Autor Wątek: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie  (Przeczytany 3807 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

John Cool

  • Gość
Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« dnia: Kwietnia 01, 2010, 12:49:30 »
Po dość niespodziewanym i zaskakującym jak dla mnie wydaniu 25 marca zapowiadanego już od jakiegoś czasu remake'a starego kotleta - Lock On: Flaming Cliffs 1.12, mimo kpin i docinków wobec insynuowanej przeze mnie prowokacji ED z okazji Prima Aprilis :D oraz wcześniejszej deklaracji kupna, dłuższą chwilę zastanawiałem się czy ogóle jest sens brać ów nowy twór i czy znajdę na zabawę owym cudem czas, zważywszy jeszcze że niechcący dorobiłem się tutaj (niesłusznie) opinii purysty bawiącego się gęsto opisanymi drobną cyrylicą panelami w Kamowie w DCSie. W każdym razie stało się - wysupłałem te 30$ i dzięki uprzejmości i pomocy dr Qrdla który dysponował odpowiednią kartą kredytową, z czego z miejsca chciałbym mu podziękować, stałem sie posiadaczem zakupionej w E-szopie na lockon.co.uk oryginalnej kopii kolejnego wydania sima: Flaming Cliffs 2.0 zdiełanego przez firmę Eagle Dynamics. Nawiasem mówiąc to chyba pierwszy tytuł który zakupiłem online w wersji download do tej pory. 
 
Po dokonaniu zakupu na stronce lockon.co.uk wygląda to praktycznie identycznie jak przy zakupie wersji download Digital Combat Simulator - w zakładce My purchases mamy dotychczas zrealizowane zamówienia + klucz aktywacyjny. W międzyczasie z jakiejś torrenciarni dość szybko zaciągnąłem kopię instalatora mieszczącą się w skromnych 2.26GB i voila!

Po instalacji gry i kilku godzinach prób, zabawy itp. wypadałoby w zasadzie spisać kilka drobnych spostrzeżeń. Nie mam ochoty się dłużej rozpisywać więc będzie możliwie krótko. Chciałbym przy tym zaznaczyć że opis będzie trochę tendencyjny i nie wyczerpuje on tematu - przede wszystkim dlatego ze sprawdziłem tylko kilka szczególnie interesujących mnie aspektów w simie i ograniczyłem swoje testy praktycznie do samolotow szturmowych, do MiGa-29S i F-15C wsiadłem może na jeden lub dwa szybkie loty. Co do procesu instalacji to warto przy tym zauważyć że grę można spokojnie założyć do oddzielnego katalogu i dalej jest możliwe uruchomienie LO:MAC 1.02, LO:FC 1.12 czy co tam jeszcze zostało zainstalowane wcześniej.





Pierwsze co się rzuca w oczy po uruchomieniu to czytelny i całkiem przyjemny interfejs, zgodnie z zapowiedziami o podobnej architekturze jak w DCS, z całkiem przyjemną muzyką w tle. W opcjach mamy sporo pracy m.in. z konfiguracją klawiszologii. o profilach Saiteka już nic nie wspominając. Różni się ona dość znacznie wobec dawnych wersji symulatora, poza tym dla każdego typu samolotu obowiązują zupełnie oddzielne ustawienia. Jeśli ktoś często lata na kilku typach maszyn będzie miał nieco pracy, zwłaszcza jeśli przedkłada stare przyzwyczajenia.

Grafika. W moim przypadku na Windows XP raczej mogę zapomnieć o obsłudze dwóch rdzeni na moim C2Duo E7200 2.53Ghz (2GB RAM). Tym niemniej na ustawieniach textures High, teren na High, reszta powiedzmy medium, bez uberwody, działa w miarę płynnie i tylko trochę gorzej niż FC 2.0, aczkolwiem sytuacja może się skomplikować przy bardziej złożonych misjach. Szkoda tylko że dalej drzewa i inne obiekty przebijają przez mgłę i chmury, odnośnie których potwierdzam opinię kolegów - są bardzo ładne, gęste i bardziej rozmyte. Co więcej, nie ma z nimi większych problemów na NVidii. Zaciachy zaobserwowałem tylko przy włączeniu Szkwała w Su-25T, ale może da się temu zaradzić zmniejszając w opcjach rozdzielczoć wyświetlanego obrazu w stacji.

