mmaruda...

Gra jest trudna, ale do przejścia. Trzy rzeczy są potrzebne: schemat rozwoju własnego statku, schemat rozwalania wrogów i odrobina (dosłownie) szczęścia. W kolejności:
1) Pierwsze co rozwijamy to osłona do 2. poziomu. Dla zdecydowanej większości przeciwników dwie osłony są nie do przejścia w dwóch pierwszych, a nawet często w trzecim sektorze. Następnie silniki - znacząco poprawiają szanse uniknięcia trafień, co w rezultacie sprawia, że nawet czwarty sektor można przejść bez otrzymania uszkodzeń. To wystarczy, aby na tym początkowym etapie wystarczająco rozwinąć całą resztę; dalesze poziomy - aż do "szefa" - to po prostu rzemiosło. Poza tym opłaca się opóźniać pościg, a dzięki temu dłużej penetrować sektory. Za darmo pościg opóźniamy wlatując w "nebulę", ale można też zapłacić spotkanym najemnikom. Rzadko kiedy taka inwestycja się nie zwraca. O czym często się zapomina (lub nie myśli) to załoga - waro mieć naprawdę liczną i starać się nie tracić bez powodu (pająki...). Pomaga, a często ratuje zadek.
2) Zależnie od posiadanej broni i wyposażenia przeciwnika rozwalamy broń (szczególnie jeśli wróg posiada rakiety) lub osłony (szczególnie jeżeli bazujemy na broni "promieniowej" - te czerwone "linie"). Warto też, przy co bardziej zwrotnych bestiach, pokusić się o zniszczenie - lub przynajmniej uszkodzenie - napędu. Dobrą metodą na zapewnienie, że załoga przeciwnika nie naprawi całej reszty, jest ostrzelanie "tlenowni"; prawie zawsze wszyscy się rzucają naprawiać ją w pierwszej kolejności. Ważna porada taktyczna: strzelamy ręcznie (nie z "autofire"), synchronizując kolejność "odpaleń" zależnie od posiadanej broni. Można oczywiście pozwolić temu pierwszemu laserkowi (Burst Laser Mk. 2) walić z automatu w przeciwnika, który ma dwie osłony - przeładowuje się szybko, i co któraś seria coś tam uszkodzi. Ale jeśli mamy rakiety warto poczekać aż to one polecą pierwsze w sterownię osłon - jeśli trafią, laser wystrzelony pół sekundy później (pauza jest tutaj bardzo pomocna) będzie miał łatwiejszą robotę. Z promieniami zaś odwrotnie, powinny wystrzelić tuż po laserze - nawet jeśli ten pierwszy nie przebije wszystkich osłon, chilowo osłabione mogą przepuścić promień, który narobi niezłej sieczki (zawsze trafia, zwykle kilka pomieszczeń na raz).
"Szef" to już inna bajka. W pierwszej potyczce walę najpierw w wyrzutnię rakiet (druga broń od prawej) bo na nie osłona jest nieskuteczna, a walą równo i gęsto. Dalej standard: osłony, "tlenownia" i silnik. W drugiej potyczce podstawowy cel to kontrola dronów; ale to jakby oczywiste. Po niej znów osłony i "tlenownia" - dobranie się do dronów i osłon zwykle wystarczająco męczy strukturę bossa, że walenie na tym etapie w rakiety nie daje już korzyści. Trzecia potyczka to banał: wypuszczamy powietrze z całego statku i walimy w co popadnie.
3) No comments

Pierwszy raz zakończyłem grę pozytywnie po mniej więcej tygodniu, i to bez przesady z częstotliwością i czasem grania. Teraz mniej więcej połowę rozgrywek kończę sukcesem. Odkryte mam cztery statki, szukam następnych. Ktoś coś może doradzić?
No i wreszcie nie muszę się wstydzić, że mam Mac'a...
