Wszystko zależy od tego, do czego chcesz takiego humanoida wykorzystać. Jak ma szydełkować, ścielić łóżko i przygotowywać kanapki, a z cięższych prac np. wymienić przebite koło w aucie to pewnie, że tak.
Jeśli ma on tylko trzymać "w łapach" karabin, naciskać spust i przeładowywać broń to nie. Takiemu bojowemu robotowi nie jest to w ogóle potrzebne.
On ma:
1. Słuchać rozkazów (nie musi w ogóle gadać!)
2. Odróżniać własnych żołnierzy na polu walki (to akurat proste do realizacji, np. poprzez znaczniki IR na mundurach żołnierzy),
3. Celować i strzelać (jako maszyna/automat będzie w tym bezbłędny, bo zawsze wyliczy sobie dobrą poprawkę).
On nie musi nawet znać się specjalnie na broni, bo oprócz strzelania to całą jej obsługą (jak np. czyszczenie) zajmą się zwykli technicy/rusznikarze.
No i najważniejsze: dla takiego robota bojowego sprawność, szybkość i koordynacja ruchowa "to wszystko" (parafrazując twoje własne słowa o silnikach w myśliwcach

). Na filmach widać, że T800 ma to na znakomitym poziomie.
Co więcej, T800 radzi sobie nie tylko z wymierzaniem ciosów i kopniaków (oraz rozwalaniem drzwi "z kopyta"), ale również młotkiem i kowadłem

:
https://www.tiktok.com/@xrobohub/video/7579160517491592465 Natomiast, taki "elektroniczny morderca" ma niebagatelne zalety w porównaniu do zwykłych żołnierzy. Nie będzie wiedział co to strach i stres, współczucie, czy litość. Gdyby w miejsce plastików dać mu kewlar, a w miejsce aluminium tytan, to byłby bardzo trudny do neutralizacji. Nie trzeba będzie płacić mu żołdu i emerytury. Byle tylko bateria była naładowana i amunicja pod ręką (którą zresztą na pole walki mogą mu donosić robowilki).
Ps. Pamiętać należy, że w Chinach to wojsko ma pierwszeństwo w dostępie do technologii (zresztą w USA tak samo). Oni często pokazują światu rzeczy, które sami uważają za schodzące. Tak np. było z myśliwcem J-20A, który zaprezentowali z bliska na ostatnim Air Show, a którego już nie produkują, bo wszystkie nowe sztuki są w lepszych wariantach B i S. Także, skoro ten prywaciarz dostał zgodę na publiczną prezentację, to znaczy, że ich laboratoria wojskowe dysponują już nowszymi modelami. Tak twierdzą znawcy Chin, z którymi zdarza mi się prywatnie rozmawiać.