Dość powiedzieć że z plusów podobnie jak w DCS mamy na przykład definitywny koniec z wiecznie sypiącą się panoramą. Poprzednim razem w Opcjach w zakładce Graphics wprawdzie można było bez problemów ustawić rozdzielczość panoramiczną, na przykład 1680 x 1050, z tym że najczęściej gra nie trzymała parametrów proporcji ekranu i trzeba było ręcznie edytować odpowiedni plik (graphics.cfg) alby to poprawić. Tutaj nie ma z tym większych problemów.



Przy tym wszystkim cieszy nowy teatr działań ze wszystkimi walorami graficznymi jakie podziwialiśmy już w DCSie. Kosztem Krymu mamy teraz pełną Abchazję, północno-zachodnią Gruzję oraz  ładny kawałek FR z Nalczykiem włącznie. Tutaj jak zaznaczyłem już wcześniej zmiana mnie cieszy, tym bardziej jak sobie uświadomiłem jak bardzo Krym i morze Azowskie mi się przejadło. Nie wydaje mi się jakoś też aby jak ktoś wcześniej sugerował teren się skurczył - krainy geograficzne które włączono do nowej mapy wcale nie są takie małe i myślę że zamiana jest w miarę ekwiwalentna :)

Oprócz interfejsu, edytora misji i nowego engine graficznego cieszy też nowe środowisko symulacji. Mam tutaj oczywiście na myśli szerego obiektów naziemnych i latających zaimportowanych do nowego sima. Wszystko to czyni pole walki i tło kampanii powiedzmy... trochę bardziej "interaktywne". Atakując na żabie czy też A-10A cele naziemne, pojazdy i inne obiekty zauważysz że te ostatnie są bardzie aktywne. BTR-80 będą prały do Ciebie z 14.5mm KWPT, bojowe wozy piechoty BMP-2 z armatek 30mm a czołgi T-72B z wkmów typu NSW na stanowisku strzeleckim na wieży. Generalnie trzeba uważać bo można zebrać z czegoś małokalibrowego. Nie wspomnę już o samobieżnych zestawach plot oraz klasycznej juz ZU-23M zamiast plandeki na ciężarówce Ural. Cieszą też nowe AI i modele śmigłowców, wprawdzie tutaj robiące jedynie za tło misji/kampanii, aczkolwiek dobre i to. Niestety Twój skrzydłowy AI jak był tak i dalej pozostanie mało użyteczny, zwłaszcza w zadaniach polegających na robieniu wykopków gdzie podejście do ataku przeprowadza w sposób zwykle samobójczy.


Znane z DCS'a IFV typu Stryker.

W simie są 4 nowe kampanie, jedna dla A-10A, dwie dla Su-25 i Su-25T oraz jedna dla pilotów F-15C. W zasadzie można powiedzieć że nowy sim to ukłon głównie wobec pilotów wymienionych maszyn widać to zarówno po kosmetycznych poprawkach jak i dostępnym zestawie misji. Czołowa kampania "Revanche" jest klimatem nieco podobna do kampanii "Georgian Havoc" znanej nam z DCSa, gdzie również bronimy Abchazji przed zakusami Gruzinów, wspieranymi jeszcze przez elementy NATO. Misje są bardziej rozbudowane i mniej przewidywalne za sprawą triggerów, cieszą też znane z Black Sharka dialogi wprowadzające oraz poprawiona komunikacja pilotów. Szkoda przy tym że nie ma tracków treningowych, aczkolwiek z drugiej strony faktem jest że dotąd miały one tendencję do sypania się przy każdorazowej zmianie wersji symulatora. Poza tym są dostępne w formie filmików na youtube.




