Forum Miłośników Symulatorów Lotniczych
Zaplecze => Software & Hardware => Wątek zaczęty przez: RzEmYk w Grudnia 11, 2017, 23:42:12
-
(Nie)dobry Wieczór,
kupiłem sobie nowy dysk WD Blue 2 TB, podpiąłem, odpaliłem kompa, pięknie ładnie zadziałało wszystko. Zainicjowałem dysk, utworzyłem na próbę jedną partycję do testów (trochę wydajniejszy niż mój WD Black 640 GB). Usunąłem partycję i zawiesiło Explorera... Po chwili ożył, ale Black 640 już nie...
Nie jestem pewien, ale prawdopodobnie końcówka przejściówki MOLEX - SATA mogła się wysunąć z gniazda dysku. Obecnie dysk nie jest rozpoznawany w BIOSie. Przy bootowaniu mam tylko "SATA Port4:" - pusta linijka, bez nazwy dysku. Dysk cicho "cyka" przy uruchamianiu, później cisza.
Windows 7 się dłużej uruchamia a w Zarządzaniu dyskami mam nieznany dysk, niezainicjowany.
TestDisk 7 pokazuje: Disk \\.\PhysicalDrive2 - 512 B - CHS 1 1 1, sector size=512
Na dysku był FS, programy z nim związane, gry i coś jeszcze na trzeciej partycji. Niby da się część przeinstalować od nowa, ale część filmów i instalek stracę bezpowrotnie.
Czy zostaje tylko przygotowanie kilku tysięcy na odzysk danych?
-
Jeżeli w zarządzaniu dyskami dysk jest widoczny w taki sposób jak podajesz to nie jest najgorzej. Ja w takiej sytuacji spróbował bym użyć programu DMDE, powinien uzyskać dostęp do utraconych partycji i pozwolić na zgranie danych.
https://dmde.com/download.html (https://dmde.com/download.html)
-
Dzięki!
Zerknę po pracy na to.
-
Nie mogę edytować.
Jednak musiałem jeszcze teraz spróbować i niestety klapa. DMDE nic nie widzi. :/
-
Rozumiem, że zainicjowanie dysku, stworzenie nowej partycji czy jakiekolwiek inne akcje na dysku to bez powodzenia?
To już wiesz czym jest "klik śmierci". Obawiam się, że niestety ale ten dysk poległ w walce. Można by podmienić elektronikę albo szturchnąć głowice albo przełożyć talerze do takiego samego dyski ale to raczej topienie kasy i zabawa jednorazowa. Odzyskiwanie danych to zbyt droga zabawa. Raczej popij wodą i zapomnij.
-
Rozumiem, że zainicjowanie dysku, stworzenie nowej partycji czy jakiekolwiek inne akcje na dysku to bez powodzenia?
Nie próbowałem żeby nie skopać struktury logicznej na dysku (o ile się uchowała).
Można by podmienić elektronikę
To spróbuję. Na OLX znalazłem taki sam dysk za stówkę. Zaryzykuję.
Odzyskiwanie danych to zbyt droga zabawa.
Najwyżej odzyskam materiały ze studiów i do roboty. Resztę przeżyję.
Raczej popij wodą i zapomnij.
Pewnie i tak też zrobię...
PS Jak nazywa się śrubokręt do odkręcania poniższych śrub? Chcę odkręcić płytkę z dysku, ale nie wiem jak nazwać śrubokręt w sklepie.
http://static.nix.ru/autocatalog/hdd_western_digital/98095_2258_draft.jpg
-
Torx T8 albo T9 :)
-
Dziękuję :)
-
Elegancko jest używać właściwych narzędzi, ale płaski, mały śrubokręt powinien dać radę. Nawet jeśli podczas nieudanej próby łeb się obrobi - właściwy torx na pewno da radę.
Życzę powodzenia i dużo komputerowego szczęścia przy reanimacji HDD. Taka awaria to chyba najgorszy koszmar długoletniego kolekcjonera dodatków do FSa.
