To przewody paliwowe są kierunkowe? Gdyby tak było to faktycznie można opróżnić "przystawki" a potem pozbyć się balastu (szczególnie po wyjściu z gęstych partii atmosfery, gdy już nie potrzeba aż tak dużego ciągu). Ale jakoś mi się nie wydaje... Choć faktycznie nie próbowałem.
Generalnie jak by nie patrzeć to do wyjścia na w miarę wysoką orbitę (i żeby coś zostało jeszcze na "poprawki") potrzeba rakiety dość potężnej; a później to bułka z masłem, byle pierdzistołek poleci na Mun (niekoniecznie z niego wróci w jednym kawałku, ale doleci). Będę chyba musiał potestować silniki jonowe i baterie słoneczne - to powinno rozwiązać większość problemów.
Problem w tym, że trzeba bardzo precyzyjnie podlecieć do obiektu, złapać go i wyhamować
To fakt. Co prawda już nie raz minąłem śmiecia w odległości mniejszej niż 10km "zupełnie niechcący" (aż dziw bierze jakie to "codzienne" zjawisko - pełen szacun dla współczesnych misji kosmicznych że na tym wieloletnim - pół wieku już minęło od pierwszych prób! - śmietniku nic się jeszcze nie palnęło...), a to jak wiadomo w skali kosmicznej właściwie już zderzenie

ale do "przechwycenia" potrzeba precyzji znacznie większej. Są może gdzieś jakieś "pomoce" ułatwiające zbliżenie na odległość "manewrową"?