Autor Wątek: Utopiony w swoim awatarze  (Przeczytany 6036 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

qrdl

  • Gość
Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #45 dnia: Maja 15, 2012, 09:24:15 »
Psychologia jest bardzo chwytliwa dla chłonnych umysłów, ze względu na obszar badawczy, który każdy nosi pod deklem i bez wysiłku może do niego się odwoływać. Tak więc łatwo ulec fascynacji, szczególnie jak jesteśmy skłonni do autorefleksji i introspekcji odnośnie własnych odczuć. Wówczas "Eureka!" ja mam (a przynajmniej tak mi się wydaje) tak jak opisał autor w danej pracy (lub przeczuwałem to co on zwerbalizował) vide wszyscy tak mają, a autor psycholog jest po prostu geniuszem i ma 100% racji! Oczywiście tak nie jest, a kolejne propozycje psychologów mają to do siebie (jak i cała poważna nauka), że podlegają procesowi falsyfikacji w miarę dokonywania nowych odkryć - inaczej nie byłoby postępu w tej dziedzinie.
Krótko mówiąc: psychologia nie jest ubernauką, która jest w stanie obnażyć funkcjonowanie ludzkiej psychiki w sposób ultymatywny. Szuka schematów, wtłacza nas w określone wzorce, ale czy tak jest w rzeczywistości, to inna kwestia. Ja po lekturze wątku doszedłem dziś rano na tronie do wniosku, że ..... jestem uzależniony od sraj taśmy  :005: oraz jestem inteligentnym wypróżniaczem, bo sobie potrzebę (nałóg) używanie papieru zracjonalizowałem....

Tako rzecze,
Zaratustra

Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #46 dnia: Maja 15, 2012, 11:19:51 »
Problem zaczyna się, kiedy tzw. uzależnienie jest destrukcyjne dla danego osobnika lub jego otoczenia. Trudno żeby mnie martwiło Twoje uzależnienie od papieru toaletowego :D Można się również mniej przejmować "uzależnieniem" od przysłowiowych dwóch piwek wieczorem. Ale kiedy te dwa piwka sprawią, że następnego dnia nie będziesz w stanie funkcjonować lub inne osoby poniosą przez to jakieś straty, to już można się zacząć zastanawiać...
A wracając do faceta z programu p. Drzyzgi. Jeśli to prawda, że naprawdę gniecie tyłek po 16 godzin przed efesem, to z czego on żyje? Da się na tym rzeczywiście w jakiś sposób zarobić? Bo jeśli ma jakieś własne środki życiowe i potrzebę symulatania, to rzeknę: na zdrowie. Sam bym tak chciał :D

Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #47 dnia: Maja 15, 2012, 11:57:43 »
Jeśli to prawda, że naprawdę gniecie tyłek po 16 godzin przed efesem, to z czego on żyje? Da się na tym rzeczywiście w jakiś sposób zarobić? Bo jeśli ma jakieś własne środki życiowe i potrzebę symulatania, to rzeknę: na zdrowie.
Biorąc pod uwagę to co tutaj napisano to facet zajmuje się rozrywką w trakcie przyjęć weselnych, a więc zapewne pracuje zawodowo w weekendy (pewnie nawet nie w każdy) i zapewne to co zarobi za prowadzenie tych imprez mu wystarcza do życia przez resztę miesiąca. No to pewnie zabawa symulatorem stanowi jego rozrywkę przez resztę czasu - jakoś nie widzę w tym nic złego, nawet jak sobie przesiaduje całe dnie "latając" w FSX. Można się jedynie trochę dziwić, że jego hobby jest dość jednostajne (choć pewnie ilość czasu, które spędza na wirtualnych lotach jest przesadzony na potrzeby głupowatego programiku TV), ale w końcu to jego wybór i tak pewnie mądrzej od tych, którzy nie mają wcale hobby i cały wolny czas spędzają gapiąc się bezmyślnie w telewizor. Sam w czasie gdy pracowałem przez 2 lata na dyżurach (zwykle 6-7 x 24h w miesiącu - reszta wolna, a i pensja starczała na życie) to siedziałem po kilka czasem kilkanaście godzin dziennie przy Lock On, "latając", dłubiąc jakieś mody czy malowania - i jakoś za "uzależnionego" się nie uważałem. Ot możliwość poświęcenia czasu na to co wtedy człowieka tak bawiło. W czym problem?

qrdl

  • Gość
Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #48 dnia: Maja 15, 2012, 12:51:45 »
Hmmmmm... ostatnio chciałem sobie kupić kilka piw do lotów, zresztą jak zwykle. Wyobraźcie sobie, że objechałem ze 4 supermarki, a w ostatnich dwóch sterczałem przed pułkami gadając sam do siebie. Otóż wybór piw mnie w żaden sposób nie satysfakcjonował. W końcu przymusiłem się do zakupu żywieckich porterów (niszowy produkt w superm.) + kilka pereł na dobitkę. Nie bylem zadowolony, nie byłem usatysfakcjonowany, nawet loty mi nie szły tego dnia. Tak więc znowu planuję wypad do Czech i zakup Krakonosa, oczywiście nie 5-10-15 butelek tylko co najmniej 3 skrzynek (wtedy nawet z benzyną cena jest atrakcyjna), żeby starczyło na 2-3 tygodnie reglamentacji. Podobne zakupy robiłem 3 i 6 tygodni temu. Tak więc odpowiedzcie mi drodzy Koledzy psychologowie. Czy jestem uzależniony od Krakonosa? (dodam, że nie piję codziennie piwa, a ostatnio to na nawet nie częściej niż raz w tygodniu i nie dlatego, że nie umiem sobie kupić, ale polskie napoje piwopodobne mnie odrzucają - z lenistwa nie zaopatruję się w wyspecjalizowanych sklepach, do których musiałbym specjalnie nadkładać czasu i drogi)? Poleci ktoś mnie Drzyzdźe??  :021:

