Skoro mówimy o potknięciach, to dorzucę jeszcze niuansik z pierwszego starcia. Elementarne zasady taktyki, które porucznik AK powinien znać, głoszą, że pierwszy zawodnik w szpicy oddziału, który przeszukuje obszar zajęty przez wroga, musi być uzbrojony w broń automatyczną. W tym konkretnym przypadku w Stena, którego oddział posiadał, a nie w 5-strzałowego Mausera. W przypadku nagłego pojawienia się wroga (co nastąpiło) siła ognia posiadanej broni decyduje o przeżyciu. W opisywanej scenie nieszczęśnik nie miał żadnych szans w starciu z uzbrojonym w MP-40 przeciwnikiem. To oczywiście drobiazg, który nie zmienia niczego w mojej entuzjastycznej ocenie filmu.