Może nieprecyzyjnie się wyraziłem - chodzi mi o powszechne zastosowanie tej metody.
Na powszechne wyposażenie w wybranych typach maszyn seryjnych fotele wyrzucane weszły w Luftwaffe w 1944 roku. Co ciekawe na odrzutowym Me-262 nie zastosowano takiego systemu (temat na osobny topic), chociaż miał tam trafić (i na Wikipedii można sobie przeczytać że seryjne "Turbo" takie fotele miały, co jest nieprawdą). Nie wiem także czy jest to powszechnie wiadomo, ale fotel wyrzucany był poważnie rozważany do zabudowy na samolotach FW-190.
Powszechne zastosowanie tych foteli nie nastąpiło jak na razie i mam nadzieję że nigdy nie będzie musiało- to raczej żadna przyjemność ryzykować kompresyjne połamanie kręgosłupa. Incydentalne zastosowanie trwa z coraz lepszymi wynikami od 13 stycznia 1942 roku, kiedy to swoje tłuste dupsko uratował Helmut Schenk.
Najciekawszą moim zdaniem drogę tej techniki ratowniczej przeszli ruscy, zaczynając od technologii ze śmietnika, a kończąc na fotelach wyrzucanych dla promu kosmicznego Buran i rakiet załogowych Wostok. Najlepszym przykładem że Ruscy się szybko uczą jest fotel typu K-36, który w zasadzie jest klasą sam dla siebie, i który całą procedurę ratunkową realizuje bez użycia jakiegokolwiek sterownika elektronicznego, wszystko wyłącznie za pomocą ładunków pirotechnicznych i ścieżek prochowych. A parametry ma kosmiczne nawet jak na dzisiejsze warunki, choć nie jest to już młoda konstrukcja.
Dalszą paplaninę na temat przewietrzania się proszę kontynuować w odpowiednim wątku.