Ok, mam chwilę wolnego czasu to moge trochę poteoretyzowac
Postarajmy się to wszystko zebrać w jakąś spójną całość
Punkt 1)
- o mozliwym uzbrojeniu samolotu decyduje jego przeznaczenie.
Chocizaż tutaj jest jeden wazny podpunkt - rok projektowania.
Ma to dosyć istotne znaczenie wbrew pozorom. Weźmy takiego Me-110.
Samolot projektowany pod koniec lat 30-tych jako mysliwiec dalekiego zasięgu i tzw "przewagi powietrznej". Na etapie projektu miał być uzbrojony w 4 kmy i 2 działka 20mm. W czasie kiedy był projektowany takie uzbrojenie było aż za bardzo wystarczające. Ale już w 1943 roku podczas atakowania bombowców USAAF okazało się że nie daje ono porządanych efektów.
Pod koniec lat 30-tych wszystkie nowoprojektowane mysliwce miały na uzbrojeniu raczej kmy kalibru 7.62 (lub podobne wariacje). Działka 20mm dopiero co wchodziły na uzbrojenie. W związku z tym dochodzimy do:
Punkt 2)
- dostepność modeli broni lufowej w czasie kiedy samolot był projektowany.
Tutaj mógł się wykazac główny konstruktor lub projektant.
Jesli zaprojektował możliwośc przezbrojenia samolotu w cieższy kaliber broni lub jego większą ilośc to znaczy że był na tyle przewidujący aby wiedziec że rozwój broni strzeleckiej nie stoi w miejscu. Rozwój rozwojem ale nie mozna przeskoczyć pewnych wymiarów i dosyć trudno wyobrazić sobie MiG'a-3 uzbrojonego w 4x20 w skrzydłach czyli przechodzimy do:
Punkt 3)
- ograniczenia wynikające z przyjetej koncepcji konstrukcji płatowca i silnika.
Najlepiej wyjasnił to Leon na przykładzie z Jakami - nic dodac nic ująć.
W niektórych samolotach przyjete na etapie projektu silniki wymuszały niejako rozmieszczenie i rodzaj uzbrojenia. Mówimy tutaj o takim rozwiązaniu kiedy zalety tego konkretnego silnika przewyższały zyski z zastosowania innego silnika + mocniejszego uzbrojenia.
Punkt 4)
- zebrane doświadzczenia i przebieg słuzby poszczególnych modeli samolotów.
Tylko głupiec nie zmienia zdania moza by rzec - dlatego tez wiele modeli tych samych samolotów na przestrzeni II wś miało zróznicowane uzbrojenie.
Wyciągano wnioski z odbytych kampani, badano zestrzelone samoloty pod katem uzyskanych trafień i zniszczeń jakich dokonano uzywając standartowego uzbrojenia.
Mozna przyjąc założenie ze im głebiej w las tym ciemniej ... ups, sorki nie ta bajka

.... im bliżej końca wojny tym cieższe uzbrojenie montowano na samolotach mysliwskich.Tutaj dochodzimy nieubłaganie do:
Punkt 5)
- taktyka walki na mysliwcach.
Eh ... o tym mozna długo i namiętnie, ale postaram się to skrócić na maxa
Myśliwce pierwszych lat wojny - bardzo zwrotne, o niskiej prędkości maksymalnej z ubrojeniem raczej małokalibrowym wymagającym dłuzszego "siedzenia" na celu aby dotarczyć mu wmaganą do spadnięcia porcję ołowianych kulek. Dobrym przykładem jest np włoski Fiat G-50. Nawet Hurki i Spitfity ze swoja "harmonią" nie zawsze uzyskiwały zwycięstwa. Nalezy nadmienic powszechny (no to może zbyt duże słowo)
brak opancerzenia w samolotach "wczesnowojennych".
Pod koniec wojny walka manewrowa jako taka zamarła ... oczywiście jest to spore uogólnienie ale dla celów tego "forumowego" opracowania mozna je przyjąć.
Atak z zaskoczenia i w długą

