Wracając do Fiedlera i "Dywizjonu 303" to uważam, że sama książka, niestety, nie jest jakoś bardzo porywająca i ciekawa dla dorosłego czytelnika. Jako lektura do podstawówki, owszem. Jeśli chodzi o tę tematykę moim topem są "Latające tygrysy" Urbanowicza.
Po prostu nie wiem, czy Fiedler jest tym, co zachęci do dalszego poszukiwania w tym temacie. To tak by the way.
Co do filmu, niestety, patrząc po obsadzie, spodziewam się pompatycznego klimatu, przerysowanych scen, jakiegoś hot romansu, krótko mówiąc: niskiej jakości. Ok, na takie filmy też jest miejsce, ale nie wiem, czy ten budżet jest wystarczający. Nie znam się. Obawy mam jednak potężne, bo u nas zwykło się robić tak, że powstaje film o ważnej tematyce i więcej się do zagadnienia nie wraca.