Forum Miłośników Symulatorów Lotniczych
Kantyna => Dyskusje przy barze => Wątek zaczęty przez: Finski_Sanitariusz w Października 19, 2007, 08:32:31
-
zadziwia nawet mnie ostatnio. Jeśli tylko mój pech jest zaraźliwy to czeka nas pożoga, zgliszcza, sine trupy , gołe dupy i puste pudełka.
Nawet mój własny Dziedzic, na koniec wczorajszego wieczorka, poklepał mnie współczująco po plecach i oznajmił , że w tym woreczku który trzyma w ręku jest jego ostatnie dwadzieścia złotych i być może starczy to na przeprowadzenie egzorcyzmów.
Tak wiec Panowie radzę się przygotować merytorycznie i poszukać jakiś odczynów bo jest szansa , że jestem nowym wcieleniem Jonasza na pokładzie ( oczywiście wykluczam zastosowanie zwyczajowego sposobu postępowania z Jonaszem, bo będę się mocno trzymał a i pod ubraniem zaczynam nosić spadochron plus kamizelkę bo i tak pewnie się przyda )
-
W takich parszywych momentach na duchu podnieść może stare, żydowskie porzekadło:
"Nie martw się jak jest źle, bo to oznacza, że wkrótce będzie lepiej. Martwić się trzeba, gdy jest dobrze."
Głowa do góry!
-
No nie wiem czy gołe dupy są znowu takie złe :118:
-
No nie wiem czy gołe dupy są znowu takie złe :118:
Zależy do kogo należą :002:, bo nie chciał byś chyba widzieć dup Kaczyńskich :003:
Finski_Sanitariusz- co nas nie zabije to nas wzmocni :004:
-
pożoga, zgliszcza, sine trupy , gołe dupy i puste pudełka.
Czy to nie cytat z "Siewcy wiatru" Kossakowskiej, bo jeśli tak to wiesz, że tam wszystko na koniec dobrze się skończyło.
-
Ja tam proponuję wędkarstwo i poważną rozmowę z panem peszkiem :021: Poza tym przyda się strategiczny sojusznik który pomoże opanować świat, do czego usilnie co wieczór dąże :). Można też się uchlać ale nie każdy lubi :P
Będzie dobrze, jak u mnie się zdeczko poprawiło to u Ciebie też się poprawi. Mazak gepruft [;
-
Fiński, życie jest ciężkie, ale póki jesteście zdrowi Wy i Wasza rodzina wszystko inne da się znieść.
Życzę wytrwałości w ciężkich chwilach.
-
Kammaraden, Wasze mentalne wsparcie jest dla mnie szalenie istotne, tym niemniej potrzebuję sposobów na odczynienie uroku.
Bilans moich ostatnich kilku dni to:
jeden spalony procesor, jeden mandat za zbyt agresywny styl jazdy i jeden za nie manie świateł, ukradziony portfel w którym miałem wszystkie dokumenty, podrapane liczko podczas pacyfikacji zdenerwowanej krewnej ( moje liczko nadmieniam), ustrojone wymiocinami auto ( także moje ) oraz parę innych tego typu drobiazgów.
Incydenty przybierają na sile - wczoraj spadły na mnie drzwi od szafy- sporej zresztą.
Jak widać sprawa jest rozwojowa, a trwa od jakiegoś tygodnia.....
I jak mówiłem nie jestem pewien czy nie zarażam.
PS. Mazaczku z wędkowania nici , bo wędka u rusznikarza - zresztą może i lepiej bo pewnie złapałbym się na własny haczyk. :001:
PS2. Sobilak - oczywiście że tak. Zresztą jest szansa ze to właśnie ja jestem zmiennikiem będącego na urlopie Freya - być może właśnie się rozkręcam.
-
Zapodaj adres tej krewnej co liczko porysowała, a zaraz pod tym adresem pojawi się miodowy szerszeń z kilkoma KG plus środki perswazji. Przy okazji możemy namówić do czyszczenia samochodu.
-
Ani chybi ktoś zrobił sobie laleczkę na Twoje podobieństwo i zabawia się w voodoo !!
Musisz kupić starego koguta z dużymi cochones, uciąć mu łeb i spryskać tryskającą krwią całe mieszkanie..