Edit: zanim kupisz drugi dysk na podmianę elektroniki poproś sprzedawcę o fotkę i porównaj wygląd ze swoją. W czasie produkcji mogli coś zmieniać i nie wiadomo czy zagada z Twoim. W ogóle mocno wskazana przeczesanie specjalistycznych forów typu Elektroda w w/w temacie.
-
Dysk jest taki sam, wyprodukowany dosłownie dzień wcześniej niż mój. Na alemidrogo były innych serii.
-
Podmiana płytki nie pomogła.
Mój dysk, moja płytka - nie widzi dysku przy boot-cie, wolny start Windowsa, błędne dane dysku w Zarządzaniu.
Mój dysk, inna płytka - widzi przy boot-cie, zawiecha Windy przy starcie.
Inny dysk, moja płytka - nie widzi dysku przy boot-cie, zawiecha Windy przy starcie.
Inny dysk, inna płytka - wszystko w porządku.
Jutro jeszcze sprawdzę konfigurację "mój dysk, inna płytka" jakąś diagnostyką z dystrybucji Live na CD/DVD.
Orientuje się ktoś czy w Tarnowie lub małopolsce jest "dobra a niedroga" firma specjalizująca się w odzyskiwaniu danych? Mam dawcę w razie czego.
PS Torx T8
-
No tak jak mówiłem. To nie jest taka prosta sprawa. Wystarczy inny firmware i już nie podniesie się. Być może to nie tylko problem elektroniki ale jeszcze głowica zawiesiła się i dlatego takie cyrki. Trudno powiedzieć.
Niestety nie znam żadnego serwisu w pobliżu Ciebie.
-
Przez weekend jeszcze coś popróbuję a po weekendzie oddam na diagnostykę i wycenę.
W zasadzie najważniejsze, to odzyskać dokumenty ze studiów - czasem się przydają jeszcze. Rzeczy z roboty w większości mam też na pendrivie. Jeszcze parę rzeczy z trzeciej partycji bym chciał odzyskać, ale mógłbym przeżyć bez nich.
Partycja z grami do przeżycia, chociaż szkoda starych gier z dawnych czasów i ich save-ów. Czasy przed chmurą.
Partycja z FS-em też do przeżycia, chociaż szkoda rzeczy, które sam zrobiłem, ich źródeł. Szkoda poskładanych samolotów z kilku/kilkunastu różnych gauge-ów.
Ogólnie, to jeszcze mam iskierkę nadziei, ale jeżeli sobie słono zażyczą, to mam dobrą cytrynówkę domowej roboty, jakoś to przełknę. ;)
-
No widzisz, szkoda że nie miałem czasu zerknąć co się dzieje w temacie bo próbował bym Ci odradzić ten manewr z elektroniką. Niestety w takich tematach brak dostatecznej wiedzy pociąga za sobą tylko koszty i ewentualne pogorszenie sytuacji. Nie piszę tego żeby się wymądrzać, bo sam takiej wiedzy nie posiadam, ale nie raz próbowałem obalić mit (który jak się później okazało nie jest mitem) że podmiana elektroniki w dysku to nie jest prosta sprawa. Zawsze z ułańską fantazją pochylałem się nad tematem z przeświadczeniem że taki kozak jak ja, nie takie numery już robił i było dobrze :D Niestety kilkanaście prób na przestrzeni lat zweryfikowało, że podczas takiej operacji samo pokrywanie się serii dysków (dawcy i biorcy) to nie jest jeszcze klucz do sukcesu. Jeżeli nawet problemem jest elektronika zewnętrzna, to może okazać się że w tej serii dysków, elementy wewnętrzne były produkowane/montowane w różnych wersjach i dopiero odpowiedni firmware spajał to wszystko w działającą całość. Dlatego rzeczy typu: zgodność PCB, firmware, ilość głowic, sposób mapowania głowic, zgodność DSP, cache, ROM... I cholera wie co jeszcze, wszystko ma ogromne znaczenie. Zazwyczaj domysły sugerują że takie objawy (klikanie pozycjonera głowic a później cisza) to wina elektroniki głównej, otóż nie koniecznie. Może akurat padł silnik i nie jest w stanie na tyle rozpędzić talerzy, żeby mechanizm pozycjonujący wystartował i pozwolił głowicom swobodnie przesuwać się nad wirującymi talerzami które wytwarzają dla nich poduszkę powietrzną... Generalnie szkoda czasu i pieniędzy na takie błądzenie we mgle, no chyba że traktujemy to jako wstęp do nowej profesji czy hobby a dane i pieniądze spychamy na dalszy tor :) Co by nie było, powodzenia z dalszymi próbami. W razie czego masz czym przepić stratę więc nie będzie źle :)
-
RzEmYk - niech Twój przypadek będzie chociaż nauczką i przestrogą dla innych. Backup, backup i jeszcze raz backup. Nie w żadnej chmurze a na własnym, innym dysku. Ja napatrzyłem się na męki Ranwersa po padzie HDD, przemyślałem, przetrawiłem i zakupiłem przenośny 2 TB HDD, który zmieści wszystko. Bądźmy mądrzy przed szkodą...
