Autor Wątek: Flyboys  (Przeczytany 7042 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Odp: Flyboys
« Odpowiedź #15 dnia: Maja 08, 2007, 19:47:09 »
Kręcą też Rambo IV i Alien vs Predator 2  :002:
Ma być też kolejna szklana pułapka.
Achtung Spitfeuer!

dragonfly

  • Gość
Odp: Flyboys
« Odpowiedź #16 dnia: Czerwca 29, 2007, 23:53:24 »
Byłem na tym...

i... ja naprawdę jestem tolerancyjny - film może być głupi, film może być ubogi, może fabuła kuleć, ale jeśli ma ciekawy pomysł / klimat / konwencję... to może mi się podobać.

Niestety Flyboys to nawet w mojej opinii TOTALNA SZMIRA.

Nie warto na to wydawać złamanej złotówki. Dobrze, że sobie kupiłem Nacchosy, bo już bym był zdruzgotany zupełnie. To, że film opowiada niby o Lafayette to dla tych ostatnich chyba ujma niestety. Bardzo swobodnie traktuje historię, co by nie rzec, że to po prostu bajka z jednym jedynym historycznym elementem - nazwą Lafayette.

Fabularnie film leży od samego początku. Humoru, który potrafi nawet dziadowski amerykański film podnieść o jedną lokatę zawsze wyżej... nie ma. Film ma zadęcie, a jest kompletnie pozbawiony jakichkolwiek wartości. Pearl Harbor to przy tym mistrzostwo świata, zapewniam. Tam choć aktorstwo stoi na jakimś poziomie i sceny akcji są conajmniej dobre. Tu po prostu nic się nie dzieje. To co zaś się dzieje w powietrzu jest jeszcze mniej emocjonujące niż walki w Gwiezdnych Wojnach (proszę o wybaczenie fanów, dla mnie to synonim porażki scen akcji Hollywood). Wątek miłosny pominę, bo o tym nawet wspominać nie warto. No może gwoli zarysowania udanej konstrukcji wątku - amerykański pilot, ex-cowboy robi pokaz przed dziewczyną (zabawiając dzieci jej brata, który oczywiście był sobie zmarł) ekwilibrystyki konnej ograniczający się do wymachiwania łapami udającymi rewolwery. Co ciekawe próbujące zerwać z tradycją tej części filmu złe jego zakończenie kompletnie nie rajcuje... bo zostało ograniczone do "Ziutuś nie znalazł Lucienne, nigdy więcej nie latał... kupił sobie psa i trzepie dywany pod Raciborzem".

Szkoda się dalej rozpisywać :)

Zatem, nawet dla szmatolotów nie warto.
Dodam jeszcze że muza była fatalna. Była tak napuszona, nadęta i patetyczna, że momentami nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Nawet najlepsze efekty nie pomogą, jeśli film pompuje się niczym wielki balon. Odradzam. Cienizna.

Offline Adam/Zenek

  • *
  • I come on like a bloodstained Hurricane...Mk IIc
Odp: Flyboys
« Odpowiedź #17 dnia: Czerwca 30, 2007, 10:00:07 »
Dla 2 aktorów opłaciło się zagrać w tym filmie, choćby ze względu na to wydarzenie: :D

Flyboys - Blue Angels & Thunderbirds

Czy oni osiągnęli 9.4G? :D
ZenoPL

Odp: Flyboys
« Odpowiedź #18 dnia: Maja 23, 2008, 06:12:41 »
"Flyboys" jest dodatkiem do dzisiejszej "wyborczej" w cenie 6,99 za komplet.

Po negatywnych tutaj recenzjach do kina się nie wybrałem bo szkoda pewnie czasu, ale za 7 złotych to sobie te "szmatoloty" chociaż pooglądam - zobaczymy czy dobrze zrobione  :021:

W każdym razie informuję dla porządku o możliwości taniego nabycia filmu.


__________________________________
Przy okazji jak zwykle przy takich okazjach przy kiosku:
- Dzień dobry, poproszę "Wyborczą".
- Z filmem czy bez?
- W zasadzie proszę sam film bez gazety.
-  ??!

Po prostu nie kupuje i nie czytam już od paru lat papierowych gazet (czy to takie dziwne??), a wywóz śmieci jest coraz droższy.

