Postanowiłem podzielić się z Wami moi drodzy forumowicze autografami paru gości z Niemiec, którzy wpisali się wczoraj do mojej książeczki, podczas małej popijawy

Do pierwszego musiałem zwracaćsię na początku "Panie Baronie", dopiero po "brudziu" pozwolił mówić do siebie poprostu "Manfred"

...

Z tym od razu przeszliśmy na "ty". Ale szczerze mówiąc gość był strasznie nudny, cały czas o jakiejś pętli gadał . Zawsze wiedziałem że Niemcy są nudni....

Tych dwóch panów wyrażnie się nie lubiło, odniosłem silne wrażenie, że ten pierwszy ma pretensje do drugiego, nie chcięli powiedzieć o co biega.....


Ci dwaj też chyba za sobą nie przepadali, ale z nimi nawet nie gadałem. Od razu wydali mi się mało sympatyczni, szczególnie ten drugi ,gruby....


Przyszedł z nimi jeszcze jeden tajemniczy zakapturzony jegomość, więc twarzy nawet nie mogłem dojrzeć. Prawdopodobnie jakiś rolnik, bo z kosą przyszedł, ale że chamstwa ze wsi nie lubię, to zatrzasnąłem drzwi, żeby nie wszedł (jeszcze by mi żyrandole tą kosą potłukł)...
