Co do Killing Them Softly, to film nie każdemu przypadnie do gustu. Jest niezły, ale jeśli ktoś spodziewa się typowego gangsterskiego dramatu, to może się rozczarować. To jeden z tych filmów, który bardzo dobrze realizuje się jako film z przesłaniem, ale już gorzej jako po prostu film (czyli fabuła, reżyserka itp.). To co zapamiętałem najbardziej to końcowa scena i celna niczym strzała Robina wypowiedź Pitta. Reszta pozostawiła jakieś mgliste wspomnienie i właściwie nie była ważna.
Na Top Gun chętnie bym poszedł w jakiejś odnowionej wersji, ale od 3D mam migreny. W ogóle szkoda, że nikt nie wpadł na to, by nakręcić jakiś nowy film tego typu (jeśli nie liczyć tej francuskiej produkcji).
To teraz polecę coś od siebie: jak powszechnie wiadomo, prawdziwi faceci lubią takie filmy, gdzie Anthony Hopkins karmi jakąś lampudrę plackiem w jej synów, a potem morduje cesarza łyżką...
No to w mieście jest nowy szeryf:
http://www.youtube.com/watch?v=bsYrGIQnmxo
Idźcie i oglądajcie!