Odp: Flyboys
« Odpowiedź #19 dnia: Maja 24, 2008, 14:29:10 »
Obejrzałem więc sobie to dzieło sztuki filmowej i film jest taki jakiego się spodziewałem - typowo amerykański. Niby coś tam o historii, a że niekoniecznie dokładnie i sensem - bo niby po co? Przeciętny Amerykanin i tak nie bardzo kojarzy to co się działo i dzieje w Europie. Nie zgadzam się jednak w ocenie filmu, że to gorsze od Pearl Harbor - bo jednak zawartość scen usiłujących być scenami wojennymi czy lotniczymi jest znacznie większa niż w "mydle" pt. PH. Zresztą i nudą z ekranu moim zdaniem na Flyboys wieje zdecydowanie mniej niż na PH (trudno to całe PH pod względem nudy pobić :020:). Film "Flyboys" nie jest jakimś dziełem batalistycznym, ale chyba takiego się nie spodziewałem bo już się takich filmów po prostu chyba współcześnie nie nakręca.

Charakterystyczny jest kompletny bajzel w powietrzu, ale to typowe dla współczesnych filmów gdzie występują samoloty.



W PH też "Japsy" latały bez sensu tuż na ziemią/wodą i strzelały bez ładu i składu do wszystkiego co się dało. Sceny zbiorowych walk powietrznych we "Flyboys" przypominają faktycznie te z Gwiezdnych Wojen. Ale to teraz po prostu taka moda filmowa jest: kupa samolotów w kadrze i żadnego ładu w tym wszystkim - totalny chaos. Mnie to przypomina latające stadami (tzw. szyk zwany rojem  :002:) samoloty np. w "Dniu Niepodległości" - tam to dopiero jest powietrzny bajzel!

Film kupiłem sobie jednak dla pooglądania "szmatolotów" i tutaj chyba trudno się zawieść. Zawsze oczywiście są jakieś "ale", jednak jak na film o lotnikach z IWŚ, to sprzętu latającego nie brakuje. Choć nie zawsze użycie jest zgodne z realiami historycznymi.

Walki powietrzne raczej mało zgodne z realem, ale za to wizualnie atrakcyjne (w końcu to film fabularny, a nie dokument: we wspomnianych Gwiezdnych Wojnach i nie tylko statki w próżni kosmicznej skręcają jak w atmosferze z przechyłami i nikt jakoś kopii nie kruszy) - jak ktoś nie ma pojęcia o wytrzymałości samolotów, przeciążeniach itd. - to nie widzi w tym nic niewłaściwego. W większości filmów walki powietrzne, czy użycie broni od czołgu do pistoletu jest mało zgodne z realem - był czas przywyknąć do tego typu "efekciarskich" scen.

Samoloty użyte w filmie:

1. Nieuport 17 - używany w eskadrze LaFayette do 04.1917 (od kwietnia 1917 SPAD VII)
2. Bristol F2B - używany od 04.1917 (dokładnie pierwsze zastosowanie bojowe 05.05.17)
3. Royal Aircraft SE5a - używany od przełomu marca i kwietnie 1917
4. Fokker Dr1 - używany od 21.08.1917 (pierwsze 2 egz. dla Vossa i Ritchoffena)
5. Sopwith 1/2 Strutter (w filmie w wersji 2 miejscowej) - używany od 1916
6. Gotha GIV - stosowany od 1916
7. Handley Page HP15 czyli V/1500 - stosowany dopiero od 04.1918

Ponieważ akcja filmu dzieje się tuż przed przystąpieniem USA do wojny co nastąpiło 06.04.1917 to raczej większość samolotów nie była wtedy używana. Kompletnym nieporozumieniem są pojedynki samolotów Nieuport 17 z Fokkerami Dr.1 bo pierwsze 2 Dr.1 dostarczono w 4 miesiące po wycofaniu Nieuportów z eskadry LaFayette. Podobnie jak eskorta bombowców HP.15, które weszły do działań w rok po wycofaniu wspomnianych Nieuportów.

No to po kolei:

Główny bohater filmu czyli Nieuport 17c1

Oczywiście większość scen to montaże komputerowe, ale samoloty są bazowane na istniejących replikach (niektóre chyba wykonane na potrzeby filmu). W niektórych scenach występują faktycznie latające repliki - zdjęcia z kołowania, lotów i części walk na niewielkiej wysokości nad ziemią.

Charakterystyczne maszyny są dwie: Samolot głównego bohatera i jego dowódcy.

Ten pierwszy to latająca replika o rejestracji N1290 (będąca własnością Kermita Weeks'a) - samolot z "filmowym" numerem N1653



N1653 i N1721



Faktyczne repliki maszyn, które występowały w filmie:

N1290 - filmowy N1653


N1721 (w tle jeszcze jeden N17c1 wystepujący w filmie)


Jest jeszcze jeden ciekawy Nieuport 17c1 - samolot dowódcy eskadry - uzbrojony nietypowo w 2 km: jeden zsynchronizowany Vickers jak w seryjnych Nieuportach i dodatkowo Lewis zamontowany nad górnym płatem.



