Forum Miłośników Symulatorów Lotniczych
Kantyna => Literatura, film i programy TV => Wątek zaczęty przez: YoYo w Października 24, 2021, 22:49:06
-
Powiem Wam, że w sumie kilka razy podchodziłem do książki. Kiedyś i w sumie raczej bardziej kiedyś ;> no i przebrnąć przez pierwszy rozdział nie potrafiłem. Za dużo politykowania i nigdy mnie książka nie wciągnęła. Podszedłem kiedyś też do audiobooka, bo mówię, będzie prościej i też tak samo. Oczywiście też oglądałem tę starą Diunę i to samo :evil:. Ogólnie seria mnie nie wciągnęła.
(https://fwcdn.pl/fpo/94/76/469476/7972251.6.jpg)
No ale mamy teraz nowego Króla i aż chce się więcej. Wpisze się do tych filmów, które powstały na podstawie książek i przedstawioną wcześniej historię wynoszą na kolejny poziom. Świetny film, polecam bez dwóch zdań.
Kiedy Diuna 2? 8)
-
Byłem wczoraj - i też pozytywny odbiór. Wie ktoś może na ile części jest obliczona całość?
-
Byłem wczoraj - i też pozytywny odbiór. Wie ktoś może na ile części jest obliczona całość?
Sadze ze trylogia, bo to chyba 3 tomy ale w sumie bym chetnie sie dowiedzial czy film przedstawia dokladnie tom 1 czy jest krotszy / dluzszy.
-
Wydaje mi się, że mają być 2 filmy, pokrywający całość pierwszej książki Diuna. Czyli byłoby jak wydanie książkowe Diuny z lat osiemdziesiątych, podzielone na dwie części. :) Pamiętajcie, że są jeszcze dwa miniseriale, pokrywające też i dalsze części (Mesjasz i Dzieci Diuny). Dość przyzwoite IMHO.
PS: BTW nigdy nie próbujcie czytać dalszych części, bo są mega słabe i zepsujecie sobie dobre wspomnienia serii. Trochę jak z Fundacją Asimova. ;)
-
Widziałem wczoraj. Moim zdaniem muzyka i zdjęcia (nie mylić z efektami) robią 70% w tym filmie. Ogólnie odbiór pozytywny choć chyba trochę za dużo akcji od połowy a za mało polityczno psychologicznego thrillera dla mnie ;) filmów typu 007 nie trawię, więc może to przez to coś mnie odpychało. Ogólnie mam mieszane uczucia, ale zdecydowanie dla kilku spraw warto zobaczyć. Czy czekam na 2... sam nie wiem.
Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
-
Ja byłem w piątek i jako wielki fan Diuny oryginalnej, oraz wszystkich pre i sequelli zdecydowanie rekomenduję.
Oglądając zapowiedzi był moment kiedy zacząłem kręcić nosem, ale zdałem sobie sprawę, że mojej Diuny, którą mam w głowie pewnie nikt nie nakręci. Skoro więc nastawiłem się na oglądanie tylko widowiska, okazało się, że jest lepiej niż dobrze. Całe szczęście że reżyser Denis Villeneuve (w przeciwieństwie do Jacksona filmującego Tolkiena) nieznacznie okroił oryginał, nie pomijając jednak niczego naprawdę istotnego. Dzięki temu film zyskał na dynamice, a nie stał się nudny jak Jacksonowski Władca Pierścieni. I nawet taki (niestety od pewnego czasu obserwowany w filmach hamerykańskich ruch jak zmiana płci, czy koloru skóry (nie zdradzę której z postaci to dotyczyło), który generalnie mnie irytuje, o dziwo w wypadku Diuny nie zirytował mnie. Mam tylko dwa zastrzeżenia, może trzy do sposobu przedstawienia postaci. Pierwsza to Thuffir Hawatt - mistrz asasynów księcia, zdecydowanie fizjonomia filmowego bohatera nie pasuje do wyobrażeń, które na podstawie sugestii Autora w trakcie czytania mogłem sobie wyrobić. Dwa Jessica, nałożnica księcia Leto i matka Paula, po Bene Gesserit, zwłaszcza na podstawie prozy spodziewałbym się większego opanowania i kontroli, a nie wręcz momentami rozhisteryzowania, ale pomimo tego znowu powtórzę, aż tak mnie to nie zraziło i generalnie postać OK. No i ostatnia, Piter de Vries, spaczony mentat barona Vladimira Harkonnena, w zasadzie autor pułapki, troszkę zmarginalizowano jego rolę w pierwszej części, fizjonomia też nie do końca zgodna z sugestiami Herberta, ale tak jak zaznaczyłem, pewne skróty są, co w sumie wyszło chyba filmowi na dobre, więc jestem w stanie poświęcić Pitera na ołtarzu unikania dłużyzn ;) .
