Moim zdaniem RoF dorósł. Dwa, trzy lata temu intensywnie latałem w RoFa na Syndykacie i podobnych. Latałem z dobrymi strzelcami i bardzo się cieszyliśmy jak w pojedynczym locie udało nam się zestrzelić jakiś myśliwiec. Teraz chyba się trochę zmieniło, pomijając fenomenalny cel Slidera, który w mistrzowski sposób strzela z kibla. Wczoraj jak większość już poszła, to zostaliśmy my na 2-os i 2 myśliwce, których piloci - w końcu - poczuli do nas respekt. Nie walili na pałę h2h sprajując z nadzieją na złoty strzał, vide DCS. Nie walili na upartego na 6 w gradzie kul, licząc na łut szczęścia. Trzymali się na dystans i atakowali taktycznie, podchodząc od strony najmniej kontrolowanej przez kaemy - przypominam, że kaemy strzelca tylnego są dość szybkostrzelne i nie muszą być synchronizowane ze śmigłem, więc mają większą siłę ognia niż pojedynczy kaem myśliwca. I jaki był efekt? Otóż w ostatnim locie zostaliśmy zestrzeleni i zabici bez trafień w myśliwiec! Tak więc moim skromnym zdaniem RoF to nie tylko arkadówka polegająca na ganianiu się w kółko na poziomie fal jeziora. Przy odrobinie cierpliwości i wzajemnego poszanowania możliwości bojowych poszczególnych maszyn, można osiągnąć sukces.
Tako rzecze,
Zaratustra