Ustaw się na wysokości ok. 350-400 metrów w stosunku do pasa (pamiętaj pasa a nie poziomu morza) tzn. jak lotnisko leży na wysokości 150 metrów to musisz być na ok. 500 metrach. Prędkość powinieneś mieć już zredukowaną do maks. 300 km/h. Jeśli lądujesz na lotnisku polowym którego pas może być z dużej odległości słabo widoczny to zapamiętaj jakąś charakterystyczny punkt nawigacyjny (zakręt rzeki, droga, fragment lasu, miasta cokolwiek) który pozwoliłby ci mniej więcej wlecieć na oś pasa zanim go zobaczysz. Wypuszczasz klapy na full i podwozie, a następnie wytrymuj samolot aby był ciężki na ogon. Redukujesz teraz prędkość do ok. 180/170 km/h dla maszyn o niskiej prędkości przyziemienia lub do 210/200 km/h dla samolotów o wysokiej prędkości lądowania. Dziób musisz trzymać równo, ewentualnie 1-2 stopnie poniżej linii sztucznego horyzontu. Przepustnica otwarta na 35-40%. Jeśli widzisz, że nie dolecisz do pasa dodaj gazu, ale bez zadzierania dziobu. Jeśli widzisz, że przesmarujesz zdejm gaz i opuść dziób do 5 stopni. Pamiętaj redukcje gazu robisz powoli by moment obrotowy nie zniósł cię z osi pasa. Tak samo dodajesz gazu. Jak widzisz, że mimo wszystko nie dolecisz do pasa/ jesteś za wysoko dodaj powoli gazu i schowaj podwozie i próbuj jeszcze raz w nowym podejściu. Jeśli podchodzisz dobrze to świetnie gdybyś przeleciał nad pasem na ok 30 metrach. Teraz najważniejsza część, a zarazem najtrudniejsza. Wyrównanie. Jeśli nie wytrymowałeś samolotu to kapota. Leżysz rozbity na środku pasa. Jeśli wytrymowałeś to ściągasz drążek na siebie i wprowadzasz samolot w lot poziomy z zadartym nosem na wysokości ok. 5 nad pasem. Pamiętaj aby nie mieć zwisu na skrzydło bo na tym etapie nie widzisz pasa a takie odchylenie zniesie cie poza jego oś. Prędkość spada do ok. 150 km/h. Redukuj moc powoli do ok. 20% ściągając drążek jeszcze bardziej. Prędkość spadnie do ok. 120/130 km/h. Jak zamkniesz przepustnice całkowicie to spadniesz na pas ze zbyt dużą prękością przepadania. Jak zrobisz tak jak napisałem przyziemisz idealnie na trzy punkty bez najmniejszego wstrząsu, ani kangura.
Najtrudniejsze jest wyrównanie. Jak zrobisz je za wysoko to samolot straci prędkość i dziobem uderzy w ziemi. Próba dodania gazu zakończy się przewaleniem samolotu na plecy. Jak wyrównasz za nisko to prawdopodobnie zniesiesz podwozie, albo wykonasz olbrzymiego kangura. Na początek dla treningu proponuje nie lądować na trzy punkty pomijając etap trzeci i czekać jak samolot swobodnie osiądzie na przednich kołach z lekko tylko opuszczonym ogonem, a po spadku prędkości posadzić tylne koło. Prędkość będzie w tym przypadku minimalnie większa (ok. 10-15 km/h) niż przy lądowaniu na 3 punkty.
Joy nie ma tu nic do gadania. Ił 2 jest w tym względzie o wiele bardziej tolerancyjny, a niżeli np. FS. i można latać na naprawdę tanim sprzęcie. Jeśli ja potrafie idealnie wylądować joyem za 30 zł to i ty będziesz potrafł.