Za to Duncan Idaho i jego walka z imperialnymi sardaukarami, to jedna z mocniejszych scen filmu, podobnie czerwie, rewelacja. Wizja przyszłości jaką na podstawie prozy Herberta wykreował Villeneuve bardzo plastyczna i wciągająca. Dawno już z taką przyjemnością nie spędziłem czasu w kinie.
Jako widowisko sci-fi jest super, wreszcie jakieś porządne kino fantastyczne, a nie ta żenada Disneya psująca SW, czy kolejni bohaterowie marvela.
Podsumowując, zdecydowanie polecam :)
Oryginalna Diuna (pisząc tak myślę o prozie Herberta, a nie tym knocie Lyncha, czyli pierwszej ekranizacji), składa się z dwóch części (nawet pierwsze polskie wydanie było dwutomowe, późniejsze już stanowią jeden tom, podzielony na dwie części) i obecny film ekranizuje część pierwszą. Miejmy nadzieję, że zarobi ten film na siebie i zekranizują szybko część drugą, bo przynajmniej mój apetyt został rozbudzony :)
-
Cześć. Też mam zamiar się wybrać. Powiedzcie mi do kiedy grają tą Diunę? I w jakim kinie byliście, Imax czy zwykłe kino 2D starczy na ten film? :)
-
Ja byĺem na 2d, ale podobno był kręcony z myślą o iMax.
Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
-
Też obejrzałem, w "zwykłym" 3D. Wizualnie i "audioalnie" rewelacja, aczkolwiek muzyka Zimmera brzmi jak, no... muzyka Zimmera. Jakoś nie utkwiła mi w pamięci. Podoba mi się, że jest to dosyć wierna adaptacja, a co za tym idzie wymęczyła mnie tak samo jak książka, którą czytałem chyba z miesiąc. Warto pamiętać, że Herbert napisał chyba sześć tomów sagi, plus jakieś odpryski przygotowane przez jego syna i innych ghost writerów. Na wiki napisano, że pierwszy tom sagi zobrazują dwie części filmu, a Mesjasz Diuny ma być w jednym widowisku, o ile oczywiście pierwsza część zarobi na siebie i twórców. Co by nie mówić reżyser godnie podszedł do zagadnienia, i myślę, że film trafi do kanonu "lektur obowiązkowych".
-
a nie tym knocie Lyncha, czyli pierwszej ekranizacji
Mi się podobała wersja Lyncha, chociaż wiem że jego wersja rodziła się w bólach, bo każdy kto miał wpływ na ten film miał inną koncepcje. Nowej Diuny jeszcze nie oglądałem, bo chcę pójść do kina jak będzie trochę mniej ludzi.
-
Warto pamiętać, że Herbert napisał chyba sześć tomów sagi, plus jakieś odpryski przygotowane przez jego syna i innych ghost writerów. Na wiki napisano, że pierwszy tom sagi zobrazują dwie części filmu, a Mesjasz Diuny ma być w jednym widowisku,
Tak jak napisałem Diuna składa się z dwóch części i film opowiada pierwszą, na drugą musimy poczekać. Mam nadzieję, że nie za długo.
Mesjasz Diuny to już kolejny tom, czy jego też zekranizują???
Wszystkich części, oryginalnych napisanych przez Franka Herberta, jak i pre i sequelli napisanych przez jego syna Braina Herberta wraz z Kevinem Andersonem jest już chyba z 18-20. Jako wielki fan uniwersum Diuny przeczytałem wszystkie, jedne lepsze, inne gorsze, ale oryginalnej Diuny, czyli pierwszego tomu nic nie przebije :)
-
Ja do kina na to nie pójdę, ale kiedyś obejrzę, jak już będą obie części. W domu, na spokojnie, jedna po drugiej... Pewnie wyjdzie tak sobie, ale warto sprawdzić. Na pewno większe szanse niż z ekranizacją Fundacji. :) https://www.youtube.com/watch?v=X4QYV5GTz7c
-
Pazdziernik 2023:
https://www.ppe.pl/news/162719/dune-2-oficjalnie-nadciaga-kontynuacja-epickiej-historii.html .
-
I to jest bardzo dobra wiadomość :)
Tylko czemu trzeba czekać jeszcze dwa lata :(
-
Ale to w sensie druga część pierwszej książki? Czy następna opowieść? Bo jak to ma być następny film, który się pojawi w kinach, to słabo.
-
Ale to w sensie druga część pierwszej książki? Czy następna opowieść? Bo jak to ma być następny film, który się pojawi w kinach, to słabo.
Czesc druga czyli kontynuacja (tak, z tego co wiem to dalsza czesc 1 tomu).
-
Czyli pierwsza film był teraz, a drugi za dwa lata. Jak by to ująć... To bardzo niesatysfakcjonujące. :)
-
Tak jak już pisałem i jeszcze raz powtórzę. Diuna, czyli tom I cyklu Kroniki Diuny składa się z dwóch części (pierwsze polskie wydanie było nawet dwutomowe, pozostałe już jedno tomowe). Obecny film dość wiernie ekranizuje część pierwszą.