Najprawdopodobniej jest to replika brytyjska o numerach rejestracyjnych G-BWMJ. Na zdjęciach jest co prawda pomalowana nieco inaczej (i ma inny numer niż na filmie), ale ten samolot tak został pomalowany na pokazy w 2006 roku, więc może wcześniejsze malowanie było inne.



W przypadku tych Nieuportów mam dwie wątpliwości:

- umieszczenie zsynchronizowanego km, na dostępnych schematach Vickers jest umieszczony centralnie, a na filmie i replikach lekko z prawej. Czym to jest spowodowane czyżby chęcią poprawy widoczności współczesnych replik (problemy z rejestracją?)

- druga sprawa to uzbrojenie N17C1 w dwa km. Z mojej wiedzy wynika, że te samoloty były uzbrajane albo z zsynchronizowany Vickers albo w Lewis nad górnym płatem (zwykle maszyny brytyjskie), ale nie spotkałem się z połączeniem tych dwóch sposobów na jednym samolocie.

Ktoś ma jakieś informacje na ten temat?

Główny i jedyny przeciwnik czyli Fokker Dr.1



Maszyna "czarnego charakteru" to brytyjska replika o numerze rejestracyjnym G-BVGZ



Reszta maszyn niemieckich to różne wariacje na temat czerwonego Dr.1. Bo przecież jak Fokker Dr.1 to musi być czerwony! To jasne jak fakt, że film jest "hamerykanski". W paru scenach występuje charakterystyczny czerwony Fokker z dwoma skrzyżowanymi szablami na kadłubie i dziwną kombinacją znaków rozpoznawczych (na skrzydłach na białym tle, a na kadłubie i ogonie tylko biała obwódka) - moim zdaniem zupełnie ahistorycznie.



Nie udało mi się ustalić co to za replika - choć wyraźnie w niektórych scenach jest to faktycznie latająca maszyna.
 
Bohaterowie drugiego planu:

Sopwith 1/2 Strutter



Amerykańska latająca replika o numerze rejestracyjnym N4088H



Bristol F2B

Numer "D" D8096



Brytyjska latająca replika o numerze rejestracyjnym G-AEPH



Royal Factory S.E.5a

Numer "G" F141



Brytyjska latająca replika o numerze rejestracyjnym G-SEVA



Bombowce to już technika komputerowa (tak mi sie wydaje i jakaś makieta studyjna do zbliżeń)

Niemiecka maszyna to Gotha IV (na model wskazują silniki Maybach IVa 183 kW, bo pozostałe modele tego bombowca miały silniki Mercedesa 119 - 194 kW o innym kształcie.



Natomiast brytyjski bombowiec to sobie wyprzedził czasy o mniej więcej rok, bo na filmie wyraźnie widać, że jest to Handley Page V/1500 używany dopiero pod koniec wojny (ma charakterystyczny kształt silników - ośmiokątny)



Raczej należało wstawić np. HP V/400 stosowany od wiosny 1917 skoro i tak to tylko grafika komputerowa, a nie replika.

No i ostatni: sterowiec L32.



Sam sterowiec jest zrobiony dobrze, ale jego pojawienie się w filmie już nie bardzo, bo prawdziwy L32 został zestrzelony nad Wielką Brytanią 24 września 1916



Ogólnie nie zgodzę się z powszechną krytyką tego filmu. Chyba oczekiwania niektórych były zbyt wielkie, bo jest to zupełnie zwyczajny film o wojnie, bez żadnych wielkich ambicji bycia jakimś dziełem (to chyba lepiej niż silić się na dzieło, a wyprodukować kompletny chłam na który trzeba ludzi pędzić przymusem - jak to było ostatnio z "dziełem" [sic!] pewnego polskiego znanego reżysera). Ot taka sobie prosta historyjka dziejąca się na wojnie do obejrzenia wieczorem zamiast jakiegoś idiotycznego serialu czy innego romansowego czy pseudosensacyjnego (powtarzanego zresztą co chwilę) mydła jakich pełno na iluśtam kanałach TV. W każdym razie wydałem 7 złotych aby pooglądać sobie te "szmatoloty" i nie są to pieniądze stracone (pod tym względem jest całkiem dobrze). Film się nawet podobał mojej żonie czyli też z nieco innego punktu widzenia nie był zły.

Uff, ale się rozpisałem ...  :icon_redface:

Biorę sobie Dr.1, SE.5a, F2B i idę polatać szmatolotami w FSX  :001:
« Ostatnia zmiana: Maja 24, 2008, 14:38:18 wysłana przez Razorblade1967 »