Niekoniecznie. Chyba, że chcesz zabierać pasażerow.
Nie wiem co masz na myśli (istnieje możliwość, że piszesz z Australi np

), ale już mniejsza.
A wracając do tematu, to faktycznie latanie bez joya - jak dla mnie jest trochę do kitu
No a ja tak gram już od dwóch lat i nie narzekam. Sugerowanie, że obcinam sobie w ten sposób wrażenia tzw. symulacyjne, jakoś do mnie nie przemawia, bo jeżeli jesteś w stanie wmówić sobie, że lecisz (żeby już o walce nie wspominać.. ) katując grę, to równie dobrze wytłumaczysz sobie, że możesz to robić na klawiaturze i się z tego jeszcze cieszyć, że tak potrafisz chociaż wielu twierdzi, że to niemożliwe

Doskonale pamiętam, jaka wczówka była na Amidze przy Gushipie2000 i moim starym quickshoocie z 2 przyciskami - tocz ja naprawdę uważałem się za pilota apacziii =] Wybaczcie mi tą dygresję... dorosłem i teraz nie pomyślałbym już o sobie, jako pilocie, a określenie pilot wirtualny... gracz. Cóż.. z wirtualnym lataniem, to tak, jak z wirtualnym seksem jest.. słuchy takie chodzą, się słyszy tu i ówdzie..