Pomiędzy częściami pierwszą i drugą następuje przeskok czasowy i dochodzimy do finału :)
Jeżeli ktoś obejrzał pierwszą i odebrał ją pozytywnie to tym bardziej ciekawie zapowiada się druga, gdyż pierwsza służy jedynie zawiązaniu akcji i stworzeniu tła dla tego co wydarzy się w drugiej, a wydarzy się sporo :)
-
Reszta pierwszej książki. Mesjasz Diuny będzie więc trzecim filmem (o ile będzie).
-
Wczoraj byłem na seansie 2D, normalne kino Cinema City. Moja ostatnia wizyta w kinie to był Avatar 3D. Inna kategoria filmu kolory itd. Ale Diuna wydała mi się jakaś taka ziarnista,
nie wyraźna niewyraźna kaseta VHS :evil:. Nie wiem czy to tak ma być, a może twórca sobie to tak wymyślił? A może to kiepskie kino i w iMax byłoby lepiej? A może przyzwyczaiłem się już do materiału wyświetlanego na TV i w kinie spodziewałem się czegoś więcej. Hmm... Co do aktorów to Jason Momoa grał moim zdaniem najlepiej.
P.S. Książkę dopiero zaczynam czytać i wychodząc z kina, stwierdziłem że mam przeczytane jakieś połowę filmu :).
-
W lynchowskiej wersji najbardziej urzekła mnie muzyka Toto. Stworzyli świetny soundtrack.
-
A mnie tak ta Lynchowska zniesmaczyła, że nawet nie zauważyłem muzyki :evil:
W nowej muzyka Zimmera, robi swoje, czyli podkreśla doskonale obraz, ale nie jest to muzyka jaką bym kupił i słuchał osobno, jak na przykład w przypadku Vangelisa z pierwszego Blade Runner, który posiadam na cd i vinylu i z przyjemnością co jakiś czas słucham.
W ogóle nie jestem fanem Zimmera bo jest go po prostu za dużo, a jest powtarzalny, ale akurat w Diunie muzyka może nie wybitna, ale spełnia doskonale swoje zadanie.
-
Pamiętajcie jeszcze o miniserialu! Przy wszystkich swoich ułomnościach wynikających z budżetu, to jednak spoko ekranizacja książek, 3 książek. Spróbujcie. :)
-
Pamiętajcie jeszcze o miniserialu! Przy wszystkich swoich ułomnościach wynikających z budżetu, to jednak spoko ekranizacja książek, 3 książek. Spróbujcie. :)
Jaki miniserial?
-
Pamiętajcie jeszcze o miniserialu! Przy wszystkich swoich ułomnościach wynikających z budżetu, to jednak spoko ekranizacja książek, 3 książek. Spróbujcie. :)
Serial akurat przegapiłem, acz mój Kolega, też miłośnik Diuny, wypowiadał się o nim pozytywnie, więc może obejrzę, aczkolwiek jakoś szkoda mi czasu na seriale.
A tytuł to chyba "Dzieci Diuny"?
-
To ten serial? https://www.cda.pl/video/951738f0
-
To jest druga część, drugi miniserial. Należy oglądać od pierwszego miniserialu. :) https://www.filmweb.pl/serial/Diuna-2000-31058
-
W ogóle nie jestem fanem Zimmera bo jest go po prostu za dużo, a jest powtarzalny, ale akurat w Diunie muzyka może nie wybitna, ale spełnia doskonale swoje zadanie.
Zgadzam się. Zimmer to takie "classico polo". Niemniej jednak parę hitów miał.
-
Całe szczęście że reżyser Denis Villeneuve (w przeciwieństwie do Jacksona filmującego Tolkiena) nieznacznie okroił oryginał, nie pomijając jednak niczego naprawdę istotnego.
A mnie "zakłuło" w oczy:
- oddanie krysnoż bez sceny związanej z "przelaniem krwi",
- czarnoskóra kobieta Doktor Kynes... tak, uprzedzenie pełną gębą ;),
- zgarniarka w scenie z czerwiem - ale wiadomo, kino,
- relatywnie "cichy", niepyskujący Piter de Vries,
- scena rozgrywana przed i po śmierci księcia Leto Atrydy - przeinaczone to,
- podobnie scena śmierci Doktor Kynes - ale to znów kino,
- walka z Jamisem odbywała się w innym otoczeniu, do przeżycia,
- ...ale "przelanie swojej wody" po jego śmierci i uroczystość pogrzebu, to gdzie?
(...) Pierwsza to Thuffir Hawatt - mistrz asasynów księcia, zdecydowanie fizjonomia filmowego bohatera nie pasuje do wyobrażeń, które na podstawie sugestii Autora w trakcie czytania mogłem sobie wyrobić.