Albo kup browca, usiądź w fotelu, nie ruszaj się przez 3 dni, niczego nie dotykaj i na nic nie patrz, cobyś nie popsuł ;)
-
Tak sobie myśle teraz, że tak naprawdę to nie jest pech. To spisek, który ma za zadanie wprowadzić w naszych szeregach zamieszanie i chaos. Chyba nie muszę nikomu przypominać jak trudne jest w obecnych czasach prowadzenie działań wojennych bez odpowiedniego zaplecza medycznego. Nie trudno się tez domyślać w kogo jest wymierzony owy. Tak kammeraden w Nas wszystkich, gdyż mamy tylko jednego Sanitariusza! Datego też apeluje do wszystkich, to w naszym interesie jest udaremnić ten spisek, a winnych znaleźć, złapać i ukarać przez rozstrzelanie.
Nie możemy się poddać czerwonej zarazie, teraz kiedy zwycięstwo jest tak blisko.
Sieg um jedem Preis!
Lista wyborcza nr. 04 poślinek na Sejm Heer Marker :P
-
....... że w tym woreczku który trzyma w ręku jest jego ostatnie dwadzieścia złotych i być może starczy to na przeprowadzenie egzorcyzmów.
Nawet się nie wygłupiajcie z tą stawką, owszem zawsze gada się co łaska ….. ale jest jakaś przyzwoitość i nie mniej niż ……….. bo se dopiero biedy napytasz. Tu już możesz się pocieszyć bo widzisz, że dopiero byś był w tarapatach.
Musisz kupić starego koguta z dużymi cochones, uciąć mu łeb i spryskać tryskającą krwią całe mieszkanie..
A po licho tu jakieś wuduherezje nam kiedy własne sprawdzone technologie.
- Nu, dobra. Weźmisz czarno kure …. o stop najpierw ustal tego co urok zarzucił.
-
Jak widać sprawa jest rozwojowa, a trwa od jakiegoś tygodnia.....
I jak mówiłem nie jestem pewien czy nie zarażam.
Się nie martw!
Mnie Się to dzieje już od roku.
Może ode mnie Się zaraziłeś?
Się musi w końcu odkręcić. :121:
Pozdro...
-
To się nie odkręca. To przełazi :020:
-
To się nie odkręca. To przełazi :020:
W ten sposób hartuje się stal :D
-
Statystycznie rzecz biorąc wyczerpujesz zapas pecha na następne dwa lata - może czas zacząć grać w totka ? :104:
-
Finski …………… żyjesz jeszcze ? :004:
-
Jeżeli mogę Ci w czymś pomóc napisz na PW.
-
Niniejszym ogłaszam, że żyję :002:.
W piątek, byłem na targu i zakupiłem kaczkę ( zgodnie ze wskazówkami czarną ), to nic,że jedna pani zastawiła mi auto i czekałem aż zrobi zakupy przez tylko godzinkę ( para szła mi uszami, a kaczka bezczelnie krwawiła więc dzisiaj bryka zalatuje mi padliną na parę metrów), za to w sobotę spadłem z krzesła, wybiłem sobie bark i resztę weekendu starałem spędziłem w łóżku starając się nie ruszać- być może ten sposób zadziała :001:\
P.S. Dziedzic nosi ze sobą i je teraz dużo czosnku a jak się zbliżam to coś tam mamrocze ..., ale co tam pocieszam się, że wszakże śmierdzi od niego ale, jaki zdrowy będzie
-
Trzyyymaj się... Jak to mój kumpel powiada - trzeba być twardym jak stuletnie g**no. :)
-
Niniejszym ogłaszam, że żyję :002:.
Kamień spadł mi z serca.... :001:
W piątek, byłem na targu i zakupiłem kaczkę ( zgodnie ze wskazówkami czarną ),
A nie lepszy bylby czarny kot ? Mogę Ci odstąpić jednego. Ale obiecaj ,że go nie ugotujesz , tylko będziesz kochał... :004:
....za to w sobotę spadłem z krzesła, wybiłem sobie bark i resztę weekendu starałem spędziłem w łóżku starając się nie ruszać- być może ten sposób zadziała :001:\...
Kurde , zaczynam się o Ciebie martwić, naprawdę.... :584:
P.S.
Toż to trzeba mieć niezłą banię by z krzesła spaść... :karpik
-
A nie lepszy bylby czarny kot ? Mogę Ci odstąpić jednego. Ale obiecaj ,że go nie ugotujesz , tylko będziesz kochał... :004:
Kot jest lepszy od chomika, bo nie trzeba go taśmą owijać :D
-
Kot jest lepszy od chomika, bo nie trzeba go taśmą owijać :D
Ale może podrapać :021:
Choć są tacy, którzy lubią zabawy nieco bardziej pikantne :020:
-
QRA ten wątek to surreal najczystszej próby. Patrzcie nowi userzy i zapamiętajcie co do was rzekne - jak Docent jeszcze pracował z nami a nie dla Ponurego na tym forum taki wątek raz na tydzień nie był wydarzeniem tylko normą.