-
RzEmYk - niech Twój przypadek będzie chociaż nauczką i przestrogą dla innych. Backup, backup i jeszcze raz backup. Nie w żadnej chmurze a na własnym, innym dysku. Ja napatrzyłem się na męki Ranwersa po padzie HDD, przemyślałem, przetrawiłem i zakupiłem przenośny 2 TB HDD, który zmieści wszystko. Bądźmy mądrzy przed szkodą...
Backupy, albo chmura dla najważniejszych danych.
Jeśli zaś chodzi o domową podmianę elektroniki... to przykre, że ktoś w to jeszcze wierzy :|.
Tako rzecze,
Zaratustra
-
Nadzieja umiera ostatnia... ;)
-
I tu masz rację w 100%. Nie udzielałem się na forum nigdy. Czytam od począczątku istnienia forum. Dzisiaj coś mnie tkneło, iłek? Nieważne. Nie jestem, dobra rada ale... Jeśli Twój dysk nie działa po zmianie elektroniki, jeśli chcą zedrzeć z Ciebie skórę za odzyskanie danych, a dane nie są warte Twojej skóry. To zamontuj tą płytkę spowrotem, rozkręć dysk (ściągnij pokrywę) i sprawdź czy głowice nie wiszą nad tależami albo z pozycji zaparkowanej nie mogą wyjść. Jak rozkręcisz dysk to go podłącz wtedy zobaczysz. Kiedyś, bardzo dawno temu bałem się otworzyć HDD (bo kurz itp). Teraz mam dwa HDD ktore pracują po otwarciu, Jeden (dysk IBM z 1998) 5 lat zamknięty a drugi jest otwarty dysk WD z 2002) cały czas, 2 lata (oba dla zabawy, nie trzymam na nich żadnych wżnych danych). Nie mam uszkodzonych sktorów na nich, na otwartym czasami głowice się zawieszają i tyle. Na YT możesz zobaczyć jak takie ramie z głowicami "odwiesić". Pirwszy raz kiedy otwarłm HDD, to był rok coś ok. 1993 moze 4. Amiga 1200 za straszne pieniądze + HDD 2MB albo coś koło tego, Seagate. Po roku użytkowania skrzeczał jak cholera. Tak więc rozkręciłem, "zakropiłem" olejem przeznaczonym do maszyny do szycia mojej mamy i po 2 latach sprzedałem całego kompa z działającym HDD (oczywiście przstał skrzecześ).Tak przestałem się bać cudów tego świata, współczesnego świata.