+1
Są uproszczenia, ale da się przeżyć. Ten, kto nie czytał książki pewnie nie odczuje ich braku.
Jako hmmm.. "widowisko dla oczu", to film jest rzeczywiście fajny i zgodzę się w pełni z:
Jako widowisko sci-fi jest super, wreszcie jakieś porządne kino fantastyczne, a nie ta żenada Disneya psująca SW, czy kolejni bohaterowie marvela.
-
Tej jesieni, jest nowy trailer :) https://youtu.be/_YUzQa_1RCE. Zajawka fajna, pewnie przed trzeba będzie sobie przypomnieć cz.1.
-
Jako wielki fan Diuny (całego cyklu, a nie tylko pierwszych dwóch części), który bardzo dobrze odebrał ekranizację części pierwszej nie mogę się doczekać, acz ta akurat zapowiedź nie powala.
Jakiś czas temu widziałem inną i robiła lepsze wrażenie.
Tak czy siak, już coraz bliżej :)
-
Trailer, Diuna 2: https://youtu.be/U2Qp5pL3ovA?si=CJnsPq5ndBmmxAnr. Co prawda do premiery jeszcze daleko, marzec 2024.
-
Już dawno na żaden film tak nie czekałem jak na ten.
Gdyby nie strajki w Hollywoodzie juz byśmy go widzieli (pierwotna premiera była przewidziana na listopad 2023).
Podobno Villeneuve pisze scenariusz trzeciej/drugiej części (zależy jak liczyć) opartej na "Mesjaszu Diuny".
A dlatego napisałem trzeciej/drugiej, bo Diuna to częśc pierwsza składająca się z dwóch tomów (niektóre wydania były dwutomowe, a niektóre jednotomowe, zawierające od razu dwie części), natomiast drugą oryginalną napisaną przez Franka Herberta częścią jest właśnie "Mesjasz Diuny" (jednotomowy).
Tak było, ale od czasu gdy za spuściznę po Herbercie zabrał się jego syn wraz z Andersonem i napisali prequele i sequele, różne cykle, to również, podobno na podstawie notatek Herberta seniora stworzyli częśc nr 1,5 czyli "Paul z Diuny", ale jak widać Villeneuve jest wierny oryginalnemu cyklowi.
Chyba ostanim filmem, na który tak czekałem był nowy Blade Runner, gdyż od premiery byłem i jestem wielkim fanem części pierwszej, samego filmu, jak i ścieżki dźwiękowej Vangelisa, dla mnie jedna z może dwóch, trzech najlepszych ścieżek dźwiękowych ever :)
-
Jak ktoś chce Mesjasza albo Dzieci, to ten mini serial z 2000 robi to spoko.
-
Pierwsze seanse w PL będzie można zobaczyć już 28.02, właśnie kupiłem bilet co by nie żyć w niepewności ;). Dam znać po.
-
Niestety w środę i czwartek mam maraton, ale już w piątek (1.03) nie, więc pójdę dwa dni po Tobie :)
-
Jestem "po". No pany ... "mają rozmach sk...ny" jak to mawiał klasyk 😉. Dwójka nawet lepsza od jedynki, jest klimat, jest intryga, są widoki i akcja (więcej niż w części 1). Skala z mikro stała się makro, ale nic nie spojleruję 🙂. Ponieważ też jestem w okolicach 75% książki (ale to gdzieś 30% filmowej części drugiej), mogę powiedzieć, że jest to świetna interpretacja pierwowzoru i tym bardziej doceniam kunszt Denisa Villeneuve. Owszem, są dodane sceny, których nie ma w książce, są też przeinaczone niektóre sytuacje, ale rozumiem, że chodzi po prostu o stworzenie lepszego odbioru filmowego, bo nie wszystko da się przedstawić tak jak w książce. Ogólnie polecam takie połączenie, tzn. film + książka (u mnie akurat to audiobook), w dowolnej kolejności, ponieważ dużo łatwiej zrozumieć pewne zawiłości i intrygi polityczne, a oglądając sam film może się wydawać, że są pewne niedopowiedzenia. Jeśli komuś podobała się Diuna 1 to tym bardziej Diuna 2, ta część ma wszystko to co jedynka, ale jest tego więcej, szczerzej i pozostawia niedosyt. My byliśmy pokoleniem Star Warsów, teraz rodzi się pokolenie Arrakis 😎.
