Dokładnie tak - jak odbierałem regularnie paczki na zasadzie rano telefon o której i czy będę uchwytny w domu oraz zwykle informacja dla kuriera, że do 14.30 będę w pracy na lotnisku to potem kurier DHL wiedzący z doświadczenia, że dojście z miejsca pracy do biura przepustek zajmuje mi kilka minut dzwonił na 10 minut przed przyjazdem, że "już jedzie i mogę podejść". Im też zależy, na tym aby to wszystko szło sprawnie i szybko.
A z moich obserwacji wynika, że w dużej mierze sprawcami problemów są klienci (nadawcy i odbiorcy). Jak pamiętam z okresu pracy na lotnisku największym problemem było to, jak nadawca napisał: imię i nazwisko odbiorcy, adres i nazwa (numer JW) instytucji, bez telefonu, bez szczegółów. Potem kurierzy przyjeżdżali na biuro przepustek - a moi pracownicy usiłowali ustalać gdzie taki pracuje. Pół biedy jak akurat był któryś z emerytowanych żołnierzy lub długoletni pracownik lotniska, ale gdy siedział ktoś kto do tej pracy przyszedł z "zewnątrz" to potem miałem telefony w stylu "może komendant ustalić, gdzie taki pracuje, bo tu kurier czeka i jest problem z przesyłką". Z tego co wiem - bo rozmawiałem z kurierami nie raz, takie sytuacje w większych instytucjach i firmach nie należą do rzadkości - wtedy często dostarczenie tej przesyłki zależy od uprzejmości ochroniarzy, portierów, recepcjonistów itp., którzy ustalają gdzie takowy pracuje i go powiadamiają. Bo komuś trudno jest podać telefon (albo podaje służbowy zamiast komórkę pod którym z racji charakter pracy zwykle go nie ma), albo jakoś sprecyzować bliżej "komórkę organizacyjną", do której przesyłka ma trafić.
A często taki "cwaniaczek" po odnalezieniu i sytuacji gdzie gość był 2km od bramy potrafił rzucić do mojego pracownika "powiedz mu pan, że ma zapłacone to niech czeka" i potem trudno się dziwić, że na takiego gościa zwykle czekało "awizo".