Jestem po kilku rajdach. Jako PMC udało się przetrwać 2 wyprawy z 3, choć była to droga przez mękę (dosłownie, bo w obu przypadkach musiałem kuśtykać na drugi koniec mapy omijając przy tym potencjalne zagrożenia). A raz dostałem w czapę nawet sam nie wiem skąd. Najpierw zdecydowałem się na mapę Reserve, ale niestety ma tragiczne punkty ewakuacji PMC, dlatego raczej na razie zagoszczę na Shoreline.
Gra ogólnie jest bardzo fajna, dostarcza faktycznie sporo wrażeń (choć myślę, że jednak trochę demonizuje się to czym jest, ostatecznie... to tylko gra). Jako scav biega się już zupełnie na totalnym luziku. Odnoście progu wejścia itp. - również uważam, że jest nieco przereklamowany. Może dla osób, które wchodzą do EFT z gier typu Fortnite czy Call of Duty, faktycznie jest to szok. Jak ktoś grywał wcześnij w gry typu ArmA, Red Orchestra czy Hell Let Loose, to już nie tak bardzo. Sama mechanika gry nie jest też specjalnie trudna do ogarnięcia. Podstawową zaporą jest przede wszystkim żmudna nauka map, lootingu (czego i gdzie szukać, co warto ze sobą zabrać, co warto sprzedać), poznanie typów broni, amunicji i wyposażenia itp. Ale moim zdaniem nijak ma się to do pełnego ogarnięcia modułu do DCS, przerobienia kilkuset stron instrukcji i kilku godzin filmów instruktażowych.

Jeśli chodzi o czas oczekwiania na połączenie, to jednak jest znośny. Jako PMC czekałem do 2 minut. Jako scav nieco dłużej (do 3-5 minut). Bardziej niż "queue simulator", powiedziałbym że jest to "inventory management simulator". Na zabawie w tetrisa w ekwipunku spędzam chyba więcej czasu niż na rajdach...
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony AI. Chyba ostatnio były jakieś zmiany i nawet niektórzy narzekają, że mają za dobrą celność, ale (poza strzelaniem przez krzaki) wydaje mi się ok. Stanowią realne zagrożenie. Jestem także pod wrażeniem, że komputerowe scavy zachowują się często całkiem sensownie, szczególnie w grupie. Próbują flankować, przygwożdżeni ogniem wycofają się na bezpieczną pozycję, by po jakimś czasie wznowić poszukiwania celu itp. Czasem coś odwalą, ale w porównaniu do wielu gier, jak na boty są naprawdę niezłe. Dzięki temu nawet granie w trybie offline również może sprawić sporo frajdy. Szkoda tylko, że tryb offline nie ma progresji (postaci i kryjówki, którą można rozbudowywać niezależnie od trybu online).
Z jednej strony strasznie mnie ciągnie do tej gry, a z drugiej zniechęca mnie świadomość tego, że to wszystko jest na nic (tj. cały progres zostanie utracony przy kolejnym wipe). Z tego co wyczytałem to wipe jest co pół roku. Jakiś absurd. Ile trzeba na tą grę dziennie poświęcać czasu by do czegokolwiek sensownego dojść w takim czasie? Progres to jeden z podstawowych elementów EGS, ale mozolne odblokowywanie umiejętności, rozbudowa kryjówki itp. tylko po to by za chwilę wszystko stracić jest dla mnie bez sensu. I nie rozumiem za bardzo jaka przyświeca temu logika. W Star Citizen mają tam jakieś wytłumaczenie w miarę trzymające się kupy, plus jest to uzasadnione również (niestety) biznesowo, a tutaj? To, że jakieś mapy z czasem pustoszeją, można naprawić dając odnawiające się misje czy czyniąc mapę atrakcyjną na inny sposób.
Na koniec parę pytań:
- Jaki jest sens dla ewakuacji bez plecaka? Pestily w jakimś filmie z poradami chyba użył takiego sformułowania "learn how to take advantage of no backpack extract". O co w tym chodzi? Rozumiem, że wtedy loot w plecaku przepada. Jeśli ubezpieczę plecak, to przecież nie jego zawartość, więc jaki jest sens korzystania takiego punktu wyjścia, poza jakimiś absolutnie awaryjnymi sytuacjami?
- Czy PMC ma możliwość ubrania się w cywilne rzeczy (nie chodzi o elementy ekwipunku) - jak np.
tutaj, czy zostało to już od tego czasu zmienione? Generalnie odzież to chyba jedyna możliwość rozróżnienia PMC od scava, pytanie czy faktycznie 100% pewna.
PS. Kiepskie w tej grze jest to, że przy takiej ilości różnych przedmiotów, dodanie czegoś do listy życzeń, nie powoduje że taki przedmiot będzie miał oznaczony jakąś specjalną ikonką w ekwipunku, która pomoże w szybszej identyfikacji.