(https://i.ytimg.com/vi/_7m_5885Q38/mqdefault.jpg)
-
Skusiłem się. Tego typu kino nie jest moim ubionym, ale nie sposób odmówić temu filmowi pewnej magii. Umiejętnie przygotowana mieszanka religii, intrygi, strachu, zła, akcji, miłości, zbliżeń, muzyki itd., tworzą kompozycję dosyć magiczną. Czasem było trochę zbyt "prostacko" w dialogach, a czasem obrzydliwie pompatycznie, ale można wybaczyć na korzyść całości. Dodam tylko, że mój ulubiony gatunek to dramat psychologiczny, więc pochlebna opinia kogoś takiego o Diunie 2, to chyba komplement :)
Wysłane z mojego VOG-L29 przy użyciu Tapatalka
-
Byłem i ja i jestem rozczarowany i nieco wkurzony.
Aby nie było to kawał dobrego kina, dobrze nakręconego, ale...
Irytuje mnie taka ostatnimi laty nasilająca się tendencja by świetny literacki oryginał zmieniać, postaci, płci, rasy, istotne wątki.
A że można nakręcić w miarę wiernie jednocześnie pięknie, oddając klimat i magię udowadniała część pierwsza. Jako wielki fan uniwersum Diuny (czytałem wszystkie oryginalne tomy Herberta jak i zdecydowaną większość tych napisanych przez jego Syna i Andersona) spodziewałem się podobnej kontynuacji, a otrzymałem produkt Diuno podobny.
Jeszcze raz podkreślam to kawał dobrego kina, ale chciałem adaptacji, zwłaszcza iż część pierwsza taką nadzieję dawała. Rozumiem iż język kina jest inny niż literacki, ale po co zmieniać istotne wątki i de facto tworzyć inną wersję opowieści. A już zakończenie kompletnie mnie zniesmaczyło (szczególnie jeden element, rozumiem, że może być to taka zachęta do obejrzenia kolejnej części, o ile powstanie, ale na razie wypaczyło tę i przynajmniej mnie zniechęca do oglądania kolejnej).
Nie chcę podawać szczegółów by nie zdradzać zbyt wiele kolejnym ogladającym.
Czy polecam obejrzenie?
Tym dla których uniwersum Diuny jest nowością zdecydowanie tak, dla fanów uniwersum raczej też, warto zobaczyć i mieć własne zdanie.
Ale trochę przykro, że film na który czekałem tyle lat od czasu beznadziejnej ekranizacji Lyncha i te nadzieje jeszcze urosły po obejrzeniu cześci pierwszej, okazał się tylko albo aż sprawnym widowiskiem pozbawionym magii. Mimo niby dużo większej ilości scen dynamicznych, zabrakło mi takiej perełki jak walka Duncana Idaho z Sardaukarami w części pierwszej, niby wszystkiego jest dużo więcej, ale magii mniej. No dobra, ujeżdżanie czerwi się broni :)
-
A tak z ciekawości zapytam co Ci się nie podobało w pierwszej ekranizacji?
Wysłane z mojego VOG-L29 przy użyciu Tapatalka
-
A to ciekawa opinia. Ciężko mi się odnieść tak bezpośrednio, ponieważ Diunę poznaję w zasadzie dzięki filmowi + książka w trakcie. Oczywiście oglądałem ten Lyncha dawien dawno (tylko mnie zniechęcił), a do książki podchodziłem kiedyś chyba z 5 razy ale nie przebrnąłem początku w zasadzie nawet. Może też, dlatego, że nie jestem zatwardziałym fanem prozy Herberta nieco inaczej to odbieram. Ponieważ Tom 1 już skończyłem (chociaż nie będę spojlerować), na pewno zgodzę się z tezą, że reżyser odjechał z kilkoma wątkami vs książka i to dość znacznie. Nie tylko wyciął sceny ale i całe, dość istotne postacie i wydarzenia (dodam nawet, że byłem w szoku, że tego nie było, ale najpierw była Diuna 2, potem dokończenie tego tomu). Natomiast powiem tak - czy to wpływa na mój odbiór filmu? Zasadniczo kompletnie nie. Nikt nie mówił, że jest to ekranizacja 1:1, a czasy chyba mamy takie, że każdy już nie raz doświadczył zmian względem pierwowzoru (na szczęście Diuna 2 nie ośmiesza dzieła Herberta i na odwrót, jak to ma miejsce w przypadku np. niektórych ekranizacji, chociażby z Netflixa).
-
A tak z ciekawości zapytam co Ci się nie podobało w pierwszej ekranizacji?
Wysłane z mojego VOG-L29 przy użyciu Tapatalka
Prościej napisać co mi się podobało w ekranizacji Lyncha.
Nic :)
Podobno była fajna ścieżka dźwiękowa, ale ponieważ muzykę zwykle zauważam w filmach w drugiej kolejności, więc wobec totalnego zniesmaczenia obrazem, treścią, postaciami, słabymi efektami już muzyki nie zauważyłem.
-
Ciekawe. Mi nie zapadła ta ekranizacja w pamięci, ale znam kilku wielbicieli Herberta, którzy przeczytali wszystko i ten film im się bardzo podobał. Ile ludzi tyle opinii.
