Autor Wątek: Czołgi w drodze  (Przeczytany 57839 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline rutkov

  • KG200
  • *
  • Versuchskommando
    • KG200
Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #105 dnia: Maja 30, 2014, 14:56:40 »
Dlatego wyjadę moim flakiem.
« Ostatnia zmiana: Maja 30, 2014, 15:25:46 wysłana przez KosiMazaki »
miłośnik 110-tki    •    I/KG200_Doktor  ♥1972-†2006   •   Czekamy Ciebie czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci. Byś nam, kraj przed tym rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem, witanym z odrazą.    •   Han Pasado!    •    GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM

Offline rutkov

  • KG200
  • *
  • Versuchskommando
    • KG200
Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #106 dnia: Maja 30, 2014, 22:57:47 »
Wyjechałem :) . W jednej bitwie zaliczyłym iszaka, który jednak idąc na mnie czołowo również mnie zniszczył. W drugiej Jaczka którego ładnie podpaliłem tym razem Sdkfz. Zabawa jest przednia, połączenie tych dwóch rodzajów broni obsługiwanych przez ludzi jest cudnym sposobem gry. Choć jak wsiadłem do juhasa to żadnego czołgu nie zdążyłem zobaczyć (właściwie nic nie widzę na ziemi), trafiłem jakieś tam stanowiska artylerii i już leciałem do ziemi spuszczony przez zenitówki. Jeżeli to dobrze zbalansują gra będzie święciła triumfy. O okrętach już nie wspomnę, najchętniej zapolowałbym, na jakiegoś Uboota Wellingtonem :)
miłośnik 110-tki    •    I/KG200_Doktor  ♥1972-†2006   •   Czekamy Ciebie czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci. Byś nam, kraj przed tym rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem, witanym z odrazą.    •   Han Pasado!    •    GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM

Offline Sorbifer

  • *
  • OstBlock. Tu i Teraz.
Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #107 dnia: Maja 31, 2014, 06:39:54 »
Brzmi cudnie. To tak na stałe od teraz, czy chwilowe testy połączenia latania z GF?
Sorbifer.
OstBlock.
Kiepsky.

Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #108 dnia: Maja 31, 2014, 15:05:55 »
Muszę przeprosić za panterę, coś jest na rzeczy z eksplozjami.
Jak grałem w zamkniętą betę to od przodu była nie do zniszczenia.
A teraz z bliskiej odległości idzie ją skosić z przodu za pomocą D-5 w T-34 z odległości poniżej
200 metrów.
Co do łączonych bitew to zbyt dużo stałych dział przeciw lotniczych na mapach zabija fan
latania samolotami. Zanim wypatrzy się czołg to już leci się na glebę bez skrzydeł.
"Pan Jezus Chrystus jest obok ciebie wystarczy
jeden krok aby zaprosić go do swojego życia!"

Offline Sorbifer

  • *
  • OstBlock. Tu i Teraz.
Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #109 dnia: Maja 31, 2014, 15:19:44 »
To działa! Zadyma jest przednia, już martwiłem się, że np. jedni nie widzą drugich, ale nie, wszystko razem pięknie bangla.

Owszem, AAA jest ponadstandardowo silna, pewnie będzie to zmieniane na zasadzie wyrównania balansu. Wszyscy, jak widzę, na to narzekamy, coś z tym musi być zrobione.

PS: Naprawili TrackIr'a dla czołgów, przy celowaniu TIR jest wyłączony, oprócz zoom'a. Brawo.
Sorbifer.
OstBlock.
Kiepsky.

Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #110 dnia: Maja 31, 2014, 21:17:48 »
Powinny być osobne ustawienia sterowania dla czołgów i samolotów, czy może coś przeoczyłem? Według mnie ustawienia są skopane tak samo jak w rise of flight...

