Wrażenia przy "przechodzeniu" przypominałyby wspięcie się na szczyt dość grubego muru, a następnie zejście po drugiej stronie (bo zakładam, że pragnąłbyś "przechodzić na drugą stronę" po najkrótszej drodze); przy czym zależnie od miejsca "przekraczania muru" zdawałby się on poziomy (tylko w czterech miejscach) lub nachylony wzdłuż jego (muru) przebiegu (w jedną czy w drugą).
Jezu, takich rzeczy to kiedyś w podstawówce uczyli...