-
To nie tak. Dysk twardy ma swój filtr który wyłapuje drobne cząstki ale jak będzie coś większego (np. paproch, włos) to może narobić spustoszenia. Nie mówiąc już o jakimś tłuszczu z paluchów itp. Rozkręcanie dysku to raczej droga w jednym kierunku. Taki dysk to już ryzyko, podobnie jak dysk z bad sektorami. Sam mam dwa takie dysku już mocno wyeksploatowane ale wciąż działają i siedzą na tym gry. Powiem więcej, mi udało się odblokować dyski solidnym pier... o o blat biurka. Nic innego już nie działało i tu zasada wzięcia większego młotka zadziałała. Dysk ruszył, dane udało się odzyskać, a potem skończył na złomie. Zakrapiania do dysków czegokolwiek też nie polecam. Kiedyś może i takie coś by przeszło, dziś raczej nie. To jak z nóżkami proców. Kiedyś można było je krzywić i prostować na wszystkie sposoby. Dziś trudno o proca z nóżkami, a jak się już trafi to nóżki ma cienkie jak włos. Natomiast żeby zwiększyć swoje szanse można sobie stworzyć coś takiego:
How to Make a Clean Air Enclosure (for HDD repair etc)
https://www.youtube.com/watch?v=xPEa0Wc9iUc
How to recover data from a hard drive (stuck heads: buzzing, clicking, etc)
https://www.youtube.com/watch?v=F5Y7BniaRXg
Natomiast sama naprawa HDD czy innych nośników pamięci nie jest lotem na księżyc. W końcu budują je ludzie. Trzeba mieć tylko odpowiednie narzędzia i soft, żeby dobrać się do partii serwisowych, a te są diabelnie drogie. Z tego co pamiętam jakiś tam soft do dysków WD (nazwy nie pamiętam) to kosztował 9-10 tyś zł. Do zabawy amatorskiej to raczej trochę dużo, nawet jakby dyski z dekoderów Polsatu na kilogramy sprzedawali ;). To dopiero wierzchołek góry lodowej. Jak kogoś tematyka interesuje to polecam kanał tego człowieka:
https://www.youtube.com/user/hddrecoveryservices/videos
Tu własnie dysk po upadku po przekładce głowic:
https://www.youtube.com/watch?v=g1LlG9ANmXw
https://www.youtube.com/watch?v=XCsDR81lrIM
Jak ktoś lubi takie rzeczy to polecam filmy na długie zimowe wieczory :).
-
Tak więc rozkręciłem, "zakropiłem" olejem przeznaczonym do maszyny do szycia mojej mamy i po 2 latach sprzedałem całego kompa z działającym HDD (oczywiście przstał skrzecześ).Tak przestałem się bać cudów tego świata, współczesnego świata.
No tak... cudów nie ma ??? Od razu sobie przypomniałem rozmowę z dawnym znajomym, opowiadał że jak sprzedawał auto (VW Golf II). Zarżniętą skrzynię biegów "uzupełniał" trocinami wymieszanymi z olejem, wtedy podobno też stawała się niesłyszalna ;) Aaaa i jeszcze jedna uwaga, podobno grubość trocin w tym przypadku ma spore znaczenie :D
Natomiast sama naprawa HDD czy innych nośników pamięci nie jest lotem na księżyc. W końcu budują je ludzie. Trzeba mieć tylko odpowiednie narzędzia i soft, żeby dobrać się do partii serwisowych, a te są diabelnie drogie.
Za to tutaj jak zwykle precyzyjnie w punkt :) Wiedza + narzędzia + praktyka. Wtedy możemy działać bez obaw o większe koszty i zniszczenia :)
-
Dawne dyski a dzisiejsze to trochę inna bajka. :) Więcej było można. Ja też kiedyś rozkręcałem swój dysk 10MB, ale było to 25 lat temu. A chyba i parę lat więcej... A uroczym wspomnieniem młodości - ale to inna bajka niż HDD - była moja stacja dyskietek do C64 z otwartą góra, co by palcem popychać czasami głowicę, jak się zacinała. ;)
-
Temat posprzątałem. Mam nadzieję, że Rzemyk podzieli się dalszą historią dysku, bo sam jestem ciekaw obrotu spraw.
-
Na chwilę obecną dysk jeszcze jest w domu. W pracy zamieszanie, w domu czynności przedświąteczne, to nie miałem czasu jeszcze zrobić rozeznania sytuacji rynkowej odzysku danych. Sam się raczej nie podejmę rozbierania dysku ze względu na regulaminy serwisów. Za rozbierany dysk jest dopłata z 500 - 1000 zł. ;)
Będę relacjonował, ale to raczej w przyszłym tygodniu albo nowym roku.
-
Oddałem dysk do sklepu blisko mnie, oni przesłali do ontracku.
Dziś przyszła wycena - za odzysk w zakresie 75 do 99% danych zaśpiewali sobie 3470 zł... netto... Nawet z możliwością negocjacji da to rząd wielkości 4 tys zł.
