W miniony piątek wystartowała premium beta Elite Dangerous - IMHO jedynego realnego konkurenta Star Citizena, który ma szansę przebić projekt Robertsa (i mam nadzieję, że to się uda). Jako, że zajechała mi też pensja z tłustym bonusem za niespanie po nocach, to po długim i bolesnym okresie namysłu wskoczyłem, pograłem i postanowiłem co nieco napisać. Na początek mały FAQ.
Q: Co tak drogo?! 120 ojro?! Pogięło ich?A: Drogo, bo konkurencja bogata, a projekt ambitny. Warto zaznaczyć, że za ten majątek kupuje nam dostęp do premium bety już teraz (za 60 euro-kredytów jest zwykła beta, która ruszy jak ja i reszta burżuazji się już nagra), cyfrową kopię gry i wszystkie przyszłe DLC.
Q: Czego potrzeba, żeby zagrać (poza zdolnościa kredytową)?A: W miarę nowoczesny komputer (ale to nie CryEngine, więc stardowy symulacyjny rig w 100% wystarczy), HOTAS, pedały, TrackIR... Nie, nie żartuję, można sobie grać na myszce i klawiaturze, można na padzie, ale ilość rzeczy do przypisania jest olbrzymia, a podczas walki w przestrzeni, czy nawet dokowania rozglądanie się głową jest wręcz niezbędne.
Q: Uwielbiam X-Winga i Freespace'a, czy to jest gra dla mnie?A: Nie! Wracaj do swoich strzelanek, Ty umorusany casualu.
Q: Czy to Elite będzie lepsze od Eve Online?A: Tak, bo nie trzeba bulić abonamentu, czekać lat na rozwój skilli i kopać asteroidy po kilka godzin dziennie, żeby rozkecić grę. A poza tym nie jest tak nudne.
Q: To to będzie jakieś MMO?A: Tak, ale przewidziany jest też offline, gdzie wpływ graczy na handel itp ma być jakoś tam lekko symulowany.
Q: Stare Elity to miały newtonowską fizykę i w ogóle realizm...A: Jest. Tak jakby. Domyślnie sterujemy jak w X-Wingu, ale można wyłączyć asysty i jest Newton. Coś jak w Diasporze.
Q: Jak lata się po kosmosie? Jest jakaś prędkość warpowa?A: Jest hipeprzestrzeń do podróży między systemami i jest też supercruise do podróży w obrębie jednego systemu - tutaj latamy z prędkościami od kilkuset kilometrów na sekundę, do kilkukrotnej wartości prędkości światła.
Dobra teraz drobna historia z lotu. Po skonfigurowaniu wszystkiego, kilku testach w misjach bojowych wskakuję w multi. Pojawiam się w systemie Eranin, czy jak tam się to zwie, jakieś 20 km od stacji Azeban. Nie mam zbyt wiele czasu, więc od razu daję po dopalaczach i po chwili odnajduję wąską szparę wlotu do stacji. Spoglądam na lewą konsolę i wyskakuje mi okienko interfejsu, grzybkiem manewruję do zakładki kontaktów i wybieram stację, proszę od dokowanie. Zezwolenia uzyskane, lądowisko 26. Obracam statek ruchem drążka w prawo, nieco koryguję pedałami, które odpowiadają za skręt w poziomie i reagują dość topornie (jak w samolocie), pomagam sobie też ministickiem na przepustnicy, który kontroluje moje pionowe i poziome thrustery. Przeciskam się wolno przez szparę wlotu do stacji. Proximity alert odpala się dopiero gdy jestem w środku - mechanik znów się nie spisał. Rozglądam się w poszukiwaniu lądowiska i po chwili zauważam je dokładnie nade mną. Wykonuję pół beczki i powolutku nurkuję w kierunku platformy.
Głos miłej pani z obsługi przypomina mi, że wałęsanie się po porcie jest zbrodnia... karaną śmiercią - licznik uświadamia mnie, że zostało mi jeszcze 7 minut na bycie przykładnym obywatelem. Podejrzewam, że pani w obsługi może mieć na imię GlaDOS. Zawisam nad padem i jeszcze kilka korekt ministickiem zgodnie ze wskazaniami wyświetlacza do dokowania, wypuszczenie podwozia, i już moge opaść na platformę. Udało się! Nie zostanę przykładnie rozstrzelany.
Zjeżdzam do hangaru, ale nic mnie tu nie intersuje - nie stać mnie na nic, co oferuje stacja, więc udaję się do działu handlu. Tu też nie poszalejemy, ale to system rolniczy, mają nieco alg po taniości, które pewnie ktoś kupi za nieco więcej w którymś z przemsyłowych systemów. Kupuję całe 4 tony glutowatych żyjątek i tym samym zapełniam bardzo skromną ładownię. Ponownie spoglądam w prawo i przestawiam interfejs na ekran nawigacji. Na mapie galaktyki wybieram najbliższy świat przemysłowy jako cel podróży nadprzestrzennej. Czas pożegnać Azeban. Oddokowyję i po kolejnym przypomnieniu, że za wałęsanie się po okolicy zostanę zatomizowany, na pełnym gazie opuszczam port. Obieram kierunek za pomocą wyglądającego jak mini-RWR przyrzadu nawigacyjnego i widzę cel podróży zaznaczony na hudzie. Odpalam hipernapęd, ale nic się nie dzieje. HUD przypomina mi, że trzeba najpierw schować podwozie/broń/wyciągarkę. No tak, zapomniałem o podwoziu. Przygotować się do skoku w nadprzestrzeń! I znów lipa - mass locked.