W kwestii obiektów flyable oczywiście swoje zainteresowanie w dużej mierze skupiłem na maszynach szturmowych, tj. Su-25, Su-25T oraz A-10A i w zasadzie dotąd bawiłem się głównie nimi. Zgodnie z zapowiedzią mamy nowy model 3D Su-25 wykonany przez Skylarka. Muszę przyznać że model jest naprawdę ładny, z teksturami o wysokiej rozdzielczości i o poziomie detali (LOD) co najmniej podobnym jak w Su-25T. Całkiem nieźle wygląda też model uszkodzeń - na przykład po oberwaniu serią z AAA (ZU-23M) utraciłem spory fragment części dziobowej, wskutek czego odsłonięta została cała stacja Klon-PS. W kokpicie maszyny cieszy poprawiona kolimacja IŁSa oraz 6DOF, chociaż o dość okrojonym zakresie kątowym. Pomimo to kokpit sprawia wrażenie "przestrzennego", to samo dotyczy imitacji ruchu głowy pilota przy wykonywaniu manewrów, aczkolwiek moim zdaniem jest to zrobione trochę "sztucznie".



W Su-25 z większych zmian oprócz zupełnie nowego zewnętrznego modelu 3D rzuca się w oczy jeszcze jeden drobiazg, ułatwiający nieco życie pilotom a który obligatoryjnie powinien być od początku (wcześniej nie było zapewne wskutek jakiegoś niedopatrzenia ze strony ED). Otóż dodana została animacja jeszcze jednego panelu - nawigacyjnego z obecngo w tym samolocie systemu nawigacji KN-23-1 z komputerem nawigacyjnym-wylicznikiem W-144, usytuowanego na dolnym prawym panelu, na samym przodzie. To bardzo przydatna rzecz wobec wcześniejszych skarg tych nielicznych pilotów tej maszyny w simie na bezsensownie zrealizowaną i niedomodelowaną nawigację.



Na panelu nawigacyjnym mamy światełka PPM1 do PPM3... czyli ППМ - Поворотном Пункт Маршрута (Poworotnym Punkt Marszruta)... defacto znany z DCSa rosyjski odpowiednik STP - Steerpoint (zaprogramowane punkty trasy lotu). Pozycji ВОЗВРАТ i ПОСАДКА tłumaczyć chyba nie trzeba. Zaś 1АЗР do 4АЗР - zaprogramowane lądowiska. W ten sposób, przełączając się klasycznie klawiszem '1' pomiędzy trybami nawigacyjnymi, od tej chwili dokładnie wiemy w jakim trybie jesteśmy przełączeni i do jakiego waypointa właśnie zmierzamy. System nawigacyjny w realu umożliwia przechowanie koordynatów 3 PPMów oraz 5 lądowisk, tutaj mamy do dyspozycji tylko lotnisko z którego startujemy oraz bazę powrotną (1АЗР oraz 2АЗР).


Tryb nawigacyjny w Marszrucie z zapalonym PPM1 oraz w Wozwracie z zapalonym lądowiskiem 2AER.

Natomiast drugi z paneli odpowiada za sterowanie automatycznym radiokompasem ARK-15M, ale nie warto się nad tym rozwodzić bo i tak nie jest on w żaden sposób funkcjonalny. Oczywiście to co mamy jest dość mocno uproszczone, ale sama idea działania została powiedzmy zachowana. Sprawia to że obecnie latanie samolotem szturmowym Su-25 w FC 2.0 ma już dużo większy sens niż poprzednio.


Nowe wskazania IŁS przy odpalaniu ppk Wichr z Su-25T.

