Sporo pomęczyłem tego 4.11.1.
Patroszyłem VierMotten, schlachtowałem czołgi Henschlem (co mi się najbardziej podobało), broniłem tysiącletniej rzeszy w róznych etapach jej istnienia, nawet powalczyłem za Matuszkę Rasiję. Potem przyszła kolej na zasiania śmierci, zniszczenia, łez i bólu na HL. Ale o tym za chwile.
Na sam koniec rozpakowałem sturmovika, ot tak dla porównania.
I teraz specjalnie dla Wiatrów Pokoju, nie ma porównania. Po prostu.
To jak porównać 25 letni prawdziwy samochód firmy Mercedes Benz z wynalazkiem tejże firmy sprzed roku.
Stary mietek nie zawsze ma klimę, wspomaganie niekoniecznie jest tak silne i czułe żeby sobie jednym paluszkiem na postoju kręcić, na pewno nie powie Ci ‘dzień dobry’ po włożeniu kluczyka i zapewne nie wyświetli informacji o stanie ciśnienia w lewym tylknym kole na 12 calowym monitorze. Bo go nie posiada. Ale stary mietek doskonale będzie robił cos do czego go stworzono, przez kolejne 25 lat, długo po tym jak obecne mietki zamienią się jednorazowe kubeczki ,ewentualnie puszki do napojów. Będzie jeździł.
Na samym początku zróbmy sobie jasność. Po tak długiej przerwie od sturmovikowania, nie ma mowy o faworyzowaniu starego iła.
Dla mnie osobiście różnicą nie do przeskoczenia jest to że w Sturmoviku maszyny się różnią. Poetycko rzecz ujmując, mają duszę powodującą że inaczej wchodzą w zakręt, inaczej w pion, inaczej oddają energię. Dzięki temu możliwe jest wygranie walki z dużo lepszym samolotem na maszynie która, jeśli porównać jej osiągi na papierze, nie ma najmniejszych szans. A wszystko za sprawą tego że np. możliwe jest wykonanie zakrętu z udarowym pozbyciem się energi , w którym to zakręcie przez 3 sekundy uzyskamy imponującą prędkość wykonywania zwrotu. Przykłady można mnożyć.
W Fb tego niestety nie ma. Wszystkie dostępne maszyny niestety latają podobnie, przy czym samolot albo lata dobrze albo lata źle, bez stanów pośrednich. Róznią się oczywiście na obecnym etapie sposobem w jaki oddają energię, duży wpływ ma silnik, ale w dalszym ciągu zachowują się nijako w zakręcie. W dalszym ciągu nie ma zagrożenia tym że za ostry zakręt zakończy się radosną karuzelą.
W Sturmoviku obrazek pt. Bf-109 G6AS/mk108 wchodzi w zakręt po 3 sekundach płynnie przechodzący w korkociąg był obrazkiem pospolitym. Po patchu który uczynił z G6AS leszczolota stał się nawet widokiem nagminnym. Mimo statusu ufa, ten model mietka potrafił pokazać ząbki, w przeciwieństwie do jaka-3....
Jak było w rzeczywistości? Ano było tak że np. Mustang wpadał w korkociąg przy 550 km/h jeśli za ostro próbował uciec z fabryki końskich kabanosów pod wezwaniem Św.Pritza, rozwiązano to dodając obciążenie do układu sterowaniam, żeby piloci nie zrywali strug tak gwałtownie. Ostatniego dnia wojny superzwrotny Tempest wdał się w pojedynek z Tankiem 152, Ponury burknął do swojego pomocnika, tego chudego, pyskatego sukinsyna żeby rzucił monetą. Na pytanie co wybiera – orła czy Reschkę, odpowiedział że Reschke, w wyniku czego Tempest po dwóch zwitkach, bo rzecz działa się dosyć nisko, zakończył lot bojowy. Nawet poczciwy Emil, za próbę zamordowania Skalskiego ,zakończył lot na karuzeli.
Korkociąg to integralna część pilotażu, a nie ciekawostka.
Jeśli mamy gorszy samolot to nie ma możliwości byśmy wygrali odwołując się do samej fizyki. 75% zestrzelen jakie odniosłem w ciągu ostatniego tygodnia było wynikiem latania w stylu ‘alte experten’ i tego że doskonale wiedziałem co za chwile się stanie, bo widziałem już tysiące takich sytuacji. Jeśli wdałem się w bijatykę na gorszym samolocie i jeśli przeżyłem to w większości przypadków doprowadzając bądź to do zniechęcenia bądź śmierci przeciwnika

za sprawą kolegów lub ziemi.
Dam przykład. W sturmoviku pojawiła się kiedyś Rata. Paskudny samolot, mocno nieprzewidywalny, o paskudnej charakterystyce przeciągnięcia. Tak jak w rzeczywistości. Miał jednak dwa szkasy i dwa szwaki, i jak się przyp... z tego to się kredki wysypywały. Pojawili się Ratta Experten, i siali pożogę tym samolotem. Wiedzieli co robić a czego nie robić by wygrywać. Sukces opierał się na sposobie oddawania energi przez ten samolot. Osiągał absurdalną zwrotność kosztem absurdalnych ilości energii. Przez 10 sekund. Potem stawał się tarczą strzelecką. Walcząc z nim nie wolno było wadać w panike jak siedział nam na ogonie, tylko spokojnie włączyć wepa, opuścić klapy, nos 30 stopni nad horyzont, i zakręt

Klapy po to by chwilowo uzyskać potężną prędkość wykonywania zakrętu, i nie dać się rozstrzelać w pierwszej fazie. Po kilku sekundach było po zabawie. Wystarczyło dokręcić spirale, zanurkować i rozstrzelać.
Tego w FB nie ma.
Reasumując, chodzi mi o to że FB jest proste. Proste w konstrukcji, granic możliwości sięga się w nim bardzo szybko. Udział tzw. Skillu w końcowym wyniku jest niewielki, zaś wynik zależy od rodzaju maszyny. Odwrotnie jak w sturmoviku. I myślę że w rzeczywistości jest tak jak w sturmoviku co pokazuje historia.
Z moich obserwacji wynika że online obecnie mamy wybór między Ła-7 B20 ,a Spitem 25 Lbs. Zniknęły nawet ostatnie mietki, będące w swoim czasie zagrożeniem dla wszystkiego co żyje.
W obecnej formie, to naprawdę fajna gra jeśli nie wymaga się od niej zbyt wiele. Urozmaicona, z fajnymi mapami, dużym wyborem maszyn i uzbrojenia.
Dopiszę jeszcze coś nt. przemodelowania maszyn, bo to fajne zjawisko w obecnej wersji.