-
To ja w kwestii technicznej. Jak się spada z krzesła na bark?
-
To ja w kwestii technicznej. Jak się spada z krzesła na bark?
Bardziej w jedną stronę niż w drugą - sprawdzałem.
-
To ja w kwestii technicznej. Jak się spada z krzesła na bark?
Bardziej w jedną stronę niż w drugą - sprawdzałem.
No, i szybko trzeba... :118:
QRA ten wątek to surreal najczystszej próby. Patrzcie nowi userzy i zapamiętajcie co do was rzekne - jak Docent jeszcze pracował z nami a nie dla Ponurego na tym forum taki wątek raz na tydzień nie był wydarzeniem tylko normą.
Niech Tradycji stanie się zadość...
A tak wogóle, to dobrze chyba? :001:
-
No, i szybko trzeba... :118:
....
Przy obliczaniu "prędkości zderzenia" można pominąć opory aerodynamiczne.
-
Kot jest lepszy od chomika, bo nie trzeba go taśmą owijać :D
Ehmm zależy jaki ... kot oczywiście.
-
miodowy szerszeń z kilkoma KG plus środki perswazji
Ja, ja ! Ein SonderSturmkommando 'Sprewau' spadkobiercy słynnego Sonderkommando 'Elbau' :D
-
Finski_Sanitariusz. Mam propozycję: Napisz na dużej kartce:,, Dziś na pewno będzie dobry dzień !'' dużymi literami i powieś nad łóżkiem. Zaraz po przebudzeniu spojrzyj na kartkę i przeczytaj trzy razy. Powinno pomóc.
-
Finski_Sanitariusz. Mam propozycję: Napisz na dużej kartce:,, Dziś na pewno będzie dobry dzień !'' dużymi literami i powieś nad łóżkiem. Zaraz po przebudzeniu spojrzyj na kartkę i przeczytaj trzy razy. Powinno pomóc.
No chyba że kartka spadnie i trafi kantem w oko... Ja bym nie ryzykował.
-
No chyba że kartka spadnie i trafi kantem w oko... Ja bym nie ryzykował.
Dlatego trzeba napisać na kawałku blachy # 5 mm. Jak trafi w oko to przynajmniej odpowiednie odszkodowanie będzie.... :004:
-
Dlatego trzeba napisać na kawałku blachy # 5 mm. Jak trafi w oko to przynajmniej odpowiednie odszkodowanie będzie.... :004:
…………. eeeee byle niech nie wiesza w łikend …. bo rozumiem, że akcja finalnie wydarzy się ”w drodze do pracy” … wróć - a ten bark to też przecież też skołuje się ze świadczeniem odszkodowawczym ZUS.
Finski jak już będziesz bez oka ale z kasą za te wszystkie numerki to daj znać ….. pomoże ci się …. porządzić he he .. zobaczysz :021:
-
No dobra !!!
Mam tego dosyć !!!
To jest prawdopodobnie najgorszy rok w moim życiu !!!
Liczę na to, że ktoś mnie pocieszy !!!
Zaczęło się w marcu, stłukłem sobie rękę , 3 tygodnie L4 i wypłata 80%...
W maju złamałem rękę, zwolnienie L4 - 2miesiące ... kiepski wynik na koncie i czuję że spadam w dół...
W sierpniu załapałem robotę na Zachodzie ...lol , ale kręgosłup nie wytrzymał... musiałem przerwać...
W sierpniu lub we wrześniu, jakaś niewidzialna siła rzuciła moje cinqecento na drewniane sanki wiszące na ścianie w garażu. Nie ma winnych, wszyscy świeci...Podejrzani są:)
Dzisiaj oberwałem jakimś kamieniem po szybie i szyba do wymiany, chyba?....
Najgorsze jest to, że dwa dni temu umarła mi mama...
Na pogrzeb muszę jechać zniszczonym cinkusiem....jakieś 800 km w jedną stronę. Takim strzaskanym.
Czy jest jakiś psychoanalityk na sali, bo nie daję już rady...
Tak sobie słucham Jefferson Airplane i przypomniało mi się że Mirek Bregua też już nie żyje od dwóch dni...
P.S.
Żeby było trudniej, teściowie też niedomagają . I to poważnie ...