Poprawiono również modele uzbrojenia. Na Su-25T z ciekawszych poprawek wprowadzono pokazywane wcześniej nowe wskazania na IŁS podczas odpalania pocisków ppk Wichr oraz zaimportowany z DCSa poprawiony model lotu tychże pocisków. Obecnie przy ich użyciu trzeba dość uważnie przestrzegać warunków użycia. Podobnie jak w Ka-50 w DCSie dysponujemy tzw. bramką odpalenia, wymuszającą trzymanie maszyny oraz wiązki lasera idealnie w kierunku celu w momencie odpalenia ppk. Oczywiście przyczyną jest system naprowadzania Wichra - jest to bowiem klasyczny beam-rider, czyli rakieta prowadzona w trybie półautomatycznym w wiązce lasera. Wyeliminowano przy tym dość denerwujący poprzedni model zachowania rakiety, gdzie pocisk miał tendencję do "bujania się", niejednokrotnie tak się działo nawet wtedy jeśli kątowa prędkość przemieszczania się wiązki była niewielka lub żadna gdy autopilot utrzymywał maszynę skierowaną na cel. Tutaj jeśli zachowamy odpowiednie warunki strzału pocisk w chwilę po odpaleniu pocisk poprawnie wykonuje korekty, utrzymuje się wiązki i jest wysokie prawdopodobieństwo że trafi w cel. Natomiast jeśli wiązka impulsów świetlnych lasera emitowaną przez stację przemieszcza się kątowo zbyt szybko to pocisk po prostu może kompletnie zejść z toru i zgubić wiązkę, a w najlepszym wypadku po prostu chybić celu. O porażeniu kilku celów w jednym podejściu kilkoma Wichrami również nie może być mowy, nie pozwala na to nowy tryb ich odpalania w kodowanej wiązce zatem w grę wchodzi maksymalnie porażenie jednego celu parą ppk. Wicher jest też wyraźnie szybszy ale może to kwestia nieco zmniejszonej odległości odpalenia do 7-8km.


Prace ziemne na Su-25T.

Na uzbrojenie Su-25 i Su-25T trafiło też wiele innych poprawionych modeli broni, w tym niekierowanych pocisków rakietowych w głowicach w kilku wersjach o dość zróżnicowanych głowicach bojowych, o ak mi się zdaje poprawionej balistyce. Sprawia to że skuteczność nprów typu S-8 stoi na zadowalająco wyższym poziomie i rażenie nimi siły żywej sprawia sporo frajdy. Parą zasobników B-20 z nprami S-8 udało mi się krótkimi salwami porazić 4-5 celi. Zmieniono też nieco zachowanie popularnych bomb kasetowych RBK-250 i RKB-500AO - wydaje mi się że mają dużo większą siłę rażenia a w miejscu upadku robi się istna kanonada. Zaś na przykład przy nieodpowiednich warunkach zrzutu, ze zbyt niskiej wysokości może być tak iż subamunicja zostanie zwolniona zbyt późno albo w ogóle i zrzut będzie nieskuteczny. W takich warunkach zdecydowanie lepiej sprawdzają się KMGU.

Jak widać zmiany są zupełnie kosmetyczne, tym niemniej w obu maszynach eliminują kilka ciągnących się ogonem za kolejnymi wersjami LO denerwujących niedoróbek. To mniej więcej tyle moich osobistych wstępnych spostrzeżeń spisanych na szybko po kilku godzinach prób... oczywiście jak zwykle niekoniecznie prawdziwych i trzeźwych :)

Ogólna konkluzja - moim zdaniem warto. Z czystym sumieniem można polecić tytuł osobom, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z 1.12 Flaming Cliffs a dopiero teraz planują zabawę i zakup sima. Przy zmianach w architekturze sima w zasadzie mogą na dzień dzisiejszy spokojnie zakupić Flaming Cliffs 2.0 i zapomnieć o starych wersjach Lock Ona z topornym interfejsem. Mimo to posiadając już od lat starsze FC 1.12 osobiście pieniędzy nie żałuję.

W każdym razie - wstępnie jestem zadowolony i zauważone zmiany, ogólnie mało zresztą zaskakujące i zapowiadane od dłuższego czasu, jak najbardziej mi pasują :)

Offline Kusch

  • Global Moderator
  • *****
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #1 dnia: Kwietnia 01, 2010, 13:27:48 »
Rewelacyjny tekst, dzięki Janek  :564:

Ps;
A teraz wyjdz na podwórko, celem kontaktu z przyrodą (tak tak tą przyrodą), bo martwię się o Ciebie. Wiosna za monitorem w pełnej palecie barw (brunetki blondynki) :021:
"Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie"

http://img90.imageshack.us/img90/9643/klmd5.jpg

Offline Sundowner

  • *
  • Chasing the sunset
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #2 dnia: Kwietnia 01, 2010, 13:45:35 »
I call shenanigans  :118:

Nie ma bata, że Janek cokolwiek kupił za dolary, a nie ruble, że w ogóle zasiadł do A-10 i jeszcze robił zdjęcia Strykerom  :121:

... ale z drugiej strony to by wiele tłumaczyło. Więc jak tam dzisiaj pogoda w Langley VA ?

