Gra aktorska to coś więcej niż nazwisko i wizerunek. Każdy (dobry) aktor ma swój niepowtarzalny styl. Gest, mimika, spojrzenie czy chociażby głos.
Wszystko można skopiować ale to zawsze będzie kopia.
Zamiast próbować przenieść żywych aktorów w sztuczny świat może lepiej tworzyć zupełnie nowe postacie? Nie mieliście nigdy problemu z tym, że w czasie projekcji dany aktor kojarzył wam się z jakimś innym filmem? Wirtualni aktorzy, którzy mają mimikę, gesty i głos innych, nieznanych ludzi mogą wnieść nową jakość do filmu. Raz, że oszczędność na wizerunku i kaprysach gwiazd a dwa, możliwość skupienia się na fabule, miast przyciągać widzów jedynie znaną twarzą.
Myślę, że i jeden i drugi typ aktorstwa może z powodzeniem funkcjonować obok siebie.
Co do prequeli/sequeli - odgrzewany kotlet to zawsze odgrzewany kotlet

Pierwsze części/wersje (prawie) zawsze zostawiają po sobie lepsze wrażenie. Niemniej fajnie jest wrócić do poprzedniego tematu. Choćby po to by pomarudzić później na forum