Jutro mam dać im znać co dalej. Chyba jednak wybiorę wariant flaszka na ukojenie nerwów, kolejny dysk na backup, zakup P3D i pójście w całkiem nową platformę.
-
Jeśli zaś chodzi o domową podmianę elektroniki... to przykre, że ktoś w to jeszcze wierzy :|.
Taki mały odkop do tematu padania dysków i reanimacji. Miałem sobie dwa dyski Samsunga HD322HJ kupione w jednym miejscu i tym samym czasie (czerwiec 2008 roku). Numery seryjne dość blisko siebie. Od zawsze pracowały razem w raidzie 0, a potem już jako zwyczajne dyski. Miały około 30 tyś. godzin nakręcone, ponad 6500 startów. Tak było do zeszłego tygodnia kiedy to najpierw odnotowałem dłuższy start kompa (mielił na ekranie bootowania Windows), aż do momentu jak próbowałem znaleźć swoje pliki i okazało się, że dysku brak. Po głębszej analizie okazało się, że nie ma ochoty wstać. Silnik nie rozkręca się, nie widzi go w biosie bez względu na kontroler. Kieszeń zewnętrzna go nie widzi także. Jak zwykle w takich przypadkach chodzi o dane. Jeden dysk padł to pewnie drugi niedługo też. Póki jeszcze jeden działał skopiowałem dane, zdemontowałem dobry dysk z myślą o akcji przekładania elektronik i odzyskaniu danych z padniętego dysku. No i dzisiaj postanowiłem dokończyć temat. Zamieniłem elektronikę z dobrego dysku do padniętego i ku mojemu zaskoczeniu dysk odpalił, silnik ruszył, system go wykrył i udało się skopiować wszystkie pliki. Transfer przy kopiowaniu prawidłowy. Oczywiście nie zamierzam już tego dysku używać. Zrobiłem to z czystej ciekawości i chęci odzyskania plików. Poza tym skoro i tak miałem dawce to dlaczego nie spróbować.
Wniosek jest tego taki, że do dzisiaj patent z przełożeniem elektroniki dysku działa ale znalezienie kompatybilnego dawcy może być kłopotliwe i kosztowne. Niemniej da się :). Oczywiście dysk musi być sprawny mechanicznie, bo w drugą stronę byłoby raczej trudno zwłaszcza w domowych warunkach.
-
Pozostaje kwestia czy plik faktycznie nie zostały uszkodzone... Sprawdziłeś?
-
Tak, wszystko się zgadza, CRC ok, odczytało się, działa. Muzyczka gra, filmy lecą, iso się montują, instalatory działają. Skopiowało się bez problemu, bad sektorów nie było, głowice sprawne. Dysk nie miał bad sektorów czy innych problemów natury mechanicznej stąd dane nie powinny być uszkodzone. Poza tym tak jak mówiłem "swap" działa ale trzeba mieć dwa takie same dyski o możliwie najniższych numerach seryjnych względem siebie (+ firmware, miesiąc produkcji i rok, itd.) i odrobinę szczęścia.
W gruncie rzeczy to ta lepsza opcja wyszła, bo przekładanie talerzy to już orka nawet jak na jednorazową akcję...
-
Z przekładaniem elektroniki, to miałem wątpliwości, ponieważ kiedyś czytałem jakiś tam artykuł - być może mało wiarygodny - że dyski są dość niepowtarzalne i od dziecka mają jakieś tam bad sektory, które są fabrycznie omijane przez soft sterujący. Każdy dysk jest pod tym względem inny... ale może to bajki były :-).
-
Wyżej trochę miałeś wątpliwości. Przynajmniej tak zrozumiałem twoją wypowiedź. Dlatego m.in. zacytowałem ale to nie o to chodzi. Po prostu zbieg okoliczności żeby podtrzymać dyskusję :) :) :).