John Cool

  • Gość
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #3 dnia: Kwietnia 01, 2010, 15:35:20 »
Kusch, doceniam troskę o moje samopoczucie, wiedziałem że mogę na Was liczyć  :004:

To prawda, w zasadzie DCS i to w wersji DVD kupiłem po marżach obowiązujących za wschodnią granicą i paradoksalnie zapłaciłem za niego sporo mniej niż za FC 2.0  :002:

A poza tym bez przesady, wbrew przypiętej łatce ja naprawdę lubię A-10A, serio :001: Chętnie zakupię też A-10C Warthog jak się kiedyś tam pojawi. Aczkolwiek nie ukrywam że żabę lubię jednak trochę bardziej  :121:

Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #4 dnia: Kwietnia 01, 2010, 17:40:09 »
Dzieki za review - chcialbym dodac ze jednak dwa rdzenie cos powinny juz dac nawet w XP.  Nowy silnik dzwiekow jest multi-threaded.  To pierwsza czesc FC/DCS ktora dazy w ten kierunek, i ewentualnie inne czesci serij DCS tez ulegna tej zmianie.

empeck

  • Gość
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #5 dnia: Kwietnia 01, 2010, 19:04:35 »
Ja się najbardziej cieszę z poprawionej nawigacji żaby. Bardzo lubię Su-25, ale przez brak jakiejkolwiek informacji na temat waypointów zawsze się zgubiłem :p

FC2 niestety musi trochę poczekać, ale wszystko w swoim czasie. Dzięki za recenzję.

John Cool

  • Gość
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #6 dnia: Kwietnia 05, 2010, 14:05:07 »
Odnośnie poprawionej nawigacji w Su-25 i panelu RSBN, oprócz moich uwag pojawił się jeszcze na forum ED taki link z opisem: http://www.alasrojas.com/2.0/index.php?id=402&lang=1

mmaruda

  • Gość
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #7 dnia: Maja 25, 2010, 01:08:12 »
Ogólna konkluzja - moim zdaniem warto. Z czystym sumieniem można polecić tytuł osobom, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z 1.12 Flaming Cliffs a dopiero teraz planują zabawę i zakup sima. Przy zmianach w architekturze sima w zasadzie mogą na dzień dzisiejszy spokojnie zakupić Flaming Cliffs 2.0 i zapomnieć o starych wersjach Lock Ona z topornym interfejsem. Mimo to posiadając już od lat starsze FC 1.12 osobiście pieniędzy nie żałuję.

Jako osoba, która z Lockiem i wcześniej Flankerem miała niewiele do czynienia (kupione gdzieś w Media za grosze oblookane i odłożone "aż mi się zachce") w 100% popieram tę opinię. Manual jest spox i dobrze się go czyta (w 1 dzień przerobiłem połowę), nieco kuleją tutoriale, ale da się to przeżyć.

Ważne są wrażenia - grafika daje niesamowite poczucie "realności" zasuwania suszarką, niski przelot A-10 nad korytem rzeki pompuje adrenalinę, natomiast wizualne lądowanie Su-25 przy maksymalnie skopanej pogodzie, czy pierwsze zestrzelanie bandyty w trybie BVR, robiąc wszystko "by the book" daje niesamowitą satysfakcję.

Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #8 dnia: Maja 25, 2010, 10:29:10 »
Polecam również w okolicy wzgórza Elbrus lub wąwozu Kodori Flankerem tak wykręcać block 52+, żeby przywitał się z matką Ziemią lub zabrakło mu paliwa - oczywiście bez użycia puszki... tfu! działka ;) To jest satysfakcja :D

mmaruda

  • Gość
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #9 dnia: Maja 25, 2010, 17:11:16 »
Generalnie to ssam w tego sima, ale w quick combat udało mi się wykręcić F-14, wejść na ogon i poczęstować z działka - zaczynam mieć wątpliwości czy to naprawdę jest taki sim, bo czułem się jak w Ace Combat :)

Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #10 dnia: Maja 25, 2010, 17:39:44 »
A to ciekawe porównanie z tym Ace Combat'em. A jak masz ustawione Options -> Gameplay -> Difficulties? Game Flight Mode czy Game Avionics Mode?

mmaruda

  • Gość
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #11 dnia: Maja 25, 2010, 18:16:01 »
Nie no milordzie, full real i hudy po rusku :)

Za nim ten Tomcat przyleciał, to były jakieś Herculesy chyba i dwa A-10, których namierzenie i zalokowanie przysporzyło mi sporo bólu głowy (a odpaliłem to całe quick start, żeby popróbować namierzania radarem).