Troghv

  • Gość
Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #111 dnia: Czerwca 02, 2014, 17:29:44 »
Ostatnio pogrywam sobie PanzerIV/70. Ten TeDek mnie przeraża swoimi możliwościami. Nie ma praktycznie bitwy, by mógł on przegrać, a snajpienie nim to prawdziwa przyjemność. W dodatku tyle co na klatę potrafi przyjąć to nie jeden Tygrysek by się powstydził.
Zarabia też niesamowicie sporo, lwy i punkty badań lecą strumieniami:



I bardzo często można dostać na nim sensowne trofea w postaci sporej gotówki:



Bycie w top 1 to nie rzadkość, a w top3 to już jak nam wybitnie nie idzie. Szczerze polecam dla tych co mają już dosyć Panterek i innych kotków wybuchających na "strzała". Gra się nim naprawdę miodnie. Szczególnie na mapach Kubań, Korsuń, Ash River- te mapy są jakby dla niego stworzone. Natomiast Łuk Kurski, Dżungla- nie warto nim tu grać, ja od razu wychodzę.

P.S. Nie brać ammo ile się da, tylko tyle ile nam potrzeba, to ponoć redukuję niesamowicie współczynnik wybuchu ammoracka. Ja osobiście jeżdżąc medem, HT-ekiem,, czy TD-ekiem, biorę max. 35 Ppanc, a HE w zasadzie na obecnych mapach nie jest przydatne.

Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #112 dnia: Czerwca 04, 2014, 23:22:20 »

Offline Acheron

  • *
  • Ни шагу назад!
Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #113 dnia: Czerwca 23, 2014, 01:18:49 »
I w końcu go mam! Mój ulubiony czołg z WoT :banana:



Prawie wszystko schodzi na strzał, a jeśli jakimś cudem wróg przetrwa pierwsze trafienie to 3/4 modułów świeci mu się na czerwono a załoga leży i robi pod siebie  :evil:. Jeszcze tylko wbiję Zwieroboja czyli SU-152 i grindowanie drzewka radzieckiego uważam za skończone bo nic więcej mnie stamtąd nie interesuje, tym bardziej że mam premkowego T-34/57. Potem może zacznę niemieckie bo chciałbym mieć Tygryska :).

Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #114 dnia: Czerwca 23, 2014, 12:23:56 »
A ja sobie ostatnio coraz bardziej odpuszczam tę grę.
Miron zapewne się ze mnie uśmieje, ale niestety realia są jakie są - nie jest to cudowny pogromca WoTa, rzekłbym że więcej te produkcje łączy niż dzieli.
Z obserwacji podczas grania dochodzę do kilku wniosków:
1. Panowie z Gaijin idą sukcesywnie w ślady starszego "brata" jakim jest WoT. Ja się na to nie piszę, poziom absurdu w tamtym półprodukcie sięgnął zenitu. Jak tu ma być to samo to podziękuję.
2. Po tych dwóch grach, mam wrażenie że rusaczki cebulaczki nie potrafią zrobić gry wojennej, w której ich sprzęt nie byłby uber, widać to szczególnie na przykładzie WT i mapy "obrona Kurska". Z samej konstrukcji tej mapy wynika, że rusaczki powinny płakać i bić głową w mur. Mapa jest spora, ma praktycznie jedno wielkie pole usiane drzewkami. No idealne pole do snajpienia  ze szwabskich dział o których wiadomo, że były celniejsze i robiły większe kuku na dystans. Tymczasem chłopcy z gadziny wyrównali szanse, podstawiając do każdego hitlersyńskiego wozu Wołodię z palnikiem, który upitala lufę armaty gdzieś w połowie. Jest to fenomen specjalny i spotykany tylko na tej mapie. Teciaki odbijają co drugi pocisk, chyba że złapie się je z majtami na kostkach i widać ich bok, KW-1 to już "umar w bótach" Nieprzebijalny i choć ma armatę od teciaka, to czyści z siłą wodospadu. Takie jest odczucie moje. Na mapie na której powinienem królować, muszę chować się po krzakach, w nadziei że żaden teciak mnie przypadkiem nie wyczai, bo jak wyczai i trafi to się pożegnam z ładowniczym i kierowcą od razu. No chyba że to T-34/57 - wtedy to się rozstanę z wieżyczką w ładnej eksplozji amunicji.
3. Widać wyraźny "kompleks Tygrysa". W obydwu produkcjach jest to szrot, który ginie od strzału z torby po czereśniach.
4. "Rudy i nasz pies"!  T-34 to maszyna zagłady. Koniec i kropka. W WoT T-34/85 potrafił narobić konkretnego dymu, w WT ciągle skrobię się w czaszkę myśląc "po jaki uj ruski robili czołgi ciężkie, działa samobieżne i inne wynalazki. Wystarczyło naklepać 1000 T-34/57 i wszystko biło pokłony. Ten sprzęt jest absolutną kpiną i z tego co widzę, to kasuje wszystko w swojej klasie, a z opowieści forumowych to i Pantery się nie musi obawiać bo i tak pierwszym strzałem rozwali jej działo i obrót wieżyczki.

