporu aerodynamicznego, czy (za wikipedią) konstrukcja wydajniejszych układów niż 2 zawory na cylinder.
-
Po wojnie zgoda gwiazda była lepsza, ale Me 109, Fw 190D, Spitfire, P-51, P-38 były gorsze niż Corsair, Zero czy "Anton"? Nie wydaje mi się :).
-
Panowie myślę że jeżeli naprawdę tu chodzi o charakterystyki silników to chodzi tu o szeroko rozumianą "kulturę" pracy danego silnika.Nie wiem który silnik należało np. bardziej "niańczyć" podczas lotu, jakie miał spalanie, jak rosła temperatura oleju. Ważnym chyba też był moment obrotowy i związana z tym moc maksymalna oraz przyśpieszenie. Może tu też istnieć kwestia pracy poszczególnych silników na wysokościach, tu chyba przewagę ma rzędówka, chociaż doładowanie może niwelować różnicę. Nie mam żadnych doświadczeń z realu, najbardziej rozbudowany "engine managment" jaki znam w grze jest w CloD a tam tylko rzędówki są, a nie... jest G50 ale nim nie latałem jakoś za wiele. W każdym bądź razie mimo doświadczenia w lataniu rzędowym, to nie mam porównania do gwiazdy.
-
Jasne, że turbiny gazowe to w ogóle, ale jednak tłokowe są wykorzystywane w lekkich samolotach i to są głównie chłodzone powietrzem boksery - wg mojej skromnej wiedzy. W dużych samolotach to potężne gwiazdy "padły" jako ostatnie;)
Wg mnie opór aerodynamiczny gwiazdy był latach 30-tych przesadnie traktowany, poprawnie skonstruowane skrzydła i usterzenie oraz w miarę gładki kadłub spokojnie niweluje większy przekrój czołowy silnika. Np. czytałem, że P-47D miał mniejszy opór aerodynamiczny niż Bf 109G-6.
No właśnie wg mnie były gorsze, bo były mniej odporne na ogień przeciwnika i wymagały więcej pracy przy produkcji i serwisie.
Może to zabrzmi jak herezja, ale te wszystkie piękne samoloty jak Spitfire czy 109 to efekt mody lat 30-tych na smukłe kadłuby, a nie racjonalne podejście.
Osiągi na wysokościach to kwestia doładowania - najlepszym myśliwcem wysokościowym był P-47, a B-29 też nisko nie latał. Tylko, że te samoloty rozwinęły się później, bo w latach 30-tych inwestowano w rzędówki - moim zdaniem błędnie.
-
Jest jeszcze jedna rzecz która mogła odegrać rolę. Otóż silniki rzędowe były bardziej rozpowszechnione w motoryzacji, mogły się tam spokojnie rozwijać pod przykrywką sportu i zwyczajnie łatwiej było wpakować je do samochodu/samolotu. Natomiast gwiazda to był nowinka, nieco pomijana. Być może nikt nie chciał inwestować w coś niesprawdzonego. Szczęśliwie się udało rozwiązać problemy choćby z przegrzewaniem się tylnego rzędu cylindrów i pomysł chwycił.
-
Panowie myślę że jeżeli naprawdę tu chodzi o charakterystyki silników to chodzi tu o szeroko rozumianą "kulturę" pracy danego silnika.Nie wiem który silnik należało np. bardziej "niańczyć" podczas lotu, jakie miał spalanie, jak rosła temperatura oleju.
To już zależy od konkretnego modelu, osprzętu, płatowca itd. Przykładowo Rolls Royce Merlin w Spitfire Mk1-MkV przegrzeje się po kilkunastu minutach bezczynności na postoju. Późniejszy i mocniejszy Merlin w P-51D może tak pracować cały dzień, o ile nie zapieprzy świec. Więc nie da się tego generalizować na gwiazda vs rzędówka. W obu typach silników pilot ma te same parametry do monitorowania i te same urządzenia do sterowania silnikiem. Jedyna różnica to w silniku chłodzonym powietrzem głównym wskaźnikiem temperatury silnika jest temperatura głowic (CHT - cylinder head temperature) a w silniku chłodzonym cieczą temperatura oleju albo chłodziwa. Reszta zależy już od osprzętu - czy jest w samolocie automat sterowania mieszanką, skokiem śmigła, żaluzjami chłodnic/silnika, wtrysk czy gaźnik, komandogerat itd.
