Forum Miłośników Symulatorów Lotniczych
Kantyna => Literatura, film i programy TV => Wątek zaczęty przez: Micho w Stycznia 29, 2006, 21:35:43
-
Wiem że nie o samolotach ale polecam Wam mocno "Monachium" spielberga - scenariusz, rys postaci, Kamiński jak zawsze w formie, muzyka - niezawodny Williams.
Kino choć nadal "komercyjne" ( cokolwiek pod tym rozumieć ) ale wychodzące z holyłódzkiego schematu.
pozdr
-
Jak wchodziłem na salę, byłem negatywnie nastawiony, jak wyszedłem, uznałem, że to jest najlepszy film spielberga.
-
Świetny film, polecam. Scenka z pijanymi goścmi i palcem wskazującym już mi skądś znana, chyba u Clancego sie pojawia w jakiejś książce.
Ps;
Czy tylko ja niezałapałem dla kogo pracowali francuskojęzyczni informatorzy z farmy? (oprócz tego, że dla wszystkich, którzy mają kasę, bo jeżeli chodzi tylko o ten aspekt to trochę zafantazjowali).
-
Mnie osobiście bardzo wzruszyły sceny z zakładnikami . Końcówka trochę za długa .
-
Ps;
Czy tylko ja niezałapałem dla kogo pracowali francuskojęzyczni informatorzy z farmy? (oprócz tego, że dla wszystkich, którzy mają kasę, bo jeżeli chodzi tylko o ten aspekt to trochę zafantazjowali).
Jesli chodzi o "Papę" to nie wiem czy zwróciliscie uwagę kto go grał.
Michael Londsale,
grał on w "Dniu Szakala" inspektora Lebela ścigającego Szakala,
w "Roninie" grał Jean Pierra opiekującego sie rannym de Niro - grał postać tajemniczą, widz może domyslać się że jest byłym agentem jakiś służb albo miał z nimi jakieś konszachty.
W Monachium gra również byłego partyzanta, agenta.
Fajnie się łącza te jego role
takie małe szczególiki, które cieszą fanów kina.
-
Byłem dziś na tym filmie... W sumie miałem iść z Mazakiem na jakąś polską komedię romantyczną... on się nią tak zachwycał i namiętnie namawiał, ale skoro się nie stawił, a ja czekałem z bukietem róż, to poszedłem na Monachium.
Film dość ckliwy, z najbardziej prostym i znanym morałem: przemoc rodzi przemoc i nie rozwiązuje problemów, kilka tekstów naprowadzających mniej uważnych widzów, film z ambicjami.
Prosta fabuła, aczakolwiek w pewnej chwili się przestraszyłem, że w tempie, w którym Żydzi się maszczą, nie wyjdę z kina przed 24. Prawdą jest również, że było trochę dłużyzny, ale pod względem dłużyzny, to dalej u mnie nr 1 niepodzielnie zajmuje "Underground", którego jak oglądałem, to ze 3x myślałem, że już koniec :-) Wracając do Monachium, zaskakuje nieco brutalnością w pokazywaniu zabijania - przestrzelona twarz osoby, która jeszcze żyje, śmierć kobiety, która zanim umrze, jeszcze bierze na ręce i tuli kota, to niewątpliwie wstrząsa, ale w zasadzie nic nowego nie wnosi. Widać, że film próbuje przełamywać kolejne tabu w pokazywaniu smierci, do pewnego stopnia idąc śladami Pasji. Na plus zaliczam brak prostackiego moralizatorstwa, film rzec by można jest brutalną fabularyzacją problemu teroryzmu.
pozdrawiam,
qrdl
-
Dla mnie film zdecydowanie dobry, ale i zdecydowanie bardzo ciężki. Osobiście naprawdę dość mocno odbierałem te wszystkie zabijania, szczególnie, że bardzo sugestywnie przedstawione. Wychodziłem z kina zmęczony, ale zadowolony, że Spielberg nie spierniczył kolejnego zakończenia w filmie... jak to miał w swoim zwyczaju przez ostatnie kilka lat.
Co się tyczy muzyki to Williams już od bardzo dawna dla mnie przynudza w swojej muzyce... ale w tej to nawet za bardzo się nie wykazał jakimś ciekawszym motywem przewodnim.
Pozdrawiam
-
Lublin chyba leży na Ukrainie czego nie zauważyłem - musze chyba mniej pracować i mniej spożywać, bo widzę, że wazne rzeczy mnie omijają - za ile i komu Kaczki nas sprzedały? - bo "Monachium" wciąż nie ma w kinach....
-
Lublin chyba leży na Ukrainie czego nie zauważyłem - musze chyba mniej pracować i mniej spożywać, bo widzę, że wazne rzeczy mnie omijają - za ile i komu Kaczki nas sprzedały? - bo "Monachium" wciąż nie ma w kinach....
A co chłopaki mają napisać że targają z Torrenta czy Muła, aż im klastry z nadmiaru danych popękały? :021:
Wymiana zdań z kol. maciasem jednoznacznie wykazała, że nie miał on złych intencji, a jedynie żartował z tym mułem i torr., a film jest dostępny w kinach :-) - qrdl
-
Co się tyczy muzyki to Williams już od bardzo dawna dla mnie przynudza w swojej muzyce... ale w tej to nawet za bardzo się nie wykazał jakimś ciekawszym motywem przewodnim.
Pozdrawiam
Przynudzał to on w ostatnich stars warsach
w Monachium muzyki jest "mało", a motyw przewodni ( no może ciężko to tak nazwać ) był, w każdej scenie poprzedzajacej zabicie palestyńczyka jest ten sam motyw bardzooo pasujący,
PS szkoda że nie było sceny z 1981 ( albo 82 nie pamietam ) w Victorii - no ale wtedy film trwałby 10 godzin,
no ale ja lubie dłużyzny :020: - w tym te najpiękniejsze w "Misji"
pozdr