Gram póki co dwie, trzy rundki, bo potem mam dość gryzienia biurka bo po raz kolejny teciak mnie odparował jednym strzałem po tym, jak go zaskoczyłem, władowałem mu dwa pociski, a ten odpowiedział jednym. Póki co, czekam na Armored Warfare, bo nie jest to ruska gra. Choć w tym wypadku, nauczony doświadczeniem obawiam się, że będzie odwrotnie i T-72 będzie wyparowywał od choćby skierowania w jego stronę lufy Abramsa. Czas pokaże.

Offline rutkov

  • KG200
  • *
  • Versuchskommando
    • KG200
Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #115 dnia: Czerwca 23, 2014, 14:58:01 »
Dziękuje MazuR że się rozpisałeś, zaoszczedziłeś mi kilkanaście minut z życia. Jeżeli chodzi o frajdę z gry to na razie mam nieco wiekszą z WoTa, a szkoda.

ps. działkami plot gra sie świetnie, tylko nie ma do czego strzelać, więcej razy byłem na mapie bez samolotów niz z samolotami.
miłośnik 110-tki    •    I/KG200_Doktor  ♥1972-†2006   •   Czekamy Ciebie czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci. Byś nam, kraj przed tym rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem, witanym z odrazą.    •   Han Pasado!    •    GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM

Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #116 dnia: Czerwca 23, 2014, 15:42:10 »
Rutkov, ja też mam z WT zdecydowanie większą frajdę niż z WoTa. Tylko kupa rzeczy mi nie pasuje i boli. Taki frustrat zone mi się włączył po kolejnym odparowaniu prze tetke z 57 milimetrową plujką. ;)

Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #117 dnia: Czerwca 23, 2014, 15:43:56 »
Miron zapewne się ze mnie uśmieje(...)

Proszę bardzo:

 :061:

... chociaż wolałbym, abyś rozwinął punkt 1., bo nie bardzo rozumiem.


Tak na prawdę to nie wiem, czego się spodziewałeś. Że Gajin z przepisu na drożdżówkę upiecze Ci tort weselny? Założenia (te kluczowe dla ogólnego kształtu rozgrywki) obu gier są podobne; byłbym mocno zdziwiony gdyby rezultat okazał się odmienny. A mając na uwadze co sam napisałeś, pomyśl sobie: tak na prawdę WT możesz nazwać - i ja będę to robił do upadłego w każdej rozmowie z Tobą jaka mi się jeszcze przydarzy - CloD'em WoT'a - tym samym g... cukierkiem znaczy, tylko w nowym papierku; obliczonym wyłącznie na zgarnięcie kasy.