Wysłane z mojego VOG-L29 przy użyciu Tapatalka
-
Natomiast powiem tak - czy to wpływa na mój odbiór filmu? Zasadniczo kompletnie nie. Nikt nie mówił, że jest to ekranizacja 1:1, a czasy chyba mamy takie, że każdy już nie raz doświadczył zmian względem pierwowzoru (na szczęście Diuna 2 nie ośmiesza dzieła Herberta i na odwrót, jak to ma miejsce w przypadku np. niektórych ekranizacji, chociażby z Netflixa).
Dlatego też napisałem iż jestem zagorzałym fanem uniwersum i zdaję sobie sprawę, że na moją opinię mogło to wpłynąć. Chciałem obejrzeć w miarę wierną adaptację, na co częśc pierwsza (w której też trochę pomajstrowano, ale jednak efekt był w miarę zgodny z oryginałem) dawała nadzieję, a otrzymałem sprawny, ładnie nakręcony, ale produkt Diunopodobny. Nie wydaje mi się, by wybory Twórców były lepsze niż oryginalne pomysły Herberta, a spowodowały spłycenie opowieści i takie jakieś jej rozmycie sprytnie zakamuflowane widowiskowymi fajerwerkami.
Ja w przeciwieństwie do Ciebie Diunę (książkę) wręcz pożarłem, byłem w liceum gdy ukazało się pierwsze polskie wydanie (dwa osobne tomy, nie tak jak później jeden tom z podziałem na cześci, wydane na takim tekturowo klozetowym papierze jak to w latach 80-tych bywało). To książka, którą czytałem pod kołdrą przyświecając sobie latarką, tak mi było szkoda choć na chwilę przerwać. I może dlatego iż głównie wychowywałem się na książkach, które w tym dziadowskim ustroju jaki panował gdy byłem młody, były oknem na świat i oddziaływały na wyobraźnię, jestem trudnym odbiorcą i trudno mnie zaskoczyć czy zadowolić.
A wracając do filmu z opowieści wielowymiarowej zrobiła się opowieść o zemście.
-
Diuna 3 w produkcji od zeszłego roku, powstaje też ścieżka dźwiękowa: https://www.ppe.pl/news/337421/diuna-3-nabiera-ksztaltow-hans-zimmer-zaczal-juz-pisac-sciezke-dzwiekowa.html. Ja zacząłem czytać "Mesjasza Diuny".
-
Pożyjemy, zobaczymy, nie tak dawno czytałem, że decyzja o kontynuacji nie jest pewna. No ale wobec pewnie sukcesu kasowego podejmować decyzję łatwiej.
Bardzo bym sobie życzył by na polu muzyki filmowej pojawiło się inne nazwisko niż Hans Zimmer.
OK, Diuny i Blade runnera 2049 nie zepsuł, ale jest powtarzalny i w jego muzyce brak świeżości. Chciałbym by zaczęła się nowa era muzyki filmowej post Zimmerowska.
-
Szkoda, że Jóhann Jóhannsson przesadził z używkami, bo moim zdaniem świetnie by się jego muzyka nadawała do Diuny. Ze swej strony napiszę, że obecna ekranizacja podoba mi się bardzo. Do tego stopnia, że właśnie zakupiłem Mesjasza Diuny, i będę się zabierał za czytanie, nawet mimo, że z wielkimi trudnościami przebrnąłem przez pierwsze dwa tomy, bo okrutnie nie podszedł mi styl językowy powieści. A świat wykreowany przez Herberta sam w sobie jest bardzo interesujący.
-
Mój serdeczny Kumpel od liceum i studiów, z którym byłem wczoraj na Diunie, takie przy okazji spotkanie starych dziadów, nie mogących się spotkać ;) , też wychowany na książkach, acz nie będący aż takim fanem uniwersum jak ja, stwierdził, że też mu ta wariacja na temat nie bardzo odpowiada i pierwotnie zamierzał pójść drugi raz z Żoną i Synem, ale zrezygnował.
To jak Ci nie wchodziła pierwotna Diuna (mam na myśli książkę), to Mesjasz raczej tym bardziej nie będzie wchodził. Według mnie z oryginalnych powieści (sześciu tomów), mniej więcej każdy kolejny był gorszy i czytało się gorzej, o dziwo część tych napisanych przez Herberta Juniora w kooperacji z Andersonem była od nich lepsza, acz oryginalna Diuna była zdecydowanie najlepsza.
Zaryzykuję stwierdzenie, że skoro Ci książka nie przypadła do gustu, to czy jest sens ją w ogóle czytać, bo raczej po sposobie poprowadzenia fimowej części drugiej mam wrażenie, że stopień niezgodności będzie jeszcze narastał.
-
To prawda, każda następna część gorsza i w sumie można przeczytać pierwsze 3, potem zęby bolą...
