Słuchaj, nie do końca chyba się rozumiemy. Podałem wcześniej przykład CODa 4, tam też są unlocki, ale jeśli czegoś nie odblokowałeś, nie jesteś na starcie gorszy od gościa, który już to ma. W poprzednich Battlefieldach też tak było. Tutaj, latanie samolotem bez rakiet, czy flar oznacza, że większość czasu będzie się spadać i jest się bezużytecznym dla drużyny, ale żeby odblokować, niestety trzeba latać. Ja wiem, że chodzi o rozgrywkę drużynową, o jakiejś sensownej rywalizacji, też ciężko mówić. Wchodzisz na serwer, losowo przydziela cię do drużyny, często brakuje slotów, żeby zaprosić kogoś z friendlisty itd. Do tego nie ma możliwości postawienia własnego dedyka, co znacznie komplikuje sprawę rozgrywek klanowych.
Porównywanie BFa do WoWa, czy GT5, nie jest do końca trafne, bo to zupełnie inne gry. GT5 nie jest grą stricte multi, a WoW nie jest nastawiony na rywalizację. Jeśli zaś idzie o Q3 - sorry, ale respy są tak pomyślane, że nikt nie ma przewagi. W deathmatchu zdarzają się "złe spawny", ale duele są fair aż do bólu, jeśli przegrywasz, to to tylko i wyłącznie twoja wina, można ewentualnie zwalić na ping, ale jak masz powyżej 100 i grasz z kimś, kto ma 50, to i tak jesteś noobem, bo powinieneś wiedzieć, że w takiej sytuacji gra nie ma sensu.
Jeśli idzie o szybki zysk... Popatrz co robią teraz twórcy gier. Liczą się przede wszystkim pre-ordery i pierwszy miesiąc sprzedaży, potem już mają ludzi w dupie. Nikt już nie chce tworzyć gier, które zawojują scenę na ładnych kilka lat, bo lepiej co roku wypuszczać sequel. Nie ma edytorów map, plików do stawiania samemu dedyków, mod toolsów i innych rzeczy, które budowałyby community i zapewniały danemu tytułowi długą żywotność. Często nawet patche się nie pojawiają. Sukces takich tytułów jak Doom, czy Quake był właśnie na takich sprawach zbudowany. BF2 mnie niegdy specjalnie nie bawił, ale kupiłem go, bo wiedziałem ile jest modów, map i innych bajerów, ale jak już grałem w gołą wersję, to jak ktoś mnie strącił w samolocie, to nie wiedziałem, że to dlatego, że jest lepszy, a nie dlatego, że odblokował już rakiety i flary. Z tego co widzę, grasz w BF3 drużynowo i popierasz ideę PTFO, ale moim zdaniem, system unlocków i punktacji w BF3 w swojej obecnej formie wcale do tego nie zachęca.
Żeby nie było, nie jestem jakimś tam płaczkiem, co dostaje po dupie w grze i narzeka, że to wina gry, a nie braku skilla. Daję sobie radę, ale pewnych spraw nie można przeoczyć. Dyskutujemy sobie tutaj, wymieniamy się opiniami itd, więc po prostu mówię, co mi przyszło do głowy, po tych 9, czy iluś godzinach grania. Na pewno dużo więcej klnę, jak dostaję w tyłek w Quake Live i obwiniam grę, bo nie mogę przeboleć, że rail zabiera tylko 70 puntków DMG i że zmieniono układ kilku mapek, ale dzieje się tak dlatego, że więcej gram w Q3 i nie jest mi na rękę zmiana przyzwyczajeń.
W przypadku BF3 widzę tendencję, do zmieniania strzelanek w RPGi i nie jest to dobre, jeśli się weźmie pod uwagę co gry F2P i system mikro-transakcji. Z tego właśnie powodu ludzie wieszali psy na Company of Heroes Online (aż w końcu zdechło) i wieszają psy na BF Free. Wyobraź sobie taką sytuację, że Eagle Dynamics podchwytuje temat i
w Black Sharku trzeba rozwalić, 10 czolgów z działka zanim odblokujemy Shkval, a potem dochodzą do wniosku, że jak Ci się nie chce, albo nie umiesz, to możesz zapłacić. A przecież będą DLC z broniami, prawda?