To kwestia wiary w to, że się jest bardziej pr0.
Druga strona jest taka, że są zjawiska dość proste w swych podstawach i ogólne tendencje do zachowania maszyn będą znane. Tak będzie np. z momentem od śmigła, czy żyroskopowym (dyskutowanym kiedyś w iłku). Śmieszne jest natomiast to jak, potem można wierzyć, że akurat dana implementacja, z określonymi parametrami jest najwierniejsza - a jest po prostu "bardziej mojsza niż twojsza".
Są natomiast ludzie, którzy mieli to szczęście i latali/latają samolotami (nawet tymi starszymi) i zajmują się symulatorami. Takim jest np. Dudley Henriques z forum A2A (A2A Chief Pilot), którego doświadczenie realne jest bardzo duże i wcale nie ogranicza się do latania P-51. Ale oczywiście znajdą się tacy, którzy będą nieustannie podważać również słowa takich specjalistów. (Co nie znaczy, że Ci specjaliści nie mogą się mylić

- tak należę do tych, którzy lubią wszystko sprawdzić i nie znoszą przyjmować na wiarę, tylko dlatego, że jakiś znany X tak powiedział.)
Wracając do pytania - myślę, że to ocenianie, to taka mieszanina mitów i baśni słowiańskich, której źródła są różne. Czasem są nimi porządni specjaliści, jak ten wymieniony. Czasem są piloci, którzy po prostu mieli okazję polatać przez 10 minut w danym symulatorze i stwierdzili, że jest w sumie w miarę realny (no bo lata

) - i potem ich opinia traktowana jest jak słowa wyroczni. Są też historie, których autorów nikt nie pamięta (może to i lepiej), a które wzięły swój początek z tego, że jakiś gracz wygłaszał długo i głośno swoje zdanie. To było powtarzane jako plotka i urosło do rangi legendy. Tak jest z "im trudniej tym lepszy symulator", o którym pisał wczoraj empeck w dziale o śmigłowcach.