W sumie można kontynuować serię filmową do Dzieci, dokładnie tak, jak robił to serial z początku wieku. Albo - genialny plan - dodać swoją własną opowieść o losach między Diuną a Mesjaszem. Czyli film wojenny z polityką ;) Oczywiście szanse znikome, a nawet przy realizacji projektu jakość takiego "fanfika" może być wątpliwa. :)
-
Oceniając książki to Diuna fajna, Mesjasz i Dzieci dają się czytać, a reszta (Herberta)... przeczytałem, ale nie zamierzam powtarzać tego doświadczenia ;)
Co do filmu, to na pierwszej części prawie usnąłem, ale drugą pewnie obejrzę ;)
-
Mój inny serdeczny przyjaciel, też miłośnik Diuny książki, zachwycony częścią pierwszą filmu, przed dwoma dniami był i pieje z zachwytu nad częścią drugą.
Więc tak jak napisałem, mimo wszystko warto pójść, obejrzeć i wyrobić sobie własne zdanie :)
-
Mój inny serdeczny przyjaciel, też miłośnik Diuny książki, zachwycony częścią pierwszą filmu, przed dwoma dniami był i pieje z zachwytu nad częścią drugą.
Więc tak jak napisałem, mimo wszystko warto pójść, obejrzeć i wyrobić sobie własne zdanie :)
No proszę, zatem znajdą się i fani książek, którym taka ekranizacja przypasowała :).
-
Byłem dziś z żoną. Nuuuuuudaaaa straszna dla mnie. A żonie się podobało, mimo, że to ja jestem fanem SF a ona wprost przeciwnie. Część pierwsza zdecydowanie bardziej mi się podobała. Fakt jednak, że nigdy nie przeczytałem książki, mimo dwóch chyba podejść. Film Lyncha trafiał do mnie bardziej. Diuna po prostu kompletnie nie moje klimaty.
ps. muzyka świetna, posłucham sobie jej kiedyś jeszcze.
ps2. trzecią część obejrzę na pewno, jak puszczą w tv albo na streamingu.
-
:evil: Łoooooo panie, ale film! Nareszcie porządna, dorosła fantastyka przez duże „F” a nie jakieś marwelowskie, słodkie pierdo-lamento w kolorowych trykotach. Dawno nie spędziłem tak dobrze 3 godzin w kinie. Poczułem się jak za dzieciaka kiedy oglądałem „Gwiezdne wojny” czy „Obcego”. Ta druga część „Diuny” zdecydowanie lepsza. Rozkręca się powoli, ale mniej więcej po godzinie już samo gęste aż do końca (choć finałowa scena walki Paula Atrydy z Feyd-Rautha Harkonnenem taka sobie). Dobrze, że podzielili film na dwie części. Też sprawniej nakręcona niż wersja Lyncha (a przynajmniej mi się ją lepiej oglądało). Nie czytałem książki więc nie porównam, ale jako samodzielne dzieło (zdecydowanie) filmowe zasługuje na solidne 9 na 10. Dla mnie jest już kanonem wśród filmów i dla miłośników s-f pozycja obowiązkowa. Idźcie do kin i bawcie się.
I niech moc będzie z Nami :580:
-
A czemu w takim razie te 9 na 10, a nie 10 na 10?
-
A zacytuję Ci mojego ulubionego usera z netu, Remova: "Czytaj ze zrozumieniem".
:564:
-
No wiem, że pisałeś o tej walce, ale to taż tak się nie podobała? Ostatnio gdzieś mi przemknęło video tej ze Stingiem i powiem, że ta w Diuna 2 źle nie wypada na tle tamtej ;D. Nie była taka zła.
-
Diuna: Proroctwo.
https://www.youtube.com/watch?v=1e_MbGNhM2k
To uniwersum powiększy się o kolejne wątki fajnie.
-
Właśnie obejrzałem część drugą na HBO. Wykonanie "takie se", jedynka do mnie bardziej przemawiała. Walka na arenie młodego Harkonnena - ustawka, nie wiem czemu ale skojarzyła mi się z finałową walką z "Gladiatora". Wątek romantyczny też wygląda na tak jakby trochę na siłę eksponowany, ale nie czytałem książki i nie wiem, może tak ma być. Natomiast plenery czy sceny batalistyczne (wiem, wiem robione komputrem) tu można zacytować klasyka: "mają rozmach sk.....".
-
Obejrzałem, nie żałuję, choć i zachwycony nie jestem.
-
Na kanale Cinemax puścili wcześniejszą wersję "Diuny" z 1984 roku. Interpretacja dość podobna, ramy czasowe wydarzeń z obu części nowej "Diuny" w starej są jednym filmem. Nie czytałem książki, więc nie mogę stwierdzić czy wydarzenia w II część nowej wersji są mocno rozciągnięte, czy w starej skrócone. Wspomnieć warto o aktorach:
Jurgen Prochnow, Patrick Steward, Kenneth McMillan i kilku innych (których twarze co prawda kojarzę, ale nazwiska nie np. Kyle Mclachlan jako Paul Atryda) oraz... Sting. Reżyseria: David Lynch.
