OK, zostałem zawezwany do tablicy.
Jest takTM
W naszych SP nie praktykuje się "osobistych" maszyn na wyłączność jednego pilota. Każdy na każdym i odwrotnie, jak u szympansów bonobo (Pan paniscus).
Wiąże się to z wieloma ograniczeniami, choćby takim, że samolot za dużo kosztuje aby stał i czekał tylko na jednego pilota.
Niektóre mają godła osobiste, nie piszę o okolicznościowych, jednak tych jest niewiele i raczej nie praktykuje się malowania specjalnych wyróżników konkretnego pilota. Skąd więc mój "Czarny Sokół"?
Otóż, technicy postanowili zrobić mi niespodziankę, chyba za to, że nigdy nie szukałem winy u innych, ale zawsze zaczynałem od siebie.
Zugi, chodził chodził i mu namalowali, Skuter - wódz, sami rozumiecie.
Zdarzały się przypadki, że ktoś lubił latać na jakimś konkretnym egzemplarzu, jeżeli była taka możliwość to dostawał właśnie ten. Na pokazy miałem "pulę" samolotów z których zawsze korzystałem, ale nie były one moimi osobistymi.