Abyś nie pisał, że się Ciebie czepiam

, to tym razem całkowicie się z Tobą zgadzam
Jako miłośnik broni białej to dodam jeszcze, że poziom walk był słaby, tak jakby mięśniak rębajło sprawnie machał mieczykiem, sprawnie, ale nic ponad to, bez żadnego polotu i artyzmu.
A przecież mieliśmy do czynienia z przedstawicielem, raczej mocno zaawansowanym, może mistrzem wiedźmińskich sztuk walki, a nie pierwszym lepszym osiłkiem z rozstajów.
Co do efektów, to też nie były powalające.