Forum Miłośników Symulatorów Lotniczych
Zaplecze => Software & Hardware => Virtual Reality i kontrolery VR => Wątek zaczęty przez: rutkov w Listopada 22, 2019, 13:54:55
-
Poruszę temat który po części - choć już mnie nurtował od dawna - wynikł z dość ciekawej dzisiejszej dyskusji w temacie o nowym Half Life. Samej gry nie znam, nie grałem i nie zamierzam, choć wiem o co w niej chodzi. Nie mam też żadnych gogli, miałem je na głowie raz w życiu i to ze trzy lata temu na targach gier komputerowych. Nie wiem nawet jaki to model był, ale polatałem 10 minut I-16 w starym Szturmowiku. Nie zrobiła na mnie ta próba dobrego wrażenia, mały, niewyraźny obraz i ucisk na czaszkę. Tyle wrażeń z autopsji. Ale teraz sam jestem u progu zakupu gogli i nie widzę po Waszych i ze "Świata" doniesieniach innej drogi by się dobrze bawić w symulatory. Widzę też problem zmiany podejścia do gier które zaczną się chyba dzielić na te VR i te nie VR. Jasno mówiąc podział się rysuje wyraźny, o ile w całym moim życiu gracza było tak, że można było latać na klawiaturze bądź na joyu, oglądać coś czarno-białym lub kolorowym monitorze, grać z Track Irem bądź rozglądać się na klawie i wszystko było takie samo, dziś jesteśmy u progu zakupu nowego - drogiego bardzo - urządzenia pod dedykowane gry, którego nie będzie dało się zastąpić klawiaturą. Oczywiście powiecie, że dziś też są joye po 1,5 tysiąca i 2,5 za np. Reverba to nie jest jakiś tam szok cenowy, ale dalej podkreślę, że bez tego joya można z trudem, bo z trudem się obejść, z VR się tego już za chwilę nie będzie dało. I nie traktuję tego jak nowego gadżetu do komputera, czuję że VR już niedługo się oddzieli od kompa jak konsole i zacznie własny niezależny byt. Idziemy w nowy, chyba nie do końca znany świat, aż się dziwię, że nie ostrzegają przed uruchomieniem gry o padaczce jak w Kłodzie ;-) (przynajmniej nic nie słyszałem). Pytaniem jest czy VR nie skończy jak na przykład 3D (choć może to 3D odżyje dzięki goglom)?
-
No cóż... jak miałem i mam wrażenie, że cała ta rewolucja VR jakoś wolno przebiega. Zawsze mówiłem, że w 2000 roku to sobie myślałem, że te naście lat później to wszystko będzie VR, czysty realizm i cudeńka, a nadal gram na myszy, klawiaturze, joystick'u i monitorze... Żenada. :)
A nowy, naprawdę nowy, świat Rotkov będzie, jak te gogle będą wielkości okularów do pływania, albo jako zwykłe okularki wyświetlające ci coś na oczach, żebyś je mógł brać gdziekolwiek i używać w dowolnych warunkach, z twoim telefonem. Pardon, jakim telefonem - z twoim podręcznym komputerem, czy twoim mobilnym komunikatorem... Wtedy to się zmieni. Ale to chyba wnuki dotknie. Wnuki się będą z naszych dzieci śmiały, że oglądały 2D YouTube'a i maziały coś palcem po komórce, co za paździerz! :)
-
VR pewnie nie podzieli losu telewizorów 3D, natomiast czy kiedyś osiągnie status czegoś więcej niż zabawki dla gadżeciarzy i niszowego produktu dla profesjonalistów? Nikt tego nie wie, ale sporo pieniędzy inwestuje się obecnie, żeby tak właśnie się stało.
To pytanie trzeba też podzielić na symulatory i inne gry.
Jeśli chodzi o symulatory, to VR sprawdza się świetnie jako rozszerzenie już istniejącego produktu. Zakładasz gogle i siedzisz w kokpicie maszyny, obojętnie czy to samolot, samochód, czołg, lokomtywa czy co tam jeszcze. Owszem, rozdzielczość jeszcze nie ta, wydajność kuleje, czasem ciężko w coś kliknąć w kokpicie czy znaleźć skrót po omacku na klawiaturze, ale to generalnie działa. Działa w takim sensie, że daje dużo frajdy, a nie, że poprawi Ci drastycznie statystyki w multi. Pewne rzeczy w VR są i jeszcze długo będą trudniejsze niż na ekranie monitora. W symulatory takie jak Prepar3D, Xplane, nadal gram na monitorze 2D i też nie prędko się to zmieni, bo tak jest po prostu wygodniej. Ale zmierzam do tego, że przejście z 2D do VR, a także z VR z powrotem do 2D, jest w przypadku symulatorów bardzo proste. Można to dodać w jakimś patchu i wszyscy będą zadowoleni.
Z innymi gatunkami gier już nie jest tak różowo. Owszem, da się sportować grę do trybu VR, mamy całkiem popularne Skyrim VR, Fallout 4 VR czy co tam jeszcze. Podobno udał się nasz polski Superhot VR, sam nie grałem. Ale najlepsze rezultaty uzyskuje się jednak, jeśli gra jest od początku zaprojektowana pod możliwości i ograniczenia VR. Interakcja z otoczeniem jest zupełnie inna. Sposób poruszania się jest zupełnie inny. Inne rzeczy wywołają u gracza efekt WOW! Zmieniają się paradygmaty i pod tym względem jest to rewolucja w rozrywce komputerowej, ale z drugiej strony nie wiadomo, czy przełoży się to na drastyczny wzrost popularności. Na razie to nadal nisza i tworzenie wysokobudżetowych gier tylko dla VR się po prostu nie opłaca.
-
A ja jak patrzę na systemy VR to przypominają mi się lata 90 i Aerosmith z piosenką Amazing :evil:. To było największe marzenie, doczekać czasów, żeby móc coś podobnego założyć na głowę! I w sumie jest, no może brakuje Alicji Silverstone w komplecie ;). Idziemy w dobrym kierunku, a co przyniesie przyszłość to pewnie ciężko sobie teraz wyobrazić.
-
No tak, po "Kosiarzu umysłów" wydawało się, że jesteśmy już w VR. A tu już prawie 20 lat minęło i nie jesteśmy nawet chyba w momencie filmu. Ktoś pamięta ten film? Głośny swego czasu był.
-
Obecnie nadal sporym problemem VR jest po prostu komfort, a raczej jego brak. Dlatego tak bardzo byłem zniesmaczony tym wysypem "nowych" modeli gogli, które dla mnie są technologicznym krokiem wstecz (brak regulacji IPD) . To nadal coś ciężkiego i średnio wygodnego na łepetynie. Człowiek założy to i jakoś się przemęczy dla polatania myśliwcem, ale filmu już nie chciałoby się mi w taki sposób oglądać, nie wspominając o jakiejkolwiek pracy. Oczy też znacznie bardziej męczą się w VR w porównaniu z monitorem. Podobno gogle Valve Index przełamują ten szablon, ale sam ich nie testowałem.