1. Narzekam na całokształt. Od PR do realizacji. Taki to już jestem upierdliwy. Typowy polski upierdliwizm.
2. Nie przeczę. Reklama to nie życie. Zgoda. Jednakże marketing tworzy mity. Chciałbym żeby było inaczej, lecz nie będzie. Pozostaje trochę po marudzić, ot co. Przyznaje, działam trochę zero-jedynkowo, tzn. jeśli coś stwarza pozory prawdy to niech będzie prawdą, jeśli nie to niech pozostanie rozrywką. Co do walorów wizualnych filmu - rewelacja. Żaden dotychczasowy obraz nie był w stanie oddać piekła wojny. W tym znaczeniu i w tym kontekście, jak najbardziej wartościowe dzieło. W ten sposób patrząc mamy porządny film. W ten sposób powinno się go oglądać i odbierać. Jednak, jeśli 90% społeczeństwa, zapatrzonego w wyziewy marketingowców, nie mającego pojęcia o historii konfliktu i zagadnieniach militarnych, udaje się na "Szeregowca...." (nota bene, skąd ten tytuł w Polsce?!) i pochłania dawkę patosu, połączenia Supermana z American Hero, do tego opiera swoje sądy, w dziedzinie historii, na dziele Spielberga, to jestem przeciw. Cóż, Świata nie zmienię, Tomem Hanksem nie jestem.
3. Janku, masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Nie twierdzę, że "Czas...." jest filmem realistycznym.
Uczepiłem się "Szeregowca..." bo jest to, jak na razie, sztandarowe dzieło kinematografii wojennej. Mimo wszystko najdoskonalsze pod względem realizmu historycznego. Jasne, to potwierdza słowa E. Burke`a dotyczące ogółu ludzkości ("Rozważania o rewolucji we Francji"). Ja jednak nie chcę tak bezkrytycznie.
POLSKIE FILMY:
Teraz to sobie użyje. Kinematografia polska to obraz naszej nędzy, zarówno umysłowej, jak i finansowej. To zapyziały, serialowo - bagienny, kanał (nie "Kanał"). To filmy klasy X,Y i Z, nie mieszczące się w kanonach europejskiej, nie mówiąc o światowej kinematografii. To różnego rodzaju psełdoagitki, wywalające na światło dzienne nasze kompleksy i uprzedzenia. Buchający mesjanizm połączony z fatalną grą aktorów i blamażem strony wizualnej. Katalog klęsk i niepowodzeń. Pieniądze zmarnowane na gaże aktorów z poziomem średniej gwiazdy porno. Bogoojczyźniano - patriotyczne dno, którego na Świecie nie oglądją nawet najwytrwalsi koneserzy. Przemysł filmowy w Polsce to twór niszczący to, co ma najlepsze do pokazania (vide Oskar dla animacji z Łodzi), a wywalający na światło dzienne gnioty typu "Katyń", "Popiełuszko" i inne. Kino rozrywkowe - nie ma nic do pokazania. Kino tzw. "ambitne" - to popłuczyny po filmach, dla których zabrakło funduszy. Brak koncepcji promocji, realizacji, reżyserii, aktorstwa. Kłótnie, swary wokół "koryta". Młodzi, zdolni na Zachodzie. Starzy, zdolni w grobie, lub w najlepszym przypadku na Zachodzie. W kraju nędza i dziadostwo. 12 tyś. za dzień zdjęciowy dla aktorki, która w Niemczech, czy Rosji może by zagrała jako statystka. Paranoja! Film wojenny - nieznany w naszym kraju."Katyń"- Boże! Czegoś takiego nie spodziewałem się po Wajdzie (skądinąd dobry reżyser). Marnotrastwo wszsytkiego. Polityka wkradająca się do sztuki i mówiąca jaką sztuka ma być. Klepanie seriali wg jednego pomysłu (

) i jednego scenariusza. Układy i układziki, krewni i znajomi króliczka. Obsadzanie ról wg klucza, nie wg zdolności. Nagradzanie się wzajemne ("towarzystwo" lubi tzw. "festiwale"). Te same twarze we wszystkim, od komedii do melodramatu. Strach otwierać lodówkę, bo wyskoczy jakiś znany celebryta, któr akurat ma falę wznoszącą. Jeden odcinek serialu i aktor/ka ustawiona na całe lata. Wszędzie, bez względu na okoliczności, czy umiejętności te same twarze. Człowiek, udający aktora, który nie potrafi zagrać pijanego. Pomieszanie z poplątaniem, bez ładu i składu. Toczenie piany i awantury o skrawki z pańskiego stołu (głupota finansowania dzieł przez państwo). Morze beztalenci i parweniuszy. Na prwadę wolę kiepski teatr niż polski "Mega Hit".
Wnioski: żadnego. Czas na likwidację tej farsy!!
Pozdrawiam