Taka taktyka wymagała ulokowania w celu w czasie paru sekund takiej ilości ołowiu i szrapneli aby przeciwnik nie miał szans na kontuowanie walki. Tutaj rozwój poszedl w dwoch kierunkach:
a) samoloty z działkami 30 i 20 milimetrowymi (niemcy, anglicy, rosjanie)
b) samoloty z km'ami kalibru 0.50 cala (amerykanie głównie)
Jak by nie patrzeć ten rozwój wiązał sie z kolejną rzeczą jaką jest:
Punkt 6)
- teatr działań danego samolotu.
Zalety takich a nie inych rozwiązań doskonale widac na przykładzie róznych teatrów działań armii powietrznych. jak to już Herr Labovsky raczył nadmienić Amerykanom nad Pacyfikiem nie był potrzebny samolot uzbrojony w 20 mm działka bo i po o ??
Słabo lub wcale opancerzone samoloty jakońskie nie musiały być trafiane przez 20-tki - wystarczyła seria z 0.50 i po sprawie najczęsciej. Jedyna wersja F4U (bodajarze F4U-1C) z działkami 20 mm (x4 ) była uzywana raczej jako szturmowiec niż samolot mysliwski. Zresztą ładnie to pisał Clostermann w swoich wspomnieniach z Algierii gdzie latał jako obserwator i Koordynował z powietrza operacje naziemne przeciwko partyzantom algierskim. Seria z 20mm rozrywała wszystko na ziemi a seria z 0.50 aby zabić musiała trafić bezpośrenio w cel. Ale to tak na marginesie, lol :DDDD
Na zachodzie amerykanie zmuszeni byli używac kaemów browninga bo w tym kierunku poszedł rozwój uzrojenia w ich samolotach tam uzywanych. Zresztą uzbrojenie to okazało sie wystraczające w zupełności, nawet nie próbowali dozbrajać np. P-38 w działka chociaż trudno powiedziec ze cierpieli na brak miejsca do ich zamontowania w tym samolocie. Z kolei Niemcy na zachodzie musieli borykac się z zupełnie inną sytuacją. Ich samolot miał niekiedy tylko jedną szanse aby wejśc na pozycję do oddania strzału więc seria powinna była być krótka a śmiertelna - to tłumaczy uzbrojenie Fw a i próby z podwieszaniem pod mietki podów z działkami nawet 30 mm.
Zupennie inna sytacja była na wschodzie, gdzie przykład Hartmana, Barkhorna czy Ralla dobitnie pokazuje że 20mm działko w nosie Bf było zabójczą bronią przeciwko drewnianym radzieckim samolotom. A to co wyprawiały "Zielone Serca" na fokach to też o czymś świadczy. To że z foki wymontowywano działka (a i karabiny czasem też)
też daje do zrozumienia że na wschodzie nie było potrzeby uzywania cięższych kalibrów broni lufowej. Widziałem kiedyś wywiad z Ralle zamieszczony w grze "WW II Fighters" (polecam już nie grę, bo to staroć choć ma swój urok -ale otoczkę merytoryczną i historyczną tego symulatora) który mówił że nie lubił latać z podwieszonymi podami 20mm poniewaz nie można było manewrować ostro samolotem w tym momencie. W czasie ostrych manewrów działka w podach zacinały się i blokowały cały mechanizm. Rall zauwaza w tym wywiadzie że 20mm było "w zupełności wystarczające".
Punkt 7)
- względy pozawojskowe.
Ładnie brzmi, nie ?? lol :DDDD
Ale tutaj mamy rónego rodzaju lobby i konsorcja które w taki czy inny sposób próbowały wprowadzić swój jedynie słuszny produkt do słuzby.
Mozna sie usmiechąć i machnąc reką ale wojna to dla wielu ludzi całkiem niezły biznes i czas na wybicie sie z szarego tłumu 'zwykłych" ludzi ...
Pieniądze i bycie "u koryta" nie zawsze umozliwiają przyjęcie najkorzystniejszych rozwiązań technicznych
Sorki że skoncentrowałem sie raczej na lotnictwie II wś, ale z szuszarek to raczej cienki jestem
To tyle mojego
Jesli ktoś chce to może jeszcze coś dodac od siebie
Ja się dowiedziałem całkiem sporo z tej dyskusji.
Dziękuje

Ramm.