Kekekekekekkekekkekekekekke. Sowiecka skromność w prawdziwej ocenie rzeczywistości.
No tak...a co mają pisać? Czy ktokolwiek, jakikolwiek człowiek pracujący w firmie wydającej konkretną grę, będzie o niej pisał źle (w czasie pisania danych słów

)?
Czy zachodnie poematy na temat gierek nie są utworami z pogranicza SF?
Każda bajeczka na temat możliwości gry, każde podniesienie poziomu samozadowolenia, to potencjalne kilka+ $ więcej, kilka+ sprzedanych kopii gry więcej.
Olo uruchomił machinę, gry już się pewnie nie da cofnąć i poprawić (już zapewne wyprodukowana, wytłoczona, w pudełkach jest rozwożona do dystrybucji) i jedyne, co teraz może zrobić, to nakłonić kilka [?] więcej osób do kupna gry przed tym, nim dopadną ją recenzenci (przynajmniej ci, którzy znają się na symulatorach) i świadomi klienci (których jest mniej, niż wszystkich klientów ogółem).
Hipotetycznie olowemu teamowi może właśnie w tym momencie cieknąć pot po plecach...tak ciężko i wytrwale pracują nad naprawą tego, co najprawdopodobniej jest skaszanione w grze...ale to chyba tylko hipotetyczny trud.
Grę miałem kupić dla...grafiki. Ot, żeby sobie pooglądać widoczki i się rozmarzyć patrząc na słitaśne chmurki, sfastyczki i inne samolotki. Nie spodziewałem się hiper realizmu. Wygląda na to jednak, że gra wraz z uber-wodą, przynosi uber-wymagania, nie do spełnienia przez obecne komputery. Jeżeli to okaże się prawdą, to bye bye
owocu Olowych lędźwi 