Jedno czego mi żal troszeczkę to to, że gracze tacy jak Ty - mający niezłe zadatki na "kolegę z plutonu" z głową i jajami na właściwych miejscach - zniechęceni drugą grą nie wrócą już do pierwszej. Szkoda mi troszkę, bo granie samemu nie jest już tak zabawne. Powodzenia w realizacji marzeń.
You are not stuck in traffic. You ARE Traffic.
Get a bike. Break FREE!
"Still in one piece. Good Job. Let's go home."

Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #118 dnia: Czerwca 23, 2014, 16:01:25 »
Ten brak samolotów to między innymi efekt skuteczności i nasilenia obrony przeciwlotniczej. Odechciewa się latać kiedy AI ma celność niczym tylni strzelcy w starym Iłku.
Jeśli chodzi o czołgi to mam te same odczucia co reszta. Jak wylosuje mi Kursk to mam ochotę wyjść z bitwy. Udało mi się tylko 2x wygrać na tej mapie.
Nie rozumiem po co w tej grze jest AI? Czy tak trudno zebrać 30-40 graczy kiedy na serwerze jest ponad 30-60tys. luda?

Odp: Czołgi w drodze
« Odpowiedź #119 dnia: Czerwca 23, 2014, 17:29:15 »
... chociaż wolałbym, abyś rozwinął punkt 1., bo nie bardzo rozumiem.

Ojjj od czego by tu zacząć... Może od ISa w którym siedziałem, z którego wypaliłem do śmietnika klasy ELC, Wespe czy innego o charakterystyce "no armor" a którym to zdecydowanie za często trafia sie przeżywać takie buły.... hmmm albo inaczej, nie chce mi się szukać teraz w głowie co mnie wpieniało w tamtym wyrobie gropodobnym, dawno się tego nie tykałem i jakoś mi się nie pali do niego, więc powiem tak: Jak oglądałem te wszystkie filmiki na jutubie o charakterze "obudźcie się ludzie, WG was robi na wała" to podchodziłem z dystansem, ale w pamięci zostało. I zauważam, że trudno się z facetem nie zgodzić, kiedy się wpada na powiedzmy takiego Tigera jako przeciwnika. Znasz go dokładnie, wiesz jak go walnąc aby zabolało itepe. Używając tej wiedzy nap***asz w typa ile wlezie, a gdy ma 10% hp nagle facet robi się kuloodporny, a po każdym jego strzale który do tej pory odbijałeś, tracisz moduł/załoganta, to coś jest nie ten teges. No i argument koronny i ostateczny - Dlaczego do kur*** mam być karany za dobrą grę, przez rzucanie mi kłód pod nogi, kiedy program mi utrudnia grę bo za bardzo karam ameby pchające mi się pod lufę. Po prostu mam dość wpadania na przeciwników w potężniejszych maszynach i dość tego, że walę w bok papierowego francuza, a ten się tym nie przejmuje i dalej daje sobie ładować buła za bułą które są za 0HP. Grając w tę grę, nieustannie mam wrażenie że jestem robiony w wała. Jak nie rykoszet, to 0HP hit albo pocisk leci gdzieś w powietrze.


Jedno czego mi żal troszeczkę to to, że gracze tacy jak Ty - mający niezłe zadatki na "kolegę z plutonu" z głową i jajami na właściwych miejscach - zniechęceni drugą grą nie wrócą już do pierwszej. Szkoda mi troszkę, bo granie samemu nie jest już tak zabawne.

Wiesz, mi też szkoda bo fajnie się z Tobą grało. Tyle że to było zanim to coś tak się stoczyło na ryj.
W dawnych czasach, gdy Duży Rudy wpadał jeszcze na IX tiery i miał armatę D-10T też psioczyłem, rzucałem, groziłem... ale zawsze wracałem, mimo tego co mnie wkurzało szło w to pograć. Teraz jak widzę jak brat pogrywa, to po kilku minutach można ustalić kto wygra tylko patrząc po tym, jak się zachowują ostrzeliwane wozy. Gra stała się ustawiona na potęgę, w moim odczuciu i nie chce mi się do tego wracać.