Wreszcie obejrzałem (poprzednim razem przegapiłem godzinę emisji).
Bałem się, że "pan reżiser" będzie "uartisticzniał", na szczęście obyło się bez udziwnień.
Z drugiej strony, film dokumentalny jest mało czytelny dla widza, który sam nie lata w symulatorach. A właśnie obowiązkiem filmowca-dokumentalisty jest wprowadzić odbiorcę w temat. Wystarczyłoby uzupełnić wypowiedzi podekscytowanych bohaterów, odpowiednio ustawione pytania, kilka zdań komentarza "obserwatora z boku" - i niekoniecznie musiałaby to być zaraz reklama MSFS. I to wiem ja, profan, który się nie dopchałem do Filmówki, podczas gdy Pan Reżyser - owszem.