Kolego, po pierwsze to uprzejmie proszę, żebyś nie wkładał mi w palce rzeczy, których nie napisałem. Nikogo nie nazwałem pisiorem ani platfusem, ani w ogóle nie odnosiłem się do czyichkolwiek poglądów politycznych – nie mam w zwyczaju komentowania cudzych poglądów, tym bardziej, że Twoich nie znam, a poza tym dyskusja w tym dziale dotyczy zupełnie innych kwestii.
Moja uwaga nie była kierowana do Ciebie, chciałem tylko pokazać, że nie muszę oglądać „rosyjskiej propagandy” żeby poczuć wciskanie mi atmosfery permanentnego zagrożenia wojną – i to nie tylko idącego z zewnątrz, ale również ze strony „wrogów wewnętrznych”. Od 30 lat zajmuje się historią hobbystycznie, przez pięć lat studiów historycznych – nazwijmy to: „quasi-zawodowo”, więc „trochę poczytałem”. I widzę, co się dzieje na wschodzie, ale to, na ile jest to sytuacja niepokojąca, to już jest kwestia indywidualnego odbioru i interpretacji. Ja osobiście nie czuję się zagrożony przez żadne państwo – również przez Rosję, nawet jeśli ta dokona podboju reszty Ukrainy, ale to już temat to dyskusji w innym dziale.
Co do Stanów: tak, moim zdaniem mieli interes w obydwu wojnach – jak każde państwo, zawsze ma jakiś interes. Czy sprowokowali ? Słabo znam się na pierwszej wojnie, ale jeśli chodzi o drugą – to już możemy podyskutować, na ile przyłożyli rękę do tego, że znaleźli się w stanie wojny z Niemcami i Japonią. A pompowanie pieniędzy w odbudowę innego państwa to nie są gesty miłosierdzia – to inwestycje, które w takiej czy innej formie mają się zwrócić.
I mnie razi niewolnictwo w wykonaniu każdego państwa, podobnie jak wszelkiej maści zbrodnie, agresje itd. Chodziło mi tylko o pokazanie, że nic nie jest Czarne/Białe – każde państwo (również Polska) ma swoje „plamy” w historii i rozumowanie pt. nie może mi się podobać film o rosyjskim lotnictwie, bo rosyjscy najemnicy robią złe rzeczy (pomijając fakt, że najemnicy każdej nacji robią złe rzeczy…) prowadzi do absurdu: bo zamiast się cieszyć, że mamy jednego z najlepszych napastników na świecie powinniśmy potępiać Lewandowskiego za to, że pomaga odnosić sukcesy niemieckim klubom, po tym jak w Oświęcimiu…?
Chętnie porozmawiam o obecnym zagrożeniu ze wschodu oraz „drodze” Stanów Zjednoczonych do II Wojny Światowej, ale proponuję przenieść tą dyskusję do innego działu albo na jakiś prywatny kanał – bo przypuszczam, że pozostali użytkownicy są raczej zainteresowani kwestiami związanymi z samym filmem, niż tą polityczno – ideologiczną „otoczką”, którą – zupełnie niepotrzebnie – tu tworzymy.