A ja sobie ostatnio coraz bardziej odpuszczam tę grę.
Miron zapewne się ze mnie uśmieje, ale niestety realia są jakie są - nie jest to cudowny pogromca WoTa, rzekłbym że więcej te produkcje łączy niż dzieli.
Z obserwacji podczas grania dochodzę do kilku wniosków:
1. Panowie z Gaijin idą sukcesywnie w ślady starszego "brata" jakim jest WoT. Ja się na to nie piszę, poziom absurdu w tamtym półprodukcie sięgnął zenitu. Jak tu ma być to samo to podziękuję.
2. Po tych dwóch grach, mam wrażenie że rusaczki cebulaczki nie potrafią zrobić gry wojennej, w której ich sprzęt nie byłby uber, widać to szczególnie na przykładzie WT i mapy "obrona Kurska". Z samej konstrukcji tej mapy wynika, że rusaczki powinny płakać i bić głową w mur. Mapa jest spora, ma praktycznie jedno wielkie pole usiane drzewkami. No idealne pole do snajpienia ze szwabskich dział o których wiadomo, że były celniejsze i robiły większe kuku na dystans. Tymczasem chłopcy z gadziny wyrównali szanse, podstawiając do każdego hitlersyńskiego wozu Wołodię z palnikiem, który upitala lufę armaty gdzieś w połowie. Jest to fenomen specjalny i spotykany tylko na tej mapie. Teciaki odbijają co drugi pocisk, chyba że złapie się je z majtami na kostkach i widać ich bok, KW-1 to już "umar w bótach" Nieprzebijalny i choć ma armatę od teciaka, to czyści z siłą wodospadu. Takie jest odczucie moje. Na mapie na której powinienem królować, muszę chować się po krzakach, w nadziei że żaden teciak mnie przypadkiem nie wyczai, bo jak wyczai i trafi to się pożegnam z ładowniczym i kierowcą od razu. No chyba że to T-34/57 - wtedy to się rozstanę z wieżyczką w ładnej eksplozji amunicji.
3. Widać wyraźny "kompleks Tygrysa". W obydwu produkcjach jest to szrot, który ginie od strzału z torby po czereśniach.
4. "Rudy i nasz pies"! T-34 to maszyna zagłady. Koniec i kropka. W WoT T-34/85 potrafił narobić konkretnego dymu, w WT ciągle skrobię się w czaszkę myśląc "po jaki uj ruski robili czołgi ciężkie, działa samobieżne i inne wynalazki. Wystarczyło naklepać 1000 T-34/57 i wszystko biło pokłony. Ten sprzęt jest absolutną kpiną i z tego co widzę, to kasuje wszystko w swojej klasie, a z opowieści forumowych to i Pantery się nie musi obawiać bo i tak pierwszym strzałem rozwali jej działo i obrót wieżyczki.
Gram póki co dwie, trzy rundki, bo potem mam dość gryzienia biurka bo po raz kolejny teciak mnie odparował jednym strzałem po tym, jak go zaskoczyłem, władowałem mu dwa pociski, a ten odpowiedział jednym. Póki co, czekam na Armored Warfare, bo nie jest to ruska gra. Choć w tym wypadku, nauczony doświadczeniem obawiam się, że będzie odwrotnie i T-72 będzie wyparowywał od choćby skierowania w jego stronę lufy Abramsa. Czas pokaże.