Zobaczyłem. Nie wiem co niektórzy widzą fajnego w tym filmie. Chyba że ktoś jest wielbicielem teatru Szekspirowskiego i inscenizacji do tego z jego epoki. Takiego przedstawienia z kostiumami, papierowymi tarczami, drewnianymi szablami i mówieniem
patataj, patataj przez rycerza jak chce pokazać że przyjeżdża na koniu. Nawet Kenneth Branagh jest, teatralnie wpatrując się wciąż w niebo. Przesadził Nolan z oszczędnością w przekazie, do mnie to nie trafia. Chyba
17 mgnień wiosny miało więcej dramaturgi w odcinku niż ten film. Rozumiem że są przekazy żołnierzy że stali karnie w oczekiwaniu na załadunek - ale kurna chyba nie aż tak że nikt nic nie mówił, nie zapalił, coś pił czy chociażby pierd...ł! ]Wszyscy tak wstrząśnięci że nikt nikogo o nic nie pyta? ]Gdzie ten sprzęt na plaży, setki ciężarówek, rowerów, furmanek, dział i innego sprzętu itp., przecież chyba wszyscy pieszo nie przyszli? Wszyscy patrzą tylko w niebo, jak by nie istniało niebezpieczeństwo że jakiś PzKpwf wyjedzie na szczyt wydmy i wszystkich rozpierdzieli od tyłu. To padanie jak jeden na ziemię, w sekundę na odgłos ataku lotniczego, takie teatralne, nikt się nie rozbiega w panice, na plaży mimo ciągłych ataków lotniczych nie ma leja jednego. Ale jest warstwa psychologiczna ktoś powie, ano chyba jest, tylko czego oni się boją skoro pierwszy chyba Niemiec (mam nadzieję że nie nazista, tylko Niemiec

) to ten który naszego bohaterskiego pilota bierze do niewoli, i gdyby nie zarys hełmu też bym nie był pewien że to szkop. Niewidzialne zło.
Ale. Ponieważ samoloty moja miłość, to film ratują sceny lotnicze (i brak wątku miłosnego za co panie Nolan - szacun!). Ale (znów) tylko te ujęcia według mnie, które były w kabinach samolotów, to była ekstraklasa tego co dotychczas widziałem lotniczego lekko przewyższająca sceny z
Battle of Britain. Wszystko w ujęciach zewnętrznych przeciętne, zdjęcia z boku kadłuba kręcone były chyba z jakiegoś modelu RC. Samolot wpadający do wody w ostatnich ujęciach filmu żenada efektów FX, płonący Spit na zakończenie to dla mnie jak płonący Zbaraż w
Ogniem i mieczem, ta sama klasa efektów (czy Nolan wie jak może palić się ponad półtonowy blok silnika?).
Plus dodatkowy za prawidłową formację Spitów, tak latali zanim nasi ich nauczyli (i Niemcy ofkors, ale to już było bardzo kosztowne) jak się powinno latać. Minus za to że wyszkolony pilot woduje z nieodrzuconą owiewką, powinien to wiedzieć że wtedy łatwiej opuścić samolot (no chyba że miał ją zaciętą wcześniej ale nie zauważyłem.
Rozpisałem się trochę, ale film mnie rozczarował, choć nie do tego stopnia bym żałował pieniędzy wydanych na bilet. Byłem z żoną, w ostatnim rzędzie, prawie sami, ciemno jak to w kinie, a film ją też nudził