To nie tak. Producenci dysków jak wszyscy tną koszty i co za tym idzie na kilku konstrukcjach robią całe serie dysków zmieniając im soft albo elektronikę. Dlatego co jakiś czas wychodzą takie smaczki, że w prosty sposób da się z WD Green zrobić Blue. Podobny patent na początku niedostępny był z parkowaniem głowic i zmianą zwykłych dysków na takie co mogą pracować w rejestratorach do monitoringu. Jeśli ktoś wie czego szukać to nie ma problemu. W taki sposób serwisy pozyskują części zamienne np. głowice. Osobną parą kaloszy jest dobranie się do części serwisowej softu. To już wymaga pokaźnego portfela i wtedy masz możliwość grzebać w obszarze serwisowym i robić z dyskiem cuda. Nie wspominając o sektor po sektorze. W swoim czasie najprościej dawało się grzebać w Seagate'ach bo kabelek sam sobie mógł każdy zrobić. Niemniej to nie działa tak, że wsadzi się dowolną elektronikę od dysku (nawet takiego samego) i od strzału wystartuje. Kiedyś już tak zrobiłem i wystrzeliło kilka elementów SMD :P. Na przestrzeni lat budowa dysku może się zmienić, przeważnie elektronika, bo z mechaniką za wiele się nie zrobi. Obecnie większość dysków ma talerze po 333GB + zapis obustronny. poprzednio były po 250GB talerze. Chyba tylko w tych ostatnich nabitych helem już coś większego jest... nie pamiętam. Z silnika się nie zrezygnuje, z głowic też, więc tnie/zmienia się elektronikę.
W danym dysku jest pula sektorów które mogą się posypać (lub stać się niestabilne). Dysk sobie je oznacza i nic złego się nie dzieje. Tylko SMART je odhacza. Zresztą były softy co potrafiły to na dysku wymusić (np. HDD Regenerator albo MHDD). Podobnie zresztą jak kilka innych parametrów które oprócz wkur... nie mają wpływu na kondycję dysku na przykład mój ulubiony "Ultra DMA CRC Error Count". Mając dostęp do obszaru serwisowego można sobie go dowolnie zmieniać. Dlatego też nikt nawet jak zna patent na dobranie się do tego obszaru nie chce zdradzać patentu (przykład z dyskami z dekoderów Polsatu... i nie tylko) żeby na rynek nie wypłynęła fala zajechanych dysków w psich pieniądzach.
Pisząc posta nie miałem na celu danie komuś złudnej nadziei, że każdy dysk niewidoczny w biosie/UEFI da się odzyskać. Zakładając, że masz farta i padła w twoim elektronika i masz jeszcze większego farta, że akurat pod ręką masz lub trafisz na dawcę ze sprawdzonego źródła to można próbę podjąć. Natknięcie się na dawcę gdzieś w internetach może być trudne, kosztowne i na końcu można skończyć z całą masą niesprawnych dysków. Dyski psują się różnie ale nie są też aż tak delikatne jak kiedyś. Samsungi F1 były klasą samą w sobie i przez zminimalizowanie mechaniki żyły bardzo długo. Moje lekkiego życia nie miały. Liczyłem, że przed padem dadzą jakiś objaw który spowoduje, że zdążę skopiować dane ale nie dały. Druga sprawa, że nie miałem na tym dysku nic ważnego, więc mogłem sobie pozwolić na eksperymenty.
Tak czy siak grunt, że w A.D. 2018 patent działa i może komuś uratować zadek :). Z SSD-kami już tak łatwo nie pójdzie. Tam bez przelutowywania kostek nic się nie zrobi.
-
Po złożeniu nowego kompa, jeden z 4 dysków HDD które mam przestał się pokazywać i w biosie i w windzie. Pracował normalnie spokojnie bez żadnych objawów uszkodzenia. Test diskiem wgrałem mu więc MBR na pierwszą partycję i pokazał się w windzie, bios dalej go nie widzi. Winda życzy sobie formatowania a przecież nie oto chodzi ;) . Nie powieszę się z powodu utraty prawie 1TB danych, ale byłoby to dość kłopotliwe dla mnie. Zarządzanie dyskami w windzie widzi go jako RAW i cały pusty. Co mogę zrobić, bo sam nie wiem czy wgranie tego MBR było dobrym pomysłem. Windows naprawia go przy starcie.