-
Glebas - może to cię pocieszy:
Na początku roku, córa (2,5 roku) złapała rotawirusa i po 4 dniach kompletnie odwodniona trafiła do szpitala wraz z małżonką na 3 tygonie. Ja zostałem w chacie z ogólną infekcją. Po 3 dniach, o 2-giej w nocy z soboty na niedzielę sam musiałem się wieźć na ostry dyżur, bo ropa zalewała mi oczy (dosłownie). Następnie okazało się, że mała ma silną bakterię szpitalną - pseudomonas aureginoza i wymaga leczenia dość specyficznymi antybiotykami - 2 serie zastrzyków, oczywiście nie pomogło. Córa ciągle chora (3 dni w przedszkolu - 3 tygodnie w domu). W firmie zlikwidowali projekt i straciłem robotę. W marcu małżonka w wyniku pogarszającego się stanu zdrowia, zaczęła długi cykl badań. Co lekarz - to wymyślał coś innego a całą diagnostyka, jaka mogłą być spie...na - była (np. tomografia z kontrastem zrobiona... bez kontrastu itp.) W maju żona trafiła do szpitala. Tam wstępnie potwierdzili rozpoznanie: stwardnienie rozsiane. Problemy z widzeniem, mówieniem, utrzymaniem równowagi. Po tygodniu wypisali, bo szpital się przeprowadza i ... zgubili CAŁĄ dotychczas zebramą dokumentację medyczną. Odmówili skierowania na leczenie kobaksonem, bo diagnostyka nie skończona i nie wiadomo kiedy skończą. Prywatnie to ok. 100 000 PLN rocznie... W czerwcu stałem sobie na światłąch i wjechał we mnie od tyłu Fiat Multipla - uszkodzony odcinek szyjny kręgosłupa, miesiąc w kołnierzu i zakaz siadana przed kompem. Akurat od 2 m-cy współpracowałem z inną firmą na działalności gospodarczej. Brak ciągłości przez ostatnie 3 m-ce i ZUS odmówił wypłaty jakichkolwiek świadczeń. Stan zdrowia córy ciągle się pogarszał - 3 migdał do usunięcia. Po zabiegu był spokój przez ok. 2 tygodnie. Następnie diagnoza - alergie i astma. W międzyczasie dostała chyba wszystkie możliwe leki. Małżonce zaproponowali opuszczenie pracy ze względu na częste absencje - urlop "na dziecko" już dano się skończył. Ale jako, że bank chce regularnego spłacania kredytu - trzyma się tam ile, tylko można. W lipcu tragicznie ginie brat. Od czerwca w kompie pali mi się: zasilacz 2 razy, jedna płyta główna, 4 dyski (suma - 1200 GB), jedna karta grafiki, szlag trafia ważne dane. Ostatni m-c: córa z niegrożnego przeziębienia przechodzi (z winy POZ'u) w zapalenie płuc - do szpitala. Skąd ewakuujemy ją po 2 dniach, bo na oddziale są dzieci z sepsą. Po ostatniej wizycie u okulisty żona dostaje silną propozycję przejścia na rentę... Ja mam problemy z kręgosłupem i po 3 godzinach w pozycji siedzącej zwijam się z bólu, co w przypadku programisty może być kłopotliwe.
Ale nie załamujemy się, tylko pchamy swój wózek, choć miesięczne wydatki leczenie dla córy i żony przekraczają 1600 PLN a podobno opieka medyczna jest darmowa :)
Głowa do góry ! Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej !
-
Glebas - może to cię pocieszy: ...
Wcale mnie to nie pociesza.
Przepraszam za chwilę słabości.
Głowa do góry ! Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej !
Dobrze, że taki twardy jesteś. Masz rację : Nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej.
Tyle, że Tobie słowa pocieszenia są bardziej potrzebne. Nie wiem jednak co mógłbym powiedzieć. Jedynie :
Nie rozdziobią nas kruki ni wrony , ani nic
Nie rozszarpią na sztuki poezji wściekłe kły
Ruszaj się Bruno, idziemy na piwo, niechybnie brakuje tam nas
Od stania w miejscu niejeden już zginął, niejeden zginął już kwiat
Niejeden kwiat
Nie omami nas forsa, ni sławy pusty dźwięk
Inną szukamy postać, realnej zjawy tren
Ruszaj się...
Nie zdechniemy tak szybko jak sobie roi śmierć
Ziemia dla nas za płytka, fruniemy w górę gdzieś
Ruszaj się...
Sted