Na przykład tutaj krótkie porównanie przez pilota który latał na P-40, P-51 i P-47, raczej na niekorzyść gwiazdy, ale zwróć uwagę, że większość zastrzeżeń wynika z płatowca, osprzętu czy konkretnych rozwiązań przyjętych w tym silniku: http://www.charlies-web.com/WWII_med/letters.html
Jak widać porównanie spalania jest bardzo ciekawe :)
Jasne, że turbiny gazowe to w ogóle, ale jednak tłokowe są wykorzystywane w lekkich samolotach i to są głównie chłodzone powietrzem boksery - wg mojej skromnej wiedzy.
Przy czym większość tych silników tłokowych chłodzonych powietrzem to konstrukcje mające kilkadziesiąt lat. W lotnictwie jak coś jest i działa, to nie za bardzo opłaca się to zmieniać. :) Chyba, że zużywa za dużo paliwa, a to dopiero zaczyna być dla tych silników problemem. Stąd relatywnie mało nowocześniejszych i bardziej wysilonych konstrukcji, które potrzebowałyby wydajniejszego chłodzenia.
Wg mnie opór aerodynamiczny gwiazdy był latach 30-tych przesadnie traktowany, poprawnie skonstruowane skrzydła i usterzenie oraz w miarę gładki kadłub spokojnie niweluje większy przekrój czołowy silnika. Np. czytałem, że P-47D miał mniejszy opór aerodynamiczny niż Bf 109G-6.
Za mocno upraszczasz. Mocne silniki gwiazdowe nie pojawiły się z dnia na dzień, tak samo jak odpowiednie rozwiązania aerodynamiczne i wymagania stawiane tym maszynom przez zamawiających. Co do P-47 vs Bf-109 to trzeba by wiedzieć przy jakiej prędkości było wykonane porównanie i czy była to wartość dla tych samolotów sensowna. Inna sprawa, że na przykład P-47 miał eleganckie eliptyczne skrzydło zmniejszające opór aerodynamiczny, które jednak na pewno było kosztowniejsze w produkcji i naprawie niż konstrukcja Mietka.
-
Z tym oporem aerodynamicznym P-47 to dziwne. W jednym z odc. na NatGeo o asach myśliwskich było o Gabreskim. Ktoś tam powiedział, że P-47 miał dosyć spory opór, ale przez to było nim łatwiej utrzymać się w szyku, wystarczyło cofnąć przepustnicę i samolot zwalniał lub szybko przyspieszyć. Pewnie zasługa tu mocy silnika, tylko jakby był smukły samolot to tak szybko prędkości by nie wytracał chyba.
Nawet w fokach montowali większy kołpak by zmniejszyć opór, co z kolei zabierało trochę chłodzenia.
-
A to nie przez to, że P-47 miał tak wielkie śmigło?
-
Tak ale do tego dochodzi jeszcze turbosprężarka stosunek ciąg/masa i (może) skok śmigła. Trochę mnie dziwi stwierdzenie o oporze P-47 ponieważ w paru książkach natknąłem się na chwalenie latadła jakie to ono smukłe etc.
Trochę nie na temat, ale skoro kolega wspomniał o śmigle to zastanawia mnie, które miało lepsze charakterystyki; stosunkowo małe ale o dużej cięciwie z FW czy o niedużej cięciwie ale dużej średnicy P-47?
-
Zgłębiłem sobie krótką biografię Heinza Bara (Heinrich Bär) i zastanowiło mnie jedno stwierdzenie. Otóż Bar był jednym z tych pilotów którzy bezproblemowo przesiedli się z Meśka na Fokę. Było to przedstawione jako spory wyczyn ze względu na inne charakterystyki silników rzędowych i gwiazdowych. Temat przerasta moje rozumienie zagadnień technicznych tych silników i ich wpływu na własności lotne samolotów więc jeżeli byście mogli...
Myślę, że Baar nie był jedyny, który w miarę spokojnie przesiadł się z mietka na fokę.
Moim zdaniem problem z przestawieniem się z 109 na 190 czy na odwrót nie wynikał z innych charakterystyk silników. Oczywiście silniki DB i BMW to dwie różne rzeczy, ale nie sądzę aby doświadczony pilot miał jakiekolwiek problemy z przestawieniem się. Czego dowodem jest przezbrojenie jednostek latających na 109 na 190 w 1942 i 1943 roku.
W udanym "przestawieniu" duży udział miało, - że tak powiem - zrozumienie taktyki użycia samolotu, a nie indywidualne podejście pilota do niego samego, czy do rodzaju zamontowanego w nim silnika.
Dużym problem było wg mnie uzbrojenie. Rall w paru wywiadach mówił wprost, że Bf był idealnym rozwiązaniem z centralnie zamontowanym uzbrojeniem. Fw strzelał zupełnie inaczej i wielu pilotów po przesiadce z mietka mogło mieć z tym problem. Siła ognia była mordercza, ale jeszcze trzeba było trafić ...
Ramm.