No tak, nie można rozwijać dużych prędkości w pobliżu obiektów o sporej masie - z grawitacją nie wygrasz. Wlokę się więc jeszcze chwilę na konwencjonalnych silnikach by oddalić się od stacji i w końcu odpalam nadprzestrzenną. Huk, mruganie, przyrządy wariują. Wyskakuję dokładnie na przeciwko wielkiej kuli ognia z kilkakrotna prędkościa światła. Szybko skręcam w przeciwnym kierunku. Hipernapęd zawsze obiera obiekty o dużej masie jak np słońca za punkty nawigacyjne, ale lepiej trzymać się od nich z daleka, bo promieniowanie/grawitacja/temperatura zmienią nas kupę dymiących kosmicznych śmieci.
Spoglądając na boczny panel wywoluję interfejs nawigacji i lockuję najbliższą stację przemysłową. Korekta kursu i jestem na dobrej drodze do wzbogacenia się. W miarę jak oddalam się od gwiazdy moja prędkość rośnie w zastraszającym tępię. Oby nie przesadzić, bo przestrzelę. Bezpieczne opuszczenie trybu supercruise odbywa isę w odległości około 200 km i prędkości poniżej 200 km/s, o czym na pewno poinformowałby mnie komputer pokładowy gdyby nie czerwona lampka, nerwowe pikanie i wiadomość o przechwyceniu.
Piraci chcą zeżreć moje algi! Wywala mnie z nadświetlnej w szalonym korkociągu. Nerwowe spojrzenie na sensory ukazuje jeden kontak - Cobra. Marne moje szanse, ale jest tylko jedna, chyba, że jego kumple czają sie z wyłączonymi systemami i niską sygnaturą cieplną gdzieś w okolicy. Daję maksymalnie po garach w przeciwnym kierunku, ale po chwili moje osłony przyjmują kilka wiązek laserowych. Nie jest dobrze. Czas na Top Gun. Przestawiam ciąg silników na wsteczny, przesuwam przepustnicę do połowy i ciągnę drążek na siebie w połączeniu z odpalenie bocznych dysz. Pirat śmiga mi przed nosem i rozpoczyna spiralę. Znów przestawiam ciąg na przedni i półbeczką wchodzę mu na 6. Wysuwam swój jedyny malutki laser pulsacyjny i kieruję pełną moc na uzbrojenie. Ustawiam celownik dokłądnie na miotającym się celu i rozpoczynam ostrzał.
Nie potrzeba brać poprawki, wiązka podróżuje z prędkością światła, bo przecież tym właśnie jest, gdyby stać mnie było na miniguny, to pewnie musiałbym lepiej przycelować. Manewrujemy jeszcze przez chwilę w szaleńczych spiralach, gdzie utrzymuję się na ogonie pirata za pomocą chwilowego odcięcia asyst i wstecznego ciągu. Po kilku strzałach jego osłony znikają i widzę strugi ognia wydobywajace się z jego kadłuba. Już prawie go mam, gdy ucieka w nadprzestrzeń. Szkoda, pewnie była nagroda za jego głowę. Mój kadłub jest nieco poorany, więc wracam na kurs do stacji i odpalam supercruise. Nieniepokojony wyskakuję nieopdal portu.
Procedura dokowania odbywa się sprawnie jak poprzednio, z tą różnicą, że kontrolą lotów zawiaduje tym razem psychopata płci męskiej. Wizyta na rynku uświadamia mi, że na algach faktycznie można tu zarobić, ale jak się ma dużą ładownię. Wychodzę jakieś 100 kredytów na plus, co pokryje jakoś 1/4 ceny naprawy statku.
Opcja odwiedzenia kantyny i burdelu nie została jeszcze zaimplementowana - ani zapić trudów ciułania w kosmosie, ani świętować zwycięskich potyczek.
Dlaczego taka ściana tekstu, a nie rzeczowa opinia? Bo każda rozgrywka w Elite Dangeours obfituje w jakieś historie. Można wybrać sie w podróż handlową, albo udać się do jakiejś instancji, gdzie po przyłączeniu się do jednej ze strony możemy nabić sobie kabzę bez ryzyka dla swojego statusu prawnego. Wszystko to w środowisku multiplayer, gdzie inni gracze będą nas napadać, pomagać nam, albo dostarczać rozrywki po przekroczeniu limitu czasu szwędania sie po stacji (kontrola lotów nie zna litości).
Na wszelkie szczegółowe pytania zaintersowanych chętnie odpowiem w tym wątku. Na pytanie czy warto, odsyłam do moich wypowiedzi w dziale BoS. To jest beta, czasem się wywala, czasem są bugi, często są lagi. Chociaż... Jest jedna różnica - tytuł w zasadzie w tym ograniczonym stopniu jest już w pełni funkcjonalny, co oznacza, że możemy latać po dostępnym wycinku galaktyki, walczyć PvE i PvP, handlować, kraść itp. Myślę, że do wyjścia pełnej wersji, może uciułam na lepszy statek i wyrzutnię rakiet.