Witam
Przestrzegam przed filmem "Life", który pojawił się na ekranach. Tak złego kina nie widziałem już dawno. Dla wszystkich osób wychowanych na "Obcym" Scotta, czy "Coś" Carpentera jest to prawdziwa męczarnia. Wszystko w tym filmie jest kalką, na dodatek gorszego gatunku, aktorzy fajni, ale nie wykorzystani. Nawet w kreacji stwora z kosmosu twórcy nie wykazali się kreatywnością. Absurd goni absurd.
Krótko mówiąc wyrzucone pieniądze, a przede wszystkim stracony czas. Czy kino sf zjada własny ogon, czy nie ma już żadnych świeżych pomysłów, tylko kalki przebojów z przeszłości lub komiksy?!?!?