Największą zaletą bombowca strategicznego jest jego elastyczność, tzn. w każdej chwili bombowiec można zawrócić w przeciwieństwie do pocisku balistycznego, który po opuszczeniu wyrzutni jest już w pełni autonomiczny i dolatuje do swojego celu w znacznie krótszym czasie, nie pozostawiając przeciwnikowi niejako wyboru. Bombowiec strategiczny zaś działa według innego schematu: na poszczególnych etapach misji potrzebuje radiowego potwierdzenia jej kontynuowania, zaś w przypadku braku takowego zawraca do bazy. Takie wydawałoby się nielogiczne zabezpieczenie w połączeniu z kilkugodzinnym czasem dolotu do rejonu celu (rubieży odpalenia pocisków manewrujących) istotne jest dla wywołania u przeciwnika stanu realnego zagrożenia i zmuszeniu go do podjęcia określonych działań. Dla przykładu: między mocarstwami dochodzi do ostrego kryzysu, rośnie napięcie, wrogie działania eskalują, aż któraś ze stron wysyła w powietrze flotę swoich bombowców strategicznych. Druga strona ma kilka godzin na podjęcie decyzji czy wybrać pełnoskalową konfrontację czy spasować i uniknąć strat. Jeśli wybierze konfrontację to potem obie strony nawzajem wysyłają pociski balistyczne i przenoszą ludzkość w erę kamienia łupanego. Znaczy nie ma tutaj wygranych, pustynia dla każdego. Gdyby jednak wyrzutnie lądowe bądź flota bombowców jednej ze stron zostały unicestwione zawczasu, to istnieje jeszcze ostatnia instancja w postaci okrętów podwodnych z pociskami balistycznymi (tzw. zabójców miast), która "pośmiertnie" odgryza się przeciwnikowi. I znowu nie ma wygranych.