-
Diuna III. Premiera 18.12.2026: https://youtu.be/3_9vCamtuPY?si=bLE88hnJz3Woofm4.
-
Dwa artykuły w temacie D III:
https://film.interia.pl/wiadomosci/news-co-wiemy-o-trzeciej-czesci-diuny-nowi-bohaterowie-i-przeskok,nId,22971638
https://antyweb.pl/to-bedzie-najwieksze-wydarzenie-sci-fi-roku-zapowiada-sie-fantastycznie
Po obejrzeniu trailera i przeczytaniu powyższych to sam nie wiem. Pożyjemy - zobaczymy, jak powiedział ślepy głuchemu.
-
Jako fan powieściowej Diuny, oryginalne tomy Franka Herberta przeczytałem wszystkie i dodatkowo zdecydowaną większość prequelli i sequelii pisanych przez Herberta juniora razem z Kevinem Andersonem (podobno część na podstawie oryginalnych zapisków pozostawionych przez Franka Herberta), byłem bardzo zadowolony z części I filmu, z drugiej już mniej.
To znaczy przyjemnie się to oglądało, nie powiem, ale strasznie denerwuje mnie taka widoczna szczególnie w ostatnich kilkunastu latach maniera by zmieniać postacie, płcie czy kolor skóry i im dalej w las tym coraz dalej od oryginału. OK to film, ale skoro część pierwszą można była zrobić w miarę wiernie, to po co to udziwnianie i zmienianie w drugiej, czy to poprawiło akcję w stosunku do powieściowego oryginału? Śmiem wątpić.
I druga uwaga, nie ma czegoś takiego jak część pierwsza i druga Diuny. Oryginalna Diuna jest jedna, ale składa się z dwóch tomów, które w zależności od wydania były wydawane razem lub osobno, część filmowa trzecia jest jak rozumiem wzorowana przynajmniej teoretycznie na części drugiej, czyli właśnie Mesjaszu Diuny, acz już po tym krótkim artykule, do którego link podany był wyżej, obawiam się, że to już czysta wariacja, bo po pierwsze zakończenie filmowej części Diuny jest w pewnym sensie wariacją, po drugie stwierdzenie z artykułu, że Paul i Chani znów są razem, jakby kiedykolwiek razem nie byli od czasu jak już się poznali???, a dwa przeskok 17 lat?? ,wyraźnie wskazuje że film będzie miksem fantazji scenarzysty i reżysera luźno opartym na przynajmniej kilku następnych tomach.
Czy będzie się to fajnie oglądało, nie wiem, wizualnie do tej pory wyszło nieźle, ale znowu zapytam, po co zmieniać główne wątki i udziwniać w imię źle pojętej poprawności z postaciami, płciami i karnacją??
Nie rozumiem takiego podejścia i mnie osobiście to irytuje i coraz bardziej do filmu zniechęca.
A już tak na sam koniec, trochę żartobliwie, ale z tą numeracją jest jeszcze bardziej zawikłanie, bo wyszła część jeden i pół, której akcja dzieje się pomiędzy Diuną, a Mesjaszem Diuny, napisana przez Herberta juniora wraz z Andersonem podobno na podstawie bardzo zaawansowanego szkicu pozostawionego przez Franka Herberta ;)
-
Już dobrze nie pamiętam, ale nie jest przypadkiem tak, że akcja Mesjasza Diuny dzieje się jakoś piętnaście lat po zakończeniu drugiego tomu Diuny?
-
Jesteś moim bohaterem, Addi. Oryginalna Diuna jest genialna. Mesjasza Diuny warto przeczytać, Dzieci Diuny od biedy też można. Oprócz tego reszta to niezły crap. A z 5 różnych przemęczyłem. Przepraszam, jak kogoś uraziłem...
Generalnie poza 3 pierwsze książki nie widzę wartościowego materiału na filmy. Czyli zrobić trylogię i zakończyć projekt, czyli 3 filmy lub maksimum 4 i fajrant.
-
:) :) :) To żeś mnie ucieszył :)
W sumie to się zgodzę, oryginalną serię Herberta trochę zmęczyłem, tak jak piszesz Diuna genialna, Mesjasz dość dobry, a potem im dalej w las tym gorzej.
Za to te sequelle i prequelle, było kilka cykli, zdecydowanie fajnie się czyta, nie jest to poziom oryginalnej Diuny, ale trzymają poziom i dużo lepsze od końcowych tomów Herberta.
Więc wcale nie czuję się bohaterem ;)
A z tych tomów Herberta juniora i Andersona dałoby się wykroić niejeden fajny film :)