Natomiast sama walka w bliskim kontakcie zupełnie mnie zaskoczyła, bo jestem przyzwyczajony do nieludzkiego AI i dupnej skuteczności działek ze Sturmovika, a tu proszę, pół pętli, jakaś baczka i siedzę na ogonie F-14, a celownik działka powoli płynie w kierunku kółeczka obiegającego Tomcata - półsekundowa seria i Jerry Lee Lewis ma o czym śpiewać.

Prawdę powiedziawszy, rozwalenie F-14 z działka w którejkolwiek części Ace Combat było o wiele trudniejsze - stąd to porównanie.

W sumie nie wiem jakie są ustawienia umiejętności AI w quick start, może koleś mnie nie widział, może przeciążenie nie pozwoliło manewrować, a może po prostu ja spodziewałem się znanej ze Sturmovika beczki dokładnie w momencie kiedy jestem w zasięgu, albo chociaż spitalania gdzieś za ramę owiewki.

Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #12 dnia: Maja 25, 2010, 19:11:06 »
i dupnej skuteczności działek ze Sturmovika
...  :karpik ... to ty chyba w sturmovika długo się nie nagrałeś :)

I never saw a wild thing sorry for itself.
A small bird will drop frozen dead from a bough without ever having felt sorry for itself.

Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #13 dnia: Maja 25, 2010, 19:29:47 »
No to luzik... Generalnie te wspomniane przez mnie opcje to w pewnym sensie nowość w FC2 (bynajmniej w nazewnictwie) co wprowadziło troszkę zamieszania na początku. Na temat samego AI to trudno mi porównywać bo jak latałem na 1.0 to jakoś tak nie przykładałem dużej wagi do ich zachowania i najzwyklej w świecie już nie pamiętam, FC1 to głownie multiplayer i baaardzo mało latania z AI, a teraz (FC2) jeszcze przez jakieś 3-4 miesiące jestem w pewnym sensie zmuszony do obcowania z niezbyt wymagającymi misjami/kampaniami (wymagającymi sprzętowo mam na myśli :)), a co za tym idzie z AI i ich zachowaniem :) Też zauważyłem wiele ich dziwnych zachowań, ale chyba skłaniam się ku stwierdzeniu, że jest lepiej niż było (FC1). Nie mogę rozgryźć tylko wykonywania przez nich moich poleceń :| Raz kiedy powinni zareagować to odmawiają (gdzie nie znam przyczyny dokładnej), raz potwierdzają i rzekomo wykonują polecenie, a późniejsza analiza mówi zupełnie coś innego. Troszkę irytujące i zaczynam nabierać głupiego nawyku: "Pi***ol skrzydłowego i rób swoje bo na złe Ci to wyjdzie", a jak wszyscy chyba wiemy tak się robić nie powinno  :021:

Druga sprawa to fakt, że Tomcat to tak średnio chyba w dog'u wypada? (zobaczymy czy wywołam wilka z lasu, Sun?  :003:) Tymczasem, zmykam pofruwać w Over the hump na izd. 9.13

mmaruda

  • Gość
Odp: Lock On: Flaming Cliffs 2.0 - pierwsze spojrzenie
« Odpowiedź #14 dnia: Maja 25, 2010, 22:39:36 »
Hmmm, czytając powyższą wypowiedź zaczynam się zastanawiać, czy Tarantino nie miał jednak racji w swojej interpretacji "Top Gun"  :020:

Faktycznie, wingman potrafi bardzo ładnie trzymać szyk i czasem nawet coś zestrzeli, ale najwyraźniej woli "siedzenie nam na ogonie" od słuchania poleceń.