Tako rzecze,
Zaratustra

Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #49 dnia: Maja 15, 2012, 13:31:54 »
"Racjonalizacja oznacza podawanie "dobrej" przyczyny zamiast przyczyny prawdziwej. Posługiwanie się tym mechanizmem obronnym - podobnie jak zaprzeczaniem - nie ogranicza się do osób uzależnionych, choć wykazują one w tej dziedzinie wielką sprawność. Zauważmy, że racjonalizacja oznacza podawanie "dobrych", a więc możliwych do przyjęcia przyczyn. To nie oznacza, że wszystkie przywoływane powody są dobre. Niektóre są wręcz głupie, ale mogą być podane tak, że brzmią sensownie. Racjonalizacje odwracają uwagę od prawdziwych przyczyn. Odciągają od prawdy nie tylko uwagę innych ludzi, ale też samej osoby uzależnionej. Podobnie jak zaprzeczanie racjonalizowanie jest procesem nieświadomym - co oznacza, iż dana osoba nie zdaje sobie sprawy, że tworzy racjonalizacje.
Istnieje dość niezawodna praktyczna zasada, że kiedy ludzie podają więcej niż jeden powód swoich poczynań, to zapewne racjonalizują. Zwykle każde działanie ma tylko jedną prawdziwą przyczynę. A ponieważ racjonalizacje brzmią sensownie, to są bardzo zwodnicze i każdy może się dać na nie nabrać."
 :002:

Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #50 dnia: Maja 15, 2012, 14:04:15 »
Czyli moje domowe hausge... psycholog ma rację  :karpik
Drodzy koledzy, nie bra... latałem już dwa miesiące. A jak Wam idzie?

Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #51 dnia: Maja 15, 2012, 14:52:39 »
Wyobraźcie sobie, że objechałem ze 4 supermarki, a w ostatnich dwóch sterczałem przed pułkami gadając sam do siebie.

Gdzieś Ty w Polsce w dobie "profesjonalizacji" armii całe pułki znalazł? Cała armia zmieści się na stadionie i to do tego w sektorze dla VIP, a tu proszę bardzo pułki się znalazły.
Oczywiście możesz to zracjonalizować poprzez podanie dobrej przyczyny lub zanegować, wykazując przy tym pewną sprawność, co nie zmienia faktu Twego uzależnienia od wystawania i mamrotania przed szeregami żołnierzy.

 :021:

qrdl

  • Gość
Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #52 dnia: Maja 15, 2012, 15:16:52 »
Gdzieś Ty w Polsce w dobie "profesjonalizacji" armii całe pułki znalazł? Cała armia zmieści się na stadionie i to do tego w sektorze dla VIP, a tu proszę bardzo pułki się znalazły.
Oczywiście możesz to zracjonalizować poprzez podanie dobrej przyczyny lub zanegować, wykazując przy tym pewną sprawność, co nie zmienia faktu Twego uzależnienia od wystawania i mamrotania przed szeregami żołnierzy.

 :021:


Kekekekekekek, no widzisz co ze mną robią uzależnienia. Chyba czas się pożegnać z częścią mózgownicy odpowiedzialną za ort. LOL

Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #53 dnia: Maja 16, 2012, 00:02:58 »
Był taki jeden co nie miał nałogu/uzależnienia a nikomu to na dobre nie wyszło
"Jestem przekonany, ze gdybym palił, tobym nie zniósł tego wszystkiego, co dźwigam od dłuższego czasu. Może naród niemiecki temu zawdzięcza ocalenie."
A.H. Rozmowy przy stole 1941-1944
W reportażu trzeba oddać nie tylko to, co widzisz, ale także to, co widzi ktoś inny. (..) Tego kogoś trzeba znaleźć i odpytać. Odwrotnie niż w działaniu korporacyjnym: w każdej firmie jest przynajmniej jeden człowiek, który wie, o co chodzi. Tego człowieka trzeba zidentyfikować i natychmiast wyp.....yć.       Krzysztof Mroziewicz

Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #54 dnia: Maja 16, 2012, 00:22:05 »
Ręce opadają... :015:

Odp: Utopiony w swoim awatarze
« Odpowiedź #55 dnia: Maja 16, 2012, 00:28:13 »
Ręce opadają... :015:
Eee tam, 4 strony z psychologiczno/dydaktycznym zacięciem to i tak niezły wynik :)
W reportażu trzeba oddać nie tylko to, co widzisz, ale także to, co widzi ktoś inny. (..) Tego kogoś trzeba znaleźć i odpytać. Odwrotnie niż w działaniu korporacyjnym: w każdej firmie jest przynajmniej jeden człowiek, który wie, o co chodzi. Tego człowieka trzeba zidentyfikować i natychmiast wyp.....yć.       Krzysztof Mroziewicz