-
Jak coś z dyskiem jest nie tak to najważniejsze nie grzebać. Podłącz pod Linuksa z LiveCd albo USB i zobacz czy wykrywa.
-
Sprawa wygląda trochę inaczej, ten dysk z RAW już za pomocą test diska naprawiłem i jest ok. Ponieważ mam aż pięć dysków razem z M2 to się pogubiłem jak mi test disk wszystkie pokazał i błędnie naprawiałem dysk który był ok a był pokazywany w taki sposób, że w swej głupocie założyłem, że to on jest uszkodzony. Tego właśnie dysku problematycznego nie wykrywa ani bios ani winda. Widzi go test disk i teraz robię na razie jego analizę i będę dalej z nim działał według instrukcji:
https://www.cgsecurity.org/wiki/TestDisk_Krok_po_kroku (https://www.cgsecurity.org/wiki/TestDisk_Krok_po_kroku)
-
Na początek wepnij ten dysk w inne gniazdo SATA, bo zaraz okaże się, że po prostu płyta główna nie obsługuje tylu dysków naraz w takiej konfiguracji.
-
Podpinałem go w miejsce innego działającego prawidłowo, zmniejszając liczbę dysków. Dysku nie widać. Płyta jest nowiutka i ma 8 wejść SATA.
-
Trudno będzie coś doradzić, bo co dysk to inna historia. Doświadczenie + odrobina desperacji potrafi czasami zdziałać cuda. Najlepiej nie trzymaj za wielu dysków w kompie w czasie takiej operacji, bo coś się machniesz i będzie po danych.
-
Są takie rzeczy w informatyce które się filozofom nie śniły. Po wypięciu wszystkich dysków oprócz M2 i CD-Romu, dysk normalnie jest widoczny i funkcjonuje bez zarzutu. Wygląda na to, że po części Some1 miał rację i płyta nie obsługuje (?) na raz tylu dysków. Tylko po co jej 8 wejść SATA 6GB/s. Nic nie znalazłem o konieczności jakiś konkretnych podpięć w sloty. Teraz mam dwa dyski w budzie 3 i 2 TB + M2 + CD-Rom. Dwa pozostałe dyski podpinam, jak potrzebuję przez slot SATA zewnętrzny. I tak nie miałem zamiaru ich trzymać stale w budzie, chciałem tylko komfortowo, z wykorzystaniem max przesyłów zrobić na nich porządek. Jest też możliwość, że ten konkretny dysk nie lubi mieć tylu braci, bo bez niego taka sam ilość dysków działała prawidłowo. Dzięki za zaangażowanie i pomoc.
-
Zobacz w instrukcji czy czasem montaż i obsługa dysku M2 nie wyłącza SATA0 albo SATA0 i SATA1. Zazwyczaj są takie ograniczenia na płytach.
-
Odkopię. Ponieważ dodałem drugi dysk M2 do kompa i poczytałem instrukcję ;) wiem, że:
podłączenie dysku M2(1) blokuje SATA3(0) i SATA3(1) a podłączenie dysku M2(2) blokuje SATA3(4) i SATA3(5) czyli pozostaje miejsce na 4 dyski, w moim przypadku 3 i DVD-ROM.
RzEmYk miał rację.
-
Ja mam dysk SSD Samsung Evo 120 GB dla samego systemu. Nic na nim nie instaluję oprócz tego, co zwyczajowo idzie do dysku C: z DCS czy innych niektórych aplikacji. DCS, Steam i inne ważne rzeczy mam na dwóch innych dyskach SSD: Samsung Evo 500 GB i ostatnio zakupionym 2 TB WD Green. z Tym dyskiem 2 TB też miałem jaja, bo kupiłem Sandiska, ale po podpięciu zaczął wydawać jakieś dziwne dźwięki, co przy dysku SSD nie powinno mieć miejsca. Od razu reklamowałem dysk i kupiłem rzeczonego WD.
Nie pamiętam, jak podpinałem ten nowy 2 TB, czy razem z 1 TB czy 1 TB był wypięty. Sprawa Rzemyka rzeczywiście przykra, w moim przypadku chyba należałoby kupić zwykły dysk 2 TB dla backupu danych wrażliwych.