Aaaa, no to jest dość ciekawe, otóż w lotnictwie stosuje się zwykle powłoki pasywacyjne, czyli takie, które tworzą powłokę ochronną poprzez utlenianie się elementu powłoki, a nie zabezpieczanego metalu - tutaj zwykle wykorzystuje się chromiany. Jednakże takiej powłoki nie można nanieść galwanicznie na stopy lekkie, dlatego w Stanach, w latach 20-tych opracowano specjalne farby posiadające jako główny składnik związek chromian cynku (ZnCrO4), który ma naturalnie barwę żółtą i taką farbą malowano bardzo reaktywne elementy duraluminiowe - stąd żółta barwa wojskowych i cywilnych samolotów praktycznie przez całą drugą wojnę światową, aż po lata 60-te. W niektórych wypadkach dodawano pigmenty zabarwiające - początkowo czerwony pigment, którego efektem był kolor "łososiowy", później oliwkowy. Ciekawym przykładem może być tu F4U Corsair, którego poszczególne wersje przeszły przez wszystkie te warianty farby antykorozyjnej, gdzie inne maszyny jak P-51 jedynie dwa, często stosowane zamiennie zależnie od producenta i dostępnych pigmentów (np. zależnie od lokalizacji fabryki).
Chromian cynku jest wykorzystywany do dzisiaj, chociaż nie zawsze jest optymalnym wyborem (chociaż zdecydowanie najtańszym). Np. na elementach od których wymaga się wysokiej odporności na ścieranie, bądź dobrego przylegania farby - stosuje się anodyzowanie - jest to tworzenie grubej, twardej, ale nieprzewodzącej elektryczność powłoki metodą elektrolityczną. Podobną powłokę, ale przewodzącą prąd można też wykonać czysto chemicznie - posiada to handlową nazwę "Alodine" i to znajduje zastosowanie właśnie na nowych Boeingach i Lockheedach. Te powłoki można dowolnie farbować, chociaż anodyzowane elementy mają wtedy bardzo charakterystyczny metaliczny połysk.
Powłoka nakładana "szmatką" to tzw. "Alumetron", to powłoka polimerowa, której zadaniem jest separacja materiału od środowiska zewnętrznego - dość kosztowne i stosowane tylko tam gdzie elementy pracują w środowisku korozyjnym - np. zanurzone w wodzie.