Ekhm... Właściwie to powinienem się leciutko uśmiechnąć :zz0025:, ale w tym temacie postaram się jednak odpowiedzieć.
Odóż drogi kolego Nym1, problem, który poruszasz, znany jest ludzkości już od czasu, gdy nasi przodkowie, jeszcze siedząc na drzewach, próbowali ogryzkiem trafić pobratymców przechadzających się poniżej... No może trochę przesadziłem, ale niedużo. Jest to mianowicie zasadnicza trudność strzelania do celów ruchomych (zwłaszcza szybko ruchomych) pociskami o skończonej prędkości (czyli nie laserem). Polega ona na tym, że nim wystrzelony pocisk pokona odległość między strzelcem a celem, ten drugi zdąży przesunąć się na tyle, że pocisk nie trafia.
Prosty przykład: samolot o wymiarach 5 na 5m (w przybliżeniu) lecący z prędkością 360km/h (100m/s) jest ostrzeliwany z odległości 500m pociskami lecącymi z prędkością średnią 500m/s. Więc: pocisk, po wystrzeleniu, będzie leciał do celu całą sekundę; w czasie tej sekundy cel "przesunie się" o całe 100m, a ponieważ jego wielkość to tylko 5m, więc pocisk przeleci "25 długości celu" od celu...
I tu pojawia się pojęcie "strzelania z wyprzedzeniem". Aby trafić w ruchomy cel, nie należy strzelać celując dokładnie w niego, tylko w miejsce, w którym się on znajdzie w momencie, gdy doleci tam pocisk.
Jak widać z przytoczonego przeze mnie przykładu (dane liczbowe "wyssane z palca", ale realistyczne), miejsca, w których samolot znajduje się w chwili oddania strzału i w chwili trafienia są dość odległe od siebie, jednak najczęściej poprawka, którą należy "dodać" przy celowaniu, nie jest tak duża. Wynika to z faktu, iż ostrzeliwany samolot rzadko kiedy leci dokładnie prostopadle do linii lotu naszych pocisków.
Z moich obserwacji mogę podpowiedzieć, że w większości przypadków poprawka zawiera się między 1 a 5 długościami celu (samolotu myśliwskiego). Ale pamiętać należy pochodzące jeszcze z czasów DWŚ powiedzenie: "jeśli uważasz, że odłożona przez Ciebie poprawka jest wystarczająca, to znaczy, że musisz odłożyć dwa razy większą".
Podsumowanie:
Celownik jest jedynym urządzeniem w kabinie służącym do celowania, i jest nawet bardzo dokładny. Jednak kruczek tkwi w sposobie jego używania: nie celujemy dokładnie we wrogą maszynę, tylko przed nią (dokładnie przed noskiem), i to całkiem sporo - nawet do "5 długości" celu.
P.S.
No chyba że Twój ulubiony samolot to Fw-190 lub Spitfire - wtedy wystarczy zamknąć oczy, nacisnąć spust i wykonywać okrężne ruchy drążkiem. Na pewno coś trafisz.